Pierwsze tygodnie tego roku w branży hip hopowej upływają spokojnie. Większość wydawców i artystów próbuje przezimować ten czas, jedynie informując o nadchodzących projektach. Przeglądając nowości płytowe z poprzednich tygodni można wyłapać kilka interesujących produkcji, ale naprawdę nie ma tego wiele. Listę tę otwiera album Step Brothers – „Lord Steppington”. Oprócz tego LP opublikowano płyty A-Plusa & Aageego („Molly’s Dirty Water”), Clouded Sluma („Atlas Grammar”), Mattica („The Adventures Of Doctor Outer”), The Regiment („Live From Coney Island”) czy podwójną składankę Mello Music Group („Mandala Vol. 1-2”). Obok powyższych projektów ujrzała światło dzienne wspólna EP-ka Raya Westa & OC, „Ray’s Cafe”. Płytę wydaną nakładem Red Apples 45 skierowano głównie do sympatyków rapu w korzennym wydaniu.
Weterani hip hopowi nagrywający muzykę w zgodzie ze standardami wyniesionymi z lat 90.tych nadal potrafią przyciągnąć uwagę mediów i odbiorców. Doświadczeni artyści hip hopowi kierują przeważnie swoją twórczość do osób niewiele młodszych od siebie, z łezką w oku wspominających czasy Złotej Ery rapu. Właśnie tak jest w przypadku nowojorskiego duetu Ray West & OC. Obaj twórcy wynieśli spory bagaż doświadczeń z branży muzycznej. Zdecydowanie bardziej znanym wykonawcą jest drugi z nich.
Omar Credle może pochwalić się piękną dyskografią, na którą składają się jego solowe wydawnictwa, płyty nagrywane we współpracy z innymi artystami oraz materiały powstałe pod znakiem D.I.T.C. (Diggin’ In The Crates). „Word…Life”, „Jewelz”, „Starchild” czy „D.I.T.C.”, to produkcje dobrze wspominane przez słuchaczy. W ostatnich latach OC skupił się na tworzeniu płyt z wybranymi twórcami. W 2009 roku Nature Sounds wydało jego wspólny projekt z AG, „Oasis”. Z kolei blisko dwa lata temu pojawił się w sprzedaży album wychowanka Brooklynu powstały przy współpracy z Apollo Brownem, „Trophies”. Oba wydawnictwa doczekały się pochlebnych recenzji i uznania ze strony niejednej osoby ze środowiska hip hopowego.
Co prawda dorobek Raya Westa wypada mniej okazale niż OC lecz wcale to nie oznacza, że należy on do muzycznych żółtodziobów. Wręcz przeciwnie, gdyż nowojorski beatmaker nagrywa muzykę od dawna, tylko dopiero 4 lata temu zdecydował się on na rozpoczęcie działalności wydawniczej. Od tego czasu mieszkaniec NYC wypuścił kilka udanych singli oraz beat tape’ów. Współzałożyciel oficyny wydawniczej Red Apples 45 opublikował nagrania z AG, Kool Keithem, Blu, Dave Darem, OC. Wśród wypuszczonych dotąd płyt znalazła się seria siódemek zebranych następnie na „Pianos In The Projects” (4×7″), a także „Berri Liptick”, „Live From The Bird’s Nest…” i produkcje spod szyldu „Danksgiving” (ostatnia część ukazała się w listopadzie ub.r.). Najważniejsze wydawnictwo nowojorczyka trafiło na półki sklepowe w zeszłym tygodniu. „Ray’s Cafe” stanowi projekt o dokładnie przemyślanym koncepcie.
Informacje o tej płycie pojawiły się w sieci kilka miesięcy temu. Jak się okazało później, Ray West już po pierwszej sesji nagraniowej z OC planował wydać obszerniejszy materiał z tym raperem. Jednym z największym zwolenników tej kolaboracji był od początku AG, namawiając duet do stworzenia płyty osadzonej w jazzowym klimacie. Artyści rodem z Wielkiego Jabłka postąpili według tych podpowiedzi. „Ray’s Cafe” przenosi nas do klubów i kafejek jazzowych z lat 70.tych, posiadających nieporównywalny z niczym innym klimat. Jak sam tytuł wskazuje, gospodarzem wydawnictwa jest Ray West, ponieważ to głównie od niego zależało nadaniu utworom wyjątkowego posmaku sprzed 4 dekad. Producent poradził sobie z tym zadaniem bez zarzutu, wydobywając świetne sample ze starych płyt i tworząc doskonałe środowisko dla OC. Emcee pokazał na tej EP-ce, iż nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Jego teksty i flow trzymają równy poziom. Dzięki takim nagraniom, jak tytułowe „Ray’s Cafe”, „Have Fun”, „YMI” i „Go Back” płyta powinna znaleźć uznanie w oczach odbiorców rapu w klasycznej formie.
„Ray’s Cafe” trafiło do odsłuchu na stronę DJBooth.net oraz pozostałe serwisy streamingowe. Wersję elektroniczną wydawnictwa można pobrać korzystając z tego serwisu. Natomiast wydanie projektu na płytach winylowych i kasetach trafiło do sprzedaży dzięki dystrybucji Fat Beats Records. Ray West & OC promują wspólny materiał poprzez single „Ray’s Cafe” i „YMI”. Dodatkowo ukazał się trailer EP-ki umieszczony na YouTube.
Instrumentalne wydawnictwa napływające z niemal całego świata są znacznie lepiej odbierane przez media i słuchaczy niż jeszcze kilka lat temu. Wzrost popularności producentów można zauważyć gołym okiem przeglądając choćby konta poszczególnych twórców na Soundcloudzie. Wszystkie te zmiany mają też odzwierciedlenie w artykułach publikowanych na łamach naszego serwisu. Szeroko pojęte brzmienia instrumentalne stanowią istotną część działalności U Call That Love. Tylko w ostatnim czasie pojawiły się u nas publikacje o Blossomie, Arts The Beatdoctorze, RJD2 czy artystach związanych z Cult Classic Records. W przygotowaniu znajdują się następne wpisy o twórczości wybranych producentów, które rozpoczniemy od przedstawienia sylwetki brytyjskiego wykonawcy o pseudonimie Neroche. Beatmaker wydał w ostatnich kilkunastu miesiącach trzy wartościowe płyty.
Wydawnictwa instrumentalne wymagają niekiedy większego skupienia od odbiorcy niż w przypadku płyt z wokalami. Historie opowiadane przez producentów poprzez odpowiednio ułożone warstwy i poszczególne części nagrań potrafią przyciągać uwagę słuchaczy z nie mniejszą siłą i stanowić nader zajmujące projekty. Właśnie tymi słowami wypada posłużyć się wkraczając do enigmatycznego i pełnego niedopowiedzeń świata bohatera tego artykułu. Neroche przykłada największą wagę do nadania swoim utworom charakterystycznego posmaku. Jego warsztat opiera się na samplach przypominających fragmenty ścieżek muzycznych do filmów. Następnie brytyjski artysta buduje na ich bazie urozmaicone kompozycje rozciągnięte od instrumentalnego hip hopu, przez downtempo, aż po trip-hop. Powyższa receptura na tworzenie muzyki pojawiła się na jego debiutanckim albumie „Blue Tomorrows”. Materiał zawierający 11 tracków ukazał się w styczniu 2012 roku. Eksperymentalne nagrania beatmakera docenili sympatycy zagadkowych opowieści muzycznych.
W maju i wrześniu ub.r. Neroche wydał dwie części serii „The Crooked Mile”. Pierwsza odsłona projektu okazała się udanym wstępem do całości przedsięwzięcia. Producent przedstawił na tej płycie bardziej dopracowane nagrania niż na „Blue Tomorrows”. Brytyjczyk zanotował postęp, co najbardziej widać od strony miksu i masteringu wszystkich utworów. Klimat albumu przypominał muzykę tworzoną do gier lub filmów fantasy. Oprócz stricte instrumentalnych kompozycji otrzymaliśmy na LP jeden track nagrany przy wsparciu wokalistki Anjeliki Cervantes („Nightshade”).
Kontynuacja tej serii pojawiła się w sieci na początku ubiegłorocznej jesieni. „The Crooked Mile Part 2” to naturalny następca pierwszej części projektu. Neroche postarał się tutaj o jeszcze bardziej rozbudowane i zapadające w pamięć nagrania. Brytyjski twórca kolejny raz stworzył płytę charakteryzującą się świetnym klimatem, na której kolejne utwory skrzętnie łączą się w jedną, długą legendę opisującą losy bohaterów sprzed kilku stuleci. „Dead Man Walking”, „The Act Of Seeing”, „Witch Hazel”, „Leftover Winter” czy „No Man’s Land” znakomicie oddają charakter całego longplaya. Wrześniowe wydawnictwo cały czas dryfuje wokół tematyki dotyczącej druidów i nieodgadnionych mieszkańców gęstego i posępnego boru. Zamykający projekt utwór „Earth Druid” niejako puentuje drugą część „The Crooked Mile”, pozostawiając przy tym sporo pytań bez jednoznacznej odpowiedzi.
Na tym nie kończy się artykuł o wydawnictwach brytyjskiego twórcy. W dalszej części wpisu znajdziecie wywiad przeprowadzony z autorem serii „The Crooked Mile”. Neroche udzielił odpowiedzi na pytania dotyczące jego projektów, swoich inspiracji, a także planów na przyszłość. Nie zabrakło również odniesienia do jego ulubionych producentów w tym momencie.
Hej Neroche, jak się miewasz? W grudniu i styczniu ludzie przeważnie umieszczają podsumowania roku, więc chciałbym zacząć ten wywiad od pytania związanego z tym zagadnieniem. Czy jesteś zadowolony z 2013 roku? Czy poprzedni rok okazał się dla Ciebie dobrym okresem?
To był całkiem produktywny rok dla mnie. W maju wydałem „The Crooked Mile”, a następnie we wrześniu ukazało się „The Crooked Mile Part 2”. Następne kilka miesięcy spędziłem na pracach nad trzecią części tej serii, a także na kilku produkcjach w kolaboracjach z innymi artystami.
Przed tym jak zaczniemy rozmawiać o projektach z ub.r., chciałbym powrócić do Twojego debiutanckiego albumu. „Blue Tomorrows” to nadal bardzo porządny materiał dla mnie lecz ciekawi mnie to, jak oceniasz tę płytę z perspektywy czasu?
