Autor: Witalij

  • Premiery płytowe – 24 lipca 2012

    Premiery płytowe – 24 lipca 2012

    6–8 minut

    Letnie miesiące przeminęły z wiatrem i z tęsknotą niejedna osoba wraca do minionych tygodni. Pomijając tematy związane z wojażami po różnych stronach świata, pod względem muzycznym też nie było na co narzekać w ostatnich dwóch miesiącach. W końcu lipiec i sierpień przypadały na liczne festiwale muzyczne na terenie kraju, cieszące się coraz większą popularnością wśród fanów muzyki. Oprócz tego emocji przysporzyły nowe wydawnictwa płytowe. Wystarczy tylko spojrzeć na długą listę nowości wydawniczych z 24 lipca, aby uświadomić sobie, iż naprawdę sporo działo się w branży muzycznej w trakcie sezonu ogórkowego. W przedostatni wtorek lipca trafiły do obiegu świeże materiały m.in. Shawna Lee, The Alchemista, Dark Time Sunshine, Batsauce’a, Reksa, czy Big Shuga. O nich więcej w kolejnej odsłonie cyklu o premierach płytowych.


    Shawn Lee„Synthesizers In Space” (ESL Music)

    Rozpoczynam trochę nietypowo, gdyż od wydawnictwa wcale nieuważanego za najważniejsze z 24 lipca. Wszechstronnie utalentowany producent Shawn Lee, wypuścił w lipcu dwa albumy  – „Reel To Reel” oraz „Synthesizers In Space”. Szczególnie druga płyta przysporzyła mu wielu fanów oraz zainteresowanie ze strony licznych stron muzycznych z całego świata. Artystę wyróżnia niecodzienne podejście do tworzenia nagrań – jego pasją są przestarzałe instrumenty i sprzęt muzyczny popularny kilkanaście, a niekiedy kilkadziesiąt lat temu. Beatmaker lata spędził na poszukiwaniu właściwe sobie stylu muzycznego, współpracował z takimi postaciami jak Nino Moschella czy Clutchy Hopkins, a wszystko po to, aby odnaleźć perfekcyjne brzmienie i odpowiednią niszę. Wydaje się, iż uzyskał on w końcu zamierzony cel na „Synthesizers In Space”. Tytuł albumu dokładnie oddaje charakter całości materiału zgromadzonego na longplayu. Shawn Lee ponownie łączy ze sobą syntetyczne dźwięki z psychodelicznymi wariacjami i funkiem, ale wykonuje to z większą gracją i finezją. Przestrzeń kosmiczna jeszcze długo pozostanie niedostępna dla zwykłych śmiertelników, lecz udając się w odyseją w dalekie przestworza z autorem tego LP można choć trochę posmakować okołoziemskiej atmosfery.

    Produkcja: Shawn Lee

    The Alchemist„Russian Roulette” (Decon Records)

    W gronie beatmakerów chętnie udzielających się zarówno w mainstreamie, jak i undergroundzie, od lat znajduje się The Alchemist. Artysta stara się o utrzymanie swojej formy na wysokim poziomie i jak pokazują wydawnictwa Gangrene, nadal potrafi dostarczać muzykę wysokich lotów. Jednak jeżeli przyjrzymy się wszystkim projektom wypuszczanym przez członka Decon Records, to okaże się, iż w dalszym ciągu potrafi on realizować wytyczane przez siebie cele. Ostatni producencki album partnera muzycznego Oh No, „Russian Roulette”, przyniósł mu miejscami bardzo odmienne recenzje i opinie słuchaczy. Większość z nich zachwala ten materiał, a głosy poszczególnych osób można sprowadzić do tego, że mamy do czynienia z prawdziwą bombą i perełką wydaną na początku III kwartału 2012 roku. The Alchemist zwrócił się do rosyjskiej kultury, wybierając z tego, co lepsze kąski i wrzucając to do swojego kotła, z którego uwarzył aż 30 utworów. „Russian Roulette” wypełniona jest po brzegi gościnnymi występami uznanych twórców, m.in. Guilty’ego Simpsona, Danny’ego Browna, Roca Marciano, Actiona Bronsona, Chuweego & Mr. MFN eXquire’a. Wygląda to nad wyraz smakowicie, nieprawdaż?

    Produkcja: The Alchemist
    Gościnnie: AG Da Coroner, Action Bronson, Big Twinz (aka Twin of Infamous Mobb), Boldy James, Chuuwee, Danny Brown, Durag Dynasty, Evidence, Fashawn, Guilty Simpson, Mayhem Lauren, MidaZ (BlakOut), Mr. MFN eXquire (Mr. Motherfuckin’ eXquire), Roc Marciano, Schoolboy Q & Willie The Kid

    Dark Time Sunshine„ANX” (Fake Four Inc.)

    Na przestrzeni ostatnich lat abstract hip hop doznał licznych przeobrażeń. Część artystów pozostała przy tym nurcie, inni przenieśli się do odmiennych sfer muzycznych, a niektórzy zakończyli swoją działalność. Dlatego też, takich twórców jak wchodzący w skład Dark Time Sunshine, Onry Ozzborn & Zavala, określa się dziś weteranami związanymi tą stroną rapu. Artyści współpracują ze sobą już nie pierwszy rok, a ich lipcowy album „ANX”, to follow up do wydanego przed dwoma laty „Vessel”. Płyta wypuszczona nakładem Fake Four Inc. określana jest mianem bipolarnej ze względu na prawdziwą mieszankę różnych brzmień. Duet potrafi zaprezentować swoje łagodne oblicze, po czym w mig przechodzi do psychodelicznych i nieokiełznanych klimatów, zachowując przy tym własną tożsamość. Dark Time Sunshine to marka sam w sobie, stąd nie dziwi obecność na wydawnictwie plejady uznanych wykonawców (od Aesop Rocka, przez Busdrivera, P.O.S.-a z Doomtree, a skończywszy na Swamburgerze z Solillaquists of Sound). Wszystko to składa się na doskonały longplay, od tygodni będącym bestsellerem w sklepie Access Hip Hop.

