Autor: Witalij

  • Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    9–14 minut

    Wspólnie z polskim serwisem muzycznym, SugaSoul, rozpoczynamy cykl najlepszych i najbardziej wpływowych płyt w historii czarnej muzyki. Ranking 200 albumów powstał z inicjatywy ww. strony muzycznej zajmującej się ciepłą stroną czarnych brzmień. Każdego tygodnia przeczytacie o pięciu płytach soulowo-rhythm&bluesowych (za tę część odpowiada SugaSoul) oraz o pięciu hip hopowych perełkach (U Call That Love).

    W pierwszej kolejności przeczytacie o płytach wybranych przez SugaSoul, w drugiej części artykułu zapoznacie się z wydawnictwami zaproponowanymi przez UCTL.

    Pierwsza piątka wybrana przeze mnie do „Płytoteki dorosłego człowieka…” obejmuje albumy wydane tylko i wyłącznie w latach 90.tych. Nie oznacza to jednak, iż tylko płyty pochodzące z tej dekady znajdą się w kolejnych częściach tego cyklu. Wręcz przeciwnie – duży nacisk położę na zaprezentowanie old schoolu i czasów przypadających na Złotą Erę w rapie. Wśród produkcji w pierwszej odsłonie serii, dominują materiały ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Czy tak samo będzie w kolejnych edycjach „Płytoteki…”? O tym dowiecie się już niebawem.


    Stevie WonderSongs in the Key of Life (1976)

    O tym, że Stevie Wonder to prawdziwy muzyczny geniusz, przekonywać nie trzeba nikogo. Choć na swoim koncie ma imponującą liczbę nagranych albumów oraz singli rozpoznawalnych niemal w każdym miejscu na świecie, płytą która najpełniej oddaje jego talent i wrażliwość jest „Songs in the Key of Life”. Wydawnictwo to składające się z dwóch longplayów, przyniosło nieprawdopodobną liczbę hitów, które do dziś powszechnie uważane są za najwybitniejsze kompozycje w całej karierze Wondera. Pierwszym singlem został „I Wish” czyli próbka funkowego Steviego, który po 36 latach wciąż wywołuje dreszczyk podniecenia bujając głowami starszych jak i tych zupełnie młodych słuchaczy. Na „Songs in the Key of Life” znalazły się również takie przeboje jak rewelacyjny „Sir Duke” z jednym z najbardziej bodaj rozpoznawalnych wstępów w wykonaniu zorganizowanych dęciaków, coverowany dziesiątki razy „As”, czy też ponadczasowy hymn wszystkich dumnych ojców „Isn’t She Lovely”. Pisać o tym krążku i kompozycjach na nim się znajdujących, zwyczajnie nie sposób. Emocje zawarte na albumie Steviego Wondera z 1976 są szczere i niekłamane, okraszone najpiękniejszą muzyką świata – muzyką prosto z duszy i serca.

    Soul II SoulKeep On Movin’ [Club Classic Vol. One] (1989)

    Utworzona w Londynie grupa Soul II Soul do dziś pozostaje chyba najbardziej udanym brytyjskim eksperymentem w muzyce soulowej. Kiedy końcówka lat 80.tych w Stanach Zjednoczonych wydawała się być nieustającą próbą powtarzania sukcesu zespołu Guy, w Europie powstał jeden z najciekawszych albumów ówczesnej dekady, który nawet teraz zaskakuje świeżością pomysłów i w wielu przypadkach wybieganiem muzyczną myślą o kilka lat do przodu. Za produkcję prawie każdej nuty na krążku odpowiada Jazzie B, który w niezwykle interesujący sposób połączył dźwiękową tradycję Starego Kontynentu z popularnymi trendami Nowego Świata. Zderzenie tych dwóch rzeczywistości słychać niemal we wszystkich utworach choćby tytułowym „Keep On Movin’” czy „Back To Life” (w obu piosenkach niebagatelną rolę odegrała znakomita wokalistka Caron Wheeler). Na debiutanckim krążku brytyjskiej grupy wartym odnotowania jest również taneczny „Fairplay” z kolaborującą Rose Windross czy „African Dance” prezentującym muzyczne wpływy z Czarnego Lądu. „Keep On Movin’” pozostaje jedną z najlepszych czarnych płyt będących wstępem do pożegnania z XX wiekiem. Szkoda jednak, że tak często zapomina się o Soul II Soul i ich sporym wpływie na (nie tylko) brytyjską scenę muzyczną.

    Michael JacksonThriller (1982)

    Jeśli ktoś miałby spytać mnie o płytę wszech czasów, bez większej refleksji wybrałabym „Thriller”. Album bowiem, zwłaszcza w czasach ogromnego znaczenia takich mediów jak radio i telewizja, to nie tylko sama muzyka. To chwytliwe melodie, rytmy porywające do tańca, nowatorska promocja, charyzmatyczny lider i stojący za jego plecami geniusz podpowiadający co robić (Quincy Jones). Druga „dorosła” płyta Michaela Jacksona ma wszystko by bez wahania nazywać ją arcydziełem a kompozycje zmieszczone w czasie nieco przekraczającym 40 minut są esencją tego artysty i odpowiedzią na pytanie: – Dlaczego człowiek ten nazywany jest Królem Popu?. Jedną z największych innowacji objawiający nie tylko muzyczny geniusz Jacksona, jest stworzenie nowej definicji dla pojęcia „teledysk”. Po „Thrillerze” wideoklipy nigdy już nie były takie same. Album z 1982 przyniósł aż 7 singli z których każdy dziś ma już własną historię . Wśród nich znalazła się nieśmiertelna „Billie Jean”, czyli piosenka o najbardziej bodaj podniecającym basie w historii XX wieku, ujmujące „Human Nature”, rockowe „Beat It”, energetyczna bomba „Wanna Be Startin’ Somethin’” czy też funkowe „P.Y.T.” . O krążku tym napisano miliony tekstów, artykułów recenzji, a nawet książek; wydaje się jednak, że wciąż nie powiedziano wystarczająco. O tej płycie bowiem się nie rozmawia, jej się słucha.

    SadeDiamond Life (1984)

    Sade to jedna z tych artystek, która choć nie jest klasyczną pięknością a jej muzyka – wydawałoby się – potencjalnie nie ma szans na wielki komercyjny sukces, od samego początku zawojowała serca milionów słuchaczy w Europie i Stanach Zjednoczonych. Jej debiutancki album „Diamond Life” to niezwykle umiejętne połączenie popu, smooth jazzu oraz soulu. Piosenki zawarte na tym właśnie krążku przyniosły Sade gigantyczną popularność niemal w każdym zakątku Starego Kontynentu. Utwory takie jak „Your Love Is King”, znakomite „When Am I Going To Make A Living” czy maltretowany do bólu przez polskie stacje radiowe „Smooth Operator” są po 28 latach przyjmowane z takim samym entuzjazmem jak w roku wydania „Diamond Life”. Droga Sade na szczyty to jednak nie tylko debiutancki krążek ale ciężka, regularna, żmudna praca i stabilny, wysoki poziom artystyczny, który artystka utrzymuje po dzień dzisiejszy.

    Blue MagicBlue Magic (1974)

    Filadelfia to jedno z tych magicznych miejsc, w którym powstawały dziesiątki absolutnie znakomitych muzycznych grup. Jedną z nich była formacja Blue Magic, której debiutancki album pod tym samym tytułem pozostaje do dziś jedną z najpiękniejszych płyt soulowych ostatnich pięćdziesięciu lat. Krążek ten wydany został w pierwszej połowie lat 70.tych i przyniósł największy bodaj przebój grupy w postaci singla „Sideshow”. Nie mniejszą popularność na przestrzeni lat zyskała również miłosna kompozycja „What’s Come Over Me”. Album „Blue Magic”, choć pierwszy w dorobku zespołu, okazał się być najbardziej udanym artystycznie a piosenki na nim zawarte, do dziś należą do najbardziej rozpoznawalnych utworów w repertuarze amerykańskiego kwintetu.

    Wu-Tang ClanEnter The Wu-Tang (36 Chambers) (1993)

    Początek lat 90.tych w rapie przypadł na niespotykaną wcześniej eksplozję tego gatunku muzycznego oraz związane z tym liczne zmiany w branży. Wielu old schoolowych wykonawców nie przeszło przeskoku z lat 80.tych, będąc spychanymi z piedestału przez kolejne zastępy nowych twórców na scenie hip hopowej. Prawdziwy przewrót w hip hopie dokonała wściekła i niezwykle oryginalna grupa ze Staten Island, Wu-Tang Clan, chociaż początki wcale nie były łatwe. RZA, lider i mózg formacji, nie otrzymał kontraktu płytowego dla swojego pierwszego projektu, FOI: Force Of The Imperial Master. Artysta nie zamierzał jednak załamywać rąk i dopiął swego wraz z Method Manem, Raekwonem, Ghostface Killah, Masta Killą, GZĄ, Inspectah Deckiem, U-Godem i Ol’ Dirty Bastardem. Już wypuszczony w 1992 roku nieokiełznany singiel „Proteck Ya Neck” zwiastował nową jakość w rapie. Potwierdziło się na pierwszym albumie zespołu, „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” z listopada 1993 roku – megatonowej bombie o ogromnej sile rażenia. Mistycyzm, czerpanie garściami z filmów kung-fu i kultury Dalekiego Wschodu, niepodrabiany image i styl Wu-Tang Clanu w oka mgnieniu spotkał setki tysięcy fanów na całym świecie. Hardcore hip hop został na nowo zdefiniowany przy pomocy brudnych, piwnicznych beatów RZY oraz agresywnych i mocnych wersach członków zespołu, wśród których prym wiedli Method Man i Raekwon. Wszystkie utwory pochodzące z płyty wydanej nakładem Loud Records (zrobili świetny interes podpisując z nimi kontrakt), po dziś dzień znają nie tylko sympatycy hip hopu. Warto bacznie przyjrzeć się też okładce LP, niejako odpowiedzialnej za wykreowanie wizerunku formacji.