Dzięki! Nadal lubię większość tracków na „Blue Tomorrows”. Wtedy pracowałem na kiepskim sprzęcie i ponadto mastering nie poszedł tak dobrze, jak to miało wyglądać w założeniach. Chciałem zremasterować ten album, ale straciłem większość oryginalnych plików nagrań w momencie, gdy mój dysk twardy odmówił posłuszeństwa w 2012 roku. Prawdopodobnie przesunę kiedyś ten projekt do działu „offline”, jednak jestem szczęśliwy, że ludzie nadal czują tę płytę.
Jaka była główna koncepcja na rozpoczęcie serii „The Crooked Mile”? Czy chciałbyś kontynuować ten projekt w następnych latach?
Pierwsza część „The Crooked Mile” była kolekcją beatów, które stworzyłem wcześniej w 2013 roku. W tamtym czasie nie miałem planów na zrealizowanie tej serii, ale następnie to po prostu przyszło w naturalny sposób. W tej chwili kończę prace nad trzecią częścią, która powinna ukazać się pod koniec stycznia lub na początku lutego. Po trzeciej odsłonie pewnie dam odpocząć tej serii na dłuższą chwilę i rozpocznę czegoś nowego. Zdecydowanie powrócę do tego projektu w przyszłości.
Ten rodzaj pytań jest jedną z najpopularniejszych kwestii poruszanych przez każdego dziennikarza muzycznego i słuchacza. W jaki sposób opiszesz swój styl muzyczny i jakie są Twoje inspiracje?
Niechlujny instrumentalny hip hop z subtelnymi zachodnimi wibracjami. Moje inspiracje pochodzą z wielu miejsc. W znaczeniu muzycznym pozostaję pod wpływem artystów pokroju Ennio Morricone, Danny’ego Elfmana, Riza Ortolaniego, Davida Lyncha, Matta Berry’ego, Daniels Johnstons. Jestem też dużym fanem filmów i interpretuję mnóstwo inspiracji czerpanych z dorobku takich ludzi, jak Roman Polański, Andrey Iskanov, Stanley Kubrick, Chris Morris, Richard Kern, Tim Burton.
Muszę przyznać, że było to dużą niespodzianką dla mnie, iż znalazłem jedynie kilka blogów oprócz stron służących do pobierania muzyki, które pisały o Twoich wcześniejszych płytach. Ale nawet bez pomocy ze strony blogerów i dziennikarzy muzycznych zdobyłeś swoich sympatyków i Twoje albumy mają się dobrze na Bandcampie. Czy starałeś się dotrzeć ze swoją muzyką do blogerów czy preferujesz rozpowszechnianie informacji o nagraniach w inny sposób?
Będąc szczerym, to nie znam się kompletnie na promocji własnej muzyki, więc doceniam każdego, kto dzieli się moimi nagraniami. Dzięki wielkie dla blogerów i DJ’ów wykonujących swoją pracę.
Muzyka instrumentalna jest bardzo popularna teraz. Dlaczego tak wielu ludzi zaczęło obserwować poczynania beatmakerów zamiast wokalistów, zespołów i Emcees? Przy okazji czy możesz powiedzieć mi o swoim ulubionym producencie w tym momencie?
Uważam, że instrumentalny hip hop i trip-hop oferuje szeroki wybór ludziom. Znajdziemy wiele wariacji i odmian trip-hopu, większość z nich jest niszowa i undergroundowa. W tym momencie moim ulubionym producentem jest Third Person Lurkin z Bad Taste Record. Tworzy on jedne z najlepszych nagrań, jakie kiedykolwiek słyszałem. Uwielbiam beaty Zygotesa. Również czuję wszystko, co wydaje Mononome, jego produkcje są niesamowite.
Dziękuję za poświęcenie czasu na tę rozmowę. Jeszcze tylko na koniec zapytam, jakie masz plany muzyczne na kolejne miesiące?
Naprawdę nie ma za co! „The Crooked Mile Part 3” będzie już wkrótce opublikowane. Mam kilka planów na nowe serie albumów, ale nie zapadły żadne wiążące decyzje póki co. Wszyscy mogą obserować moje konta na portalach społecznościowych, aby być na bieżąco z informacjami.
W niezależnych kręgach hip hopowych pojawiło się w ostatnich latach multum mniejszych i większych oficyn wydawniczych. Obok wytwórni płytowych utrzymanych w standardowej formie bez problemu można trafić na labele posiadające również funkcje kolektywów łączących wybranych artystów z różnych stron świata. W ten sposób powstające platformy muzyczne skupiają na sobie uwagę mediów i odbiorców skupionych na określonych niszach. W tym miejscu warto wymienić projekt zainicjowany przez Boba42jh i Thomasa Prime’a, Cult Classic Records. Wspólne przedsięwzięcie Brytyjczyków doczekało się kilku artykułów na naszej stronie oraz wielu wzmianek w przeglądach informacyjnych. Teraz przyszła kolej na podsumowanie działalności CCR za poprzednie miesiące.
Wydawałoby się, że Cult Classic Records powstało nie tak dawno temu, a już minęło 2,5 roku od daty założenia tego labelu. Od października 2011 do stycznia b.r. brytyjska platforma wydawnicza opublikowała aż 35 projektów autorstwa wykonawców z kilku kontynentów. Po wydaniu premierowego materiału, kompilacji „Friends and Family”, CCR szybko rozwinęło skrzydła. Bob42jh dzięki aktywności jako promotor szerzej nieznanych nagrań inspirowanych dokonaniami Nujabesa dorobił się wielu kontaktów w branży muzycznej. Wraz z producentem Thomasem Prime’em następnie skorzystali z tego przy budowie siatki relacji z utalentowanymi, aczkolwiek słabo kojarzonymi przez ludzi twórcami. Zaowocowało to wypuszczeniem przez Cult Classic Records mnóstwa wartościowych nagrań. Ostatnia publikacja poświęcona wydawnictwom tego labelu zakończyła się na drugiej części składanki „Friends and Family”, która trafiła do obiegu w maju 2013 roku. Od tego czasu ukazało się co najmniej kilka znaczących płyt sygnowanych logiem CCR.
Jeszcze przed początkiem minionych wakacji pojawiły się dwa kolejne materiały Cult Classic Records. Amerykański producent Senpai wydał wtedy „The OST”, zaś brytyjski beatmaker SAZ wypuścił „How You Feel”. Pierwszy z nich od dawna współpracuje z CCR, publikując wcześniej „They Say Just Wait Till Morning EP” i „Son of my Father”. Z kolei drugi artysta udanie zaprezentował się szerszemu gronu odbiorców, którzy jednak nie do końca docenili jego produkcję. Instrumentalne wydawnictwa udanie zamknęły pierwsze półrocze 2013 w działalności platformy kierowanej przez Boba42jh i Thomasa Prime’a.
Po zasłużonym urlopie przypadającym na lipiec ub.r., w sierpniu doczekaliśmy się nowych projektów wydanych przez Cult Classic Records. W pierwszej kolejności ukazał się debiutancki podwójny album niemieckiego producenta Bakoda a.k.a. Evan Awake – „Sketchbook”. Wydawnictwo przypadło do gustu sporej liczbie odbiorców. Dzień po premierze płyty tego twórcy otrzymaliśmy materiał Nicholasa Cheunga – „I AM”. Kolekcja siedmiu beatów artysty związanego z Hongkongiem i Vancouver wypadła naprawdę przyjemnie. Sierpniowe płyty CCR zakończyły się na EP-ce australijskiego producenta P.R – „Moment In Time”. Drugi projekt wykonawcy z Krainy Kangurów (wcześniej wydał on „Introspection EP”) powstał przy udziale uznanych raperów – Skyzoo, Substantiala, Cise Stara & Blu. Materiał pochodzący blisko sprzed pół roku należy do jednych z najpopularniejszych dotychczasowych wydawnictw Cult Classic Records.
We wrześniu odbyły się premiery 4 nowych płyt artystów związanych z CCR. Wrześniowy materiały rozpoczęły się od płyty amerykańskiego rapera o oryginalnym pseudonimie Benny Freestyles – „Different Kind of High”. Debiutancki album Emceego nawiązuje do jego wcześniejszego mixtape’u, „Benny & The Jetta”. Następnie ukazały się wydawnictwa trzech producentów. Pierwszy z nich, Daimyo, zgromadził utwory na długo oczekiwany longplay „Blessed Relief”, który wyszedł mu całkiem udanie. Z kolei francuski beatmaker Yeiv przygotował EP-kę „Remember June”. Krótki projekt powstał przy wsparciu Awona, Jasa Mace’a & Marchitecta (The 49ers), Tor Cesay, Briana To Eartha oraz Thomasa Prime’a. Na powitanie jesieni ukazała się produkcja Suplingtona – „Risky Times”. Instrumentalna płyta uzupełniona wokalnym trackiem nagranym z Teknical Developmentem posiada kapitalny wręcz klimat.
Ostatnie trzy miesiące przyniosły nowe płyty od Cult Classic Records. W listopadzie pojawił się w obiegu instrumentalny projekt dobrze znanego w środowisku muzycznym K-Murdocka – „Soundscapes Vol. 1”. Płyta przedstawiciela Panacei wypełniona jest po brzegi porządnymi nagraniami i rozpoczyna przy tym kolejną serię wydawnictw tego artysty. Natomiast 19 grudnia odbyła się premiera rozszerzonej EP-ki brytyjskiego beatmakera o pseudonimie myk. – „Between The Lines”. 11 długich kompozycji dobrze pasuje do długich jesienno-zimowych wieczorów. Na początku tego roku szeregi CCR powiększyły się o nowego członka. Wraz z wydaniem płyty „Escape” do rodziny Boba42jh i Thomasa Prime’a dołączył grecki producent Moderator. Album nagrany przez tego twórcę stanowi dobry prognostyk na przyszłość.
W następnych miesiącach można oczekiwań nowych premier spod znaku Cult Classic Records. W tym roku pojawi się na łamach naszego serwisu pewno więcej publikacji poświęconych temu labelowi. Wiele wskazuje też na to, iż w końcu doczekamy się premierowego materiału z logiem CCR, który zostanie wydany na płytach kompaktowych. Wszystkie aktualności dotyczące działalności tej oficyny wydawniczej znajdziecie na Facebooku, Twitterze, YouTube i oczywiście niezawodnym Bandcampie.