    Produkcja: Zavala
    Gościnnie: Aesop Rock, Busdriver, Ceschi, Child Actor (Sedgie Ogilvy & Max Heath), Mendee Ichikawa, P.O.S. (Doomtree), Poeina Suddarth, Reva DeVito, Rochester A.P. & Swamburger (SoLiLLaquists Of Sound)

    Batsauce„Starcrossed” (Galapagos4)

    Chicagowski label Galapagos4 słynie z wyśmienitych wydawnictw muzycznych artystów z Wietrznego Miasta i nie tylko. W drugiej połowie lipca odbyła się premiera płyty producenta mieszkającego daleko poza tą amerykańską aglomeracją, ale już wcześniej związanego z tą wytwórnią, Batsauce’a. Przedstawiciel grupy The Smile Rays w ubiegłym roku wypuścił kilka wspólnych materiałów z Qwazaarem (zbliża się trzeci album Typical Cats dziecinko!), w tym doskonale przyjęte „Bat Meets Blaine”. Beatmaker postanowił pójść za ciosem i podtrzymać dobrą passę za sprawą swojej solowej produkcji, „Starcrossed”. Tytuł wydawnictwa nawiązuje do niezliczonych gwiazdozbiorów i wszechświata, chociaż trzeba przyznać, iż produkcja zawarta na longplayu nie wybiega aż tak w przyszłość. Batsauce pokazuje dojrzałość muzyczną na swoim projekcie, w trakcie trwania każdego utworu słychać dbałość o szczegóły i wiedzę o tworzeniu instrumentalnych kompozycji. Warsztat producencki tego wykonawcy już w tym momencie stoi na wysokim poziomie, a jestem pewien, że przy kolejnym większym dziele, beatmaker wzniesie się jeszcze na wyższy poziom.

    Produkcja: Batsauce
    Gościnnie: DJ Giotto, Joe Yoio & Lady Daisey

    Reks„Rebelutionary” (Gracie Productions)

    Szuflada z napisem „Niedoceniani Emcees” jest po brzegi wypełniona albumami licznych postaci, którzy nieustannie mają problemy ze zdobyciem należnego im szacunku. Wygląda na to, iż stawiający swoje pierwsze kroki w Bostonie raper Reks, jeszcze długo poczeka na trafienie do liczniejszego grona odbiorców. Po kilku latach posuchy, artysta powrócił z udanym albumem „Grey Hairs” w 2008 roku. Następnie przyszła kolej na wydany dwa lata później „Rhythmatic Eternal King Supreme”. W pierwszej połowie b.r. wykonawca oddał do rąk słuchaczy kolejny solowy projekt, „Straight No Chasers”. Jak się szybko okazało, materiał nie spełnił swoich oczekiwań, co popchnęło twórcę do nagrania kolejnego LP. W porównaniu z wcześniejszymi wydawnictwami, na „Rebelutionary” zaszła jedna duża zmiana – Statika Selektah zastąpił beatmaker z Południowej Florydy, Numonics. Jak się okazało, wyszło to na dobre Reksowi, który wydawał się być już zmęczony beatami dostarczanymi przez Statika Selektah i innych producentów. Warsztat rapera stoi na wysokim poziomie, jego pewne i dopracowane pod względem technicznym flow oraz zaangażowane społecznie teksty, mogą wprawić w kompleksy jego niejednego kolegi po fachu. Co z tego, skoro i tak nadal nie opuszcza on miejsca opisanego we wstępie niniejszego akapitu.

    Produkcja: Numonics
    Gościnnie: Boycott Blues, Chi Knox, DJ Heron, Ea$y Money, J Nics, Jon Connor, Knowledge Medina, Koncept, Krondon, Lucky Dice, Sene, Termanology & Venessa Renee

    Big Shug„I.M. 4-EVA” (Brick Records)

    Ostatnie wydawnictwo na liście premier płytowych z 24 lipca b.r. powinno ucieszyć wszystkich sympatyków Gang Starr Foundation. W minione wakacje Big Shug wypuścił nowy album wraz z 36-stronicowym bookletem poświęconym Gang Starr. Tak naprawdę, to większe zainteresowanie wzbudza właśnie opowieść artysty o losach Guru & DJ’a Premiera, aniżeli zawartość jego płyty. Nie oszukujmy się – nowojorczyk nigdy nie należał do błyskotliwych Emcees i gdyby nie bliska znajomość z wieloma lepszymi od siebie raperami i producentami, to miałby mocno pod górkę w branży hip hopowej. W tym miejscu nie zamierzam krytykować przedstawiciela Brick Records, tylko sami przyznajcie, że podobnych raperów do autora „I.M. 4-EVA” znajdziemy na pęczki. W związku z tym, pierwotnie dodatek do albumu, wydawnictwo „The True History of Gang Starr as told by Big Shug”, odgrywa tutaj pierwsze skrzypce. Po śmierci Guru i całej historii z tym związanej, coraz bardziej zapomina się o dokonaniach tego korzennego duetu. Dlatego tym bardziej zasługuje na uwagę fakt wydania autorskiego zbioru opowieści o tym zespole.

    Produkcja: DJ Premier, Fizzy Womack (aka Lil’ Fame), Kidd Called Quest (aka Jay Quest), Lee Bannon, Purpose (Tragic Allies) & Reel Drama
    Gościnnie: Fat Joe, M.O.P., Reks, Singapore Kane, Slaine, Termanology & Trumayne


    Ostatni wtorek lipca przyniósł równie wiele istotnych wydawnictw płytowych, co we wcześniejszych tygodniach. Przede wszystkim 31 lipca odbyła się premiera oczekiwanego przez odbiorców drugiego albumu La Coka Nostry, „Masters of the Dark Arts”.

  • Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    9–14 minut

    Wspólnie z polskim serwisem muzycznym, SugaSoul, rozpoczynamy cykl najlepszych i najbardziej wpływowych płyt w historii czarnej muzyki. Ranking 200 albumów powstał z inicjatywy ww. strony muzycznej zajmującej się ciepłą stroną czarnych brzmień. Każdego tygodnia przeczytacie o pięciu płytach soulowo-rhythm&bluesowych (za tę część odpowiada SugaSoul) oraz o pięciu hip hopowych perełkach (U Call That Love).

    W pierwszej kolejności przeczytacie o płytach wybranych przez SugaSoul, w drugiej części artykułu zapoznacie się z wydawnictwami zaproponowanymi przez UCTL.

    Pierwsza piątka wybrana przeze mnie do „Płytoteki dorosłego człowieka…” obejmuje albumy wydane tylko i wyłącznie w latach 90.tych. Nie oznacza to jednak, iż tylko płyty pochodzące z tej dekady znajdą się w kolejnych częściach tego cyklu. Wręcz przeciwnie – duży nacisk położę na zaprezentowanie old schoolu i czasów przypadających na Złotą Erę w rapie. Wśród produkcji w pierwszej odsłonie serii, dominują materiały ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Czy tak samo będzie w kolejnych edycjach „Płytoteki…”? O tym dowiecie się już niebawem.


    Stevie WonderSongs in the Key of Life (1976)

    O tym, że Stevie Wonder to prawdziwy muzyczny geniusz, przekonywać nie trzeba nikogo. Choć na swoim koncie ma imponującą liczbę nagranych albumów oraz singli rozpoznawalnych niemal w każdym miejscu na świecie, płytą która najpełniej oddaje jego talent i wrażliwość jest „Songs in the Key of Life”. Wydawnictwo to składające się z dwóch longplayów, przyniosło nieprawdopodobną liczbę hitów, które do dziś powszechnie uważane są za najwybitniejsze kompozycje w całej karierze Wondera. Pierwszym singlem został „I Wish” czyli próbka funkowego Steviego, który po 36 latach wciąż wywołuje dreszczyk podniecenia bujając głowami starszych jak i tych zupełnie młodych słuchaczy. Na „Songs in the Key of Life” znalazły się również takie przeboje jak rewelacyjny „Sir Duke” z jednym z najbardziej bodaj rozpoznawalnych wstępów w wykonaniu zorganizowanych dęciaków, coverowany dziesiątki razy „As”, czy też ponadczasowy hymn wszystkich dumnych ojców „Isn’t She Lovely”. Pisać o tym krążku i kompozycjach na nim się znajdujących, zwyczajnie nie sposób. Emocje zawarte na albumie Steviego Wondera z 1976 są szczere i niekłamane, okraszone najpiękniejszą muzyką świata – muzyką prosto z duszy i serca.

    Soul II SoulKeep On Movin’ [Club Classic Vol. One] (1989)

    Utworzona w Londynie grupa Soul II Soul do dziś pozostaje chyba najbardziej udanym brytyjskim eksperymentem w muzyce soulowej. Kiedy końcówka lat 80.tych w Stanach Zjednoczonych wydawała się być nieustającą próbą powtarzania sukcesu zespołu Guy, w Europie powstał jeden z najciekawszych albumów ówczesnej dekady, który nawet teraz zaskakuje świeżością pomysłów i w wielu przypadkach wybieganiem muzyczną myślą o kilka lat do przodu. Za produkcję prawie każdej nuty na krążku odpowiada Jazzie B, który w niezwykle interesujący sposób połączył dźwiękową tradycję Starego Kontynentu z popularnymi trendami Nowego Świata. Zderzenie tych dwóch rzeczywistości słychać niemal we wszystkich utworach choćby tytułowym „Keep On Movin’” czy „Back To Life” (w obu piosenkach niebagatelną rolę odegrała znakomita wokalistka Caron Wheeler). Na debiutanckim krążku brytyjskiej grupy wartym odnotowania jest również taneczny „Fairplay” z kolaborującą Rose Windross czy „African Dance” prezentującym muzyczne wpływy z Czarnego Lądu. „Keep On Movin’” pozostaje jedną z najlepszych czarnych płyt będących wstępem do pożegnania z XX wiekiem. Szkoda jednak, że tak często zapomina się o Soul II Soul i ich sporym wpływie na (nie tylko) brytyjską scenę muzyczną.

    Michael JacksonThriller (1982)

    Jeśli ktoś miałby spytać mnie o płytę wszech czasów, bez większej refleksji wybrałabym „Thriller”. Album bowiem, zwłaszcza w czasach ogromnego znaczenia takich mediów jak radio i telewizja, to nie tylko sama muzyka. To chwytliwe melodie, rytmy porywające do tańca, nowatorska promocja, charyzmatyczny lider i stojący za jego plecami geniusz podpowiadający co robić (Quincy Jones). Druga „dorosła” płyta Michaela Jacksona ma wszystko by bez wahania nazywać ją arcydziełem a kompozycje zmieszczone w czasie nieco przekraczającym 40 minut są esencją tego artysty i odpowiedzią na pytanie: – Dlaczego człowiek ten nazywany jest Królem Popu?. Jedną z największych innowacji objawiający nie tylko muzyczny geniusz Jacksona, jest stworzenie nowej definicji dla pojęcia „teledysk”. Po „Thrillerze” wideoklipy nigdy już nie były takie same. Album z 1982 przyniósł aż 7 singli z których każdy dziś ma już własną historię . Wśród nich znalazła się nieśmiertelna „Billie Jean”, czyli piosenka o najbardziej bodaj podniecającym basie w historii XX wieku, ujmujące „Human Nature”, rockowe „Beat It”, energetyczna bomba „Wanna Be Startin’ Somethin’” czy też funkowe „P.Y.T.” . O krążku tym napisano miliony tekstów, artykułów recenzji, a nawet książek; wydaje się jednak, że wciąż nie powiedziano wystarczająco. O tej płycie bowiem się nie rozmawia, jej się słucha.