    NasIllmatic (Columbia, 1994)

    W latach 80.tych brylowało co najmniej kilku raperów, powszechnie uznawanych za mistrzów w swoim fachu, silnie wpływających na całą rzeszę innych wykonawców. Rakim, Big Daddy Kane, KRS-One, Kool G Rap, Schooly D, LL Cool J i kilku innych otwierało każde zestawienie najlepszych Emcees tamtego okresu w rapie. Minęło kilka lat, pojawiło się pełno nowych postaci, a wśród nich twórca o pseudonimie Nas, który na nowo podał definicję rapu na najwyższym poziomie. Debiutancki album mieszkańca Queensbridge w NYC, „Illmatic”, stanowił przełom w hip hopie. Kiedy wydawało się, że na scenie hip hopowej nie ma już miejsca dla kompletnie nowego sposobu rapowania porywającego tłumy, Nasir Jones pokazał zupełnie co innego. Niezwykle charakterystyczne flow rapera, poparte nienagannym warsztatem i umiejętnościami lirycznymi, przyniosły jemu największe laury i zaszczyty. Nigdy wcześniej też, na jednym longplayu nie spotkało się tylu wielkich producentów. Pete Rock, DJ Premier, Q-Tip i Large Professor przygotowali perfekcyjnie beaty, do których nie można było przyczepić się w żadnym miejscu. Krótka produkcja Nasa (tylko i aż 10 utworów) wywarła znaczny wpływ na dziesiątki artystów. „N.Y. State Of Mind”, „Memory Lane (Sittin’ In Da Park)”, „Represent”, czy też singlowe nagrania „Halftime”, „It Ain’t Hard to Tell”, „The World Is Yours”, „Life’s A Bitch” (wspaniały debiut AZ na tym tracku) oraz „One Love” weszły do annałów hip hopu. Pomyśleć, iż syn jazzmana Olu Dary, musiał odczekać kilka lat na wydanie swojej pierwszej płyty.

    Mobb DeepThe Infamous (1995)

    W połowie lat 90.tych konflikt pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem Stanów Zjednoczonych trwał w najlepsze. Jedną ze stron największego w historii hip hopu beefu, stał się wielokrotnie obrażany przez 2Paca duet rodem z Queensbridge, Mobb Deep. Po wydaniu średniego debiutanckiego albumu w 1993 roku, „Juvenile Hell”, Havoc & Prodigy poszukiwali nowej wytwórni płytowej oraz bardziej doświadczonych od siebie osób w branży muzycznej, dzięki którym mogli znacznie podnieść swoje umiejętności. Pierwsza przysłowiowa gwiazdka z nieba spadła w postaci propozycji kontraktu płytowego ze strony labelu poszukującego nowych twarzy, Loud Records. Następnie przedstawiciele QB uzyskali silne wsparcie w postaci Q-Tipa (udzielał się wtedy jako The Abstract), chętnie pomagającego w tamtym okresie artystów z tej części NYC.  Wszystko to przełożyło się na fenomenalny longplay, „The Infamous”, będący definicją ulicznego rapu rodem z najciemniejszych zaułków The Big Apple. Na tym wydawnictwie aż roi się od tzw. ghetto anthemów, nagranych niemal perfekcyjnie i nad wyraz sumiennie (trzeba pamiętać o tym, iż obaj artyści mieli zaledwie po 20 lat w chwili powstawania całości materiału). Sukces osiągnięty przez tę płytę tkwił również w znakomicie dobranych singlach – „Shook Ones Pt. II” (lżejsza kontynuacja sagi zapoczątkowanej na pierwszym LP), „Survival of the Fittest”, „Temperature’s Rising” i „Give Up the Goods (Just Step)”. Konkurencja w rapie 17 lat temu była ogromna, ale pomimo wielu innych albumów, to właśnie Havoc & Prodigy zostali jednymi z największych zwycięzców 1995 roku.

    DJ ShadowEndtroducing….. (Mo’ Wax, 1996)

    Sampling odegrał znaczną rolę w rozwoju muzyki hip hopowej oraz wielu innych nurtów i gatunków. Przez jednych ta technika produkcji muzyki jest uważana za niezwykle twórczą, pozwalającą starym nagraniom na ponowne zaistnienie w branży, z kolei drudzy (czytaj: właściciele praw autorskich) podważają innowacyjność samplowania. Jednak jedni i drudzy musieli uznać, iż jest to niezwykle kreatywny sposób produkcji muzyki, co udowodnił DJ Shadow na swoim pierwszym albumie, „Endtroducing…..” (oryginalna pisownia tytułu). Wydany w 1996 roku  przez brytyjski Mo’ Wax materiał, producent przygotował tylko i wyłącznie poprzez użycie próbek utworów pochodzących ze swojego niewyczerpanego zbioru płytowego (dzięki temu produkcja trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa jako „First Completely Sampled Album”). Wszystkie nagrania znajdujące się na tym LP powstały przy pomocy samplera Akai MPC60 MKII, co miało duży wpływ na ostateczny charakter wydawnictwa. Josh Davis za sprawą kilkunastu kompozycji zebranych na „Endtroducing…..” stworzył podwaliny pod abstract hip hop i szeroko pojęte brzmienia instrumentalne. Pochodząca sprzed 16 laty płyta, to prawdziwy kamień milowy oraz jeden z najważniejszych projektów na przestrzeni ostatnich 20 lat bez podziału na gatunki muzyczne. DJ Shadow spędził długie dni na wybraniu najkrótszych dźwięków do poszczególnych utworów, a jego podejście do perfekcyjnej produkcji każdego tracku graniczyło z obłędem. Beatmaker rodem z Kalifornii ze swoim wydawnictwem wywarł też wpływ na ruch diggin’ in the crates, co dodatkowo wzmacnia walory tego albumu i dodaje jemu splendoru. Odkrycie smaczków zawartych w „Building Steam With A Grain Of Salt”, „What Does Your Soul Look Like (Part 4)”, „Stem/Long Stem”, czy „Midnight In A Perfect World” wymaga wielu czasu i świetnego ucha do tego. Jednak bez wątpienia należy odbyć podróż do świata „Endtroducing…..” choćby kilkakrotnie w swoim życiu.

    Gang StarrMoment of Truth (Noo Trybe Records, 1998)

    Zwykło się mówić, że większość artystów solowych i grup muzycznych, nagrywa swoje najlepsze płyty w pierwszych latach działalności w branży. Owszem, istnieje w tym sporo racji, aczkolwiek zdarzają się chlubne wyjątki. Jednym z nich jest jeden z najsłynniejszych duetów hip hopowych w historii, Gang Starr, oraz ich 5. album, „Moment of Truth” z 1998 roku. Guru & DJ Premier po różnych zawirowaniach (m.in. problemach z poprzednim wydawcą, Chrysalis) po wydaniu „Hard to Earn” w 1994 roku, powrócili z kompletnym wydawnictwem wypuszczonym nakładem Noo Trybe Records, stanowiącym kolejny krok w ich karierze. Longplay sprzed 14 lat nie tylko przejawiał ogromną wartość artystyczną, ale również przyniósł też przyniósł zespołowi jedyną w dorobku Złotą Płytę, sprzedając się ostatecznie w blisko milionowym nakładzie. Takiego obrotu sprawy spodziewało się niewielu, zaś niejeden dziennikarz muzyczny uznał odbiór tej płyty za niemałą niespodziankę. W końcu pod koniec lat 90.tych rap został zdominowany przez wytwórnię Mastera P, No Limit Records, oraz dziesiątki twórców przemycających miałkie treści. Gang Starr pozostało wierne swoim zasadom, podążając uprzednio obraną przez siebie drogą, a ewolucję formacji przedstawił Guru w intrze otwierającym LP. Pierwszy singiel pochodzący z „Moment of Truth” zatytułowany „You Know My Steez” oraz „Above the Clouds”, „JFK 2 LAX”, „The Militia”, czy też tytułowe nagranie, udowodniły, iż nadal pozostawało miejsce w hip hopie na artystów dbających o korzenie.

  • Czwarte urodziny U Call That Love

    Czwarte urodziny U Call That Love

    1–2 minut

    W miniony piątek, 7 września, wypadła 4. rocznica założenia U Call That Love. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale właśnie strona wkroczyła w 5 rok działalności. Powołując do życia ten projekt we wrześniu 2008 roku, nie zastanawiałem się nad tym, jak to będzie przedstawiało się w najbliższych latach. Pragnąłem jedynie poświęcić swój czas na przekazanie swojej pasji i miłości do kultury hip hopowej. Jak się później okazało, to doprowadziło mnie do poważnych planów na dalsze miesiące i lata, dzięki którym UCTL odegra jeszcze większą rolę w moim życiu niż dotychczas.

