Kategoria: News

  • Wędrówki muzyczne Dextera na The Trip

    Wędrówki muzyczne Dextera na The Trip

    3–5 minut

    Każdego tygodnia otrzymujemy tak dużo nowych pokładów muzyki, że niekiedy trudno odnaleźć się w tym wszystkim. Wśród świeżych materiałów można wybierać i przebierać, co rusz napotykając na wartościowe wydawnictwa. Coraz większa konkurencja na scenie muzycznej oraz ogrom wydawanych produkcji wymaga od zarówno mediów, jak i słuchaczy, otwartych umysłów. W ramach działalności strony staramy się dostrzec i docenić projekty z różnych stron świata. Pomimo naszych usilnych starań, czasem wybrane płyty trafiają na łamy serwisu z pewnym opóźnieniem. Z pierwszej połowy tego roku brakuje u nas na pewno artykułu o świetnym albumie Dextera, „The Trip”, co też w tym momencie nadrabiamy.

    Niemieccy beatmakerzy około hip hopowi cieszą się znakomitą marką na świecie, co już podkreślałem przy okazji innych publikacji na stronie. Figub Brazlevic, Hulk Hodn, Klaus Layer, Brenk Sinatra, Suff Daddy, JR & PH7, IAMNOBODI, Pawcut, to tylko niektórzy przedstawiciele tamtejszej sceny producenckiej. Dexter również należy do grona docenianych twórców zz naszej zachodniej granicy. Wykonawca rodem z Heilbronna nie ogranicza się jedynie do produkcji muzyki, ponieważ równie dobrze sobie radzi w roli DJ’a i występuje okazjonalnie jako raper. Przedstawiciel grupy Betty Ford Boys (formacja wypuściła w tym roku album „Leaders Of The Brew School”) prowadzi działalność od kilku lat i przez ten czas zdążył zapisać na swoim koncie całkiem sporo udanych projektów.

    Od początku swojej kariery muzycznej artysta jest związany z dwoma wytwórniami płytowymi – Melting Pot Music oraz WSP Records (Wortsport). Pierwsza z tych oficyn wydawniczych wypuściła w lutym 2010 roku płytę „The Jazz Files”. Wydawnictwo trafiło na serię wydawniczą MPM „Hi-Hat Club”, prezentującą nagrania różnych producentów. Dexter pokazał na tym projekcie próbkę niemałych umiejętności i zamiłowania do tworzenia muzyki o posmaku wydawnictw sprzed kilku dekad. W tym samym roku opublikowało wspólny materiał beatmakera i Maniaka, „Raw Shit”. W kolejnych miesiącach niemiecki twórca głównie szlifował brzmienie w zaciszu domowym oraz poszerzał kolekcję płyt winylowych. Jego zamiłowanie do breaków i psychodelicznej strony muzyki ujawniło się przy okazji siódemki „Ultimate Breaks & Dexter”. Po tym projekcie przyszła kolej na kilka luźniejszych nagrań, po czym beatmaker skupił się na przygotowywaniu materiału na „The Trip”. Muzyczna mozaika psychodelicznego rocka i instrumentalnego hip hopu okazała się strzałem w przysłowiową dziesiątkę.

    Premiera wydawnictwa odbyła się w połowie maja. Follow-up do debiutanckiego projektu producenta wypadł bardzo korzystnie. W odróżnieniu od „The Jazz Files” podstawę tegorocznego longplaya artysty stanowią sample wydobyte z rockowych płyt z lat 60.tych. Sympatycy pierwszej płyty Dextera początkowo mogli poczuć się niepocieszeni ze względu na zmianę klimatu jego produkcji, ale trzeba przyznać, iż do nowego środowiska muzycznego tego wykonawcy każdy odbiorca szybko przyzwyczai się. „The Trip” zabiera słuchaczy do krainy zdominowanej przez brzmienia sprzed pięciu dekad, okresu uznawanego przez beatmakera za niezwykle progresywny i wyznaczający nowe trendy w niemal każdej dziedzinie kultury i sztuki. Album pozytywnie zaskakuje już od otwierającego LP „Once Again Back (Tune In)”, a kolejne utwory zawarte na trackliście („Psychedelic Club Scene”, „Teenage Mother”, „With Ease”, „Clouds Of Zero”) utwierdzają nas w przekonaniu o dużej wiedzy muzycznej ich autora. Jedynymi gośćmi na longplayu są DJ Adlib i Josa Peit, którzy dodają uroku utworom „San Francisco” i „Pictures”.

    „The Trip” opublikowano na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w formacie elektronicznym i fizycznym. Melting Pot Music wydało projekt na płytach kompaktowych i winylowych (ukazały się dwie edycje wosków – gatefold i limited ebru edition). Album Dextera promuje kilka teledysków. Obrazy nakręcono do singlowych nagrań „You And I” i „Pictures” (track ukazał się w formie maxi-singla z dołączonymi kompozycjami „Church” i „Shroom Travelz”); pojawił się też klip do snippetów utworów z produkcji Niemca. Poza tym MPM dorzuciło krótkie video przedstawiające niemieckiego producenta w roli crate diggera. Dzięki dobrej promocji longplaya, wieści o płycie szybko rozprzestrzeniły się po całym świecie. Duże zainteresowanie oraz wysokie oceny „The Trip” uczyniły z autora LP czołowego beatmakera nie tylko na terenie Niemiec, ale także w ogólnoświatowym środowisku muzycznym kojarzonym z instrumentalnymi formami około hip hopowymi.

    Zamiłowanie Dextera do starych breaków i psychodelicznego nurtu w muzyce zostało też udokumentowane na jego projekcie „Psychedelic Breaks & Nuggets” z czerwca b.r.

    Tracklista

    1. Once Again Back (Tune In)
    2. San Francisco feat. DJ Adlib
    3. Walk With Us
    4. Psychedelic Club Scene
    5. Witch/Room
    6. Rainbow Flight
    7. Teenage Mother
    8. Cupcakes
    9. With Ease
    10. Hippie Revolt (Turn On)
    11. You And I
    12. Roll It Light It Suck It
    13. Dexy Lovecraft
    14. Clouds Of Zero
    15. Acido (Heavyyy)
    16. Never Knew
    17. Pictures feat. Josa Peit
    18. Summerdays (Drop Out)
  • Food For Thought kolejnym wydawnictwem SoulChefa

    Food For Thought kolejnym wydawnictwem SoulChefa

    3–4 minut

    Jednym z najczęściej używanych podziałów w hip hopie jest przypisywanie poszczególnych wykonawców do undergroundu i mainstreamu, co obecnie nie powinno przysporzyć problemu nawet niedzielnym słuchaczom. Jednak sięgając głębiej można stosować wiele klasyfikacji w obu kategoriach hip hopowych. Pozostając w niezależnych kręgach hip hopowych można pokrótce przypisać określonych twórców do wybranych nurtów oraz niszy, w których uzyskują oni największe zainteresowanie ludzi. Od kilku lat wypłynęło na szersze wody wielu artystów inspirujących się dokonaniami Nujabesa, szczególnie popularnych w Azji Południowo-Wschodniej i wśród sympatyków melodyjnych form około hip hopowych. W tym gronie umieścimy nowozelandzkiego producenta SoulChefa, który wydał niedawno nowy album, „Food For Thought”.

    Od początku działalności serwisu systematycznie obserwujemy znaczną liczbę artystów. W zdecydowanej większości przypadków po publikacji artykułu wydawnictwa danego twórcy lub formacji, w dalszym ciągu przyglądamy się jego dalszym poczynaniom w branży muzycznej. W gronie wykonawców wspieranych od kilku lat przez naszą stronę znajdziemy właśnie SoulChefa. Począwszy od jego pierwszych produkcji pochodzących z 2010 roku – „Remember When…” i „Escapism” – producent rodem z Kraju Kiwi regularnie czyni postępy, rozwijając brzmienie z płyty na płytę. Twórczość tego beatmakera dryfuje pomiędzy brzmieniami rapowymi inspirowanymi latami 90.tymi, instrumentalnym hip hopem i formami muzycznymi rozsławionymi na świecie przez Nujabesa. Dzięki wysokiej jakości nagrań i współpracy z wieloma ciekawymi postaciami z undergroundu, nowozelandzki producent znalazł uznanie w oczach niejednego sympatyka niezależnego hip hopu.

    Po wypuszczeniu pierwszych płyt 3 lata temu, SoulChef opublikował szereg różnych wydawnictw. 2011 rok przyniósł jego wspólny album zrealizowany z Trace Blamem, „Bottles”, a także dwa solowe projekty – „Long Hot Summer” oraz „Here & Now”. Pierwszy projekt powstał przy udziale różnych raperów m.in. Jasa Mace’a z The 49ers, Nieve, Ine, Noah Kinga, Tunjiego, Thurro i Awona. Z kolei drugi album zawierał instrumentalne nagrania współzałożyciela BlueBottle Records, które wypadły na więcej niż porządnym poziomie. 25 stycznia b.r. ukazała się kompilacja „The Collection Vol. 1” zawierająca 12 beatów tego twórcy powstałych na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Ponadto beatmaker współpracował z wybranymi twórcami, m.in. Raizą Bizą i Praverbem the Wyse (wspólny track tych artystów, „The Social Network”, trafił na naszą kompilację „Sounds Across the Globe”). Koniec tego roku przynosi kolejny materiał SoulChefa. „Food For Thought” to najbardziej dopracowana płyta ze wszystkich dotychczasowych projektów wydanych przez niego.