    SadeDiamond Life (1984)

    Sade to jedna z tych artystek, która choć nie jest klasyczną pięknością a jej muzyka – wydawałoby się – potencjalnie nie ma szans na wielki komercyjny sukces, od samego początku zawojowała serca milionów słuchaczy w Europie i Stanach Zjednoczonych. Jej debiutancki album „Diamond Life” to niezwykle umiejętne połączenie popu, smooth jazzu oraz soulu. Piosenki zawarte na tym właśnie krążku przyniosły Sade gigantyczną popularność niemal w każdym zakątku Starego Kontynentu. Utwory takie jak „Your Love Is King”, znakomite „When Am I Going To Make A Living” czy maltretowany do bólu przez polskie stacje radiowe „Smooth Operator” są po 28 latach przyjmowane z takim samym entuzjazmem jak w roku wydania „Diamond Life”. Droga Sade na szczyty to jednak nie tylko debiutancki krążek ale ciężka, regularna, żmudna praca i stabilny, wysoki poziom artystyczny, który artystka utrzymuje po dzień dzisiejszy.

    Blue MagicBlue Magic (1974)

    Filadelfia to jedno z tych magicznych miejsc, w którym powstawały dziesiątki absolutnie znakomitych muzycznych grup. Jedną z nich była formacja Blue Magic, której debiutancki album pod tym samym tytułem pozostaje do dziś jedną z najpiękniejszych płyt soulowych ostatnich pięćdziesięciu lat. Krążek ten wydany został w pierwszej połowie lat 70.tych i przyniósł największy bodaj przebój grupy w postaci singla „Sideshow”. Nie mniejszą popularność na przestrzeni lat zyskała również miłosna kompozycja „What’s Come Over Me”. Album „Blue Magic”, choć pierwszy w dorobku zespołu, okazał się być najbardziej udanym artystycznie a piosenki na nim zawarte, do dziś należą do najbardziej rozpoznawalnych utworów w repertuarze amerykańskiego kwintetu.

    Wu-Tang ClanEnter The Wu-Tang (36 Chambers) (1993)

    Początek lat 90.tych w rapie przypadł na niespotykaną wcześniej eksplozję tego gatunku muzycznego oraz związane z tym liczne zmiany w branży. Wielu old schoolowych wykonawców nie przeszło przeskoku z lat 80.tych, będąc spychanymi z piedestału przez kolejne zastępy nowych twórców na scenie hip hopowej. Prawdziwy przewrót w hip hopie dokonała wściekła i niezwykle oryginalna grupa ze Staten Island, Wu-Tang Clan, chociaż początki wcale nie były łatwe. RZA, lider i mózg formacji, nie otrzymał kontraktu płytowego dla swojego pierwszego projektu, FOI: Force Of The Imperial Master. Artysta nie zamierzał jednak załamywać rąk i dopiął swego wraz z Method Manem, Raekwonem, Ghostface Killah, Masta Killą, GZĄ, Inspectah Deckiem, U-Godem i Ol’ Dirty Bastardem. Już wypuszczony w 1992 roku nieokiełznany singiel „Proteck Ya Neck” zwiastował nową jakość w rapie. Potwierdziło się na pierwszym albumie zespołu, „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” z listopada 1993 roku – megatonowej bombie o ogromnej sile rażenia. Mistycyzm, czerpanie garściami z filmów kung-fu i kultury Dalekiego Wschodu, niepodrabiany image i styl Wu-Tang Clanu w oka mgnieniu spotkał setki tysięcy fanów na całym świecie. Hardcore hip hop został na nowo zdefiniowany przy pomocy brudnych, piwnicznych beatów RZY oraz agresywnych i mocnych wersach członków zespołu, wśród których prym wiedli Method Man i Raekwon. Wszystkie utwory pochodzące z płyty wydanej nakładem Loud Records (zrobili świetny interes podpisując z nimi kontrakt), po dziś dzień znają nie tylko sympatycy hip hopu. Warto bacznie przyjrzeć się też okładce LP, niejako odpowiedzialnej za wykreowanie wizerunku formacji.

    NasIllmatic (Columbia, 1994)

    W latach 80.tych brylowało co najmniej kilku raperów, powszechnie uznawanych za mistrzów w swoim fachu, silnie wpływających na całą rzeszę innych wykonawców. Rakim, Big Daddy Kane, KRS-One, Kool G Rap, Schooly D, LL Cool J i kilku innych otwierało każde zestawienie najlepszych Emcees tamtego okresu w rapie. Minęło kilka lat, pojawiło się pełno nowych postaci, a wśród nich twórca o pseudonimie Nas, który na nowo podał definicję rapu na najwyższym poziomie. Debiutancki album mieszkańca Queensbridge w NYC, „Illmatic”, stanowił przełom w hip hopie. Kiedy wydawało się, że na scenie hip hopowej nie ma już miejsca dla kompletnie nowego sposobu rapowania porywającego tłumy, Nasir Jones pokazał zupełnie co innego. Niezwykle charakterystyczne flow rapera, poparte nienagannym warsztatem i umiejętnościami lirycznymi, przyniosły jemu największe laury i zaszczyty. Nigdy wcześniej też, na jednym longplayu nie spotkało się tylu wielkich producentów. Pete Rock, DJ Premier, Q-Tip i Large Professor przygotowali perfekcyjnie beaty, do których nie można było przyczepić się w żadnym miejscu. Krótka produkcja Nasa (tylko i aż 10 utworów) wywarła znaczny wpływ na dziesiątki artystów. „N.Y. State Of Mind”, „Memory Lane (Sittin’ In Da Park)”, „Represent”, czy też singlowe nagrania „Halftime”, „It Ain’t Hard to Tell”, „The World Is Yours”, „Life’s A Bitch” (wspaniały debiut AZ na tym tracku) oraz „One Love” weszły do annałów hip hopu. Pomyśleć, iż syn jazzmana Olu Dary, musiał odczekać kilka lat na wydanie swojej pierwszej płyty.