    Jeszcze niedawno dopiero powstawały pierwsze wpisy na stronie opartej o Bloggera i wszystko to, co związane z U Call That Love znajdowało się w fazie rozwoju. Obecnie serwis już całkiem nieźle rozwinął się i zmierza we właściwym kierunku. W tym miejscu najszczersze podziękowania wszystkim osobom należącym do rodziny UCTL, bezpośrednio wspierającym moje działania oraz ludzi zaangażowanych w codzienne życie tego projektu. Jestem wdzięczny również każdemu stałemu Czytelnikowi strony, w końcu bez odwiedzających witryny internetowej, wszelkie działania podejmowane przeze mnie nie miałaby większego sensu. Owszem, zdaję sobie także sprawę, iż nie wszystko wygląda tak, jak należy i wypada popracować nad pewnymi aspektami dotyczącymi U Call That Love. Proszę mi wierzyć, iż niestety nie jest mi wcale łatwo i życie codzienne niczego mi nie ułatwia, a nieustannie komplikuje sprawy. Jednak, nie zamierzam poddać się i łatwo zrezygnować z prowadzenia całego przedsięwzięcia, aby za kilka lat żałować i spędzać długie godziny na gdybaniu. A nawet jeżeli do tego dojdzie, to chcę pozostawić coś po sobie. Coś wartościowego.

    Posiadam mnóstwo pięknych planów i nakreślonych szkiców na przyszłe tygodnie, miesiące i lata. Pomimo przeciwności losu, jestem wdzięczny z tego, co posiadam. Największą wartością są marzenia, które należy pielęgnować i realizować. Wyzwania związane z nadchodzącymi mniejszymi i większymi projektami, wymagają odpowiedniego przygotowania, wiedzy i wsparcia innych osób. Wierzę w to, iż właśnie nadchodzi najpiękniejszy czas dla U Call That Love.

  • Darmowe EP: Soulpete – SoSoulSynergy EP

    Darmowe EP: Soulpete – SoSoulSynergy EP

    2–4 minut

    Wśród wszystkich wydawnictw publikowanych na stronie dużo miejsca należy do instrumentalnych projektów muzycznych. Albumy, EP-ki i beat tape’y stanowią ważną część publikacji w serwisie i nic nie zapowiada zmiany tego stanu rzeczy. Wręcz przeciwnie, w tym miesiącu można spodziewać się wysypu materiałów różnych producentów z całego świata. W końcu uzbierała się w ostatnim czasie pokaźna liczba wartościowych płyt w tym nurcie. Tym samym zawitają na stronę Hazel, Jel, !llmind, DJ Fatte, DJ Shadow, Blue Sky Black Death, Glen Porter i inni. Jak widać, będzie z czego wybierać jeżeli chodzi o tę działkę. Poza tym postaram się zatrzymać trochę lata na U Call That Love za sprawą niektórych projektów. Wydane trzy tygodnie temu „SoSoulSynergy EP” rodzimego producenta Soulpete’a idealnie nadaje się do tego.

    W artykułach poświęconych nowej fali twórców muzycznych, często pojawia się stwierdzenie, iż producent X lub raper Y jest młody, piękny i zdolny. W ten sposób przypięta etykieta potrafi latami ciągnąć się niczym cień za poszczególnymi artystami i zdarza się, iż są oni określani powyższymi epitetami nawet po licznych wydawnictwach i zebraniu większego doświadczenia. Przez niektóre osoby Soulpete jest uznawany za wiecznie młodego-zdolnego, chociaż metryka mówi co innego. Beatmaker rodem z Lublina już od dłuższego czasu zajmuje się produkcją muzyki, a do swoich największych inspiracji zalicza postać niezrównanego J Dilli. Bohater tego wpisu współpracował do tej pory z m.in. Dioxem, Ekonomem, Flintem, Bonsonem i Junesem oraz dał się poznać jako autor udanych remiksów utworów zagranicznych raperów. Niedawno producent podjął kooperację z labelem EtRecs i znalazł się na projekcie „Synergy EP” ze swoją wersją nagrania „Running”, zawierającym remiksy oryginalnych nagrań formacji DJ’a Vadima, The Electric. Po tym przetarciu, Soulpete postanowił wypuścić zbiór soulowych instrumentali nagranych w przeciągu zaledwie 2 dni. W błyskawicznym tempie „SoSoulSynergy EP” przeszło od fazy realizacji do opublikowania w sieci jako darmowe wydawnictwo.

    Instrumentalny projekt ujrzał światło dzienne w połowie sierpnia. Płyta zawiera 11 krótkich kompozycji, dających łącznie ok. 15 minut muzyki. Niby niewiele lecz przy „SoSoulSynergy EP” (warto zwrócić uwagę na finezyjną okładkę) wcale nie chodziło o dostarczenie dużych zasobów nowych utworów. Zresztą jak mówi Soulpete o tej płycie:

    Nie jest to ani album ani singiel ani nic co zapowiadałoby większy projekt. Nazwałbym to „treningową minizajawką”. To 2 dni zabawy z soulowymi samplami, czyli powrót do korzeni.

    Jeżeli to tylko zabawa, to trzeba przyznać, iż niniejsze wydawnictwo przedstawia się nad wyraz smakowicie. Beatmaker udowadnia, iż ma dobre ucho do sampli i potrafi wyłapać znakomite soulowe sample. Nawet przy tak okrojonej długości materiału utwory takie, jak „Jealous Man”, „You’ve Got Me Girl”, „Never Talk To Strangers” prezentują się nad wyraz udanie. Ze względu na charakter EP-ki, słychać gdzieniegdzie nieskończone zarysy nagrań, co nie wpływa jednak na odbiór całości. „SoSoulSynergy EP” doceniły zarówno polskie, jak i zagraniczne strony muzyczne, a oczekiwanie na kolejne produkcje artysty na pewno wzrosły.

    EtRecs przedstawiło projekt Soulpete’a na Soundcloudzie. Darmowy materiał producenta można pobrać korzystając z poniższego odnośnika. W kilka dni po wydaniu „SoSoulSynergy EP” ukazał się teledysk powstały do utworu „You’ve Got Me Girl”. Obraz właściwie oddaje duszę tego nagrania.

    DOWNLOAD Soulpete – „SoSoulSynergy EP”

    Obecnie beatmaker pracuje nad swoim pierwszym pełnym albumem. Premiera płyty z udziałem zagranicznych gości odbędzie się w przyszłym roku.

    Aktualizacja: Polish Vinyl przy wsparciu EtRecs zdecydował się na opublikowanie „SoSoulSynergy EP” na winylu. Płyta trafiła na wosk wraz z innym wydawnictwem – „Sounds Of BDG” Oera. Wydawnictwo dostępne do nabycia w tym miejscu.

    Tracklista

    1. Guess Who (Intro)
    2. Always You
    3. Jealous Man
    4. All Falls Down
    5. You’ve Got Me Girl
    6. Let’s Stay Together
    7. Time Is A Runaway
    8. Take A Step
    9. Never Talk To Strangers
    10. Escape Plan
    11. Should I Go…
  • The Cancel z serią instrumentalnych wydawnictw

    The Cancel z serią instrumentalnych wydawnictw

    2–3 minut

    Kilka miesięcy temu na jednej z anglojęzycznych stron muzycznych pojawił się szeroki artykuł o instrumentalnych wydawnictwach. Niedostępna już dzisiaj publikacja w lekceważącym tonie podchodziła do muzyki pozbawionej części wokalnej, podważając nawet sens wydawania tego typu produkcji. W obronie stricte instrumentalnych projektów stanęli dziennikarze muzyczni, artyści oraz słuchacze, uznając ten atak za zupełnie bezcelowy i pozbawiony sensu. W końcu wystarczy przyjrzeć się ciągłemu rozwojowi tego środowiska oraz łatwość jaką uzyskują beatmakerzy z różnych stron świata w dotarciu do odbiorcy. Właśnie w ten sposób pojawili się w serwisie producenci tacy, jak P.R z Australii, the Jazzment z Holandii, czy Mo Kolours z Wielkiej Brytanii. Natomiast teraz przyszła kolej na ukraińskich wykonawców ukrywających się pod pseudonimem The Cancel i ich serię wydawnictw.

    Co prawda nasi wschodni sąsiedzi nie mogą pochwalić się długim stażem w branży muzycznej, ale nie przeszkadza im to w wydawaniu stojących na wysokim poziomie artystycznym projektów. Już debiutanckie wydawnictwo duetu The Cancel, „Diversity”, ukazało spory potencjał drzemiący w tych artystach. Płyta ukazała się 3 kwietnia ub.r. i trafiła do dużego grona słuchaczy ceniących instrumentalne brzmienia około hip hopowe. Beatmakerzy dryfują pomiędzy kilkoma nurtami muzycznymi, w zgrabny sposób łączy abstract hip hop z jazz-hopem, miejscami funkiem i downtempo. Różnorodność muzyczna nadaje uduchowionego klimatu całości krótkiego longplaya. Dla takich utworów, jak „Other Content”, „Rainbow”, czy „Lone Soul” zdecydowanie warto przesłuchać LP więcej niż raz.