    Nowozelandczyk zapowiadał swoje nowe wydawnictwo od pierwszej dekady października. Po trzech tygodniach od zamieszczenia informacji o tym projekcie, album ujrzało światło dzienne. Tym razem Soulchef prezentuje stricte producencką płytę, nagraną przy udziale utalentowanych twórców z różnych stron świata. Na tym longplayu usłyszymy zarówno artystów współpracujących już wcześniej z producentem, jak i jego nowych partnerów muzycznych. W pierwszej kategorii na „Food For Thought” (fenomenalna okładka, prawdziwa perełka) umieścimy Nieve, Raizę Bizę, Awona, Trace Blama, ReachaNeed Not Worry’ego i Noah Kinga. Po drugiej stronie pojawili się Ed Rowe, Gabriel Teodros, Luck One, Carla Waye i Sarah MK. Wszyscy twórcy walnie przyczynili się do oddania do rąk słuchaczy urozmaiconej produkcji utrzymanej w duchu niezależnego hip hopu. Zawartość wydawnictwa trzyma równy poziom wystawia wysoką notę SoulChefowi.

    „Food For Thought” można nabyć w wersji elektronicznej na iTunes i Amazonie. Z pewnych względów SoulChef zrezygnował z opublikowania albumu na Bandcampie, co jest odstępstwem od jego dotychczasowej metody dzielenia się muzyką. Płytę promują trzy single – „Cheers” z udziałem Awona, „You Too”Need Not Worrym & Carlą Waye oraz powstały przy wsparciu Gabriela Teodrosa & Sary MK „Black Love”.

    Aktualizacja #1: „Food For Thought” ostatecznie trafiło także na Bandcampa, skąd też można nabyć płytę w cenie $12 USD.

    Aktualizacja #2: W październiku powstał teledysk do jednego z singlowych nagrań, „Black Love”. Nagranie też zapowiada wspólny projekt SoulChefa i Gabriela Teodrosa, „Evidence Of Things Not Seen”. Wydawnictwo trafi do sprzedaży 28 października.

    Tracklista

    1. Renegade Soldier feat. Noah King
    2. Sounds of My City II feat. Luck One
    3. Cheers feat. Awon
    4. The Voice Inside feat. Nieve
    5. You Too feat. Need Not Worry & Carla Waye
    6. Black Love feat. Gabriel Teodros & Sarah MK
    7. Dollar a Dougie feat. Trace Blam
    8. When I Sleep feat. Reach
    9. Let Me Do Me feat. Awon
    10. Indiglow feat. Ed Rowe
    11. In 3D feat. Raiza Biza & DJ Venum
  • Jermiside & Danny Diggs ze wspólną płytą Quiet As Kept

    Jermiside & Danny Diggs ze wspólną płytą Quiet As Kept

    3–4 minut

    W ostatnich latach nastąpiło wiele zmian w branży muzycznej, o czym w wielu przypadkach wspominałem na naszej witrynie. Pojawiło się multum nowości związanych z wydawaniem i promocją muzyki. Coraz więcej do powiedzenia mają serwisy muzyczne, nierzadko przyczyniające się na rozwój danych wytwórni płytowych i artystów. Część stron rozwinęła się do tego stopnia, że następnie przekształciła się lub przyczyniła się do założenia przez dziennikarzy własnych oficyn wydawniczych. Doskonałym przykładem jest tutaj powszechnie znany serwis Kevin Nottingham, który okazał się punktem wyjściowym do powstania labelu HiPNOTT Records. W trakcie kilkuletniej działalności na scenie hip hopowej nakładem tej firmy ukazało się sporo wartościowych płyt. 22 października odbyła się premiera kolejnego projektu sygnowanego logiem tej wytwórni płytowej – „Quiet As Kept” duetu Jermiside & Danny Diggs.

    W trakcie 4-letniej działalności HiPNOTT Records wydało płyty m.in. Cymarshalla Lawa, Spectaca & Amiriego, Jazz Spastiks, junclassica, Tanyi Morgan i The Regiment. Znaczna część z tych wykonawców nie kryła zadowolenia ze współpracy z amerykańskim labelem, nagrywając później dla tej oficyny wydawniczej kolejne materiały. Podobnie stało się w przypadków bohaterów tego artykułu. Jermiside & Danny Diggs wypuścili w maju 2010 roku album „Middle Classic”, który znalazł swoje miejsce w undergroundzie. Jednak zanim to nastąpiło artyści uzbierali na swoich kontach szereg różnych wydawnictw. Większym dorobkiem może pochwalić się pierwszy z nich.

    Raper z Cincinnati prowadzi działalność wydawniczą już od dekady. Wszystko rozpoczęło się od opublikowania przez niego siódemki „NP45 Vol. 1” i longplaya „The Biology Of Kingship” w 2003 roku. Dzięki dobremu odbiorowi materiału na scenie lokalnej i ogólnokrajowej, Jermiside nabrał większej ochoty do dalszej pracy. Następnym punktem w jego karierze muzycznej było założenie wraz z Ilyasem, DonwillemBrickbeatsem formacji The Red Giants. W latach 2006-09 grupa nagrała „The Red Giants LP” oraz „Chain Reaction EP”. Wydawnictwa zdobyły uznanie w oczach odbiorców i pozwoliły zaistnieć wszystkim członkom zespołu na szerszą skalę w niezależnych kręgach hip hopowych. Emcee z Ohio należy również do crew Lessondary Crew zrzeszającego oprócz niego Che Granda, Tanyę Morgan, Elucida, Spec Boogie’ego, A Brother Named George’a i innych twórców.

    W porównaniu do swojego partnera muzycznego, Danny Diggs nie może pochwalić się tak bogatą dyskografią. Producent pochodzący z Irlandii ograniczał się głównie do współpracy z różnymi raperami, którym dostarczał beaty na ich płyty. Lista ta obejmuje Killah Priesta, Akrobatika, Shada, Has-Lo i wielu innych wykonawców. Beatmaker mieszkający na co dzień w kanadyjskim Vancouver więcej niż poprawnie wywiązał się ze swojej roli na pierwszej płycie z Jermiside’em, „Middle Classic”. Twórcy tego wydawnictwa bez problemu rozumieją się ze sobą i mają smykałkę do nagrywania wartościowego rapu. Duet potwierdził to na „Quiet As Kept” stanowiącym udany follow-up do ich debiutanckiego LP.

    Pierwsze newsy dotyczące albumu napłynęły od HiPNOTT Records pod koniec sierpnia. W następnych tygodniach pojawiły się single zapowiadające płytę oraz szczegółowe informacje dotyczące tego projektu. Jermiside & Danny Diggs postanowili zachować charakter nagrań ze swojego poprzedniego wydawnictwa. Ponownie duet dostarczył 10 premierowych tracków, rozszerzając longplay o bonusowe remiksy. „Quiet As Kept” to druga wędrówka po spokojnym i ułożonym świecie hip hopu z duszą w wydaniu artystów pozostających wiernymi starym-dobrym założeniom rapu. Jak przystało na LP nagrane przez rapera i producenta, największy akcent został położony na pokazanie wszystkim znakomitych relacji panujących pomiędzy autorami materiału. Wykonawcy sumiennie wywiązali się ze swoich ról, nie bawiąc się w żadne półśrodki. W nagraniu płyty pomogli im ich dobrzy znajomi – Destruments, Theory Hazit, K. Sparks, DJ Mayhem, I-EL, L-Marr the Star i Ill Poetic. Spośród wszystkich utworów zgromadzonych na albumie wyróżniają się „Book of Rhymes”, „Life Lessons”, „The Innocent”, „Victory Is Mine” oraz „Be Forever”. Całość wydawnictwa zamykają remiksy The Experta i Illustrate’a.

    Wydawnictwo duetu znajdziecie na Bandcampie. Wzorem wszystkich poprzednich projektów wypuszczonych przez HiPNOTT Records, „Quiet As Kept” ukazało się zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej (płyty kompaktowe). Jermiside & Danny Diggs promują swój materiał poprzez dwa single – „Book of Rhymes” i „Victory Is Mine”, do którego dodatkowo ukazał się teledysk. Ponadto artyści opublikowali jeden track, który ostatecznie nie trafił na tracklistę albumu, „Stains On The Beater” z udziałem Donwilla z Tanyi Morgan.

    Tracklista

    1. How I Feel feat. Destruments
    2. Book of Rhymes feat. Theory Hazit, K. Sparks & DJ Mayhem
    3. Never
    4. Bloodline
    5. Life Lessons feat. I-EL & DJ Mayhem
    6. The Depths
    7. The Innocent
    8. Thank You feat. L-Marr the Star & Ill Poetic
    9. Victory Is Mine
    10. Be Forever
    11. Victory Is Mine (The Expert Remix)
    12. Bloodline (Illustrate Remix)
  • Asheru powraca z albumem Sleepless In Soweto

    Asheru powraca z albumem Sleepless In Soweto

    4–5 minut

    W dniu dzisiejszym wkroczyliśmy do ostatniego miesiąca tego roku. Już w następnych dniach można oczekiwać rozpoczęcia podsumowań 2013 roku, integralnej części corocznej działalności wielu mniejszych i większych serwisów muzycznych. Zanim jednak to nastąpi, warto dokładnie przyjrzeć się minionym tygodniom, które przyniosły pełno wartościowych wydawnictw. Jak pod tym względem wypadł listopad? Ano naprawdę więcej niż przyzwoicie. „Dr. Stokley” Dudleya Perkinsa, „Machete Mode” Esoterica & Stu Bangasa, „Crimes Against Totality” Sole’a, „Look On the Blight Side” Louisa Logica i „PA2: The Director’s Cut” Marco Polo, to tylko niektóre przykłady wydawnictw utrzymanych na odpowiednim poziomie z poprzedniego miesiąca. Oprócz tych albumów ukazał się też nowy projekt Asheru, „Sleepless In Soweto”, jedna z najciekawszych listopadowych produkcji.