    Mobb DeepThe Infamous (1995)

    W połowie lat 90.tych konflikt pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem Stanów Zjednoczonych trwał w najlepsze. Jedną ze stron największego w historii hip hopu beefu, stał się wielokrotnie obrażany przez 2Paca duet rodem z Queensbridge, Mobb Deep. Po wydaniu średniego debiutanckiego albumu w 1993 roku, „Juvenile Hell”, Havoc & Prodigy poszukiwali nowej wytwórni płytowej oraz bardziej doświadczonych od siebie osób w branży muzycznej, dzięki którym mogli znacznie podnieść swoje umiejętności. Pierwsza przysłowiowa gwiazdka z nieba spadła w postaci propozycji kontraktu płytowego ze strony labelu poszukującego nowych twarzy, Loud Records. Następnie przedstawiciele QB uzyskali silne wsparcie w postaci Q-Tipa (udzielał się wtedy jako The Abstract), chętnie pomagającego w tamtym okresie artystów z tej części NYC.  Wszystko to przełożyło się na fenomenalny longplay, „The Infamous”, będący definicją ulicznego rapu rodem z najciemniejszych zaułków The Big Apple. Na tym wydawnictwie aż roi się od tzw. ghetto anthemów, nagranych niemal perfekcyjnie i nad wyraz sumiennie (trzeba pamiętać o tym, iż obaj artyści mieli zaledwie po 20 lat w chwili powstawania całości materiału). Sukces osiągnięty przez tę płytę tkwił również w znakomicie dobranych singlach – „Shook Ones Pt. II” (lżejsza kontynuacja sagi zapoczątkowanej na pierwszym LP), „Survival of the Fittest”, „Temperature’s Rising” i „Give Up the Goods (Just Step)”. Konkurencja w rapie 17 lat temu była ogromna, ale pomimo wielu innych albumów, to właśnie Havoc & Prodigy zostali jednymi z największych zwycięzców 1995 roku.

    DJ ShadowEndtroducing….. (Mo’ Wax, 1996)

    Sampling odegrał znaczną rolę w rozwoju muzyki hip hopowej oraz wielu innych nurtów i gatunków. Przez jednych ta technika produkcji muzyki jest uważana za niezwykle twórczą, pozwalającą starym nagraniom na ponowne zaistnienie w branży, z kolei drudzy (czytaj: właściciele praw autorskich) podważają innowacyjność samplowania. Jednak jedni i drudzy musieli uznać, iż jest to niezwykle kreatywny sposób produkcji muzyki, co udowodnił DJ Shadow na swoim pierwszym albumie, „Endtroducing…..” (oryginalna pisownia tytułu). Wydany w 1996 roku  przez brytyjski Mo’ Wax materiał, producent przygotował tylko i wyłącznie poprzez użycie próbek utworów pochodzących ze swojego niewyczerpanego zbioru płytowego (dzięki temu produkcja trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa jako „First Completely Sampled Album”). Wszystkie nagrania znajdujące się na tym LP powstały przy pomocy samplera Akai MPC60 MKII, co miało duży wpływ na ostateczny charakter wydawnictwa. Josh Davis za sprawą kilkunastu kompozycji zebranych na „Endtroducing…..” stworzył podwaliny pod abstract hip hop i szeroko pojęte brzmienia instrumentalne. Pochodząca sprzed 16 laty płyta, to prawdziwy kamień milowy oraz jeden z najważniejszych projektów na przestrzeni ostatnich 20 lat bez podziału na gatunki muzyczne. DJ Shadow spędził długie dni na wybraniu najkrótszych dźwięków do poszczególnych utworów, a jego podejście do perfekcyjnej produkcji każdego tracku graniczyło z obłędem. Beatmaker rodem z Kalifornii ze swoim wydawnictwem wywarł też wpływ na ruch diggin’ in the crates, co dodatkowo wzmacnia walory tego albumu i dodaje jemu splendoru. Odkrycie smaczków zawartych w „Building Steam With A Grain Of Salt”, „What Does Your Soul Look Like (Part 4)”, „Stem/Long Stem”, czy „Midnight In A Perfect World” wymaga wielu czasu i świetnego ucha do tego. Jednak bez wątpienia należy odbyć podróż do świata „Endtroducing…..” choćby kilkakrotnie w swoim życiu.

    Gang StarrMoment of Truth (Noo Trybe Records, 1998)

    Zwykło się mówić, że większość artystów solowych i grup muzycznych, nagrywa swoje najlepsze płyty w pierwszych latach działalności w branży. Owszem, istnieje w tym sporo racji, aczkolwiek zdarzają się chlubne wyjątki. Jednym z nich jest jeden z najsłynniejszych duetów hip hopowych w historii, Gang Starr, oraz ich 5. album, „Moment of Truth” z 1998 roku. Guru & DJ Premier po różnych zawirowaniach (m.in. problemach z poprzednim wydawcą, Chrysalis) po wydaniu „Hard to Earn” w 1994 roku, powrócili z kompletnym wydawnictwem wypuszczonym nakładem Noo Trybe Records, stanowiącym kolejny krok w ich karierze. Longplay sprzed 14 lat nie tylko przejawiał ogromną wartość artystyczną, ale również przyniósł też przyniósł zespołowi jedyną w dorobku Złotą Płytę, sprzedając się ostatecznie w blisko milionowym nakładzie. Takiego obrotu sprawy spodziewało się niewielu, zaś niejeden dziennikarz muzyczny uznał odbiór tej płyty za niemałą niespodziankę. W końcu pod koniec lat 90.tych rap został zdominowany przez wytwórnię Mastera P, No Limit Records, oraz dziesiątki twórców przemycających miałkie treści. Gang Starr pozostało wierne swoim zasadom, podążając uprzednio obraną przez siebie drogą, a ewolucję formacji przedstawił Guru w intrze otwierającym LP. Pierwszy singiel pochodzący z „Moment of Truth” zatytułowany „You Know My Steez” oraz „Above the Clouds”, „JFK 2 LAX”, „The Militia”, czy też tytułowe nagranie, udowodniły, iż nadal pozostawało miejsce w hip hopie na artystów dbających o korzenie.