    „Diversity” trafiło na Bandcampa artysty. Wydawnictwo można nabyć za pośrednictwem tego serwisu w niewygórowanej cenie $2 jedynie odsłuchać w tym miejscu.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Pending
    3. 5 Year
    4. Other Content
    5. Rainbow
    6. Excessively
    7. Spring
    8. Memories
    9. Walking
    10. Revolt
    11. Lone Soul
    12. Wake Up
    13. Outro

    W porównaniu do pierwszego projektu Ukraińców, „Reply from Space” z grudnia ub.r. charakteryzuje się spokojniejszym brzmieniem i niezwykle przyciągającym klimatem. Nic więc dziwnego w tym, że po ten materiał sięgnęło jeszcze więcej odbiorców niż poprzednio. The Cancel zajmuje stanowisko głównych pilotów promu kosmicznego i zabierają słuchaczy w podróż w nieznane. Sugestywne „Intro from Space” określa charakter płyty i stanowi udane wprowadzenie do następnych kompozycji. „Ghost”, „End of the Ride”, „Pulse” to nagrania nadające się na spacer w przestrzeni kosmicznej, z kolei nostalgiczne „Pulse”, „Frees” i „Low Emotion” idealnie nadają się na soundtrack do długich wieczorów spędzanych w osamotnieniu. Natomiast „Lullaby from the Moon” utuli do snu każdego człowieka szukającego swojej przystani życiowej.

    Pochodzący sprzed 8 miesięcy beat tape, trafił wzorem debiutanckiego projektu producentów na Bandcampa. „Reply From Space” podobnie jak „Diversity”, można nabyć już za $2 odsłuchać na BC.

    Tracklista

    1. Intro from Space
    2. Ghost
    3. NY in Night
    4. Lullaby from the Moon
    5. End of the Ride
    6. Pulse
    7. Summer Tape
    8. Interlude
    9. Frees
    10. Low Emotion
    11. Backstage
    12. Street Art (Bonus track)
    13. 4U (Bonus track)
    14. Space Outro

    Najświeższe wydawnictwo producenta, „Coffeee Cafe EP” pochodzi z czerwca tego roku. Trudno tutaj tak naprawdę mówić o EP-ce, gdyż na ten projekt przypadają jedynie dwa utwory. Amatorzy kawy (osobiście preferuję herbatę) powinni delektować i zachwycać się tym materiałem, gdyż to nic innego jak oda do tego umiłowanego przez miliony osób na świecie napoju. Co ciekawe oba nagrania znajdujące się na trackliście zawierają sample z polskich płyt.

    Ostatni projekt ukraińskich beatmakerów oczywiście również jest dostępny na Bandcampie. The Cancel oczekuje za swój czerwcowy materiał $1. Przychylam się do prośby producenta, gdyż warto wspierać uzdolnionych twórców, dzięki czemu w przyszłości można oczekiwać więcej wartościowej muzyki od nich.

    Aktualizacja: Od teraz płytę można bezpłatnie pobrać na Bandcampie.

    Tracklista

    1. Coffee Time
    2. Morning Cafe
  • J57 z dwoma projektami – The Ports EP i 2057 EP

    J57 z dwoma projektami – The Ports EP i 2057 EP

    3–4 minut

    Legendarna oficyna wydawnicza Fat Beats Records, przyczyniła się do rozwoju karier muzycznych wielu wykonawców. Wytwórnia nie zapomina również o weteranach na scenie hip hopowej, pomagając im w wydawaniu nowych materiałów. Kool G Rap, Masta Ace, czy Large Professor mają wiele do zawdzięczenia tej firmie. Niemniej istotną funkcję spełniały nieistniejące już dzisiaj sklepy stacjonarne Fat Beats, w szczególności umiejscowione w Los Angeles i Nowym Jorku. Właśnie przez te miejsca przewijały się tuziny artystów i nie raz dochodziło tam do zawierania ścisłej współpracy pomiędzy różnymi postaciami. W siedzibie Fat Beats NY poznali się członkowie nowojorskiego crew Brown Bag AllStars. Jeden z liderów tego kolektywu, J57, wypuścił w maju swoje kolejne projekty – „The Ports EP” i „2057 EP”.

    Wśród wszystkich nowojorskich grup ze stosunkowo niewielkim stażem na scenie hip hopowej, BBAS może pochwalić się jedną z najbardziej rozbudowanych dyskografii. Na wydawnictwa  spod szyldu zespołu składają się zarówno nagrania wydawane w ramach formacji oraz solowe projekty członków Brown Bag AllStars. J57 wzorem pewnego bodybuildera-celebryty ciężko pracuje i należy do równie aktywnych artystów, co jego partnerzy z crew. Dyskografia mieszkańca Brooklynu obejmuje przede wszystkim debiutancki album pochodzący sprzed 2 lat, „Digital Society”. Ponadto twórca występujący jako producent i raper w jednym, wypuścił m.in. wspólny projekt z Sene, „Eye Don’t Dream…But I Do EP” oraz beat tape, „The Analog Tape”. Po tych materiałach, 22 maja b.r. ukazały się wreszcie dwie znacznie wcześniej zapowiadane produkcje – „The Ports EP” i „2057 EP”.

    Pierwsze z tych wydawnictw, to szczególny projekt dla jego autora. „The Ports EP” to płyta dedykowana bliskiemu przyjacielowi J57 zmarłemu w marcu b.r. Bryan „Ports” Coyle wywarł znaczny wpływ na rozwój kariery muzycznej artysty i właśnie w ten sposób członek BBAS postanowił jego uhonorować. Gościnnie występują jego kompani z zespołu oraz plejada raperów i wokalistów, m.in. The Nezitiq Mute, ScienZe, Nitty Scott (jedyna kobieta w tym zestawieniu), Von Pea, Andrew Thomas, Silent Knight, Sene. Klasyczny charakter poszczególnym kompozycjom nadają cuty i scratche, niemal zapomniany element hip hopowego rzemiosła. Całość materiału jest utrzymana na równym poziomie, a na uwagę zasługuje jazz-hopowe „Do Earth” i „Days Still Turn to Night”.

    „The Ports EP” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Za pośrednictwem tego serwisu można nabyć materiał w formacie elektronicznym w cenie $5. Pierwszą z dwóch EP-ek promuje videoclip nagrany do utworu „Days Still Turn to Night” z udziałem załogi Brown Bag AllStars & Andrew Thomasa.

    Tracklista

    1. Broken Moments feat. The Nezitiq Mute
    2. Fly Away feat. ScienZe, Chris Faust & Dom O Briggs
    3. Like a Prayer feat. Nitty Scott, MC & DeeJay Element
    4. Requiem for Ports
    5. Do Earth feat. Von Pea, Charlie Smarts, Andrew Thomas & Jefferson Price
    6. Days Still Turn to Night feat. Brown Bag AllStars & Andrew Thomas
    7. Craft Brewed feat. Silent Knight
    8. Four Finger Ringers. feat. Sene
    9. What Happened to that B-Boy feat. F.Virtue & DJ Emoh Betta / 2nd Movement: Belief.
    10. Candle in the Sky feat. Mike Maven

    W porównaniu do pierwszej płyty, „2057 EP” wypada bardziej dynamicznie i obfituje w udziały jeszcze bardziej znanych twórców. J57 to postać znana w nowojorskim środowisku hip hopowym, także z uwagi na jego w audycji DJ’a Eclipse’a, „Rap Is Outta Control”. W związku z tym, nietrudno było jemu zaprosić na płytę Actiona Bronsona, Homeboya Sandmana, Theory’ego Hazita, czy Chuuweego. Ponadto na projekcie udzielili się m.in. ponownie przedstawiciele BBAS oraz Sene & Silent Knight, Jon Hope, Maffew Ragazino, Rasheed Chappell, a DJ Brace doprawił materiał odpowiednią dawką scratchów.

    „2057 EP” również jak „The Ports EP” znajduje się na Bandcampie w cenie $5. Wydawnictwo promuje teledysk zrealizowany do singla „Pulp Fiction”, powstałym przy udziale Koncepta.

    Brown Bag AllStars przymierza się do wydania nowego projektu. „Brown Label 2 EP” ukaże się już 4 września, a już teraz można obejrzeć klip do „406” (Fat Beats Tribute) pochodzącego z nadchodzącej płyty.

    Tracklista

    1. Introduction / Sam Kinison’s Revenge feat. Soul Khan, Rob Kelly, Juan Deuce & DJ Brace
    2. Half Zombie feat. Silent Knight, Emilio Lopez, Koncept & DJ Emoh Betta
    3. The Main Event feat. Meyhem Lauren, Action Bronson, Maffew Ragazino, Rasheed Chappell & DJ Brace
    4. Dream Walking feat. Jon Hope / 2nd Movement: Extremes
    5. Holy Mackerel! feat. Sene & Homeboy Sandman
    6. Elite Status feat. Rasheed Chappell & DJ Brace
    7. They Never Come Close To… feat. Theory Hazit
    8. Pulp Fiction feat. Koncept
    9. #amalgambvck feat. Chuuwee (Bonus)
    10. As The World Turns feat. Julius Myth & Soul Khan (Bonus)
  • Undun trzynastym albumem w dorobku The Roots

    Undun trzynastym albumem w dorobku The Roots

    3–4 minut

    W pogoni za nowymi singlami, teledyskami i wydawnictwami muzycznymi bardzo łatwo zapomina się nie tyle o nagraniach z poprzednich dekad, co nawet z lat ubiegłych. W końcu codziennie artyści i wytwórnie płytowe kuszą zapowiedziami płyt i teaserami i klipów, przez co odkłada się na bok wcześniejsze projekty. Jednak warto przypomnieć sobie materiały wydane choćby kilkanaście miesięcy temu, gdyż nie raz stanowią one większą wartość artystyczną niż przypadkowo wybierana muzyka z tego tygodnia. W najbliższych 2-3 tygodniach pojawią się na stronie artykuły o albumach wydanych w 2011 roku autorstwa różnych artystów (m.in. Boog Brown, Open Mica Eagle, Mursa, Commona). Pierwszeństwo wśród wszystkich publikacji należy się jednak trzynastemu albumowi w dorobku The Roots, „Undun”.