W czasach nieograniczonego dostępu do nowych pokładów muzyki każdy odbiorca może przebierać pośród dziesiątek wydawnictw pochodzących z danego roku kalendarzowego. W ramach działalności U Call That Love staramy się przybliżać na stronie głównej i witrynach pokrewnych (Facebook i Twitter) wartościowe projekty z całego świata. W najbliższych dniach i tygodniach można oczekiwać sporej liczby artykułów o płytach z ub.r., które jeszcze nie doczekały się obszernego artykułu na łamach naszego serwisu. W przygotowaniu są publikacje o materiałach Armand Hammer, Lewisa Parkera, Man Of Booom, 3:33, 7 Days of Funk, Tanyi Morgan, Warrena Xclence’a czy Cult Favorite. Jednak zanim przejdziemy do omawiania albumów tych wykonawców, to sięgniemy po nowy longplay The Foreign Exchange, „Love In Flying Colors”, który trafił do obiegu we wrześniu.
Obecnie płyty nagrywane przez artystów mieszkających na co dzień w innych strefach czasu przeszły do poziomu dziennego. Jednak dekadę temu wcale nie było tak łatwo stworzyć projekt zrealizowany poprzez międzynarodową kooperację pomiędzy wybranymi wykonawcami. W branży hip hopowej na dobrą sprawę ludzie uwierzyli w sens takich wydawnictw po premierze w sierpniu 2004 roku „Connected” The Foreign Exchange. Wspólne wydawnictwo amerykańskiego rapera wywodzącego się z Little Brother, Phonte, oraz holenderskiego beatmakera Nicolaya zapoczątkowało działalność duetu, który szybko zdobył poważanie u sympatyków niezależnego rapu i słuchaczy innych gatunków muzycznych. Twórcy początkowo skupiający się na internetowej znajomości później nawiązali bliższe relacje i znacznie rozwinęli skrzydła.
Wraz z wypuszczeniem przez nich drugiego albumu, „Leave It All Behind” w 2008 roku, zainaugurowano działalność ich labelu +FE Music/The Foreign Exchange Music. Phonte & Nicolay nadali tej produkcji jeszcze bardziej eklektyczny charakter, dryfując w stronę R&B, co zostało docenione przez branżę muzyczną. Singiel pochodzący z tej płyty, „Daykeeper”, uzyskał nominację do nagrody Grammy. W 2010 roku pojawił się w obiegu trzeci longplay The Foreign Exchange, „Authenticity”. Również i ten projekt okazał się sukcesem, pokazując przede wszystkim wielkość muzyczną duetu i otwarte umysły artystów z USA i Holandii. Rok później przyszła kolej na koncertowe wydawnictwo „Dear Friends: An Evening with the Foreign Exchange”. Po opublikowaniu materiału TFE skupiło się na rozwoju własnej oficyny wydawniczej, zrzeszającej w tej chwili Zo!, Mediana i Jeanne Jolly. W międzyczasie wykonawcy często koncertowali oraz nagrywali solowe projekty. Phonte Coleman wypuścił świetnie przyjęty album „Charity Starts At Home”, zaś Nicolay wraz The Hot At Nights nagrał „Shibuya Session EP”. W marcu ub.r. ukazała się kompilacja z remiksami utworów z katalogu The Foreign Exchange i ich przyjaciół, „+FE Music: The Reworks”. Płyta stanowiła też wstęp do czwartego LP zespołu, „Love In Flying Colors”.
Wydaniem albumu zajęła się rzecz jasna wytwórnia płytowa założona przez grupę, The Foreign Exchange Music. Już przy pierwszych wzmiankach o tym wydawnictwie z lipca ub.r. widoczne było duże zainteresowanie mediów i słuchaczy tym projektem. Krótko po premierze płyty 24 września posypały się liczne recenzje i opinie napływające z różnych krajów. Trzeba powiedzieć wprost – nowy materiał The Foreign Exchange wypatrywało mnóstwo osób z branży muzycznej. W takim razie, czy „Love In Flying Colors” spełniło oczekiwania odbiorców? Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Nicolay poszedł o krok dalej dodając do ciepłego R&B elementy delikatnej elektroniki, instrumentalnego hip hopu i soulu. Holender zwykle nie jest wymieniany wśród najlepszych producentów nu-soulowych/około hip hopowych, ale niczym nie ustępuje wszystkim swoim kolegom po fachu wymienianym w tego typu zestawieniach. Phonte w dalszym ciągu rozwija swój warsztat, realizując się jako wokalista. Artysta znakomicie wypada na miękkich podkładach przygotowanych przez drugą połowę TFE. Płytę uzupełniają gościnne udziały Carmen Rodgers, Sy Smith, Shany Tucker, Erika Robersona, Gwen Bunn, Carlitty Durand i Jeanne Jolly. Wszyscy ci twórcy nadają projektowi dodatkowego uroku.
The Foreign Exchange Music opublikowało wydawnictwo w wersji elektronicznej i fizycznej. „Love In Flying Colors” pojawiło się w sprzedaży zarówno na płytach kompaktowych, jak i winylach; ukazały się dwie edycje płyt winylowych – standardowa oraz limitowana z dołączoną siódemką „Call It Home” b/w „Pity”. Przy dystrybucji albumu The Foreign Exchange skorzystało ze wsparcia Fat Beats Records. Oba tracki pochodzące z singla winylowego wraz z „Right After Midnight” trafiły na Soundclouda. Dodatkowo nakręcono teledysk do „Call It Home”.
W artykułach dotyczących nowości płytowych często poruszamy też kwestie wytwórni płytowych. Przeważnie wzmianki lub pełne publikacje na ten temat pojawiają się w kontekście wydawców hip hopowych. Tym razem proponuję odejść od półki rapowej i zagłębić się w szeroko pojęte klimaty muzyki elektronicznej. Wśród oficyn wydawniczych utożsamianych z instrumentalną stroną muzyki na szczególne wyróżnienie zasługuje Project: Mooncircle. Niemiecka wytwórnia założona przy doskonale wszystkim znanym sklepie HHV.de może stanowić za wzór dobrze zarządzonego labelu posiadającego wiernych fanów na całej kuli ziemskiej. W ub.r. Gordon Gieseking i spółka zdecydowali się wydać dwie płyty polskiego producenta Blossoma – „Blue Balloons” i „The Longest Journey”. Pierwsza z nich pierwotnie ukazała się w 2011 roku, druga stanowi premierowy materiał rodzimego beatmakera.
Przez ponad 10 lat działalności Project: Mooncircle przez ten label przewinęło się wielu artystów. Tylko na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy nakładem tej wytwórni płytowej ukazały się płyty KRTS-a, Submerse’a, Flako, Gracieli Marii, Sweatsona Klanka, Defta czy The Range’a. Serię projektów z 2013 roku zamknęły dwa materiały Blossoma. Polski producent pokazał się wcześniej z dobrej strony właśnie za sprawą wydanej ponad 2 lata temu przez Export Label płyty „Blue Balloons”. Instrumentalny album wypełniały zgrabnie połączone ze sobą elementy downtempo, brzmień abstrakcyjnych i muzycznych krajobrazów świetnie wypadających jako tło opisujące życie codzienne tego twórcy. W ten sposób utworzonym środowisku bez problemu odnaleźli się także słuchacze.
Dzięki tej płycie o artyście dowiedzieli się też sympatycy instrumentalnych wydawnictw spoza naszego kraju. Blossom został dostrzeżony przez Project: Mooncircle, co następnie zaowocowało podjęciem przez niego współpracy z tą wytwórnią płytową. Beatmaker zaznaczył swoją obecność na dwóch kompilacjach opublikowanych przez swoich nowych partnerów muzycznych. „Tiffkas” pojawiło się na „Project: Mooncircle 10th Anniversary”, z kolei „The Longest Journey” znalazło się na trackliście „Uprising”. Poza tym „See The Light” było częścią jednej audycji Finest Ego. Po udanym początku kooperacji z PMC przyszła kolej na premierę „Blue Balloons” i „The Longest Journey”.
Po kilkumiesięcznych przygotowaniach oba wydawnictwa trafiły do sprzedaży 20 grudnia. Nowy wydawca Blossoma zdecydował się dołączyć jego debiutancki projekt do drugiego albumu z kilku powodów. Przede wszystkim Project: Mooncircle zamierzało jak najlepiej przedstawić sylwetkę polskiego twórcy wszystkim tym, którzy nie znali jego osoby przed dołączeniem do PMC. Drugą istotną rzeczą stanowiło opublikowanie „Blue Balloons” na płytach winylowych (uprzednio materiał trafił na płyty kompaktowe). Natomiast serwisy muzyczne i słuchacze znające pierwsze LP beatmakera skupili się na „The Longest Journey”. Wydawnictwo podsumowuje ważny okres w życiu jego autora, który był bogaty w liczne wydarzenia, przemyślenia i ważnych spraw wpływających na jego twórczość. Długa muzyczna wędrówka wykonawcy potrafi skutecznie przykuć uwagę odbiorcy. Blossom umiejętnie stworzył wszystkie nagrania, które subtelnie splatają się w całość. Oprócz instrumentalnych utworów na longplayu znalazło się też miejsce dla jednego wokalnego tracku, „Dusk”, w którym gościnnie udzielił się doświadczony brytyjski raper Jehst.
Project: Mooncircle wypuściło projekty polskiego beatmakera na Bandcampie. Niemiecka wytwórnia płytowa udostępniła za pośrednictwem tego serwisu zarówno „Blue Balloons”, jak i „The Longest Journey”. Oba materiały można pobrać w wersji elektronicznej oraz nabyć na płytach winylowych. Jesienią ukazało się kilka nagrań promujących albumy. Część z nich pochodzi z debiutanckiego longplaya producenta („Canvas”, „Eternaldream”), natomiast pozostałe wzięto z jego drugiej płyty („Dusk”, „The Longest Jourey”, „See The Light”). Łączone wydawnictwo promuje też videoclip nakręcony do „Dusk” z udziałem Jehsta.