    Jeżeli w jakimkolwiek stopniu interesujecie się tematyką seriali animowanych i komiksów, to z pewnością znacie jedyną w swoim rodzaju serię „The Boondocks”. Sitcom opowiadający o życiu rodziny Freemanów jest powszechnie uważany za jeden z najważniejszych tytułów swojego gatunku ostatniej dekady. Seria emitowana od listopada 2005 roku, to jedno z najbardziej kontrowersyjnych dzieł dotyczących współczesnej sytuacji czarnych w Stanach Zjednoczonych. Każdy odcinek serialu otwierają słowa „I am the stone that the builder refused” pochodzące z utworu „The Boondocks Theme” („Judo Flip”) autorstwa Asheru. Gabriel Benn zdobył dużą popularność dzięki stworzeniu soundtracku do „The Boondocks”, ale należy pamiętać o tym, że artysta rozpoczął swoją karierę muzyczną na długo przed pojawieniem się tego serialu.

    Amerykański wykonawca nagrywa muzykę od połowy lat 90.tych. Przez cały ten czas wydał on kilka znaczących projektów oraz współpracował z różnymi przedstawicielami sceny hip hopowej. Jego nagrania mają na celu edukować ludzi o sytuacji społeczno-politycznej i hip hopie. Każdy utwór rapera jest silnie afrocentryczny, przez co wybija się on na tle większości swoich partnerów po fachu. W latach 1996-2001 Asheru wraz z Blue Blackiem skupiał się na nagrywaniu projektów w ramach grupy The Unspoken Heard. Wszystkie ich wydawnictwa, w tym dobrze przyjęty album „Soon Come…” ukazały się nakładem Seven Heads Entertainment. Następnie artysta skupił się na solowej działalności, często i gęsto koncertując w USA, Europie, Kanadzie i Japonii oraz współpracując z Kennem Starrem, J. Rawlsem, J-Live’em, Sound Providers czy Oddiseem.

    Debiutancki album Asheru ukazał się w 2005 roku. „Insomnia Vol. 1” trafiło do sprzedaży dzięki labelowi założonemu przez wykonawcę, Guerilla Arts Ink. Płyta przyniosła jemu sporą dawkę pochlebnych recenzji. Twórczość tego twórcy docenił też Aaron McGruder, poszukujący odpowiedniej osoby do współpracy nad soundtrackiem do „The Boondocks”. Artysta został wkrótce hostem „Hip-Hop Docktrine: The Official Boondocks Mixtape” oraz nagrał kilka tracków na ten materiał (oprócz ww. „The Boondocks Theme” również „Revolution” i „Niggas”). W ostatnich latach Gabriel Benn zajmował się przeważnie pracą w roli nauczyciela, co nie przeszkodziło mu w aktywności na scenie hip hopowej (udzielał się na płytach m.in. Jazz Liberatorz, Cradle Orchestry i Roddyroda). W maju 2010 roku trafił do obiegu kolejny mixtape poświęcony „The Boondocks” – „Hip Hop Doctrine 3: The Final Chapter”, w którym Asheru miał również udział. Ponadto Emcee założył wraz ze Slimkatem78, Mr. HU i ZO! formację ELS. Kiedy wydawało się, iż artysta zawiesił solową działalność wydawniczą, to otrzymaliśmy od niego niespodziankę w postaci „Sleepless In Soweto”. Wydawnictwo należy do jego najważniejszych dotychczasowych projektów.

    Premiera płyty odbyła się 12 listopada. Przed wydaniem tego materiał Asheru nie bawił się w wypuszczanie 1/3 singli z albumu czy też podobne tanie chwyty reklamowe, będące zmorą dzisiejszej branży muzycznej. Wykonawca po prostu opublikował projekt bez zbędnego szumu, licząc na to, że longplay obroni się swoją zawartością. Jak się szybko okazało, Emcee ani trochę nie pomylił się. „Sleepless In Soweto” wypada długimi momentami wręcz świetnie, w czym zasługa dobrego konceptu na stworzenie tego wydawnictwa i jego brawurowego wykonania. Projekt stanowi kulminację kilkuletniej kolaboracji Asheru z afrykańskim kolektywem HHP (Hip-Hop Pantsula) oraz jego częstych podróży do RPA. Jednak tegoroczna produkcja nie ogranicza się jedynie do opowieści o ojczyźnie Nelsona Mandeli, gdyż jest znacznie bardziej rozszerzona. Wydawnictwo należy potraktować jako pomost łączący Czarny Ląd ze Stanami Zjednoczonymi, zarówno pod względem muzycznym, jak i społeczno-politycznym. W osiągnięciu końcowego efektu pomogli wydatnie pomogli gospodarzowi LP beatmakaerzy – Choppy Chop, Omar Hunter El (Mr. HU), Funk Ark i Thaso – tworząc niemal idealne środowisko dla opowieści Amerykanina. Wśród gości pojawiających się na tym materiale znajdziemy m.in. Raheema Devaughna, Herona Gibrana, Teepeego, ProVerba czy też członków HHP. „Do U”, „Make Magic”, „Last Days” i kapitalne „So Amazing” oraz „Gauteng” należą do najlepszych utworów na tym LP.

    Wydawnictwo trafiło na Bandcampa. „Sleepless In Soweto” pojawiło się w sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe z autografami Asheru). Pomimo tego iż album promują tylko dwa single – „Gauteng” i „Clay Davis” (do tego drugiego nagrania powstał też videoclip) – co na dzisiejsze czasy nie jest dużym wyczynem marketingowym, to od dnia premiery longplay zdążył zagościć na łamach wielu stron muzycznych. Oby tak dalej, ponieważ produkcja wydana przez Guerilla Arts Ink zdecydowanie zasługuje większej liczby odbiorców.

    Tracklista

    1. Simphiwe’s Theme
    2. Do U feat. Omar Hunter, HHP, & Teepee
    3. Funky DC feat. Sitali & Funk Ark
    4. Clay Davis
    5. Make Magic
    6. Life After The Show feat. ProVerb, HHP, & KG
    7. Sleepless feat. Dimes, Omar Hunter, & Heron Gibran
    8. Last Days feat. HHP, Kingpen Slim, & Kanjia
    9. Love On The Go feat. Omar Hunter & HHP
    10. Gauteng feat. Raheem Devaughn
    11. It Ain’t Hard To Tell
    12. No Matter Where You Go feat. Wayna
    13. So Amazing feat. HHP, Omar Hunter, & Harrison Crump
  • Charytatywne projekty na rzecz ofiar Tajfunu Haiyan

    Charytatywne projekty na rzecz ofiar Tajfunu Haiyan

    3–4 minut

    Na początku tego miesiąca na południowy wschód od wyspy Pohnpei należącej do Mikronezji powstał Tajfun Haiyan. Sztorm tropikalny w niewiele ponad dobę przerodził się w supertajfun, który następnie przemieszczając się na zachód dotarł do wybrzeży Filipin. W dniach 8-9 listopada tajfun przeszedł przez środkową część tego kraju, gdzie spowodował katastrofalne straty, pustosząc znaczne tereny i powodując śmierć co najmniej 5 000 osób. Po przejściu przez archipelag stracił na sile, zanikając później na granicy Wietnamu i Chin. Zniszczenia spowodowane przez najsilniejszy cyklon, jaki kiedykolwiek uderzył na ląd, są niewyobrażalne. Filipiny potrzebują pomocy z całego świata, na co nie pozostało obojętne środowisko muzyczne. 17 i 21 listopada odbyły się premiery dwóch charytatywnych projektów na rzecz ofiar Tajfunu Haiyan – „Tacloban HOPE” i „Beats for the Philippines”.

    Wydawnictwa muzyczne przeznaczone na określone szczytne cele. Wcześniej na łamach serwisu prezentowałem m.in. kompilacje Ten Million Sounds („Morning Light” i „Finding Time”) czy przygotowane przez The Word Is Bond „Hope for Tomorrow”. W poprzednich powstało poruszenie wśród aktywistów muzycznych i artystów, którzy postanowili pomóc pogrążonym w chaosie Filipinom. Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych wskutek niszczycielskiej siły Tajfunu Haiyan około 2,5 miliona ludzi potrzebuje natychmiastowej pomocy; 1,5 miliona dzieci do 5 r.ż. dotknął głód. W związku z tym charytatywne przedsięwzięcia pokroju „Tacloban HOPE” i „Beats for the Philippines” są na wagę złota.