    Tworząc listę grup hip hopowych cieszących się dużą popularnością w mainstreamie i niezależnych kręgach muzycznych, filadelfijski kolektyw znajdzie się w samym centrum uwagi. Nieprzerwanie od kilkunastu lat zespół stale utrzymuje znakomita formę, regularnie wydając wysokiej klasy albumy. Omawiając twórczość The Roots nie bez znaczenia jest fakt, iż skład formacji nieustannie zmienia się. W trakcie 25 lat istnienia przewinęło się przez grupę kilkunastu muzyków. Pomimo ciągłych zmian zachodzących w zespole, trzon niezmiernie pozostaje ten sam. Black Thought (w dalszym ciągu niedoceniany raper) i Questlove umiejętnie dobierają sobie współpracowników i dyrygują swoją orkiestrą. Obaj artyści gwarantują utrzymanie charakteru i eklektyzmu nagrań spod szyldu liderów filadelfijskiego hip hopu. Wydawnictwa płytowe z ostatnich 5 lat – „Rising Down”, „How I Got Over”, „Wake Up!” oraz „Betty Wright: The Movie” – udowadniają, że w The Roots istnieje jeszcze spory potencjał i pasja do tworzenia muzyki. Czy pochodzący z końca ub.r. longplay „Undun”, to równie wyśmienity materiał? Pytanie retoryczne.

    Wydany 2 grudnia 2011 roku album ukazał się nakładem Def Jamu. W kuluarach mówiło się o wydawnictwie już kilka miesięcy wcześniej, a dzięki wypuszczonemu pod koniec października ub.r. singlowi „Make My” okazało się, iż projekt posiada niezwykły charakter. „Undun” to w pełni konceptualna płyta opowiadająca o tragicznych losach fikcyjnego bohatera, Redforda Stevensa. Inspirację do stworzenia postaci członkowie The Roots zaczerpnęli z utworu  Sufjana Stevensa, „Redford”, zaś tytuł longplaya pochodzi z kompozycji The Guess Who. W poszczególnych trackach grupa krok po kroku odsłania kulisy krótkiego życia Redforda, który zostaje zmuszony do wkroczenia na drogę przestępstwa, aby przetrwać. Questlove przy pomocy pozostałych członków formacji oraz licznych muzyków sesyjnych stworzył świetną oprawę muzyczną dla opowieści Black Thoughta i jego pomocników. Gościnnie pojawiają się głównie osoby przez lata związane z kolektywem założonym w Philly, uzupełnieni przez innych wykonawców (Aaron Livingston, Big K.R.I.T., Phonte, Dice Raw, P.O.R.N., Truck North, Bilal & Sufjan Stevens). Klimat całości produkcji momentami znacznie odbiega od dokonań grupy z lat 90.tych poprzedniego stulecia, ale nie zmienia to faktu, iż nadal nagrania posiadają pierwiastki The Roots, dzięki którym zespół jest tak uwielbiany przez słuchaczy na całym globie.

    Def Jam Recordings wydało ostatni album The Roots w każdym możliwym formacie (digital, płyt CD i winylowa). Co ciekawe na rynku europejskim pojawił się bootleg „Undun” wytłoczony na winylu. Black Thought, Questlove i reszta zespołu postarała się o odpowiednią promocję wydawnictwa, opierającą się m.in. na serii krótkich nagrań video powstałych do poszczególnych utworów z LP. Obrazy zrealizowano do pierwszego singla „Make My”, następnie do „Sleep”, „Stomp” i „Tip The Scale”. Zarówno teledyski jak i koncepcja całego materiału przypominają mi opowieści snute przez Live Squad zawarte w filmie krótkometrażowym, „Game of Survival”.

    W lipcu b.r. Questlove ogłosił za pośrednictwem Twittera rozpoczęcie prac nad kolejną płytą grupy. Album zatytułowany „&TYSYC” powinien ujrzeć światło dzienne w najbliższych miesiącach.

    Tracklista

    1. Dun
    2. Sleep feat. Aaron Livingston
    3. Make My feat. Big K.R.I.T. & Dice Raw
    4. One Time feat. Phonte & Dice Raw
    5. Kool On feat. P.O.R.N. & Truck North
    6. The Other Side feat. Bilal & P.O.R.N.
    7. Stomp feat. Just Blaze & P.O.R.N.
    8. Lighthouse feat. Dice Raw
    9. I Remember
    10. Tip The Scale
    11. Redford (For Yia Yia & Pappou)
    12. Possibility (2nd Movement)
    13. Will To Power (3rd Movement)
    14. Finality (4th Movement)
  • Jakub Nox Ambroziak z eksperymentalnymi brzmieniami na Dark Side Of The Sun

    Jakub Nox Ambroziak z eksperymentalnymi brzmieniami na Dark Side Of The Sun

    2–3 minut

    Współcześni artyści muzyczni nie raz poszukują różnych form ekspresji w swojej twórczości. Już od dobrych kilku lat trwa ciągłe mieszanie się gatunków i nurtów muzycznych, niejednokrotnie odległych od siebie i wręcz wydawałoby się niemożliwych do wspólnej koegzystencji. Eksperymenty muzyczne dość często przyciągają więcej odbiorców, aniżeli standardowe wydawnictwa, w wielu przypadkach przewidywalnymi od początku do końca. Poza tym twórcy starają się ominąć próby zaszufladkowania ich produkcji, uciekają od tego i starają się wnieść swój własny pierwiastek do dzisiejszej muzyki. Właśnie takim wstępem należy opatrzyć album polskiego producenta Jakuba Noxa Ambroziaka, „Dark Side Of The Sun”.

    Do tej pory sylwetkę rodzimego wykonawcy kojarzono z kilkoma niszowymi projektami oraz dwiema EP-kami pochodzącymi z 2011 roku. „Mixtape / Deadline (2007-2008)”, „BeaTape 2008-2010” oraz „Rough Fragments that will Never Arose – Mix (2007-2011)” wydane w latach 2009-11 stanowiły zbiory instrumentalnych nagrań, remiksów i wszelkiej maści pobocznych projektów. W ub.r. Nox wypuścił „No Album” EP i „Atom” EP, będące bezpośrednim przetarciem przed opublikowaniem tegorocznego dzieła (oba materiały znajdziecie na Bandcampie). Na dokładkę słuchacze otrzymali „Cosmos Remixes EP” – remiksy nagrań zawartych na dwóch ww. produkcjach. Alternatywne wydanie kompozycji producenta spotkało się z ciepłym przyjęciem przez niejednego słuchacza, co zaowocowało większym zainteresowaniem jego twórczością i oczekiwaniem na następne pozycje wydawnicze.

    Intrygująca płyta młodego twórcy o przykuwającym tytule, „Dark Side Of The Sun”, ukazała się w pierwszym kwartale b.r., a w maju trafił do sprzedaży. Jak informuje sam twórca tego wydawnictwa, to projekt przeznaczony dla odważnych ludzi z otwartymi umysłami, chcącymi eksplorować niebezpieczne tereny muzyczne. Odkrycie ciemnej strony słońca w interpretacji artysty wymaga pełnego skupienia i odrzucenia na bok mniej istotnych rzeczy. Już od pierwszych sekund trwania otwierającego EP utworu „Inarritu” mamy pewność, iż obcujemy z brzmieniami dalekimi od sztampowości. Jakub Nox Ambroziak dostarcza niepokojące minimalistyczne dźwięki, z powodzeniem mogące posłużyć za ścieżkę dźwiękową do psychodelicznego filmu. Gościnne udziały wokalistek – Kinty i Ailo – wzbogacają odpowiednio „Hole” oraz „Grey Sun”, będąc niejako wisienką na torcie całego wydawnictwa. Wpływ na ostateczny kształt płyty wywarł także Mikołaj Bugajak, odpowiedzialny za mastering materiału.

    Wydawnictwo płytowe Noxa trafiło do odsłuchu na Soundclouda i Bandcampa. „Dark Side Of The Sun” jest dostępne w sprzedaży za pośrednictwem Asfalt Shopu, labelu Nowe Nagrania oraz iTunes. Powstał też teledysk promujący tegoroczny projekt. Psychodeliczny i daleki od schematyczności obraz stworzono do utworu „Treebeard in the Dead Wood”. Artysta ogłosił już swoje kolejne plany wydawnicze. W przygotowaniu dwie produkcje, z czego pierwsza – „Mikrokosmos” – ma się ukazać jeszcze w tym roku. Więcej o postaci wywodzącego się ze Słupska wykonawcy dowiecie się z lektury wywiadu przeprowadzonego z nim przez stronę SugaSoul.