Tracklista („Blue Balloons” + „The Longest Journey”)
W ramach corocznych podsumowań roku poruszane są też kwestie związane z działalnością wytwórni płytowych. Wypada więc postawić pytanie: jaki był 2013 rok dla niezależnych oficyn wydawniczych? W głównej mierze zachowano status quo, ale trzeba też przyznać, że część wydawców jeszcze bardziej rozwinęła się. Poza tym pojawiły się w branży (około) hip hopowej nowe firmy usiłujące zwrócić na siebie uwagę mediów i słuchaczy. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się też labele skupiające się na wypuszczaniu limitowanych edycji płyt. Szczególnie archiwalne wydawnictwa przeważnie kierowane są do osób z grubym portfelem (wystarczy tylko spojrzeć na ceny w sklepach Slice-Of-Spice, Heavy Jewelz czy Chopped Hearing Records). Z kolei wytwórnią płytową, która w ostatnich 12 miesiącach potwierdziła swoją pozycję na rynku jest Redefinition Records.
Wszyscy zwolennicy hip hopu w niezależnym wydaniu z pewnością zwrócili uwagę na nagrania Damu The Fudgemunka, K-Defa, Keva Browna czy Klausa Layera. Co łączy tych tych artystów? Wszyscy są związani właśnie z Redefinition Records. Pierwszy z nich ma na swoim koncie liczne wydawnictwa (głównie instrumentalne), a przy okazji dobrze zarządza REDEF wraz z Johnem Notarfrancesco. Już dwukrotnie wcześniej dokonywałem przeglądu projektów tej oficyny wydawniczej na łamach serwisu. Tym razem przyszła kolej na wymienienie wydawnictw opublikowanych w trakcie ostatnich 8 miesięcy.
Największe zainteresowanie opinii publicznej towarzyszyło materiałom Damu The Fudgemunka. Uznany producent ze stolicy USA postarał się o nową płytę, „Spur Momento Trailer EP”, o której szczegółowo pisałem w tym miejscu. Oprócz tego wydawnictwa beatmaker uraczył nas albumem łączącym pierwsze produkcje amerykańskiego twórcy – „Spare Overtime Re-Inspired”. Longplay powstał z połączenia płyt wypuszczonych w 2008 roku – „Spare Time” i „Overtime”. Materiał rozszerzono o siódemkę „Spirit Of Ummah” b/w „Coffee Run” (utwory w aranżacjach z 2011 roku). „Spare Overtime” i „Spur Momento Trailer EP” trafiło do sprzedaży w bogatych edycjach kompaktowych i winylowych; pierwszy z tych projektów ukazał się również na kasetach.
K-Def ma za sobą równie udany rok. W pierwszym półroczu doświadczony producent z New Jersey wydał dwie płyty – „One Man Band” i „The Exhibition” – oraz pierwszą część serii „Looking For The Perfect Break”. REDEF nawiązało do pierwszego z ww. wydawnictw za sprawą wersji tego albumu wypuszczonej na kasetach. W sierpniu pojawił się kolejny materiał K-Defa, „The Meeting”. Wydawnictwo zawiera głównie instrumentalne tracki, obok których znajdziemy także nagrania powstałe przy udziale Blu, Has-Lo, Kaimbra i Insighta. Pod koniec roku trafiła do obiegu druga część „Looking For The Perfect Break”, dzięki czemu można przekonać się, iż mieszkaniec Brick City ma również dobrą rękę do breaków.
1 października zadebiutował kolejny materiał Keva Browna, „Brazil Dedication”. Członek Redefinition Records i Low Budget wybrał się w grudniu 2012 roku do Sao Paulo. Początkowo artysta zamierzał jedynie zagrać na imprezie w tym mieście, ale ostatecznie przełożyło się to na jego dwumiesięczny pobyt w Brazylii. W kraju, w którym odbędą się następne mistrzostwa świata w piłce nożnej i letnie igrzyska olimpijskie, twórca rodem z DMV odnalazł wiele inspiracji. Owocem tego jest płyta zawierająca 10 ścieżek, na których Amerykanin pokazał się z nieco innej strony niż dotychczas.
Przez pierwsza lata działalności Redefinition Records ograniczało się do wydawania płyt tylko amerykańskich wykonawców. Zmieniło się to wraz z dołączeniem do tej wytwórni płytowej niemieckiego beatmakera, Klausa Layera. Nasz zachodni sąsiad długo nagrywał debiutancki album „The Adventures Of Captain Crook”, ale jak się po premierze tej produkcji we wrześniu okazało, było warto czekać na ten materiał. Longplay ujrzał światło dzienne w każdej możliwej wersji – płytach kompaktowych, winylowych i kasetach. Do tego materiału dołączono także siódemkę powstałą przy udziale Blu, „Illest In Charge”. Z kolei w grudniu Niemiec opublikował EP-kę potwierdzającą jego wysokie umiejętności, „Es Ist Wie Ein Kreis (It’s Like A Circle)”.
Jesienią nakładem Redefinition Records ukazał się wyjątkowy materiał. Dobrze znany w branży muzycznej artysta rodem z Detroit, House Shoes, przygotował projekt „The King James Version”. Wydawnictwo zawiera sample użyte przez niezapomnianego J Dillę połączone w znakomity sposób na ponad 75-minutowym miksie dostępnym do pobrania za pośrednictwem Soundclouda.
REDEF współpracuje również z labelem założonym przez Blu, New World Color, zajmując się dystrybucją płyt wydawanych przez tego artystę. Dzięki temu na półki sklepowe trafiła EP-ka kalifornijskiego wykonawcy, „The Clean Hand”, kasetowa edycja jego wspólnego albumu z Exile’em, „Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them”, a także dziesiątka Divine ScienZe, „Enjoy Tonight”.
Przekrój przez wszystkie ubiegłoroczne winylowe wydawnictwa Redefinition Records ukazał się w postaci miksu „2013 Vinyl Review”. Materiał dostępny do darmowego pobrania na Soundcloudzie.
Warto odwiedzać kilka stron, aby pozostać nie opuścić żadnych wydawnictw Redefinition Records. Oprócz posiadania oficjalnej strony amerykańska wytwórnia płytowa często publikuje nowe nagrania na Soundcloudzie, prowadzi bloga Wonka Beats i jest aktywna na Twitterze i Facebooku. REDEF nieustannie pracuje nad nowymi materiałami i wszystko wskazuje na to, że w tym roku również trafi do obiegu mnóstwo dobrej muzyki sygnowanej logiem tej firmy.
Aktualizacja: W połowie 2020 roku Redefinition Records przestało istnieć. Cały katalog wytwórni poszedł się…, co stanowi niepowetowaną stratę. Większość nagrań – poza materiałami Damu The Fudgemunka – uchowała się jedynie w wersjach fizycznych i na YouTube. Tak już wygląda życie niezależnych wydawców i artystów.
W ub.r. dużo miejsca poświęcono licznym powrotom artystów (około) hip hopowych z nowymi projektami. Prawdę mówiąc, to nie ma raczej serwisu muzycznego bez choćby jednej wzmianki o pierwszych wydawnictwach różnych wykonawców po wielu latach. Również przy działalności naszej strony często wspominaliśmy o reaktywacji wybranych grup lub też artystów solowych. Deltron 3030, The Procussions, R.A. The Rugged Man, Hieroglyphics, Binary Star, Cannibal Ox, Quasimoto, Latyrx, Supastition – wszyscy ci twórcy wydali w na przestrzeni ostatnich miesięcy długo oczekiwane lub też zupełnie niespodziewane przez nikogo materiały. Oprócz tych postaci powrócił również holenderski beatmaker Arts The Beatdoctor. Po opublikowanym w pierwszym kwartale ub.r. „Lost Track of Time; Unreleased 2002-2012” przyszła kolej na płytę z nowymi kompozycjami producenta, „Lazy Thunder EP”.
Holenderscy producenci dosyć regularnie pojawiają się na łamach naszego serwisu. W tym niewielkim europejskim kraju mieszka sporo utalentowanych beatmakerów, do których zalicza się też Arts The Beatdoctor. Debiutancki album artysty z 2007 roku – „Transitions” – zebrał dziesiątki pochlebnych opinii, a takie utwory, jak „Blending Quality”, „Fragments”, „Decreasing Daylight” czy „Mellow Drama” z miejsca zachwyciły swoim eklektyzmem słuchaczy. W dalszej kolejności wykonawca wypuścił single winylowe – „Fragments EP”, „The Anthem” i „Progressions”. Holender dotarł ze swoją twórczością także do Polski, co zaowocowało następnie jego krótką trasą koncertową w naszym kraju we wrześniu 2009 roku. W 2010 roku uznany label Project: Mooncircle wydał longplay „Sound Surroundings” formacji The Q4, do której należał ten artysta. Na jego koncie znajdziemy jeszcze kilka remiksów dla m.in. Leadsmena, Pete’a Philly’ego & Perquisite’a, Giovanci oraz współpracę z innymi wykonawcami.
W lutym ub.r. Arts The Beatdoctor powrócił po dłuższej chwili nieobecności z kompilacją „Lost Track of Time; Unreleased 2002-2012”. Obszerna kompilacja obejmuje solowe nagrania wykonawcy, remiksy singli innych artystów oraz dwie alternatywne wersje jego tracków („All We Are” i „Complete”). Wszystkie kompozycje na tym projekcie świadczą o dużej klasie Holendra i cieszy fakt, iż trafiły one do obiegu.
Po tym udanym przypomnieniu się starszym słuchaczom i uzyskaniu przychylności ze strony młodszych odbiorców, Arts The Beatdoctor zaprezentował w pełni świeży i autorski materiał. „Lazy Thunder EP” stanowi odejście od wcześniej znanego tworzenia nagrań przez tego artystę. Laidbackowe i ciepłe brzmienia zastąpiły elektroniczne wariacje podane w miejscami oryginalnym stylu. Producent ukazał swoje nowe wizje i inspiracje muzyczne, które w dalszych miesiącach będą przez niego rozwijane. Płytę wydaną nakładem Lowriders Recordings należy uznać jako jako dobry prognostyk przed następnymi projektami szykowanymi przez beatmakera.