  • Czwarte urodziny U Call That Love

    4-te urodziny U call That LoveW miniony piątek, 7 września, wypadła 4. rocznica założenia U Call That Love. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale właśnie strona wkroczyła w 5 rok działalności. Powołując do życia ten projekt we wrześniu 2008 roku, nie zastanawiałem się nad tym, jak to będzie przedstawiało się w najbliższych latach. Pragnąłem jedynie poświęcić swój czas na przekazanie swojej pasji i miłości do kultury hip hopowej. Jak się później okazało, to doprowadziło mnie do poważnych planów na dalsze miesiące i lata, dzięki którym UCTL odegra jeszcze większą rolę w moim życiu niż dotychczas. (więcej…)

  • Darmowe EP: Soulpete – SoSoulSynergy EP

    Soulpete - SoSoulSynergy EPWśród wszystkich wydawnictw publikowanych na stronie dużo miejsca należy do instrumentalnych projektów muzycznych.  Albumy, EP-ki i beat tape’y stanowią ważną część publikacji w serwisie i nic nie zapowiada zmiany tego stanu rzeczy. Wręcz przeciwnie, w tym miesiącu można spodziewać się wysypu materiałów różnych producentów z całego świata. W końcu uzbierała się w ostatnim czasie pokaźna liczba wartościowych płyt w tym nurcie. Tym samym zawitają na stronę Hazel, Jel, !llmind, DJ Fatte, DJ Shadow, Blue Sky Black Death, Glen Porter i inni. Jak widać, będzie z czego wybierać jeżeli chodzi o tę działkę. Poza tym postaram się zatrzymać trochę lata na U Call That Love za sprawą niektórych projektów. Wydane trzy tygodnie temu „SoSoulSynergy EP” rodzimego producenta Soulpete’a idealnie nadaje się do tego. (więcej…)

  • Wrzesień miesiącem U Call That Love (oraz Public Enemy)

    Wrzesień miesiącem U Call That LoveWraz z końcem dwumiesięcznej wakacyjnej laby nadszedł czas powrotów i zmian w przyrodzie oraz życiu niejednego człowieka. Szkoły ponownie zapraszają do siebie uczniów, a uczelnie wyższe już we wrześniu przywitają niektórych studentów. Po sezonie ogórkowym wielu ludzi musi zakasać rękawy i zabrać się do wytężonej pracy. Nie inaczej jest w przypadku spraw związanych z działalnością U Call That Love. Najbliższe tygodnie przypadną na znaczne zwiększenie aktywności strony na co najmniej kilku płaszczyznach. W związku z tym pragnę pokrótce uchylić rąbka tajemnicy i przedstawić przynajmniej część planów, ustanawiając w ten sposób wrzesień miesiącem UCTL. Ponadto cztery nadchodzące tygodnie zostaną też poświęcone jednej z najbardziej wpływowych grup hip hopowych w historii, Public Enemy. (więcej…)

  • The Cancel z serią instrumentalnych wydawnictw

    The Cancel - DiversityKilka miesięcy temu na jednej z anglojęzycznych stron muzycznych pojawił się szeroki artykuł o instrumentalnych wydawnictwach. Niedostępna już dzisiaj publikacja w lekceważącym tonie podchodziła do muzyki pozbawionej części wokalnej, podważając nawet sens wydawania tego typu produkcji. W obronie stricte instrumentalnych projektów stanęli dziennikarze muzyczni, artyści oraz słuchacze, uznając ten atak za zupełnie bezcelowy i pozbawiony sensu. W końcu wystarczy przyjrzeć się ciągłemu rozwojowi tego środowiska oraz łatwość jaką uzyskują beatmakerzy z różnych stron świata w dotarciu do odbiorcy. Właśnie w ten sposób pojawili się w serwisie producenci tacy, jak P.R z Australii, the Jazzment z Holandii, czy Mo Kolours z Wielkiej Brytanii. Natomiast teraz przyszła kolej na ukraińskich wykonawców ukrywających się pod pseudonimem The Cancel i ich serię wydawnictw. (więcej…)

  • J57 z dwoma projektami – The Ports EP i 2057 EP

    j57 - The Ports EPLegendarna oficyna wydawnicza Fat Beats Records, przyczyniła się do rozwoju karier muzycznych wielu wykonawców. Wytwórnia nie zapomina również o weteranach na scenie hip hopowej, pomagając im w wydawaniu nowych materiałów. Kool G Rap, Masta Ace, czy Large Professor mają wiele do zawdzięczenia tej firmie. Niemniej istotną funkcję spełniały nieistniejące już dzisiaj sklepy stacjonarne Fat Beats, w szczególności umiejscowione w Los Angeles i Nowym Jorku. Właśnie przez te miejsca przewijały się tuziny artystów i nie raz dochodziło tam do zawierania ścisłej współpracy pomiędzy różnymi postaciami. W siedzibie Fat Beats NY poznali się członkowie nowojorskiego crew Brown Bag AllStars. Jeden z liderów tego kolektywu, J57, wypuścił w maju swoje kolejne projekty – „The Ports EP” i „2057 EP”. (więcej…)