    Tracklista

    1. Inarritu
    2. Dark Side of the Sun
    3. Hole feat. Kinta
    4. Solar System
    5. Grey Sun feat. Ailo
    6. Erse
    7. Treebeard in the Dead Wood
    8. Dark Side of the Sun (Bonus Track: Giacomo Remix)

  • Darmowy album: FenaxiZ – Vintage

    Darmowy album: FenaxiZ – Vintage

    2–4 minut

    Darmowe wydawnictwa nadal podbijają branżę muzyczną. Temat projektów rozdawanych za darmo w sieci internetowej często pojawia się jako temat na wielu stronach i to niekoniecznie związanych z muzyką. W końcu to jedna z najlepszych form promocyjnych, używanych z powodzeniem przez dobrze znanych, jak i niszowych artystów. Niemal codziennie ukazują się bezpłatne materiały, przyjrzyjmy się zatem wybranym tytułom z tego kręgu z ostatnich tygodni. Polski producent Soulpete wydał „SoSoulSynergy [EP]”, K-Murdock przygotował album inspirowany kulturą Japonii, „Beats From The East”, a Doodlebug z Digable Planets wypuścił mixtape „The Expendables”. Obok tych i wielu innych produkcji znajdziemy debiutancki album rezydującego w Toronto rapera, FenaxiZa – „Vintage”.

    Kanadyjska scena hip hopowa nie jest aż tak rozrośnięta, co okręgi w innych państwach, jednak artyści wywodzący się z Kraju Klonowego Liścia liczą się na ogólnoświatowej mapie muzycznej. W tym roku ukazało się już kilka stojących na co najmniej solidnym poziomie płyt autorstwa Kanadyjczyków – „Hope In Dirt City” Cadence’a Weapona czy „There Is Only Today” Muneshine’a. Pochodzący z Toronto FenaxiZ stara się ze swoim materiałem także dotrzeć do licznego grona odbiorców i otrzymać równie wiele, co swoi koledzy po fachu, pozytywnych opinii. Przed wydaniem tegorocznego materiału, raper wypuścił dwa projekty – „The Audiobiography” EP (2004) oraz mixtape „The Strongest Link” (2006). Dzięki tym produkcjom dał się poznać jako utalentowany młody Emcee, przykładający dużą uwagę do poziomu swoich tekstów. Kanadyjczyk o filipińskich korzeniach obraca się wokół tematyki społecznej i problemów otaczających jego na co dzień, a niemal w każdym jego nagraniu słychać silne nawiązania do lat 90.tych ubiegłego wieku. Nie inaczej jest w przypadku „Vintage” – albumu czerpiącymi garściami z lat wcześniejszych, będącego szczerym manifestem FenaxiZa.

    Wydany w drugiej połowie lipca materiał zawiera 15 utworów powstałych na przestrzeni ostatnich lat. Już od samego początku trwania longplaya gospodarz albumu przenosi odbiorców do własnego świata, gdzie unosi się niesamowity klimat lat 90.tych. FenaxiZ postawił na bardzo osobisty charakter płyty, momentami wręcz niespotykany u innych współczesnych artystów. Raper porusza się wokół swojego najbliższego otoczenia („Empty Bottle”), opisuje prawdziwy wygląd Toronto („The Real Toronto”), nawiązuje do niełatwej i naznaczonej wieloma krzywdami historii swoich przodków („White Man’s Burden”). W niemal każdym nagraniu na „Vintage” czuć tęsknotę za dawnymi czasami („Golden Age”, „Vintage”), a problemy egzystencjalne i rozliczenia z przeszłością występują równie często („Dear Life”). Emcee operuje bogatym słownictwem i pewnym flow. Wszystko oparte o beaty różnych producentów – AmiR, Anonymous Twist, Incise, Jobe Wan Kenobi, The Quarter Inch Kings & royceBIRTH – ukierunkowane na boom-bapowe brzmienie. Wśród dwóch bonus tracków zamykających LP zdecydowanie przykuwa uwagę „The Launch Promo” wykorzystujące instrumental ze słynnego storytellingu MC Lyte, „Poor Georgie”.

    Płytę można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa. Poniżej zamieszczam bezpośredni link do pobrania albumu (na BC widnieje opcja „name your price”). FenaxiZ nagrał wraz ze swoimi przyjaciółmi już 4 teledyski do utworów pochodzących z „Vintage”. Obrazy powstały kolejno do „Empty Bottle”, „Golden Age”, „White Man’s Burden” oraz tytułowego nagrania z LP.

    DOWNLOAD FenaxiZ – „Vintage”

    Tracklista

    1. Vintage (prod. Incise)
    2. Status Update feat. royceBIRTH (prod. royceBIRTH)
    3. The Real Toronto (prod. AmiR)
    4. Golden Age (prod. Incise)
    5. The Way (prod. The Quarter Inch Kings)
    6. Can’t Stop Me (prod. Anonymous Twist)
    7. Queen feat. August Rigo (prod. AmiR)
    8. Full Circle (prod. Incise)
    9. Go For Broke feat. Alex Dimez & Wylie (prod. royceBIRTH)
    10. White Man’s Burden feat. JLatte (prod. The Quarter Inch Kings)
    11. Goodbye To The Game (prod. The Quarter Inch Kings)
    12. Empty Bottle (prod. Incise)
    13. Dear Life (prod. royceBIRTH)
    14. The Launch Promo (Poor Georgie freestyle) [Bonus track]
    15. Power feat. Dagamuffin, Kris Blade, Kim Possible (prod. Jobe Wan Kenobi) [Bonus track]
  • Rewolucja francuska według Alterbeatsa

    Rewolucja francuska według Alterbeatsa

    3–4 minut

    Jeżeli uważnie prześledzi się artykuły o wydawnictwach płytowych zamieszczane w serwisie, to można łatwo dostrzec znaczny spadek publikacji o hardcore’owym nurcie hip hopu. Wcześniej całkiem sporo produkcji opisywanych jako „raw, obscure, grimy” trafiało na stronę. Skąd taka zmiana nastawienia do mrocznej strony współczesnego rapu? Ano stąd, iż zwyczajnie jestem zmęczony klimatem panującym w tym środowisku. Wydaje się teraz, że co drugi raper postanowił brzmieć niczym klony przedstawicieli Army of the Pharaohs, Jedi Mind Tricks, czy osób wywodzących się z Non-Phixion. Od strony producenckiej również brakuje polotu, a zbyt wielu beatmakerów wzoruje się teraz na The Snowgoons, Stu Bangasie i Vanderslice’ie, co na dłuższą metę nie przynosi zbyt wiele dobrego. Wśród nich można znaleźć jednak perspektywicznych twórców, takich jak Alterbeats z Francji, który pod koniec czerwca wydał debiutancki album – „The French Revolution”.

    Francuscy beatmakerzy są w cenie. Wystarczy spojrzeć na sukcesy odnoszone przez Onrę, The Funk League, Hazela, czy innych z powodzeniem działających wykonawców z tego kraju. Większość producentów znad Sekwany i Loary obraca się głównie w ciepłych bądź elektronicznych nurtach (około) hip hopowych, dlatego też postać Alterbeats należy rozpatrywać w ramach nieco innych kategoriach. Artysta od początku jest związany z hardcore’ową odmianą rapu. Pierwsze projekty Francuza z 2009 i 2011 roku – „Revolutionary Tactics Vol. 1 & 2” – ukazały się w ramach współpracy z raperem Halfabrickiem. Rok temu niezależny twórca rozpoczął działalność na większą skalę, rozwijając przy tym swoją firmę Alterprod zajmującą się projektami muzycznymi, grafiką, web designem oraz produkcją filmową. W ub.r. trafiła do obiegu EP-ka Amadeusa the Stampede wyprodukowana przez bohatera niniejszego artykułu – „Universal Language”. Następnie przyszła kolej na kooperację z licznymi raperami ze Wschodniego Wybrzeża USA, w gronie których znajdują się m.in. Tragedy Khadafi, Main Flow, Termanology, M.O.P. & Blaq Poet. Natomiast w przygotowaniu do „The French Revolution” Alterbeats wypuścił jako DJ Modesty dwie kompilacje „Kings From Queens 2 & 2.1”, zawierające pełno nagrań różnych artystów z całego świata. Tak wyglądała droga beatmakera do wydania pierwszej płyty.

    Premiera debiutanckiego wydawnictwa francuskiego wykonawcy odbyła się 26 czerwca b.r. „The French Revolution” to nic innego jak płyta producencka wypełniona po brzegi gościnnymi występami mniej i bardziej znanych raperów. Wśród wszystkich Emcees zgromadzonych na longplayu najlepiej rozpoznawalni są Sadat X, AG, Chief Kamachi, Block McCloud, Reef the Lost Cauze, Bekay, Verbal Kent, Shabaam Sahdeeq, Main Flow & Access Immortal. W odróżnieniu od innych podobnych materiałów, gospodarz LP nie przesadza z liczbą gości na tym projekcie, co pozytywnie wpływa na odbiór całości. Beaty francuskiego wykonawcy oscylują wokół brudnego rapu i niektórzy odbiorcy mogą odnaleźć w nich silne nawiązania do wczesnego The Alchemista, czy DJ-a Premiera (a to ci niespodzianka). Alterbeats potrafi przemycić swój własny pierwiastek i wizję nagrań, a jednymi z najlepszych przykładów na to są utwory „TV Screen”, „NYC Evils” (prawdziwie złowieszczy hymn Nowego Jorku), „Alter Ego”. W niektórych miejscach można przyczepić się zarówno do producenta, jak i poszczególnych raperów, ale całość longplaya i tak wypada zdecydowanie na plus.