    Pierwsza z tych płyt dedykowana jest mieszkańcom najbardziej zniszczonego przez tajfun filipińskiego miasta, Taclobanu (żywioł zmiótł z powierzchni ziemi 80% zabudowań w tej miejscowości). Za powstaniem tej składanki stoi Beats for Change mające na swoim koncie jeden projekt, „Sendai Selections: Pray for Japan”. Tracklista albumu obejmuje 23 instrumentalne utwory artystów z całego świata. Wśród wykonawców zaangażowanych w powstanie „Tacloban HOPE” nie brakuje dobrze rozpoznawalnych na scenie muzycznej postaci. Tall Black Guy, Bugseed, Julien Mier, deeB, Moods, Kenny Keys, Roughsoul, Amin Payne, a także wielu pozostałych beatmakerów przekazało swoje nagrania na rzecz tego przedsięwzięcia.

    Projekt przygotowany przez Beats for Change trafił na Bandcampa. „Tacloban HOPE” można nabyć za pośrednictwem tego serwisu w cenie $7 USD. Parterem wydawnictwa zostało GlobalMedic.ca.

    Tracklista

    1. Dagger D.X. – Parts (1/2/3)
    2. Azteka – Hope
    3. Trian Kayhatu – Recon 235
    4. Tall Black Guy – Searchin For Sounds
    5. Amin Payne – The Right Path
    6. Moods – Thinking About You
    7. Daniel Crawford – Together We Stand
    8. Kenny Keys – Kaya Mo Yan (Raise Your Head 2 The Sky)
    9. Bugseed – Celestial Change
    10. Roughsoul – The Movement
    11. DNGRSC – Its Okay
    12. deeB – Blown Out
    13. Beats o Freen – Labanan
    14. Maximoe – For the Soul
    15. Ben Bada Boom – Illusion
    16. Losco. – Strange Ways
    17. Julien Mier – Vivid Shatters
    18. mfp – Confest
    19. Pandaboy – Old Friend
    20. Scruffnuk Dust – Wondering Nights
    21. Giorgio Oehlers – Fly Over Tacloban
    22. The Soul Pilot – Odd Banger
    23. Muna Baradi – Mourning Dove

    W porównaniu do pierwszego wydawnictwa, projekt wypuszczony przez Humanitarians For Hip Hop zbudowano wokół tego samego schematu. Wydawnictwo jest wypełnione po brzegi wartościowymi nagraniami autorstwa plejady twórców z różnych stron świata. Wielu z nich przewinęła się już wcześniej przez nasz serwis. Avens, Awon & Phoniks, Kondor, SoulChef, Thomas Prime, Imperial, Somepling, Wun Two, Muneshine, White Rain – wszyscy pojawili się w przeszłości na U Call That Love. Obok nich na „Beats for the Philippines” znajdziemy również choćby Melodiesinfoie, Shuko, Scifi Stu, ElyonBeats oraz Amina Payne’a. Jak można zauważyć, część artystów wystąpiło na obu kompilacjach.

    Humanitarians For Hip Hop również zamieściło kompilację na Bandampie. „Beats for the Philippines” można nabyć w tym miejscu w cenie $3 USD.

    Tracklista

    1. Avens – The Storm feat. Hydroponikz & Ine
    2. Awon & Phoniks – Get Yours Remix
    3. Kondor – Waves Of Tears
    4. SoulChef – Cheers
    5. Melodiesinfoie – Pray for Philippines
    6. Imperial – God Bless The Child
    7. Amin Payne – Dusty Angel
    8. Ben Bada Boom – You Are My Special One pt II
    9. Thomas Prime – Never Say Never feat. Awon & Dicap
    10. MKSB – Tokyo Spring
    11. Wun Two – Bird
    12. Shuko – Raze
    13. Scifi Stu – Love and War feat. Sleep Sinatra, Smoovth & Chinch33
    14. Chairman Maf – Cry
    15. El Train – Thinking Of You
    16. Somepling – PaperWashed
    17. Punta Rosa – Niaah
    18. Budastyles – Salvation (prod. Joe Styles & Budamonk)
    19. Roughsoul – Strength
    20. Fran-P – Free
    21. Muneshine – A Fool’s Endeavor
    22. Haan808 – Rift
    23. White Rain – Losing My Sorrow
    24. Lafayette Ellis – Midnight Hour
    25. ElyonBeats – When Darkness Fades

    Aktualizacja: 21 listopada ukazała się jeszcze jedna kompilacja powstała na rzecz ofiar Tajfunu Haiyan. Cosmic Compositions wypuściło wtedy kolejną odsłonę projektu dedykowanego wielkim awangardowym muzykom jazzowym, „Avant Garde Series Vol.3 [Sun Ra] „. Wydawnictwo dostępne na Bandcampie.

  • Darmowa kompilacja: U Call That Love – Sounds Across the Globe

    Darmowa kompilacja: U Call That Love – Sounds Across the Globe

    2–3 minut

    W dniu dzisiejszym U Call That Love stawia kolejny krok w swoim dalszym rozwoju. Już wcześniej sygnalizowałem, że serwis muzyczny powstały we wrześniu 2008 roku będzie sukcesywnie rozszerzał swoją działalność, wkraczając przy tym na różne płaszczyzny i przynosząc przy tym nową jakość. Po wcześniejszych podchodach, przyszła kolej na następny etap w życiu UCTL – premierową składankę sygnowaną przez naszą stronę. „Sounds Across the Globe” to pierwszy kompilacyjny album, który ukazuje się dzięki inicjatywie U Call That Love.

    Główny cel tego wydawnictwa, to dalsza promocja zaprzyjaźnionych z naszym serwisem artystów i wytwórni płytowych. Wszyscy wykonawcy, których nagrania znalazły się na trackliście płyty należą do naszych dobrych znajomych czy wręcz przyjaciół. Dzięki temu można mówić o składance w kategoriach rodzinnego projektu. Nagrania na „Sounds Across the Globe” pochodzą od twórców z różnych stron świata. Najliczniej reprezentowane są Stany Zjednoczone (Customary, Maverick, The Audible Doctor, maticulous, King I Divine, Pseudo Slang, Exact Change Project, Arcka, Keith Science, Parallel Thought i Praverb the Wyse), ale nie brakuje również przedstawicieli innych krajów. Nie brakuje na albumie Polaków (DJ Czarny & Tas oraz foka), Kanadyjczyków (Souls Rest i Piece of Mind), Australijczyków (Nix, olywok i P.R). Znalazło się też miejsce dla rodzynków z innych państw – The Boomjacks (Finlandia), Pawcuta (Niemcy), Concepta (Nowa Zelandia), Moodsa (Holandia) oraz Jaze Baqtiego (Francja).

    U Call That Love pragnie podziękować wszystkim artystom za ich hojność i współpracę oraz pozostałym osobom, które uczestniczyły w tym projekcie. To jest naprawdę wspaniałe, że możemy pokazać klasową muzykę pochodzącą od artystów z całego świata. Każdą osobę zaangażowaną w „Sounds Across the Globe” traktujemy jako naszego przyjaciela. Docenimy każdy rodzaj wsparcia i feedbacku napływającego od Was. Proszę też odnotować, że to jest pierwszy krok nowego ruchu towarzyszącego działalności UCTL. – Witalij, założyciel & redaktor naczelny U Call That Love

    Specjalne podziękowania za pomoc przy powstaniu płyty dla Concepta, Agnieszki Basłyk oraz stron muzycznych TheTika.com, The Hip Hop Speakeasy i Remix Wolę.

    Booklet wykonany do kompilacji zawierający dodatkowe informacje o albumie i artystach znajdziecie pod tym linkiem oraz poniżej. Wszystkie elementy graficzne (okładki i booklet) przygotował Concept.

    „Sounds Across the Globe” znajdziecie na Bandcampie. Projekt jest dostępny do pobrania w formie „buy now – name your price”. Kompilację można pobrać za darmo i/lub przy okazji przekazać darowiznę na rzecz U Call That Love. Każde wsparcie od osób przysłuży się do dalszej działalności serwisu, za co z góry dziękuję. Do każdego pobrania płyty dołączany jest również 5-stronicowy booklet rozszerzający niniejsze wydawnictwo.

    DOWNLOAD U Call That Love – „Sounds Across the Globe” (MP3 320kbps format)

    Tracklista

    1. The Boomjacks – Pilvet
    2. Nix – Encore feat. Percee P
    3. Customary – Still Yours
    4. Pawcut – Walk on by
    5. Souls Rest – Small Triumph
    6. Maverick – The Rise and the Fall
    7. Concept – With You
    8. The Audible Doctor – Get 'Em feat. Guilty Simpson
    9. maticulous – Wind feat. Black Sun & Hubbs
    10. King I Divine – SSS (Scattered Sun Showers)
    11. Moods – Mr. Clean
    12. Pseudo Slang – Till It Ends (prod. Rawhead)
    13. Exact Change Project – Keep It Jazzy
    14. P.R – Next Destination
    15. Piece Of Mind – Rhyme Training feat. Abdominal (Remix)
    16. Arcka – Just Another Day
    17. Kool Keith  – Stuck In The Past (prod. Keith Science)
    18. olywok – Don’t Matter
    19. Parallel Thought – Mad iLL
    20. DJ Czarny & Tas – Too Close
    21. Praverb the Wyse – The Social Network feat. DJ Grazzhoppa
    22. foka – Knew You Was Fake
    23. Jaze Baqti – Escape
  • Classic Hip Hop Videos: Hyenas In The Desert – Concubinez

    Classic Hip Hop Videos: Hyenas In The Desert – Concubinez

    3–4 minut

    Prawdopodobnie każdy sympatyk hip hopu zastanawiał się nad tym, skąd poszczególne grupy i artyści solowi wzięli swoje pseudonimy. Przyglądając się setkom postaci ze świata hip hopowego, w miarę szybko spostrzeżemy, że znaczna część nazw pochodzi z kreskówek (Big Punisher, DJ Clark Kent, Grandmaster Flash), tematyki gangsterskiej (Scarface, Tony Yayo, Nas Escobar) czy sportu (Dr Dre). Nie brakuje też skrótów (KRS-One, Guru, K.M.D.) czy bardzo długich pseudonimów (przoduje w tym Bushwick Bill i jego inna ksywa). Bez problemu trafimy również na dziwne i wydawałoby się niedorzeczne wręcz nazwy, jak Hyenas In The Desert. Po zapoznaniu się z pierwszym singlem tej nowojorskiej grupy z połowy lat 90.tych, „Concubinez”, a także fenomenalnym videoclipie nakręconym do tego utworu, z interpretacją tego określenia nie powinno być żadnych trudności.