  • Undun trzynastym albumem w dorobku The Roots

    The Roots - UndunW pogoni za nowymi singlami, teledyskami i wydawnictwami muzycznymi bardzo łatwo zapomina się nie tyle o nagraniach z poprzednich dekad, co nawet z lat ubiegłych. W końcu codziennie artyści i wytwórnie płytowe kuszą zapowiedziami płyt i teaserami i klipów, przez co odkłada się na bok wcześniejsze projekty. Jednak warto przypomnieć sobie materiały wydane choćby kilkanaście miesięcy temu, gdyż nie raz stanowią one większą wartość artystyczną niż przypadkowo wybierana muzyka z tego tygodnia. W najbliższych 2-3 tygodniach pojawią się na stronie artykuły o albumach wydanych w 2011 roku autorstwa różnych artystów (m.in. Boog Brown, Open Mica Eagle, Mursa, Commona). Pierwszeństwo wśród wszystkich publikacji należy się jednak trzynastemu albumowi w dorobku The Roots, „Undun”. (więcej…)

  • Jakub Nox Ambroziak z eksperymentalnymi brzmieniami na Dark Side Of The Sun

    Jakub Nox Ambroziak - Dark Side of the SunWspółcześni artyści muzyczni nie raz poszukują różnych form ekspresji w swojej twórczości. Już od dobrych kilku lat trwa ciągłe mieszanie się gatunków i nurtów muzycznych, niejednokrotnie odległych od siebie i wręcz wydawałoby się niemożliwych do wspólnej koegzystencji. Eksperymenty muzyczne dość często przyciągają więcej odbiorców, aniżeli standardowe wydawnictwa, w wielu przypadkach przewidywalnymi od początku do końca. Poza tym twórcy starają się ominąć próby zaszufladkowania ich produkcji, uciekają od tego i starają się wnieść swój własny pierwiastek do dzisiejszej muzyki. Właśnie takim wstępem należy opatrzyć album polskiego producenta Jakuba Noxa Ambroziaka, „Dark Side Of The Sun”. (więcej…)

  • Darmowy album: FenaxiZ – Vintage

    FenaxiZ - VintageDarmowe wydawnictwa nadal podbijają branżę muzyczną. Temat projektów rozdawanych za darmo w sieci internetowej często pojawia się jako temat na wielu stronach i to niekoniecznie związanych z muzyką. W końcu to jedna z najlepszych form promocyjnych, używanych z powodzeniem przez dobrze znanych, jak i niszowych artystów. Niemal codziennie ukazują się bezpłatne materiały, przyjrzyjmy się zatem wybranym tytułom z tego kręgu z ostatnich tygodni. Polski producent Soulpete wydał „SoSoulSynergy [EP]”, K-Murdock przygotował album inspirowany kulturą Japonii, „Beats From The East”, a Doodlebug z Digable Planets wypuścił mixtape „The Expendables”. Obok tych i wielu innych produkcji znajdziemy debiutancki album rezydującego w Toronto rapera, FenaxiZa„Vintage”. (więcej…)

  • Rewolucja francuska według Alterbeats

    Alterbeats - The French RevolutionJeżeli uważnie prześledzi się artykuły o wydawnictwach płytowych zamieszczane w serwisie, to można łatwo dostrzec znaczny spadek publikacji o hardcore’owym nurcie hip hopu. Wcześniej całkiem sporo produkcji opisywanych jako „raw, obscure, grimy” trafiało na stronę. Skąd taka zmiana nastawienia do mrocznej strony współczesnego rapu? Ano stąd, iż zwyczajnie jestem zmęczony klimatem panującym w tym środowisku. Wydaje się teraz, że co drugi raper postanowił brzmieć niczym klony przedstawicieli Army of the Pharaohs, Jedi Mind Tricks, czy osób wywodzących się z Non-Phixion. Od strony producenckiej również brakuje polotu, a zbyt wielu beatmakerów wzoruje się teraz na The Snowgoons, Stu Bangasie i Vanderslice’ie, co na dłuższą metę nie przynosi zbyt wiele dobrego. Wśród nich można znaleźć jednak perspektywicznych twórców, takich jak Alterbeats z Francji, który pod koniec czerwca wydał debiutancki album – „The French Revolution”. (więcej…)

  • Premiery płytowe – 17 lipca 2012

    Premiery płytowe – 17 lipca 2012

    3–5 minut

    Już za dziesięć dni przyjdzie powitać wrzesień i powoli nastawiać się na nadejście jesieni. Wakacje zleciały jak zwykle nie wiadomo kiedy i należy powoli wracać do zwykłej codzienności. Z drugiej strony wrześniowe tygodnie zwiastują wysyp wielu dawno wyczekiwanych premier płytowych, więc można liczyć na pewną osłodę nadchodzącej zmiany aury. Wystarczy tylko rzucić okiem na to, co nas ciekawego czeka w branży muzycznej, aby przekonać się, że otrzymamy sporo zacnych materiałów. Za dwa tygodnie ukaże się m.in. „Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” Blu & Exile’a, „The Only Number That Matters is Won” Pacewona & Mr. Greena oraz „Home Is Where The Art Is” Substantiala. Wygląda całkiem nieźle, nieprawdaż? Jednak niemniej zachęcająco prezentuje się lista albumów wydanych 17 lipca, o których w kolejnej odsłonie nowości płytowych.