    Alterprod zatroszczyło się o odpowiednią promocję płyty, kładąc nacisk na kilka form marketingowych. Label zatroszczył się o godną oprawę wizualną dwóch singli – „True Rhyme” z udziałem Divine’a i „Watch We Combine” z gościnnym występem Absouljah. Teledysku do drugiego utworu niestety nie można zaprezentować na stronie, pozostaje więc skorzystanie z YouTube. Okazuje się jednak, że wszystko w porządku z kodem źródłowym, więc klip również bezpośrednio jest dostępny na stronie. Ponadto wypuszczono video teaser całego LP. Oprócz tego znana firma w branży hip hopowej – Diamond Media 360 – udostępniła całą zawartość „The French Revolution” na Soundcloudzie. W przygotowaniu znajdują się kolejne videoclipy i single.

    Tracklista

    1. Next Execution feat. Verbal Kent
    2. TV Screen feat. Chief Kamachi, Kromeatose & Block McCloud
    3. The Nod feat. Amadeus the Stampede & Rite Hook
    4. True Rhyme feat. Divine
    5. Kamikaze MC’s feat. The Foundation
    6. Fast Lane feat. Main Flow, Access Immortal & Estee Nack
    7. Alter Ego feat. Sadat X, Lion of Bordeaux & AG
    8. The International Juggernaut feat. Red Eye, Willie Maze, Murdoc & Shinoby Stalin
    9. What’s Realer feat. Halfabrick
    10. NYC Evils feat. Halfabrick, Shabaam Sahdeeq & Spicco
    11. Merovingian Revenge feat. Lcob
    12. Making You Proud feat. Carnage 45 & Ihsan Bilal
    13. Revolution On My Brain feat. Reef the Lost Cauze & Freestyle
    14. Watch We Combine feat. Absouljah
    15. The Take Over feat. Lord Lhus & Sicknature
    16. The War Effect feat. Banish, Teflon & Johnny & Aims
    17. Revolucion feat. Shabaam Sahdeeq, Lateb & Bekay
    18. Coup de Grace feat. Amadeus the Stampede
  • Premiery płytowe – 17 lipca 2012

    Premiery płytowe – 17 lipca 2012

    3–5 minut

    Już za dziesięć dni przyjdzie powitać wrzesień i powoli nastawiać się na nadejście jesieni. Wakacje zleciały jak zwykle nie wiadomo kiedy i należy powoli wracać do zwykłej codzienności. Z drugiej strony wrześniowe tygodnie zwiastują wysyp wielu dawno wyczekiwanych premier płytowych, więc można liczyć na pewną osłodę nadchodzącej zmiany aury. Wystarczy tylko rzucić okiem na to, co nas ciekawego czeka w branży muzycznej, aby przekonać się, że otrzymamy sporo zacnych materiałów. Za dwa tygodnie ukaże się m.in. „Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” Blu & Exile’a, „The Only Number That Matters is Won” Pacewona & Mr. Greena oraz „Home Is Where The Art Is” Substantiala. Wygląda całkiem nieźle, nieprawdaż? Jednak niemniej zachęcająco prezentuje się lista albumów wydanych 17 lipca, o których w kolejnej odsłonie nowości płytowych.


    Nas„Life Is Good” (Def Jam Recordings)

    Przyglądając się płytom wypuszczonym 5 tygodni temu, nietrudno znaleźć wydawnictwo wybijające się na pierwsze miejsce wśród reszty. „Life Is Good” Nasa wzbudza emocje, a artykuły poświęcone 10. solowemu albumu artysty pojawiły się także na niejednej stronie niemającej na co dzień zbyt wiele wspólnego z hip hopem. Spekulacje o tym longplayu pojawiły się tuż po wydaniu dwa lata temu przez Nasira Jonesa wspólnego materiału z Damianem Marleyem, „Distant Relatives”. W następnych miesiącach wyszło na jaw, iż tematyka wydawnictwa będzie ściśle powiązana z rozwodem rapera z Kelis i wszystkimi ostatnimi zmianami w jego życiu. Nowojorski Emcee skorzystał z beatów uznanych producentów, z czego widać równowagę pomiędzy wziętymi obecnie osobami, a postaciami legitymującymi się długim stażem na scenie muzycznej (No I.D. nadal trzyma się całkiem nieźle). Ciut mniej ciekawie od strony raperów i wokalistów wspierających przedstawiciela Def Jamu, ale nie ma też co narzekać na pełen zestaw gości. „Life Is Good” to bardzo osobista produkcja Nasa, szczególna wręcz pod pewnymi względami, a co najważniejsze stojąca na odpowiednim poziomie artystycznym.

    Produkcja: Buckwild, DJ Hot Day, Da Internz, Heavy D, J.U.S.T.I.C.E. League, No I.D., Noah „40” Shebib, Rodney „Darkchild” Jerkins, Salaam Remi & Swizz Beatz
    Gościnnie: Amy Winehouse, Anthony Hamilton, Large Professor, Mary J. Blige, Miguel, Rick Ross, Swizz Beatz & Victoria Monet

    Masta Ace & MF DOOMMA_DOOM: Son of Yvonne” (Fat Beats Records)

    Duety zawsze w cenie, a w szczególności w ostatnich latach. Jednak konia z rzędem temu, kto przewidziałby powstanie nowego albumu Masta Ace’a w całości opartego o beaty MF DOOM-a. Przyznam, iż taka koncepcja „MA_DOOM: Son of Yvonne” wywołała u mnie niemałe zaskoczenie. Zasłużony dla hip hopy raper z Brooklynu ani myśli o przejściu na emeryturę i udowadnia, iż jest w stanie znaleźć nowe formy ekspresji. Płyta wydana przez Fat Beats Records została dedykowana zmarłej niedawno matce Masta Ace’a, nadając całości materiału podniosły charakter. Weteran hip hopowy pozostaje w solidnej formie i jego postać można postawić jako wzorzec dla setek nieopierzonych Emcees. Pomimo rozdwojenia jaźni na kilka projektów, MF DOOM postarał się o warstwę muzyczną względnie przystępną swojemu kompanowi. Album przeznaczony sympatykom starej szkoły rapu.

    Produkcja: MF DOOM
    Gościnnie: Big Daddy Kane, Milani The Artist, Pav Bundy & Reggie B

    The Snowgoons„Snowgoons Dynasty” (Switchblade Records)

    Jeżeli miałbym wskazać artystę solowego lub grupę hip hopową znajdującą się na nieustannej fali wznoszącej i zdobywającą w ostatnich latach rzeszę fanów, to kolektyw producencki The Snowgoons znalazłby się w ścisłej czołówce. Wpływ na pozycję formacji w niezależnych kręgach muzycznych ma m.in. liczba wypuszczanych przez trio produkcji. Tylko w ub.r. DJ Illegal, Det i Sicknature wypuścili trzy longplaye, w tym wspólne płyty z Reefem The Lost Cauze’em („Your Favorite MC”) oraz M.O.P. („Sparta”). Teraz przyszła kolej na kolejny produkcyjny album europejskich twórców. Hardcore’owy i brudny rap wypełnia „Snowgoons Dynasty” od początku do końca LP, a od liczby raperów obecnych na tym materiale może zakręcić się w głowie. Podwójne wydawnictwo aż roi się od mniej i bardziej uznanych twórców, a tylko w „The Legacy” pojawia się 14 (sic!) raperów – Esoteric, ILL Bill, Godilla, Fredro Starr, Punchline, Reks, Thirstin Howl the 3rd, Planetary, Virtuoso, Maylay Sparks, Swann, Sav Killz, M- Dot & Reef The Lost Cauze. Powstaje jedynie pytanie: kto wytrzyma taką dawkę muzyki i odróżni od siebie wielu bliźniaczo podobnych do siebie Emcees.

    Produkcja: The Snowgoons
    Gościnnie: zbyt wielu, aby wszystkich wymienić

    Hazel„The Lost Tapes” (The Beat Down)

    Francuscy beatmakerzy są nad wyraz cenieni na światowej scenie muzycznej, docierając do odbiorców z różnych stron świata. Jeden z przedstawicieli producentów wywodzących się znad Sekwany i Loary, Hazel, pokusił się o wartościową kompilację zatytułowaną „The Lost Tapes”. Paryżanin zebrał 21 nagrań stanowiących prawdziwą ucztę dla sympatyków brzmień łączących w sobie różne gatunki muzyczne. Płyta jest wypełniona misternie złożonymi utworami, posiadającymi swój własny charakter i klimat. Gościnne udziały artystów ograniczono niemal do minimum – pojawiają się jedynie Drake, Slakah the Beatchild & Ebrahim. Wydawcą albumu został label The Beat Down, kojarzony dotąd wypuszczenia „Illcandescent” Versisa. Sympatycy instrumentalnych brzmień około hip hopowych powinni być usatysfakcjonowani z tej produkcji.