    Wybór takiej, a nie innej nazwy formacji z nowojorskiego Long Island był zupełnie nieprzypadkowy. Kendo (raper) i Gary G-Wiz (producent) znakomicie odzwierciedlili w ten sposób styl swoich produkcji – mrocznych, brudnych, momentami groźnych i odstraszających osoby o zbyt miękkim sercu. Wszystko to przypomina cechy przedstawicieli rodziny hienowatych, siejących postrach w Afryce (przed hienami czują respekt nawet lwy, główni ze względu stalowe kły tych zwierząt). Ponadto nowojorczycy wyróżniali się nagraniami na scenie hip hopowej w latach 90.tych, na której nie brakowało wówczas podobnych im twórców (Flatlinerz, Gravediggaz i inni). Charakterystyczne brzmienie utworów Hyenas In The Desert docenił legendarny Chuck D z Public Enemy. Właśnie ten zespół jako pierwszy wydał płyty w wytwórni płytowej Slam Jamz założonej przez frontmana PE. Na pierwszą dwunastkę wybrano krótki, aczkolwiek zapadający w pamięć utwór „Concubinez”. Dzięki videoclipowi nakręconemu do tego singla o HITD zaistniało na pewien czas w undergroundzie.

    W połowie lat 90.tych rozpoczął się boom na liczne wydawnictwa szerzej nieznanych twórców. Niezależne kręgi hip hopowe były w zasadzie non stop zalewane nowymi singlami i EP-kami, z czego większość trafiała tylko na rynek lokalny, przeważnie przez brak odpowiedniej promocji i teledysku, odgrywającego wtedy ogromną rolę w branży. Hyenas In The Desert doczekali się obrazu promującego ich debiutancką dwunastkę oraz „Die Laughing” EP. Pierwszorzędny videoclip nakręcony do „Concubinez” zachwyca swoim klimatem oraz dopasowaniem do utworu. Zdjęcia do klipu nakręcono w nadgryzionym zębem czasu domu znajdującym się na odludziu. Przy wejściu do jego wnętrza widzimy zapuszczony korytarz, odrapane ściany i pusty pokój, pośród którego stoi Kendo. Beat przygotowany przez Gary’ego G-Wiza (członek Imperial Grand Ministers Of Funk i następnie The Bomb Squad, przez lata współpracujący z Public Enemy) rozpoczyna się posępnie, aby nagle niespodziewanie uderzyć z ogromną siłą niczym hieny na polowaniu. Hardcore’owe brzmienie nagrania zostało wyśmienicie podkreślone przez poszczególne sceny teledysku, w którym nie brakuje zagadkowych elementów. Przez cały czas trwania klipu pojawia się postać starszego mężczyzny, prawdopodobnie lokatora tego domu, na schodach niczym cień pojawia się sylwetka młodej kobiety. Scenografia odgrywa tutaj również wielką rolę. Odpadające od ścian obrazy, zmumifikowane szczątki zwierząt na półkach, rozmnażające się robactwo oraz szereg innych bliżej nieokreślonych przedmiotów dodają temu videoclipowi niespotykanego charakteru. W tle przewija się wciąż ukazana w mroczny sposób postać rapującego Kendo. Natomiast ostatnia scena „Concubinez” z raperem leżącym w trumnie przypomina jeden z najbardziej pokręconych teledysków tamtych czasów, „Live Evil” Flatlinerz.

    Premierowy singiel HITD trafił na ww. doskonałą EP-kę „Die Laughing”. Pomimo dobrych ocen osób ze środowiska i niepodważalnej jakości tego materiału, grupa z Long Island nigdy nie wydała więcej materiału. W kuluarach mówiło się o tym, że Hyenas In The Desert pracowali nad longplayem, zaś Kendo miał dołączyć do składu reanimowanego Main Source, ale nic z tych planów nie zrealizowano. W następnych latach Emcee zajął się nagrywaniem utworów z pogranicza rapu i rocka (jego nowy singiel „Rock Harder” powstał przy udziale samego DMC). Z kolei Gary G-Wiz przewijał się na różnych produkcjach, choć przez większość osób nadal kojarzono jego przez pryzmat kooperacji z Public Enemy. Po latach nowojorskie hieny oraz ich teledysk do „Concubinez” zostały niemal zapomniane, co jest tym bardziej dziwne, że wielu undergroundowych wykonawców sprzed nastu lat, teraz cieszy się zainteresowaniem odbiorców hip hopu z całego świata. Jednak trzeba pamiętać o tym, iż nikt z nich nie posiada w swoim dorobku takiego oryginalnego i sugestywnego klipu, jak ten poniżej.

  • Denitia & Sene z eksperymentalnym His & Hers

    Denitia & Sene z eksperymentalnym His & Hers

    3–5 minut

    Duety muzyczne od niepamiętnych czasów przyciągają uwagę opinii publicznej. Dzięki współpracy poszczególnych artystów powstało wiele wspaniałych singli i pełnych wydawnictw, z czego niektóre zasłużyły sobie na miano nieśmiertelnych nagrań. W historii rapu pojawiło się mnóstwo wykonawców wydających projekty na zasadzie kolaboracji pomiędzy raperem a producentem/DJ-em. Wystarczy tylko przypomnieć sobie dokonania Gang Starr, EPMD, Pete Rocka & C.L. Smootha, Jaylib i wielu innych, aby zrozumieć istotę tego rodzaju kooperacji muzycznych. Niektórzy twórcy wywodzący się z kręgów hip hopowych dobrze sobie radzą w duetach z wokalistkami. Jako przykład może posłużyć tutaj projekt Denitii & Sene’a, łączący dwoje nowojorskich artystów. W tym roku wykonawcy wypuścili album „His & Hers”, który entuzjastycznie przyjęło spore grono odbiorców.

    Współcześni artyści chętnie eksperymentują z brzmieniem, próbując wyznaczać przy tym nowe trendy (niektórzy kombinują jak koń pod górę, ale to już inna kwestia). Coraz częściej producenci daleko wybiegają poza klimaty hip hopowe w poszukiwaniu nowej jakości (patrz: Sabzi i jego projekt Made In Heights), co przynosi niekiedy wymierne efekty. Właśnie tak jest w przypadku Denitii & Sene’a. Nowojorscy wykonawcy współpracują ze sobą od ub.r. i już zdążyli zaskarbić sobie sympatię fanów progresywnej muzyki z całego świata. Z duetu tych twórców bardziej znany jest ten drugi, posiadający w swoim dorobku kilka płyt oraz współpracę z różnymi raperami i producentami.

    Dyskografia Sene’a obejmuje m.in. albumy „Pavement Special”, „Beautifully Ugly”, „A Day Late & A Dollar Short” (nagrany wraz ze wszędobylskim Blu) i „Brooklyknight”. Oprócz tego współpracował on z Co$$em, maticulousem, Reksem, Mr. Bradym czy członkami Brown Bag AllStars. Po wydaniu swojego ostatniego longplaya w kwietniu ub.r., Sene rozpoczął nowy etap w karierze muzycznej. Nie stroniący od nowatorskiego brzmienia wykonawca podjął się kolaboracji z Denitią Odigie, wokalistką z jego rodzinnego Brooklynu, mającą na swoim koncie szereg wydawnictw z „Songs for Sunsets” i „Dream Suite” na czele.

    Początkowo trudno było przypuszczać, w jakim kierunku podąży nowo powstały duet i czy od razu przyciągnie do siebie liczne grono słuchaczy. Przed premierą debiutanckiego materiału oboje artyści przyznawali się do szukania inspiracji w twórczości Sade, The Fugees, Crosby, Stills, Nash and Young, The Beatles, Janet Jackson, co wskazywało na bardzo rozległe muzyczne horyzonty mieszkańców NYC. Z tej niecodziennej mieszanki twórcy uwarzyli „Blah Blah Blah EP”. Projekt zawierający jedynie 3 tracki (tytułowe nagranie, „She’s Not the Only One.” i „How To Satisfy.”) uzyskał wsparcie od Okayplayera i w szybkim tempie stał się jedną z większych niespodzianek drugiej połowy 2012 roku. Duet przy tworzeniu utworów dowolnie korzystał z elementów R&B, (synth)-popu, ambientu; pojawiły się głosy mówiące o tym, że EP-ka to wypadkowa nowych trendów muzycznych przypisanych do elektronicznego bebopu. Wszystko to zostało jeszcze bardziej rozwinięte na „His & Hers” z marca tego roku.