W ramach rozszerzenia artykułu o „Lazy Thunder EP” przygotowałem niespodziankę w postaci wywiadu przeprowadzonego z jej autorem. W rozmowie z Arts The Beatdoctorem poruszyliśmy kwestie dotyczące wrześniowej EP-ki, zmianach w życiu artysty na przestrzeni ostatnich lat oraz o innych tematach związanych z rynkiem muzycznym.
Hej Bas, jak się miewasz? Wygląda na to, ze Twój powrót na scenę muzyczną był jedną z największych niespodzianek pierwszego kwartału 2013 roku. Co zmieniło się w Twoim życiu w ostatnich latach?
Wszystko u mnie w porządku, dzięki! Dużo, naprawdę dużo wydarzyło się przez ostatnie lata, ale zasadniczo można to sprowadzić do tego: po opuszczeniu grupy The Q4 pod koniec 2010 roku otrzymałem możliwość sprawdzenia, w jakim miejscu byłem, przez co zrozumiałem, że nie czerpię takiej satysfakcji z nagrywania muzyki, jak wcześniej. Przygotowując „Transitions” (2007) i „Progressions” (2008) miałem w zwyczaju pracować nad moimi utworami przez miesiące i czasem przez lata, poprawiając każdy szczegół, ponieważ posiadałem wiele pasji do tych nagrań. Począwszy od 2009 roku zauważyłem, że nie jestem więcej w stanie skończyć nowych tracków, ponieważ nie czułem się z nimi związany. To laidbackowe, subtelne brzmienie po prostu nie pasowało mi już więcej.
Dlatego zacząłem powoli rozglądać się i próbowałem znaleźć coś, dzięki czemu mógłbym ponownie nabrać pasji do muzyki. Myślę, że znalazłem to teraz, moje ostatnie remiksy i ostatnia EP-ka „Lazy Thunder” pokazują nową, bardziej energiczną drogę, którą podąża moja muzyka. To nie jest całkiem inny gatunek muzyczny. Uważam, że moje starsze nagrania również były umieszczone pomiędzy różnymi brzmieniami, dosłownie jak moja nowa muzyka, ale teraz to zdecydowanie bardziej przemawia do mnie. Nie jest to już tak spokojne brzmienie jak wcześniej, które przeszło przez lounge znacznie wyżej.
W tej chwili mnóstwo producentów jest popularnych na całym świecie i mamy znacznie więcej beatmakerów niż wcześniej. Jaka jest Twoja opinia na temat różnic pomiędzy muzyką instrumentalną z 2008 i 2013 roku?
Trudno powiedzieć. Muszę przyznać, że miewam obniżki formy i nie mam okazji ku temu, aby być ze wszystkim na bieżąco. Zauważyłem jedno – jakość, szczególnie jakość brzmienia, mix utworów, etc. naprawdę podniosła się o kilka szczebli. Wygląda na to, że pełno ludzi w dzisiejszych czasach jest zdolnych do dostarczania czegoś, co brzmi dobrze. Oczywiście nie wszystkie wydawnictwa są ciekawe, ale serio uważam, że mamy mnóstwo wartościowych rzeczy, które trafiają do obiegu. Może jest trudniej usłyszeć o wszystkich osobach tworzących muzykę, ale zdecydowanie jest więcej powodów ku temu, aby włożyć w to swój czas i dotrzeć do tych nagrań. Przy tylu osobach tworzących muzykę, lepiej aby każdy beatmaker zrobił coś takiego, co przyciągnie uwagę ogółu odbiorców.
„Lost Track of Time; Unreleased 2002-2012” to kompilacja oparta o Twoje niepublikowane dotąd nagrania z ostatniej dekady. Czy to jest pewnego rodzaju podsumowanie Twojej wcześniejszej pracy i początek nowego etapu w działalności muzycznej?
Tak, myślę, że masz rację. Przez pewien okres pracowałem nad follow-upem do albumu „Transitions”. Jak wcześniej powiedziałem, ten projekt został porzucony i straciłem zainteresowanie do niego. Ważną rzeczą dla mnie było rozpoczęcie z czystą kartą. Byłem już bliski tego, aby usunąć wszystko, ale na koniec odłożyłem wszystkie te utwory do archiwum i prawie o nich zapomniałem, kiedy rozpocząłem prace nad nowymi nagraniami.
Następnie w styczniu ub.r. odwiedziłem sąsiada i innego przyjaciela, z którymi zaczęliśmy grać różną muzykę. Niektóre z tych tracków, jakie oni grali, były utworami, których nie wydałem (mój sąsiad „pożyczył” tracki ode mnie, kiedy używał moje USB pewien czas temu). Zacząłem przeczuwać, że być może w tym niepublikowanym materiale są rzeczy, których ludzie powinni posłuchać. Przeszukałem archiwum i wyciągnąłem z tego 30 tracków, które nigdy nie trafiłyby na nowy album, ale nadal zasługiwały na wydanie. Z tego powodu umieściłem te utwory na „Lost Track of Time”, i dlatego też wydawałem jeden track dziennie przez cały miesiąc, z opowieściami, które były związane z danym nagraniem. Zebrałem wszystkie 30 historii w pliku .pdf, który dodałem do całości wydawnictwa.
„Lazy Thunder EP” jest Twoim ostatnim wydawnictwem. Projekt wydany we wrześniu ub.r. przedstawia spójną podróż pomiędzy różnorodnymi dźwiękami i inną stroną produkcji z użyciem tzw. żywymi instrumentami, samplami i wokalami. Czy jesteś zadowolony z końcowego wyniku na tej EP-ce?
Tak, naprawdę jestem zadowolony. Chciałem kontynuować z brzmieniem, jakie stworzyłem (nie miałem wyjścia – wszystko to, co tworzę brzmi po części jako Arts The Beatdoctor), ale z większą energią i mniejszym wpływem laidbackowych i chilloutowych elementów. Również dlatego, ponieważ częściej teraz gram na żywo – chcę, aby moje utwory miały też przełożenie na występy na scenie. Ale w tym samym czasie lubię tracki z głębszym klimatem – ściśle „muzyka klubowa” nie interesuje mnie na tyle, aby tworzyć ją samemu. Uważam, że dobrze uchwyciłem balans na „Lazy Thunder EP”. Jest to szorstkie, ale też głębokie.
Wcześniej współpracowałeś z Unexpected Records, Beats Broke i jako członek The Q4 z Project: Mooncircle. Teraz wydałeś „Lazy Thunder EP” u Lowriders Recordings. Co jest najważniejszą rzeczą dla Ciebie, kiedy podejmujesz współpracę z wytwórniami płytowymi?
Zaufanie, ich zdolność do sprawienia, aby po moją muzykę sięgnęli ludzie, którzy docenią moje nagrania, ale nie znali mnie wcześniej.
Dużo osób z innych krajów szanuje i docenia niezależnych artystów, wytwórnie płytowe i strony muzyczne z Holandii. Jak teraz wygląda scena hip hopowa i instrumentalna w Twoim kraju?
Mnóstwo dzieje się u nas, czasem tak dużo, że trudno za wszystkim nadążyć. Czuję, że jestem trochę poza sceną hip hopową w tym momencie, ale dla przykładu moi znajomi z czasów szkolnych, Killing Skills, mają się bardzo dobrze – ten duet wyprodukował wiele tracków dla polskich wykonawców – O.S.T.R.-a, Tabasko i innych. Jestem dużym fanem De Jeugda Van Tegenwoordiga („Today’s Youth”), którego producent Bastian był już dobrze znanym beatmakerem z kręgów elektronicznych. Inny projekt mający się dobrze to FATA (członkowie formacji, Louis Bordeaux i Wan, prowadzą też solową działalność). Myślę, że granice powoli zanikają, gdzie dawniej wszystko musiało brzmieć jak czysty hip hop. Właśnie to mi odpowiada, bycie osobą, której naprawdę nie pasuje robienie rzeczy ograniczonych do jednego gatunku.
Jedyną rzeczą, której mi nieco brakuje, są beatmakerzy wypadający dobrze też na imprezach. Przeważnie wszystko przebiega według jednego standardu, Laptop, Ableton, efekty na kontrolerze. Staram się robić coś więcej na scenie i trudno znaleźć ludzi, którzy robią coś podobnego. To nadal jest bardzo mały kraj.
Zawsze lubię zadawać to pytanie ludziom z różnych stron świata. Jaki jest klucz do tego, aby zostać zauważonym teraz? Czy uważasz, że fan base posiadany przez artystów jest ważniejszy od wpływu stron muzycznych na promocję czy masz odmienne zdanie na ten temat?
Trudno powiedzieć. Nie wiem, w jaki sposób zostałem zauważony. Jest pewien balans. W erze internetu możesz robić znacznie więcej na własną rękę, nie musisz być więcej zależny od tzw. majorsów. Jednak nadal jest pełno kanałów, tak wiele połączeń, które muszą być stworzone. Jest prawie niemożliwe, aby promować projekty samemu, a przy tym nadal tworzyć muzykę.
Od „Lazy Thunder EP” naprawdę zacząłem zauważać, że niektórzy ludzie słuchali tego projektu po umieszczeniu do darmowego pobrania singla „Moebius’ Travels” na stronie XLR8R.
Jedną rzecz, o której jestem przekonany, to uczynienie twojej muzyki dostępnej pozostałym ludziom. Staram się utrzymać swoją muzykę w zaciszu swojego domu do momentu wydania, ale kiedy zostanie już opublikowana, wszędzie jest możliwe odsłuchanie jej na moim Soundcloudzie. Obecnie mam na tej stronie ponad 80 moich utworów. Musiałem przestawić się na płatną subskrypcję, aby te nagrania pozostały online, ale było warto. Ludzie słuchają, dzielą się tym, komentują – i oto właśnie chodzi.
Dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że odwiedzisz jeszcze raz Polskę w przyszłym roku ze swoimi nowymi projektami.
Tak samo jak ja. Rok bez odwiedzenia Polski jest smutnym rokiem!
Wydawnictwo dostępne do odsłuchu za pośrednictwem Bandcampa. Lowriders Recordings zajęło się wydaniem „Lazy Thunder EP” na płytach winylowych, które są dostępne w sprzedaży po €8.50. Arts The Beatdoctor może uznać wydanie tegorocznych projektów za sukces. W tym roku powinniśmy otrzymać od niego następne materiały.