    Nas„Life Is Good” (Def Jam Recordings)

    Przyglądając się płytom wypuszczonym 5 tygodni temu, nietrudno znaleźć wydawnictwo wybijające się na pierwsze miejsce wśród reszty. „Life Is Good” Nasa wzbudza emocje, a artykuły poświęcone 10. solowemu albumu artysty pojawiły się także na niejednej stronie niemającej na co dzień zbyt wiele wspólnego z hip hopem. Spekulacje o tym longplayu pojawiły się tuż po wydaniu dwa lata temu przez Nasira Jonesa wspólnego materiału z Damianem Marleyem, „Distant Relatives”. W następnych miesiącach wyszło na jaw, iż tematyka wydawnictwa będzie ściśle powiązana z rozwodem rapera z Kelis i wszystkimi ostatnimi zmianami w jego życiu. Nowojorski Emcee skorzystał z beatów uznanych producentów, z czego widać równowagę pomiędzy wziętymi obecnie osobami, a postaciami legitymującymi się długim stażem na scenie muzycznej (No I.D. nadal trzyma się całkiem nieźle). Ciut mniej ciekawie od strony raperów i wokalistów wspierających przedstawiciela Def Jamu, ale nie ma też co narzekać na pełen zestaw gości. „Life Is Good” to bardzo osobista produkcja Nasa, szczególna wręcz pod pewnymi względami, a co najważniejsze stojąca na odpowiednim poziomie artystycznym.

    Produkcja: Buckwild, DJ Hot Day, Da Internz, Heavy D, J.U.S.T.I.C.E. League, No I.D., Noah „40” Shebib, Rodney „Darkchild” Jerkins, Salaam Remi & Swizz Beatz
    Gościnnie: Amy Winehouse, Anthony Hamilton, Large Professor, Mary J. Blige, Miguel, Rick Ross, Swizz Beatz & Victoria Monet

    Masta Ace & MF DOOMMA_DOOM: Son of Yvonne” (Fat Beats Records)

    Duety zawsze w cenie, a w szczególności w ostatnich latach. Jednak konia z rzędem temu, kto przewidziałby powstanie nowego albumu Masta Ace’a w całości opartego o beaty MF DOOM-a. Przyznam, iż taka koncepcja „MA_DOOM: Son of Yvonne” wywołała u mnie niemałe zaskoczenie. Zasłużony dla hip hopy raper z Brooklynu ani myśli o przejściu na emeryturę i udowadnia, iż jest w stanie znaleźć nowe formy ekspresji. Płyta wydana przez Fat Beats Records została dedykowana zmarłej niedawno matce Masta Ace’a, nadając całości materiału podniosły charakter. Weteran hip hopowy pozostaje w solidnej formie i jego postać można postawić jako wzorzec dla setek nieopierzonych Emcees. Pomimo rozdwojenia jaźni na kilka projektów, MF DOOM postarał się o warstwę muzyczną względnie przystępną swojemu kompanowi. Album przeznaczony sympatykom starej szkoły rapu.

    Produkcja: MF DOOM
    Gościnnie: Big Daddy Kane, Milani The Artist, Pav Bundy & Reggie B

    The Snowgoons„Snowgoons Dynasty” (Switchblade Records)

    Jeżeli miałbym wskazać artystę solowego lub grupę hip hopową znajdującą się na nieustannej fali wznoszącej i zdobywającą w ostatnich latach rzeszę fanów, to kolektyw producencki The Snowgoons znalazłby się w ścisłej czołówce. Wpływ na pozycję formacji w niezależnych kręgach muzycznych ma m.in. liczba wypuszczanych przez trio produkcji. Tylko w ub.r. DJ Illegal, Det i Sicknature wypuścili trzy longplaye, w tym wspólne płyty z Reefem The Lost Cauze’em („Your Favorite MC”) oraz M.O.P. („Sparta”). Teraz przyszła kolej na kolejny produkcyjny album europejskich twórców. Hardcore’owy i brudny rap wypełnia „Snowgoons Dynasty” od początku do końca LP, a od liczby raperów obecnych na tym materiale może zakręcić się w głowie. Podwójne wydawnictwo aż roi się od mniej i bardziej uznanych twórców, a tylko w „The Legacy” pojawia się 14 (sic!) raperów – Esoteric, ILL Bill, Godilla, Fredro Starr, Punchline, Reks, Thirstin Howl the 3rd, Planetary, Virtuoso, Maylay Sparks, Swann, Sav Killz, M- Dot & Reef The Lost Cauze. Powstaje jedynie pytanie: kto wytrzyma taką dawkę muzyki i odróżni od siebie wielu bliźniaczo podobnych do siebie Emcees.

    Produkcja: The Snowgoons
    Gościnnie: zbyt wielu, aby wszystkich wymienić

    Hazel„The Lost Tapes” (The Beat Down)

    Francuscy beatmakerzy są nad wyraz cenieni na światowej scenie muzycznej, docierając do odbiorców z różnych stron świata. Jeden z przedstawicieli producentów wywodzących się znad Sekwany i Loary, Hazel, pokusił się o wartościową kompilację zatytułowaną „The Lost Tapes”. Paryżanin zebrał 21 nagrań stanowiących prawdziwą ucztę dla sympatyków brzmień łączących w sobie różne gatunki muzyczne. Płyta jest wypełniona misternie złożonymi utworami, posiadającymi swój własny charakter i klimat. Gościnne udziały artystów ograniczono niemal do minimum – pojawiają się jedynie Drake, Slakah the Beatchild & Ebrahim. Wydawcą albumu został label The Beat Down, kojarzony dotąd wypuszczenia „Illcandescent” Versisa. Sympatycy instrumentalnych brzmień około hip hopowych powinni być usatysfakcjonowani z tej produkcji.

    Produkcja: Hazel
    Gościnnie: Drake, Ebrahim & Slakah The Beatchild


    24 lipca ukazało się nadzwyczaj wiele istotnych projektów muzycznych, a wśród nich płyty m.in. The Alchemista, Reksa, Big Shuga, Shawna Lee, Dark Time Sunshine czy Batsauce’a. Właśnie wydawnictw płytowych tych artystów należy spodziewać się w kolejnym wydaniu tego cyklu.

Translate »