    Po wydaniu „Blah Blah Blah EP” duet co pewien czas dzielił się ze słuchaczami swoimi kolejnymi nagraniami. Największe wrażenie na mediach zrobił track „Casanova.”, kapitalna ballada o iście hipnotyzującej mocy. Również sporo miejsca poświęcono „Trip. Fall.” i „Again. (New Ride.)”. Po serii nagrań duet postanowił opublikować debiutancki album. „His & Hers” ukazało się 19 marca i zrobiło wrażenie na odbiorcach. Wcześniej publikowane pojedyncze utwory nie miały aż takiej siły rażenia. Ponadto dopiero za sprawą longplaya można było w pełni docenić historie o relacjach damsk0-męskich opowiadanych przez Denitię. Produkcją całego materiału zajął Sene, któremu z pomocą przyszli Deejay Element & J57 z Brown Bag AllStars oraz Illingsworth & Nolan Thies. Oprócz nich w nagraniu płyty uczestniczyło kilku muzyków, doprawiając gdzieniegdzie beaty o żywe instrumenty. Szkoda tylko, iż duet ni postarał się o zaprezentowanie odbiorcom większej liczby premierowych ścieżek, gdyż ponad połowa zawartości albumu ukazała się uprzednio w sieci. Oby przy kolejnej płycie artyści pamiętali o tej sprawie.

    Początkowo Denitia & Sene ograniczyli się do wydania płyty w formacie elektronicznym. Wydawnictwo trafiło na Soundclouda i Bandcampa. Jednak po kilku miesiącach od premiery „His & Hers” doczekaliśmy się też fizycznych nośników projektu rozszerzonych o jeden bonus track. Materiał ukazał się na płytach kompaktowych i winylowych nakładem Input Records/Snow Dog Records. Jeden z najbardziej progresywnych albumów roku promuje szereg videoclipów. Obrazy powstały kolejno do „Blah Blah Blah.”, „She’s Not the Only One.”, „Trip. Fall.”, „Breath.Scream.Dream.” i „Casanova.”. Pierwsze trzy teledyski znajdziecie poniżej, resztę można obejrzeć na kanale nowojorskiego duetu na YouTube.

    PS. W artykule celowo zamieniłem osobliwą pisownię używaną przez duet na bardziej przystępną w odbiorze formę. Przynajmniej oczy nie będą się męczyły przy dłuższym tekście o twórczości Denitii & Sene’a.

    Tracklista

    1. Because We Are Fools. (prod. Sene)
    2. Call U. (prod. Sene)
    3. Casanova. (prod. Sene, Deejay Element & J57)
    4. Again. (New Ride.) (prod. Sene)
    5. Lucy. Loosie. (prod. Sene)
    6. Trip. Fall. (prod. Sene)
    7. Stupid World. (prod. Sene)
    8. She’s Not the Only One. (prod. Sene, Deejay Element & J57)
    9. How To Satisfy. (prod. Sene & J57)
    10. Blah Blah Blah. (prod. Sene, Illingsworth & Nolan Thies)
    11. Breath.Scream.Dream. (Bonus track) (prod. Sene)
  • Piąty studyjny album Disflex6 – Odyssey

    Piąty studyjny album Disflex6 – Odyssey

    3–5 minut

    Każdego roku setki płyt hip hopowych trafiają do obiegu. Niektórzy wykonawcy szybko przebijają się ze swoimi wydawnictwami, innym ta sztuka nie udaje się. Środowisko muzyczne, to istna dżungla, w której trzeba wiele sprytu, szczęścia i wielu innych elementów pomagających w dotarciu do szerszego grona odbiorców. Historia rapu zna mnóstwo przykładów artystów zasługujących na znacznie większy szacunek i uznanie na scenie, ale będących często pomijanymi przez ogół. Wystarczy tylko rzucić okiem na underground, aby przekonać się, ile jest w tym prawdy. W końcu przed latami działało w hip hopie pełno utalentowanych wykonawców, ale niejeden z nich nigdy nie doczekał się należnego uznania w oczach środowiska. W tym miejscu należy wymienić formację z Kalifornii, Disflex6. Grupa znad Pacyfiku kolejny raz dowiodła o swoim kunszcie, wydając album „Odyssey” pod koniec ub. miesiąca.

    Kalifornijscy artyści cieszą się na ogół dobrą renomą na scenie hip hopowej, regularnie wydając wartościowe projekty. W podobnym tonie można mówić o bohaterach tego artykułów, nawet pomimo tego iż nie są aż tak bardzo znani w środowisku. Disflex6 tak naprawdę nigdy nie zabiegało o nie wiadomo jaki splendor w branży, po prostu formacja od początku istnienia skupia się na tym, co do nich należy, czyli na nagrywaniu naprawdę dobrego rapu. Lazerus Jackson (Emcee) & Jason The Argonaut (Emcee/producent) pojawili się w Bay Area w połowie lat 90.tych i już po pierwszych materiałach wypuszczanych na kasetach uzyskali miano jednego z najciekawszych zespołów w San Francisco i okolicy.

    Jeszcze w ub. stuleciu grupa wypuściła swoje pierwsze materiały. „Disflex.6” i „Roadside Attractions” utorowały drogę następnym wydawnictwom oraz pozwoliły Disflex6 zdobyć uznanie w oczach lokalnej społeczności hip hopowej. Doceniono głównie ich awangardowy styl oraz zamiłowanie do eksperymentowania nad brzmieniem. W dalszej kolejności trafiły do obiegu „The Guts EP” i dwunastka „Featuring Sunset Leagues”. Projekty trafiły do obiegu z logiem Sunset Leagues International, labelu założonego przez Lazerusa Jacksona & Jasona The Argonauta wraz ze swoimi przyjaciółmi. Od tego momentu duetowi w nagraniach pomagali Elon, DJ Capsize, Ehnertia i Mercury, zajmując się przeważnie produkcją i kwestiami technicznymi utworów. charakterystyczny styl muzyki Kalifornijczyków zaskarbił sobie fanów również poza najbliższą okolicą.

    Twórczością przedstawicieli północnej części Kalifornii zainteresowali się Brytyjczycy z Lex Records oraz Szwedzi z Twenty Four Seven Records. Pierwsza oficyna wydawnicza pomogła w wypuszczeniu pełnoprawnego debiutanckiego albumu „Where The Sidewalk Ends” oraz wydała dwa single winylowe – „Hot Season” i „Disflex 6 Presents Lazerus Jackson”. Z kolei skandynawski label opublikował longplay „Slow Burn” oraz siódemkę „Dream Sequence” b/w „Bomb The Factory”. Po okresie przypadającym na współpracę z Europejczykami, Disflex6 powróciło do samodzielnego wydawania muzyki. Ostatnie lata przyniosły m.in. „The Loophole Project”, „The LEX Collection” oraz kilka solowych płyt członków formacji oraz crew Sunset Leagues. W tym roku doczekaliśmy się powrotu zespołu z kolejnym albumem. „Odyssey” to piąta płyta formacji związanej z San Francisco.

    Premiera płyty odbyła się 22 października. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży nakładem Sunset Leagues International. Amerykańska grupa idealnie trafiła na termin wydania materiału, ponieważ jesień stanowi optymalny moment na muzykę ich autorstwa. Dlaczego w ten sposób można określić ich najnowsze dzieło? Ano choćby dlatego, że tegoroczny projekt to kwintesencja stylu Disflex6 – miejscami mroczne, gdzieniegdzie posępne beaty świetnie współgrają z warstwą liryczną na tym wydawnictwie; teksty jak zwykle w ich przypadku stoją na odpowiednio wysokim poziomie. „Odyssey” nie należy do albumów przeznaczonych pierwszemu-lepszemu sympatykowi muzyki hip hopowej. Ze względu na specyficzną otoczkę unoszącą się nad utworami i awangardowy styl, w jaki są podane tracki Kalifornijczyków, do ich utworów trzeba mieć odpowiednie podejście. W celu zachowania swoistego pierwiastka Disflex6, przy pracach nad LP brali udział tylko osoby związane z Sunset Leagues. W zamykającym płytę „Into The Clouds” występują gościnnie tego kolektywu. Wszystkie podkłady na albumie są dziełem Jasona The Argonauta, E&J Beats, Elona i Mercury’ego, zaś cuty dołożyli DJ Primo & DJ Capsize. „Drifters Dream”, „The Diary”, „Dog Star” czy „The Insight” przemawiają za tym, iż jest to najlepsze z dotychczasowych wydawnictw kalifornijskiej formacji.

    Wydawnictwo sprzed kilkunastu dni można odsłuchać na Bandcampie. Jak ww. Disflex6 rozszerzyli „Odyssey” dorzucając instrumentale pochodzące z tego projektu, co łącznie dało 29 ścieżek. Album dostępny w sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty CD wraz z dołączonymi koszulkami i gadżetami). Tegoroczna płyta Lazerusa Jacksona & Jasona The Argonauta nagrana przy wsparciu ich przyjaciół ukazała się w dobrym terminie i wszystko wskazuje na to, że przez następne tygodnie często będzie gościła w głośnikach i słuchawkach niejednego odbiorcy.