W ub.r. ukazało się pełno wartościowych materiałów pochodzących od artystów z różnych stron świata. Wygląda na to, że więcej płyt na wysokim poziomie trafiło do obiegu w pierwszej połowie 2013 roku, co wcale nie oznacza, że pozostałe miesiące nie przyniosły porządnych wydawnictw. W drugim półroczu odbyły się premiery materiałów Ka („The Night’s Gambit”), Tanyi Morgan („Rubber Souls”), Hieroglyphics („The Kitchen”), Blue Sky Black Death („Glaciers”), Black Milka („No Poison No Paradise”), L’Orange & Stik Figi („The City Under The City”) czy Oddiseego („The Beauty In All”/”Tangible Dream”). Jednak to nie koniec tego zestawienia. Pod koniec ub.r. pojawiły się dwa nowe wydawnictwa od Roca Marciano – mixtape „The Pimpire Strikes Back” oraz longplay „Marci Beaucoup”. Obie płyty wywołały sporo dyskusji w mediach.
W ostatnich latach wiele osób zabierało głos na temat kondycji nowojorskiego hip hopu. Wśród opinii wysuwanych przez dziennikarzy muzycznych, słuchaczy i artystów nie brakuje krytyki i zarzucania wykonawcom z NYC przeciętnej kreatywności i jakości ich nagrań. W końcu od przedstawicieli kolebki hip hopu zawsze będzie się wymagało więcej. Z drugiej strony, nietrudno trafić również na ciepłe słowa odnośnie współczesnych twórców z Wielkiego Jabłka, kierowanych pod adresem choćby Roca Marciano. Nic w tym dziwnego, jeżeli spojrzymy na rozwój jego kariery muzycznej od 2010 roku.
Niemal równo cztery lata temu ukazał się debiutancki album artysty pochodzącego z Long Island, „Marcberg”, za który zebrał on masę pochlebnych recenzji. Doceniono niezwykle charakterystyczny styl tego artysty, wyróżniającego się na tle swoich kolegów po fachu zarówno od strony producenckiej, jak i rapowej. Projekt wypuszczony przez Fat Beats Records doczekał się kilku edycji i okazał się trampoliną do dalszego rozwoju działalności Roca Marciano na scenie hip hopowej. Pod koniec 2012 roku trafił do sprzedaży jego drugi longplay – „Reloaded”. Płyta wydana nakładem Decon Records mocno namieszała w tamtym czasie w branży, czego dowodem było uhonorowanie tego LP mianem jednego z najlepszych wydawnictw sprzed dwóch lat. Krótko po opublikowaniu produkcji artysta zmienił wytwórnię płytową, stając się członkiem Man Bites Dog Records. Od tego momentu wykonawca uzyskał większy wpływ na kierowanie swoimi losami i przy okazji został v-ce prezydentem i szefem działu A&R MBDG. Po zaznajomieniu się z nową funkcją, Roc Marciano przeszedł do nagrywania nowej płyty. W ramach wprowadzenia do „Marci Beaucoup” ukazał się najpierw mixtape „The Pimpire Strikes Back”.
Materiał poprzedzający trzeci longplay nowojorczyka pojawił się w sieci na początku listopada. Pod względem koncepcji wydawnictwo różniło się od zapowiedzianej wcześniej płyty artysty, gdyż tutaj obok jego własnych podkładów pojawiły się beaty dostarczone przez dobrze znanych producentów. Madlib, Mic Raw, Evidence, Tne Alchemist, Tne Arch Druids i Lord Finesse wspomogli gospodarza longplaya w skompletowaniu warstwy muzycznej. Jeżeli ktokolwiek nastawiał się na zmianę klimatu lub tematyki nagrań tego twórcy, to srogo się zawiódł. „The Pimpire Strikes Back” obfituje w opowieści o życiu alfonsów i codziennych rozterkach gangsterów. Oczywiście, sporo jest racji w tym, że nie jest to wielce odkrywcze, ale po prostu Roc Marciano najlepiej czuje się właśnie w takich zagadnieniach i świetnie na tym wychodzi.
Wydawnictwo trafiło na Bandcampa. „The Pimpire Strikes Back” można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem tego serwisu poprzez opcję „buy now – name your price”. Man Bites Dog Records wypuściło również serię koszulek, do których dołączono wersję fizyczną mixtape’y (płyty kompaktowe). Projekt promują single „The Sacrifice” i „Doesn’t Last”. Do tego pierwszego utworu nakręcono też videoclip, dzięki którym Roc Marciano starał się potwierdzić swój wizerunek kreowany w utworach.
Shower Posse feat. Knowledge The Pirate (prod. Tne Arch Druids)
German V’s (prod. Roc Marciano)
Bruh Man (prod. Lord Finesse)
Ruff Town feat. Cormega (prod. Roc Marciano)
Wraz z premierą „The Pimpire Strikes Back” potwierdzono datę premiery „Marci Beaucoup”, ustanowioną na 10 grudnia. Jak się później przekonaliśmy wydanie tego albumu przysporzyło spore problemy Man Bites Dog Records. Ostatecznie wersja fizyczna płyty trafiła na półki sklepowe w wigilię Bożego Narodzenia, co było dość średnim rozwiązaniem. Jednak najwięcej dyskusji wzbudziła tracklista projektu sprzed kilku tygodni. Według niektórych dziennikarzy i recenzentów Roc Marciano stanowi przykład artysty, który najlepiej wypada bez udziału gości w swoich nagraniach. Wszystkie te opinie, do których przychylam się, biorą się z tego, iż twórca wywodzący się z grupy The U.N. operuje nad wyraz oryginalnym stylem, wymagającym od pozostałych osób dużych umiejętności, aby bez większych przeszkód odnaleźć się w tym środowisku. Wcześniej na płytach członka MBDR pojawiał się jedynie jego muzyczny brat bliźniak, Ka, ale uległo to zmianie wraz z ubiegłorocznymi wydawnictwami Roca Marciano. W ten sposób na wyprodukowanym w całości przez niego „Marci Beaucoup” znalazło się miejsce dla multum innych raperów. A.G. (D.I.T.C.), Action Bronson, Blu, Boldy James, Cormega, Evidence, Freeway, Gangrene (The Alchemist & Oh No), Guilty Simpson, Ka i Quelle Chris to tylko niektórzy Emcees występujący na tym albumie. Na końcową ocenę tych wszystkich zmian należy jeszcze poczekać dobre kilka miesięcy. Natomiast już teraz wypada wystawić trzeciemu longplayowi nowojorskiego twórcy wysoką ocenę. Nad wyraz osobliwe podejście do nagrywania tracków, zapadające w pamięć flow i momentami trudne do rozszyfrowania opowieści Roca Marciano stanowią mocne argumenty ku temu, aby zapoznać się z całą zawartością LP.
Man Bites Dog Records udostępniło album na Bandcampie. „Marci Beaucoup” trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej. Płyty kompaktowe wydano w standardowy sposób oraz z licznymi dodatkowymi dostępnymi na stronie MBDR, przy których wytwórnia płytowa popisała się niemałą kreatywnością (plakaty, piersiówki, kości do gry, karty i inne przedmioty są dołączane do albumu). Trzeba jednak uczciwie przyznać, że zamiast tych różnych sztuczek należało po prostu przeprowadzić lepszą kampanię promocyjną projektu, wypadającą póki co na słabym poziomie.
Aktualizacja: W sieci pojawiły się kolejne videoclipy promujące ubiegłoroczne nagrania Roca Marciano. Obrazy powstały do singli „Slingers” z „The Pimpire Strikes Back” oraz do „Didn’t Know” z „Marci Beaucoup”.
Europejskie wytwórnie płytowe stanowią znaczącą siłę na międzynarodowej mapie hip hopowej. Wydawcy ze Starego Kontynentu mają coraz lepszą markę głównie ze względu na jakość wypuszczanych płyt oraz przywiązywania wagi do promocji muzyki. Do jednych z europejskich oficyn wydawniczych o ugruntowanej pozycji w branży zalicza się Jakarta Records. Tylko w ub.r. Niemcy wydali kilkanaście płyt artystów z całego świata. Wśród nich znalazły się wydawnictwa m.in. Shuko („The Awakening EP”, „Sleepless”), Lorda Echo („Curiosities”), Blitza The Ambassadora („The Warm Up EP”), Raashana Ahmada („Ceremony”), Ta-ku („Dowhatyoulove”) i MC Melodee & Cookin’ Soul („My Tape Deck”). Z kolei w połowie października ukazał się album Dynasty – „A Star In Life’s Clothing” – stanowiący kolejny udany projekt wydany przez JR.
Przedstawicielki kobiecej strony rapu z różnym skutkiem próbują swoich sił na scenie hip hopowej. W tej chwili wiele raperek stara się przebić w undergroundzie, co niektórym wychodzi z wymiernym skutkiem (patrz: rozwój kariery muzycznej Rapsody). Spore nadzieje na przyszłość można wiązać z Dynasty, która już od kilku lat przewija się w branży. Artystka wychowała się w nowojorskim Queens (obecnie zamieszkała w Tampie na Florydzie), spędzając dużo czasu na graniu koncertów i przygotowywania się do wydania pierwszego materiału. W 2011 roku otrzymała ona pomocną dłoń od legendarnego DJ’a Premiera. Producent zaprosił Femcee na swoją kompilację „Get Used To Us”, na której znalazł się jej utwór „Epic Dynasty”. W tym samym roku ukazał się pierwszy materiał Dynasty, „The Love EP”. Wydawnictwo zawierające 6 tracków okazało się odpowiednim przetarciem przed dalszymi nagraniami artystki. Po serii występów na żywo i koncertowania u boku innych twórców, raperka w końcu skompletowała materiał na „A Star In Life’s Clothing”. Debiutancki album tej wykonawczyni zrobił spore zamieszanie jeszcze przed swoją premierą.