    Produkcja: Hazel
    Gościnnie: Drake, Ebrahim & Slakah The Beatchild


    24 lipca ukazało się nadzwyczaj wiele istotnych projektów muzycznych, a wśród nich płyty m.in. The Alchemista, Reksa, Big Shuga, Shawna Lee, Dark Time Sunshine czy Batsauce’a. Właśnie wydawnictw płytowych tych artystów należy spodziewać się w kolejnym wydaniu tego cyklu.

  • Polscy uczestnicy RBMA Bass Camp ponownie razem

    Polscy uczestnicy RBMA Bass Camp ponownie razem

    1–2 minut

    W poprzednich miesiącach kilkakrotnie informowałem o polskich przedsięwzięciach prowadzonych przez Red Bull Music Academy. W połowie marca odbył się w stolicy kraj tzw. Bass Camp, na którym zaprezentowali się polscy uczestnicy tego międzynarodowego projektu. Już w najbliższą sobotę 18 sierpnia w klimatycznym lokalu nad Wisłą dojdzie do ponownego spotkania zdolnego pokolenia młodych polskich artystów. W warszawskim Cudzie nad Wisłą odbędzie się impreza z udziałem uczestników pierwszej polskiej edycji RBMA Bass Camp. Wystąpią m.in.: Daniel Drumz, Envee, Auer, Blazo, Kixnare i Teielte.

    18 sierpnia 2012 roku, Cud Nad Wisłą, ul. Wybrzeże Kościuszkowskie, Warszawa
    Red Bull Music Academy Reunion
    Wystąpią:

    • Daniel Drumz, Zeppy Zep, Kixnare, Auer, Teielte
    • Envee, Ment XXL, Temper Temple (Kwazar + Kasia Malenda), Globalny Odlot
    • Michał Zakrzewski, Good Paul, Ewa Wymysłowska, Blazo

    Start: godz. 21:00
    Cena biletu: wstęp na imprezę do godz. 22:00 darmowy, od 22:00 do 23:00 – 10 zł, od 23:00 do 1:00 – 15 zł.

    Grupa muzyków, producentów i wokalistek spotkała się po raz pierwszy na warszawskiej edycji Red Bull Music Academy Bass Camp w marcu tego roku. Godziny spędzone razem w studiu i na scenie, podczas after parties do spółki z Moodymannem, Dorian Conceptem czy Ikoniką, zaprocentowały bardzo bliskimi kontaktami i dalszym rozwojem muzycznym. Było pewne, że grono osób pracujących wspólnie w budynku przy ul. Gagarina prędzej czy później znowu się spotka.

    Teraz najzdolniejsi młodzi artyści otrzymają okazję wspólnego zagrania w zdecydowanie bardziej wakacyjnych okolicznościach. W sobotę 18 sierpnia usłyszymy większość uczestników warsztatów Red Bull Music Academy Bass Camp. W warszawskiej klubokawiarni Cud nad Wisłą wystąpi cała rzesza twórców. Wkrótce zagarają: Daniel Drumz, Zeppy Zep, Kixnare, Auer, Teielte, Temper Temple (Kwazar + Kasia Malenda), Envee, Ment XXL, Globalny Odlot, Michał Zakrzewski z kolektywu Hush Hush Pony, Good Paul, Ewa Wymysłowska i Blazo. Szykuje się długa i urozmaicona impreza.

    Szczegółowe informacje o projekcie na polskiej stronie Red Bulla oraz Red Bull Music Academy.

  • Self Jupiter i Kenny Segal piorą brudy na albumie The Kleenrz

    Self Jupiter i Kenny Segal piorą brudy na albumie The Kleenrz

    3–4 minut

    Bogactwo kalifornijskiej sceny hip hopowej sprawia, iż można dowolnie poruszać się pomiędzy dziesiątkami twórców mieszczących się w różnych nurtach tej muzyki. Omijając znanych na całym świecie wykonawców pochodzących z tego regionu USA, można natrafić w undergroundzie na mnóstwo równie uzdolnionych twórców. Wielu przedstawicieli niezależnego hip hopu z tego słonecznego stanu skupia się wokół wszelkiej maści kolektywów, nie raz żyjących ze sobą w pełnej symbiozie. Kultowy projekt założony przez Abstract Rude’a i Aceyalone’a w Los Angeles, Project Blowed, wychodzi daleko poza ramy sztywnego crew. Przedsięwzięcie ma na celu głównie edukację młodych osób na kilku płaszczyznach, a przez niego przewinęło się mnóstwo postaci. Jedni z nich – raper Self Jupiter i producent Kenny Segal – połączyli wspólne siły i nagrali płytę o niecnym tytule „The Kleenrz”.

    Przy powstałym w grudniu 1994 roku Project Blowed szybko pojawiła się oficyna wydawnicza, która przez lata działalności doprowadziła do ukazania się niejednego albumu Aceyalone’a czy świetnej płyty „Coup De Theatre” formacji Haiku D’Etat. Self Jupiter i Kenny Segal również czynnie uczestniczyli w życiu labelu, będąc jednymi z jego ogniw. Pierwszy z nich należy przede wszystkim do supergrupy Freestyle Fellowship, niezwykle wpływowej i mającej wielu fanów na całym świecie (w ub.r. zespół powrócił z longplayem „The Promise”). Na solowe wydawnictwo rapera przyszło czekać do 2000 roku. Wtedy to ukazał się projekt „Hard Hat Area” (Celestial Recordings), oparty o eksperymenty muzyczne i przedstawiający alternatywną wizję rapu. W dalszych latach swojej kariery mieszkaniec LA nie był zbytnio aktywny i tkwił w uśpieniu (podobnie zresztą jak niektórzy członkowie Freestyle Fellowship). Jego partner z The Kleenrz ma na swoim koncie jedną solową płytę – doskonały „Ken Can Cook” z 2008 roku (Decon Records/Project Blowed Recordings). Poza tym muzyk współpracował ze wszystkimi ww. wykonawcami, a w szczególności z Abstract Rude’em i macierzystym zespołem Self Jupitera. Jak widać za powstanie albumu „The Kleenrz” odpowiadają doświadczeni twórcy odgrywający znaczne role w undergroundzie z LA.

    Premiera wspólnej płyty niezależnych artystów odbyła się 31 lipca b.r., a wydawcą został label Hellfyre Club, znany dotychczas z wydawnictw Open Mika Eagle, czy Nocando. Jeżeli poszukujecie rapu dalekiego od jakichkolwiek schematów, opartego wokół jednej myśli przewodniej i ociekającego oryginalnością, to wręcz musicie sięgnąć po „The Kleenrz”. Przedstawiciele Los Angeles przygotowali koncepcyjny album, wcielając się w ekipę sprzątającą wszelkie możliwe brudy. Opowieści snute przez Self Jupitera momentalnie przyciągają uwagę, nie tylko ze względu na specyficzne flow, ale też otoczkę każdej historyjki. Zresztą już po zwariowanym wstępie do projektu, „The Interview”, można spodziewać się zaskakujących pomysłów na poszczególne utwory. „Filthy”, „Mr Sandman”, czy „Nasty”, to jedne z najmocniejszych momentów tego krótkiego longplaya. Kenny Segal prezentuję muzyczną dojrzałość, dostarczając beaty wysokich lotów. Niezwykle brudne, wręcz niechlujne instrumentale świetnie współgrają z tekstami jego kompana. Uzupełnieniem duetu stanowią goście występujący w połowie w nagraniu „Altered States”Murs, Volume 10, Subtitle, Gajah, Alpha MC. Poza tym na wydawnictwie The Kleenrz pojawiają się DJ Prolifix, Nocando, Abstract Rude, Shing02, a także Fanny Franklin.

    Wydawnictwo The Kleenrz można znaleźć w amerykańskich sklepach Fifth Element i Access Hip Hop (płyta ukazała się też na japońskim rynku muzycznym). Kalifornijski duet postawił na skuteczną promocję poprzez videoclipy. Animowane teledyski stworzone do singli „Filthy” oraz „Mr Sandman” to prawdziwy majstersztyk. Za powstanie zachwycających obrazów odpowiada James Reitano, znany wcześniej ze zleceń wykonywanych dla Madvillain, Kool Keitha, czy Cut Chemista. Ponadto posse cut „Altered States” można za darmo pobrać z Soundclouda. Natomiast cały materiał zawarty na „The Kleenrz” powinien pełnić rolę dobranocek w każdym domu. Na dokładkę Self Jupiter i Kenny Segal opowiadają o kulisach LP w wideo przygotowanym przez ww. Fifth Element.

    Aktualizacja: Hellfyre Club zdecydowało się na udostępnienie płyty The Kleenrz na Bandcampie.

    Tracklista

    1. The Interview
    2. Filthy feat. Fanny Franklin
    3. Mr Sandman
    4. Best Served Cold
    5. Nasty
    6. City Lights feat. Nocando
    7. Altered States feat. Subtitle, Alpha MC, Gajah, Murs & Volume 10
    8. Outer Rings feat. Abstract Rude & Shing02
    9. A Big Mess feat. DJ Prolifix
Translate »