    Tracklista

    1. Odyssey Intro (prod. E&J Beats)
    2. Drifters Dream (prod. Jason The Argonaut)
    3. The Diary (prod. Elon)
    4. Mount Everest (prod. Elon)
    5. Beautiful World (What Do I Know) (prod. Jason The Argonaut)
    6. Mercury’s Lament (prod. E&J Beats)
    7. Technicolor Time Lapse (prod. E&J Beats)
    8. Suicide Notes (prod. Elon)
    9. Dog Star (prod. Jason The Argonaut)
    10. The Insight (prod. Jason The Argonaut)
    11. Inner Space (prod. Elon)
    12. Winnie Cooper (prod. Jason The Argonaut)
    13. Smile feat. Mike Wright (prod. E&J Beats)
    14. Smoke Break III
    15. The Union (Don’t Stop) (prod. Jason The Argonaut)
    16. Into The Clouds feat. Sunset Leagues (prod. Elon)
  • One of Many nowym albumem Erika Lau

    One of Many nowym albumem Erika Lau

    3–4 minut

    Producenci (około) hip hopowi to liczne i rosnące w siłę grono artystów na muzycznej mapie świata. Coraz więcej beatmakerów zdobywa uznanie w oczach krytyków oraz słuchaczy, legitymując się często większym szacunkiem w branży niż niejeden raper lub wokalist(k)a. Wielu z liczących się przedstawicieli tej części środowiska muzycznego wydaje nagrania w niesłychanym tempie. Knxwledge, ohbliv, Ta-ku i inni publikują nowe materiały co kilka miesięcy i trudno połapać się w ilości muzyki wypuszczanej przez nich. Jednak niekiedy ilość nie idzie w parze z jakością projektów, przez co wyżej stawiane są w pełni przemyślane wydawnictwa wybranych producentów. W tym miejscu nie sposób pominąć Erika Lau, który systematycznie, ale z zachowaniem zdrowego rozsądku, publikuje płyty. Jego ostatni album zatytułowany „One of Many” ukazał się w czerwcu tego roku.

    Brytyjscy twórcy są często kompletowani na całym świecie. Dotyczy to raperów i producentów, aczkolwiek ci pierwsi niekiedy nie otrzymują tak dużego kredytu zaufania ze względu na specyficzny wyspiarski akcent. Eric Lau wybrał tworzenie podkładów muzycznych i dzięki temu bez większych kłopotów jego twórczość dociera do sukcesywnie powiększającego się grona sympatyków. W pierwszych latach działalności beatmakera pomocną dłoń do niego wyciągnęli ludzie związani z BBC Radio, chętnie prezentując jego utwory w swoich audycjach. Przełożyło się to na zainteresowanie wytwórni płytowych osobą tego utalentowanego wykonawcy, co zresztą nikogo nie zdziwiło ze względu na jakość nagrań twórcy z Londynu,

    Premierowe utwory producenta trafiły na kompilację „Brawnswood Bubblers” (Brownswood Recordings) oraz na autorską dwunastkę „Presents Dudley And Friends” powstałą przy udziałach Dudleya Perkinsa, Georgii Anne Muldrow i Rahel. Dwa lata po premierze tych wydawnictw doczekaliśmy pierwszego albumu Erika Lau wydanego nakładem Ubiquity. „New Territories” ukazało wszystkim skalę talentu londyńskiego wykonawcy, który pomimo współpracy z uznanymi w branży oficynami wydawniczymi, zdecydował się samodzielnie pokierować swoją dalszą karierą muzyczną. Wszystkie późniejsze materiały beatmakera (oprócz singla „What I’d Rather”) trafił do sprzedaży nakładem założonego przez niego labelu Kilawatt Music Limited. „Makin’ Sound”, „Kilawatt V2”, „Quadrivium” i „The Mission EP” przyniosły Brytyjczykowi powszechne uznanie w niezależnych kręgach muzycznych w różnych częściach świata. Wydawnictwa beatmakera doceniono również w Polsce – w ub.r. wybrano producenta do grona sędziów V edycji beatbattle.poznan. Wraz z wydanym w czerwcu „One of Many” przybyło jemu nowych sympatyków.

    Pierwsze wiadomości dotyczące nowego wydawnictwa artysty pojawiły się w sieci na początku wiosny. Już pierwsze utwory wprowadzające do pełnego LP – „Everytime”„Here” – spotkały się z przychylnym odbiorem i rozbudziły apetyty ludzi na płytę. Premiera albumu w połowie czerwca okazała się dobrym ruchem. Soulowy i ciepły charakter materiału świetnie pasował na pogodną i rozpromienioną część roku. O sukcesie „One of Many” zadecydowała nie tylko piękna neo-soulowa warstwa muzyczna longplaya, ale także gościnne udziały wokalistek. Właśnie dzięki występom w głównej mierze Tawiah („For You”, „Closer”, „Not Alone”, „Where To Go Now”) oraz Rahel („Here”, „Everytime”, „Guide You”) album zyskał niepowtarzalny klimat. Georgia Anne Muldrow również sumiennie wywiązała się ze swoich obowiązków w nagraniu „Lily of the Desert”. Natomiast swoistą wisienką na torcie jest z kolei utwór „Rise Up” z męską częścią gości – Oddiseem & Olivierem St. Louisem. Eric Lau udowodnił tą płytą, że wcale nie jest jednym z wielu beatmakerów próbujących przebić się w branży muzycznej, ale osobą kreującą brzmienie na scenie, której warsztat powinni podpatrywać pozostali adepci neo-soulu i nurtów pokrewnych.

    Stream wydawnictwo udostępniono na Bandcampie. Również dzięki temu serwisowi można nabyć „One of Many” w wydaniu elektronicznym i fizycznym (płyty winylowe; kompakty już wyprzedano w tym miejscu). Jak już wcześniej wspomniałem, Eric Lau na single promujące longplay wybrał „Everytime”, „Guide You” i „Here”. Jego tegoroczny projekt wiele zyskał na wsparciu Okayplayera oraz innych serwisów muzycznych, co przełożyło się na duże zainteresowanie brytyjskim artystą również wśród mediów zajmujących się na ogół mainstreamem. Stanowi to dobry punkt wyjściowy dla przyszłych materiałów beatmakera i powinien on to wykorzystać już przy kolejnej produkcji.

    Tracklista

    1. Many
    2. Here feat. Rahel
    3. Lily of the Desert feat. Georgia Anne Muldrow
    4. Rise Up feat. Oddisee & Olivier St. Louis
    5. Everytime feat. Rahel
    6. The Gathering
    7. For You feat. Tawiah
    8. Guide You feat. Rahel
    9. Closer feat. Tawiah
    10. We All Are
    11. Not Alone feat. Tawiah
    12. Divine feat. Fatima
    13. Where To Go Now feat. Tawiah
    14. One
  • Kanadyjczycy z Dragon Fli Empire z nowym albumem

    Kanadyjczycy z Dragon Fli Empire z nowym albumem

    3–5 minut

    Pod koniec roku branża muzyczna w naturalny sposób zwalnia, ale i tak nie brakuje wielu interesujących informacji oraz nowości płytowych. Wystarczy tylko szybko rzucić okiem, aby przekonać się, iż wśród świeżych listopadowych wydawnictw znajdziemy co najmniej kilka znaczących tytułów. W pierwszych dwóch tygodniach tego miesiąca odbyły się premiery m.in. „The Marshall Mathers LP 2” Eminema, „Drown Out” Daedelusa, „Cult Classic” Denmarka Vesseya & Scud One’a, „PA2: The Director’s Cut” Marco Polo, „The Second Album” Latyrx czy „Look On The Blight Side” Louisa Logica. Jednak na tym nie kończy się lista Zco wypuszczonych projektów. W ub. tygodniu trafił do obiegu kolejny album Dragon Fli Empire, „Mission Statement”, będący pierwszym pełnym longplayem kanadyjskiej formacji po kilkuletniej przerwie.

    Na łamach naszego serwisu często pojawiają się artykuły o wykonawcach Kraju Klonowego Liścia. W tym miejscu wystarczy wymienić Piece Of Mind, Factora, Notes To Self, Muneshine’a, Iana Kamau czy Souls Rest. W sierpniu ukazał się na stronie też wpis poświęcony wspólnemu wydawnictwu Infinito 2017 & DJ Cosm jako Eternel Cosmique, „Dope Fresh”. Właśnie drugi z tych twórców od ponad dekady tworzy wraz z Teekayem grupę Dragon Fli Empire. Duet wywodzący się z Calgary prowadzi działalność zgodną z korzeniami hip hopu, prezentując nagrania oparte o stare założenia przyjęte przez undergroundowych wykonawców. Muzyka zespołu zdobyła uznanie w oczach sympatyków korzennego rapu nie tylko w Ameryce Północnej, ale także w Europie i Japonii.

    Największa aktywność DFE przypadła na lata 2003-09, kiedy formacja wydała przede wszystkim 3 albumy oraz EP-kę. „Conquest”, „The Invasion LP”, „Redefine” i „Intermission EP” ukazały się nakładem Makebelieve Records, wytwórni płytowej założonej przez Kanadyjczyków. Twórczość zespołu docenili właściciele japońskiego labelu P-Vine Records, wypuszczając w 2007 roku kompilację „Inquest”. W następnych latach Teekay & DJ Cosm skupili się głównie na solowych materiałach. Pierwszy z nich udowodnił, iż potrafi dobrze sobie radzić zarówno w roli rapera, jak i producenta. Artysta opublikował m.in. „Sunrise Soirée EP” i „TKTV Beat Tape”, do których dołożył w tym roku płytę producencką „psYYChology”. Z kolei jego partner muzyczny wydał „Time and Space” oraz ww. projekt z Infinito 2017 „Dope Fresh”. Jako Dragon Fli Empire kanadyjscy twórcy nagrali wraz z Def-Chapem „DFE vs DEF – EP”. Wydawnictwo trafiło do obiegu w styczniu b.r. i stanowiło wstęp do nowego longplaya grupy. „Mission Statement” okazało się kolejnym wartościowym materiałem DFE.