Płyta trafiła do obiegu 18 października, co ucieszyło wszystkie osoby wypatrujące tego wydawnictwa od wielu miesięcy. Po opublikowaniu „The Love EP” co pewien czas pojawiały się w sieci nowe doniesienia o nadchodzącym projekcie amerykańskiej artystki, ale za każdym razem brakowało konkretów. Zmieniło się to wraz z podpisaniem przez nią kontraktu płytowego z Jakarta Records. Ostatecznie wydawnictwo oddano do tłoczni na początku zeszłej jesieni, dzięki czemu „A Star In Life’s Clothing” można było nabyć w połowie października. Dynasty postawiła na klasyczną formę muzyki hip hopowej na longplayu. Trzeba przyznać, iż wyszło jej to na dobre, ponieważ Femcee świetnie odnalazła się w korzennie brzmiącym środowisku nawiązującym do Złotej Ery rapu. W uzyskaniu tego efektu pomogli jej liczni producenci – DJ Premier, Jinx, Phane, DJ-Shorte, Haze, Wally Clark, Backpack Beatz, DJ-Royce, Jerz & The Fatman. Artystka skrzętnie wykorzystała podkłady dostarczone przez tych beatmakerów, utrzymując równy poziom nagrań. Wśród wszystkich tracków zgromadzonych na LP kilka z nich zasługuje na szczególne słowa uznania. „Stay Shinin” z Talibem Kwelim, „Magnificent”, „Street Music”, „Star and the Sky” ze Skyzoo i „Supadynasty” wypadły nader korzystnie. Wszyscy sympatycy kobiecego rapu i płyt opartych o stare-dobre wytyczne hip hopowe powinni zapoznać się z materiałem stworzonym przez urodziwą mieszkankę Florydy.
Październikowe wydawnictwo trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Dodatkowo za pośrednictwem tego serwisu można nabyć „A Star In Life’s Clothing” w wersji elektronicznej i fizycznej (wydanie winylowe zostało już wyprzedane na BC). Do wersji wypuszczonej na wosku dołączono siódemkę z remiksem „Star and the Sky” Figuba Brazlevica, który zajął się też miksem i masteringiem LP. Kolejność utworów na Bandcampie różni się od tracklisty podanej na iTunes i w sklepach płytowych, ale zawartość projektu pozostaje identyczna. Album promuje szereg singli i teledysków – „Stay Shinin”, „Magnificent”, „Street Music”, „Sweet Music”, „Supadynasty” i „Star and the Sky”. Dynasty zyskała wielu nowych fanów na przestrzeni ostatnich miesięcy i wszystko wskazuje na to, że w przyszłości może osiągnąć jeszcze więcej na scenie hip hopowej.
W tym momencie niejeden producent może śmiało konkurować pod względem popularności z raperami i wokalistami. Nagrania beatmakerów trafiają do szerokiego obiegu, dzięki czemu udaje się niektórym wnieść do muzyki nową jakość. Jednak trzeba mieć na uwadze też to, że obecnie szanowani twórcy mają wiele do zawdzięczenia wykonawcom przecierającym szlaki w instrumentalnym hip hopie i trip hopie. W końcu wkład DJ’a Shadowa, J Dilli, Madliba, RJD2, Nujabesa, Cut Chemista, Kan Kicka, Prefuse’a 73 i innych artystów w rozwój tej odmiany muzycznej jest nieoceniony. Po latach wielu z nich uważanych jest za ikony gatunku. W październiku ub.r. jeden z doskonale rozpoznawalnych producentów, RJD2, wydał nowy album. „More Is Than Isn’t” stanowi potwierdzenie tego, iż Ramble John Krohn ma jeszcze sporo do udowodnienia na scenie muzycznej.
Jeżeli poruszamy temat najważniejszych albumów łączących instrumentalny hip hop, trip hop i nurty pokrewne, to pewnie wszyscy na pierwszym miejscu umieszczą „Entroducing…” DJ’a Shadowa. W ścisłej czołówce wydawnictw wykraczających poza schemat powinien znaleźć się też debiutancki projekt RJD2, „Deadringer”. Od chwili wydania tego ponadczasowego materiału kariera muzyczna amerykańskiego producenta nabrała tempa. Wcześniej zajmował się on działalnością na lokalną skalę, utrzymując najbliższe kontakty z członkami kolektywu MHz, Blueprintem i Poppa Hoppem, z którym wypuścił w 2000 roku wspólną płytę „Pryor Convictions EP”. Następne lata przyniosły masę jego nowych produkcji, zarówno solowych, jak i tworzonych przy udziale innych twórców.
Po premierowym longplayu RJD2 opublikował szereg innych wydawnictw. Na swoje konto zapisał m.in. „The Horror”, „Since We Last Spoke”, „The Third Hand”, „The Colossus” i wydane pod pseudonimem The Insane Warrior, „We Are the Doorways”. Producent również często współpracował z innymi twórcami. W latach 2003-06 artysta wypuścił dwa longplaye nagrane z Blueprint w ramach działalności formacji Soul Position – „8 Million Stories” i „Things Go Better With RJ And AL”. W tym czasie wyprodukował też album Aceyalone’a, „Magnificent City”. W dalszych latach mieszkaniec Filadelfii chętnie udzielał się na płytach swoich znajomych, troszcząc się o podkłady i remiksy nagrań. Po wydaniu w październiku 2011 roku kolaboracyjnego materiału z wokalistą Aaronem Livingstonem, „The Abandoned Lullaby”, RJD2 postanowił odpocząć na pewien czas od tworzenia muzyki. Po nabraniu sił producent postanowił zrealizować kolejną solową płytę, „More Is Than Isn’t”.
Informacje prasowe o nowym wydawnictwie uznanego w świecie muzycznym beatmakera pojawiły się jeszcze w trakcie ubiegłorocznych wakacji. Przy konstrukcji całego wydawnictwa filadelfijczyk połączył stricte instrumentalne kompozycje z utworami nagranymi przy udziale wokalistów i raperów. W ten sposób udowodnił, że w dalszym ciągu odnajduje się jako architekt tracków pozbawionych wokali oraz potrafi realizować wspólne ścieżki ze swoimi gośćmi. „More Is Than Isn’t” nie powiela schematów ani koncepcji użytych przez RJD2 na poprzednich projektach. Producent stale poszukuje nowych form ekspresji i jest zagorzałym miłośnikiem kreatywnego samplingu. Instrumentalne utwory zawarte na ubiegłorocznej produkcji odpowiednio współgrają z nagraniami powstałymi przy wsparciu Phonte, P. Blackka, STS-a, Khari Mateen, Aarona Livingstona i Blueprinta. Do najlepszych momentów na płycie należą „Her Majesty’s Socialist Request”, „Bathwater”, „Milk Tooth”, „See You Leave”, „Got There, Sugar?” i „It All Came to Me in a Dream”.
W celu poznania poglądów RJD2 na scenę muzyczną i większego zrozumienia jego nagrań warto zapoznać się z odcinkiem serii „Crate Diggers” z jego udziałem. Artysta podaje celne spostrzeżenia i ujawnia kilka niecodziennych historii.
Filadelfijski artysta postanowił wydać album własnym sumptem. „More Is Than Isn’t” ukazało się na rynku płytowym nakładem RJ’s Electrical Connections. Projekt można nabyć w wersji elektronicznej (iTunes, Amazon, Rdio) i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Wydawnictwo promuje kilka singlowych nagrań – „Temperamental”, „Her Majesty’s Socialist Request” oraz remiks tego utworu w wykonaniu Candy Panther z udziałem J-Live’a. RJD2 wypuścił do tego taneczny videoclip nakręcony do ww. „Her Majesty’s Socialist Request”.
Aktualizacja: 16 stycznia b.r. RJD2 zaprezentował drugi teledysk promujący „More Is Than Isn’t”. Obraz nakręcono do najlepszego utworu zdaniem jego fanów, „Descended from Myth”.
W dalszym ciągu nie brakuje tematów poruszających wszelkie kwestie dotyczące podsumowania roku. W publikacjach poświęconych najlepszym płytom z minionych 12 miesięcy nie brakuje głosów mówiących o tym, iż obecnie niezwykle trudno dotrzeć do wszystkich wartościowych materiałów publikowanych w danym roku kalendarzowym. Niektórzy wydawcy i artyści zyskują bardzo dużo na dobrze prowadzonych działaniach marketingowych, zaś innym wiedzie się na tym polu naprawdę różnie. Jeżeli miałbym wymienić wykonawców zasługujących na znacznie większe wsparcie od mediów i słuchaczy w poprzednim roku, to na pierwszym miejscu postawiłbym Illogica & Blockheada. Duet niezależnych twórców po wcześniejszym wydaniu dwóch EP-ek („Preparing for Capture 1-2”), opublikował pełny album („Capture the Sun”) oraz zamknął serię wydawniczą na „After Capture”.
Niezależne kręgi hip hopowe stanowią przytulną przystań dla wielu charakterystycznych twórców. Wśród artystów kojarzonych z undergroundem bez problemu znajdziemy oryginalne i cieszące się szacunkiem osobistości. Właśnie w ten sposób wypada rozpocząć przedstawienie Illogica & Blockheada. Przez lata działalności w branży muzycznej amerykańscy twórcy wielokrotnie pokazali się na tyle z dobrej strony, aby zaskarbić sobie sympatię mediów i słuchaczy, chociaż różnie bywało z odbiorem ich projektów i rozprzestrzenieniem się na świecie.
Pierwszy z nich może pochwalić się pokaźnym dorobkiem płytowym, na który składają się solowe wydawnictwa oraz materiały powstałe w ramach istnienia poszczególnych grup i przedsięwzięć. Artysta wywodzący się z Columbus w stanie Ohio nagrywa muzykę już od ponad 15 lat. Po wyniesieniu pierwszych doświadczeń poprzez uczestniczenie w lokalnych bitwach freestyle’owych, Illogic zabrał się za wydawanie albumów. W latach 2000-09 wypuścił on szereg projektów – „Unforeseen Shadows”, „Got Lyrics?”, „Write To Death”, „Celestial Clockwork”, „Write To Death II (The Missing Pieces)” i „Diabolical Fun„. Jednym z najbliższych jego przyjaciół na scenie hip hopowej jest Blueprint, który zajął się publikowaniem płyt rapera nakładem Weightless Recordings, a następnie utworzył z nim formację Greenhouse Effect. Grupa wydała szereg projektów z debiutanckim longplayem „Life Sentences” i ostatnim albumem „Bend But Don’t Break” na czele. Ponadto wykonawca uczestniczy(ł) w życiu innych kolektywów – 8076, Iskabibbles oraz The Orphanage.