    Początkowo premierę wydawnictwa zapowiadano na październik, ale ostatecznie materiał ukazał się 5 listopada, co i tak w porównaniu do wielu innych płyt stanowi tylko drobny poślizg. Pomimo 4-letniej przerwy grupa nic nie straciła ze swojego wcześniejszego stylu i zacięcia do tworzenia rapu z duszą. Hasłem przewodnim projektu jest z pewnością udowodnienie odbiorcom, że Kanadyjczyków nadal stać na wydawanie więcej niż porządnego rapu, dedykowanego słuchaczom poszukującym czegoś więcej niż miałkich treści i chwytliwych beatów. Dragon Fli Empire na „Mission Statement” pokazuje klasę, co widać po całości utworów zgromadzonych na tym LP. Teekay prezentuje dojrzały rap; poszczególne zwrotki są dobrze złożone, tematy umiejętnie przedstawiane, w czym swoją rolę odegrali również zaproszeni na album goście (m.in. Birdapres, Sadat X, Qwazaar, Thaione Davis, Ghettosocks). DJ Cosm przy wsparciu Metawona (obaj producenci tworzą duet Metacosm) zatroszczył się o spokojne i wyważone brzmienie, idealnie pasujące do warstwy lirycznej płyty. Dzięki temu otrzymaliśmy kolejny dowód na to, iż kanadyjscy artyści hip hopowi potrafią dostarczyć rap utrzymany na odpowiednio wysokim poziomie.

    „Mission Statement” opublikowano w całości na Bandcampie. Wydawnictwo w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty CD) wraz z koszulkami można bezpośrednio nabyć za pośrednictwem tego serwisu (wydanie digitalowe póki co dostępne nieodpłatnie na BC). Dragon Fli Empire promuje nowy album poprzez dwa singlowe nagrania – „The Daily News Pt. 2” i „Back Up”. Oba utwory umieszczono bezpłatnie w sieci. Dodatkowo powstał też videoclip powstałe do drugiego z tych tracków, oparty o serial animowany „Black Dynamite”.

    Aktualizacja #1: Kanadyjczycy przygotowali kolejne video promujące ich płytę. Tym razem obraz powstał do utworu otwierającego „Mission Statement”„Ain’t Goin’ Down”.

    Aktualizacja #2: Dragon Fli Empire wypuściło trzeci teledysk do „Mission Statement”. DFE nakręciło obraz do zamykającego płytę nagrania „Train of Thought”. Wszystkie zdjęcia do tego klipu powstały w trakcie europejskiej trasy koncertowej Kanadyjczyków, która odbyła się w lutym 2014 roku.

    Aktualizacja #3: DFE zorganizowało konkurs producencki na remix „Supreme”. Wybrane alternatywne wersje tego nagrania trafiły na „Supreme Remixes EP”.

    Aktualizacja #4: Po upływie roku od premiery płyty, Dragon Fli Empire zdecydowało się wypuścić wersję deluxe „Mission Statement”. Wydawnictwo rozszerzone o remiksy znajdziecie na Bandcampie. Ponadto ukazał się czwarty klip promujący longplay, który nakręcono do utworu „All Wrong”.

    Tracklista

    1. Ain’t Goin’ Down
    2. Mission Statement feat. Birdapres
    3. Supreme
    4. The Daily News Pt. 2 feat. Sadat X
    5. Superhero
    6. Was feat. royceBIRTH & Relic
    7. Back Up feat. Qwazaar & Thaione Davis
    8. The Way It Goes feat. Yolanda Sargeant
    9. Gimme the Mic feat. Ghettosocks & Def 3
    10. Fire on Ice feat. Lady C
    11. All Wrong
    12. Chop Chop
    13. Train of Thought
  • Eksperymentalny projekt Blue Sky Black Death – Glaciers

    Eksperymentalny projekt Blue Sky Black Death – Glaciers

    3–4 minut

    W ostatnich latach nastąpiły spore zmiany w układzie sił na scenie hip hopowej. Dotyczy to nie tylko pozycji poszczególnych artystów w branży, ale również sytuacji wśród wydawców płyt. Liczne pochwały zbierają różne wytwórnie płytowe (Mello Music Group, Redefinition Records, Slice-Of-Spice), w tym Fake Four Inc. Oficyna wydawnicza założona w 2008 roku przez Ceschiego i Davida Ramosa znacznie rozwinęła się i obecnie wydaje nagrania wielu wykonawców. Awol One, Open Mike Eagle, Busdriver, Dark Time Sunshine, Factor, Grayskul, Myka 9, Louis Logic (powrót po 7 latach) – wszyscy ci twórcy współpracują z amerykańskim labelem. Obok nich znajdziemy również grupę producencką Blue Sky Black Death. 1 października ukazał się nowy album BSBD, „Glaciers”, stanowiący ich najbardziej eksperymentalny projekt jak dotychczas.

    Formacja pochodząca z północno-zachodniej części USA należy do jednych z najbardziej eksponowanych twórców na łamach naszego serwisu. Zresztą twórczość duetu beatmakerów od lat pasjonuje wielu odbiorców z całego świata, a liczba sympatyków zespołu rośnie wraz z kolejnymi wydawnictwami. Historia Blue Sky Black Death rozpoczęła się około dekad temu w Seattle. Young God & Kingston dorastali na klasycznym brzmieniu hip hopowym z lat 90.tych, ale też od początku swojej kariery muzycznej, producenci czerpali inspiracje z innych gatunków muzycznych. Dzięki temu utwory BSBD stanowiły urozmaiconą mieszankę, specyficzną i wyróżniającą się w środowisku.

    Przedstawiciele stanu Waszyngton rozpoczęli działalność wydawniczą w połowie ub. dekady. W 2006 roku ukazały się ich dwa pierwsze materiały – „A Heap Of Broken Images” i nagrane z Warcloudem „The Holocaust”. Następne lata przyniosły łącznie ponad 10 wydawnictw utrzymanych w różnym klimacie. Wśród wszystkich projektów grupy znajdziemy powstałe przy udziale Hell Razah „Razah’s Ladder”, „Late Night Cinema” (doskonały instrumentalny longplay), „The Evil Jeanius” oparte na niepublikowanych wcześniej trackach Jean Grae, „Slow Burning Lights”, „Third Party” i „Noir”. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy BSBD opublikowało serię materiałów z Nacho Picasso i Deniro Farrarem. Progresywne płyty, będące momentami ucieleśnieniem wszystkich muzycznych wizji współczesnych beatmakerów, zjednały Blue Sky Black Death nowych zwolenników. Przegląd tych projektów częściowo ukazał się na tegorocznej kompilacji „Euphoric Tape” zawierającej instrumentale formacji pochodzące z różnych produkcji. Young God & Kingston ponownie zaskoczyli opinię publiczną w drugiej połowie roku, wypuszczając album „Glaciers”, na zawartość którego składa się 5 rozbudowanych kompozycji, trwających łącznie godzinę.

    Wydawnictwo zapowiadano na kilka tygodni przed premierą, wybierając jako główny singiel promujący longplay utwór „II” z udziałem Child Actor. Rozbudowana i podzielona na kilka części ścieżka zwiastowała na naprawdę odważne i wyjątkowe dzieło. Blue Sky Black Death przy każdym swoim dotychczasowym materiale eksperymentowało z brzmieniem i partiami wokalnymi, ale jeszcze nie zdarzyło grupie aż tak ambitny i dopracowany album. Jak sami twórcy przyznają, „Glaciers” to wypadkowa ich kilkuletniego dążenia do osiągnięcia muzycznej doskonałości i przedstawieniu swoich nagrań w sposób, jaki nie robi tego nikt inny w tym momencie. Young God & Kingston wraz z zaproszonymi przez siebie gośćmi (oprócz Child Factor są nimi Lotte Kestner i JMSN) przedstawili dźwięki w świecie zatrzymanym przez lodowce, znajdujące się poza myślą i czasem. Wplecione wstawki i dialogi do poszczególnych utworów dodają uroku trackom. Wyprawa do ich krainy wymaga odpowiedniego przygotowania i obycia z ich stylem, gdyż inaczej odbiór projektu może być zupełnie inny niż powinien. BSBD nie zadowala się półśrodkami i nie szuka uznania w oczach słuchaczy i mediów nastawionych na muzyczną papkę, tworzoną niemal w automatyczny sposób i bez tchnienia w nią życia i emocji. Właśnie tego nie brakuje na nowym wydawnictwie zespołu, co uchwyciło całkiem sporo osób sympatyzujących z ich nagraniami.

    Nowe wydawnictwo BSBD ukazało się na Soundcloudzie i Bandcampie. Wersję elektroniczną projektu można nabyć korzystając z tego drugiego serwisu. „Glaciers” trafiło do sprzedaży również na płytach CD. Winylowa edycja albumu pojawi się w grudniu. Kolejne wydawnictwo Young Goda & Kingstona należy nie tylko do czołówki najważniejszych materiałów Blue Sky Black Death, ale przy tym znajduje się na liście najwartościowszych produkcji drugiej połowy tego roku.

    Tracklista

    1. I feat. Child Actor
    2. II feat. Child Actor
    3. III feat. Lotte Kestner
    4. IV feat. JMSN
    5. V
Translate »