Blockhead również zapisał na swoje konto piękną dyskografię. Producent rodem z nowojorskiego Manhattanu wydał 5 albumów oraz blisko współpracował z artystami związanymi głównie ze słynną niegdyś oficyną wydawniczą Definitive Jux (Aesop Rock, Murs, Hangar 18, Vordul Mega i pozostali; współpracował on również z Illogikiem). Niemal wszystkie solowe dokonania beatmakera trafiły do sprzedaży dzięki labelem Ninja Tune, z którym wykonawca współpracuje do dzisiaj. Wizja instrumentalnego hip hopu mieszająca się z downtempo po raz pierwszy ujrzała światło dzienne na albumie „Music By Cavelight”, .Dzisiaj z ręką na sercu można płycie miano critically acclaimed. Nie inaczej stało się w przypadku zaprezentowanego rok później „Downtown Science”, dzięki czemu renoma tego twórcy wyszła daleko poza NYC i Wielką Brytanię. Nie zmieniło się to nawet po materiale sprzed 5 lat, „Uncle Tony’s Coloring Book”, wytłoczonym własnym sumptem przez przedstawiciela Ninja Tune. Wydane w 2009 roku „The Music Scene” utwierdziło odbiorców w przekonaniu, iż producent w dalszym ciągu ma spore pokłady pomysłów i energii do tworzenia nagrań. Ostatnia produkcja nowojorczyka – „Interludes After Midnight” – pojawiła się w sprzedaży w połowie 2012 roku. Po tym wydawnictwie producent rozpoczął wspólne sesje studyjne wraz z Illogikiem.
Informacje o planach wydawniczych duetu ucieszyły sympatyków rapu w tradycyjnej odsłonie, wychowanych na najlepszych latach dla undergroundu, w których liczył się oryginalny styl i umiejętne łączenie warstwy tekstowej z muzyczną. Na pierwsze efekty pracy obu twórców nie trzeba było długo czekać. W krótkim okresie trwającym od czerwca do września 2012 roku, duet wypuścił dwie EP-ki – „Preparing for Capture 1-2”. Już po wypuszczeniu pierwszego materiału stało się jasne, iż Illogic & Blockhead przygotowują dopiero grunt pod stopami, stopniowo wprowadzając odbiorców do premiery nadchodzącego pełnego longplaya. Amerykańscy wykonawcy odnieśli sukces, ponieważ obie części wydawnictwa przyjęto z otwartymi ramionami na niezależnej scenie hip hopowej, co jeszcze bardziej zachęciło ich do dalszego realizowania nagrań. Po tych przedbiegach artyści byli gotowi na wypuszczenie „Capture the Sun”.
Premiera płyty odbyła się niemal równo 8 miesięcy temu. Wydanie materiału powierzono wytwórni płytowej kojarzonej z hardcore’owym nurtem rapu, Man Bites Dog Records, co wiązało się ze starą znajomością duetu z głównym architektem tego labelu, Copywrite’em. W wiadomościach towarzyszących ubiegłorocznemu wydawnictwu Illogic podkreślał, iż na tym albumie zamierza skupić się na storytellingach i sprawach osobistych. Z kolei jego partner muzyczny otrzymał na „Capture the Sun” okazję zaprezentowania swoich umiejętności na pełnym wydawnictwie nagranym z raperem i odejść na dłuższą chwilę od instrumentalnych utworów. Artyści znakomicie wywiązali się ze swoich obowiązków. Gra słowna i momentami skomplikowane historie opowiadane przez Illogika mają dużą siłę przyciągania. „Neva Heard”, „Beautiful Sunday”, „Finally Free”, „Atlantis Depth” czy „Lighthouse” są tego koronnym przykładem. Warstwa liryczna współgra z beatami dostarczonymi przez Blockheada, urozmaiconymi i stworzonymi z dużą precyzją.
„Capture the Sun” pojawiło się w obiegu za pośrednictwem Bandcampa. Wydaniem projektu zajęło się Man Bites Dog Records, które przyłożyło się przy okazji do promocji albumu. W ramach kampanii promocyjnej ukazała się seria nagrań video z udziałem Illogica & Blockheada. Kulisy powstania płyty ujawniono w trzech filmach „Behind the album”, które posłużyły za punkty wyjściowe do videoclipów nakręconych do singlowych nagrań z tego projektu. Teledyski zrealizowano do „Capture the Sun” (obraz dedykowany miłośnikom przyrody), „Neva Heard” i „Atlantis Depth”.
Tracklista
Neva Heard
Pillow of Dreams
Capture the Sun feat. Slug of Atmosphere
Beautiful Sunday feat. Tyler Francis
Bridges
Live from the Horizon
Justified feat. Blueprint
Where’s the Exit
She Loves It
Finally Free
One Way Ticket feat. Zero Star
Atlantis Depth
Smile feat. Abstract Rude
Last Breath (Family Fabric)
Blindfold
Lighthouse feat. Kristoff Krane
Illogic & Blockhead powtarzali, że pracując nad wspólnymi projektami, nagrali mnóstwo materiału. Duet najwidoczniej nie chciał, aby niepublikowane dotąd nagrania trafiły do szuflady z napisem „rare & unreleased”, więc postanowił zakończyć serię wydawniczą na trzeciej EP-ce, „After Capture”. Wymowna okładka wydawnictwa najlepiej świadczy o tym, że na tym koniec (póki co) sesji nagraniowych amerykańskich twórców. Cztery wspólne płyty wykonawców doczekały się pięknej puenty. Materiał opublikowany 17 grudnia ub.r. nie zawiera wypełniaczy ani nieskończonych utworów. Bohaterowie tego artykułu postarali się o pełnowartościowe ścieżki („Mockingbird”, „Something to Talk About” i „Broken Song” wypadły nader korzystnie), które dobitnie świadczą o ich wielkości. Trudno powiedzieć, co jeszcze Illogic & Blockhead powinni uczynić, aby niektórzy przedstawiciela świata mediów i słuchaczy otworzyli w końcu oczy i ich docenili. W zestawieniu płyt z lat 2012-13 powstałych na zasadzie współpracy rapera z producentem, plasują się oni w ścisłej czołówce, co jest naprawdę warte podkreślenia.
Ostatnia płyta duetu trafiła tradycyjnie na Bandcampa. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych wydawnictw, „After Capture” również cieszy się dużą popularnością wśród odbiorców. Limitowana seria płyt kompaktowych została wyprzedana równie szybko, co dwie części „Preparing for Capture”. Illogic & Blockhead bez wątpienia zasłużyli na miano jednych z najważniejszych artystów hip hopowych z lat 2012-13 i trudno zrozumieć fakt, iż wykonawcy są pomijani przez wielu przedstawicieli mediów.
W ub. latach ukazały się różne miksy przygotowane przez nasz serwis muzyczny. Wśród nich znalazły się materiały zawierające nagrania z lat 90.tych („Highs in the 90s” Mavericka, „Dusty Classics of the 90’s Volume 1” olywoka), czy też wydawnictwa oparte o nieco młodsze tracki („Underground Podcast Volume 1”, „Music On My Mind” RTK, „The Path of the Soulful Minds”). Nie zabrakło również projektów dedykowanych płci pięknej („Special Podcast For Ladies”, „More Femcees Please”). Po dłuższej przerwie od wydania ostatniego projektu autorstwa Moodsa, „Elevate”, powracamy z nowym miksem. „It’s All About the Samples Volume 1” powstało na zasadzie zestawienia nagrań opartych na tym samym samplu z oryginalnymi kompozycjami pochodzącymi sprzed lat.
W ostatnich latach nastąpił wzrost sprzedaży płyt winylowych. Wraz z nim widać wzrost zainteresowania crate diggingiem oraz starym nagraniom z różnych stron świata. Przygotowując nowy mix postanowiliśmy nawiązać do tego zagadnienia. Poszukiwania właściwego konceptu na stworzenie tego materiału doprowadziły do powstania „It’s All About the Samples Volume 1”. Idea wydawnictwa została dokładnie przemyślana, przez co można uznać nasze przedsięwzięcie za nietuzinkowe i wyjątkowe.
Tracklista projektu obejmuje ścieżki ułożone według schematu 2+1. Po dwóch utworach opartych o ten sam sampel nadchodzi oryginalne nagranie, które posłużyło do powstania tych tracków. Powyższy schemat został powtórzony 4-krotnie, co daje łącznie 12 kompozycji uzupełnionych o „Intro” i „Outro”. „It’s All About the Samples Volume 1” rozpoczyna się od utworów The Foreign Exchange („All That You Are”) i Blue Scholars („Loyalty”) korzystających z produkcji The Sylvers – „That’s What Love Is Made Of”. Następnie pojawiają się tracki L. Da Headtouchy („Too Complex”) i People Under The Stairs („Give Love a Chance”) opartych o „Holding You, Loving You” Dona Blackmana. W dalszej kolejności mamy nagrania Crown City Rockers („B-Boy”) i Money Boss Players („What U Saying”), których warstwa muzyczna powstała dzięki „Dimension 5ive” The 5th Dimension. Ostatnia stacja „It’s All About the Samples Volume 1” to dwa single z połowy lat 90.tych bazujące na „I’ll Be Around” formacji The Spinners – „I’ll Be Around” Rappin’ 4-Taya i „Any Emcee” Nine’a.
Pierwszy tegoroczny mix U Call That Love można odsłuchać za pośrednictwem Mixclouda. „It’s All About the Samples Volume 1” udostępniono do darmowego pobrania (link poniżej).
The Foreign Exchange – All That You Are feat. Median (prod. Nicolay)
Blue Scholars – Loyalty (prod. Sabzi)
The Sylvers – That’s What Love Is Made Of (prod. Freddie Perren)
L. Da Headtoucha – Too Complex (prod. Vinyl Reanimators)
People Under The Stairs – Give Love a Chance (prod. Thes One)
Don Blackman – Holding You, Loving You (prod. Don Blackman)
Crown City Rockers – B-Boy (prod. Woodstock)
Money Boss Players – What U Saying (prod. Minnesota)
The 5th Dimension – Dimension 5ive (prod. Bones Howe)
Rappin’ 4-Tay – I’ll Be Around (prod. Cyrus Esteban, Franky J)
Nine – Any Emcee (prod. Rob Lewis)
The Spinners – I’ll Be Around (prod. Thom Bell)
Outro
Translate »
Zarządzaj zgodą
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.