Kategoria: News

  • Slimkid3 & DJ Nu-Mark ze wspólnym wydawnictwem

    Slimkid3 & DJ Nu-Mark ze wspólnym wydawnictwem

    4–6 minut

    We współczesnym świecie hip hopowym nie brakuje nawiązań do lat 90.tych. Znaczna część osób traktuje teraz klasyczne formy rapowe pochodzące z tego okresu jako przeżytek i kompletnie nie szanują artystów odnoszących sukcesy właśnie pod koniec ubiegłego wieku. Już nawet wykonawcy święcący mniejsze i większe triumfy na początku nowego millennium często są odkładani na boczny tor. Wszystko to sprowadza się do tego, iż po świeże płyty wydawane przez weteranów hip hopowych sięgają najczęściej słuchacze wychowani na ich wcześniejszych nagraniach, niekiedy będący w tym samym wieku, co wybrani artyści. Jednak muzyka serwowana przez twórców o długim stażu w branży może trafiać do większego kręgu odbiorców, o czym dobitnie świadczy przykład Slimkida3 & DJ-a Nu-Marka. Wspólny ich projekt zatytułowany po prostu jako „Slimkid3 & DJ Nu-Mark” to kawał dobrej muzyki podanej ze smakiem i kunsztem.

    Do ikon kalifornijskiej sceny hip hopowej od dawna zaliczane są dwie formacje – The Pharcyde i Jurassic 5. Właśnie z tymi grupami przez lata byli związani bohaterowie niniejszej publikacji. Slimkid3 z nich był współzałożycielem i integralną częścią pierwszego z ww. zespołów. Tre Hardson wraz z Fatlipem, Imanim i Bootie Brownem nagrał cztery albumy – „Bizarre Ride II the Pharcyde”, „Labcabincalifornia”, „Plain Rap” oraz „Humboldt Beginnings”. Szczególnie debiutancka płyta pozostawiła trwały ślad w branży hip hopowej, która po współczesne czasy jest uważana jedno z największych osiągnięć pierwszej połowy lat 90.tych.

    W dalszym okresie drogi członków The Pharcyde rozeszły się. Pomiędzy kwartetem często dochodziło do nieporozumień i spięć, co ostatecznie doprowadziło do końca istnienia formacji w oryginalnym składzie. Do tego wybuchła afera związana z prawami autorskimi do nagrań i nazwy zespołu. W tej chwili pod pierwotnym sztandarem występują jedynie Imani i Bootie Brown, zaś Slimkid3 i Fatlip wraz z J-Swiftem i LA Jae działają jako… Bizarre Ride To The Pharcyde. Naprawdę wygląda to dziwacznie i kuriozalnie, zważywszy na to, iż obie grupy nadal koncertują po całym świecie.

    W nowych okolicznościach Slimkid3 wraz ze swoimi nowymi-starymi partnerami muzycznymi wydał w tym roku projekt „TITTY” (wydawnictwo kasetowe), który w głównej mierze był przeznaczony na europejską trasę koncertową zespołu. Tym samym był to pierwszy większy projekt powstały przy udziale tego rapera. Wcześniej ograniczył się on do wypuszczenia solowych płyt („Liberation” i „Slimkid 3’s Cafe”), a także do gościnnych występów na materiałach innych artystów. W 2011 roku niespodziewanie Emcee opublikował wspólną EP-kę z DJ’em Nu-Markiem, „Another Day, Another Dollar”. Krótkie wydawnictwo ograniczające się do 3 tracków przeszło bokiem, ale okazało się równocześnie udanym wstępem do współpracy na szerszą skalę pomiędzy tymi wykonawcami.

    Trzeba przyznać, że Tre Hardson wybrał odpowiedniego twórcę do wspólnych sesji nagraniowych. DJ Nu-Mark nadal pozostaje jednym z najbardziej uznanych i szanowanych DJ’ów hip hopowych, który przy tym dobrze radzi sobie jako producent. Po zakończeniu działalności wydawniczej w 2006 roku wraz z resztą członków J5 (kultowa formacja miała wypuścić w tym roku płytę, ale z hucznych zapowiedzi nic nie wyszło), Kalifornijczyk skupił się na solowej karierze. Wcześniej nie był on zbytnio aktywny (godnym odnotowania było mix-CD „Hands On” z 2004 roku) i skupiał się przeważnie na udziale na płytach innych twórców. Jednak po latach DJ Nu-Mark zmienił swoje nastawienie i zwiększył obroty. W 2012 roku dosłownie zasypał odbiorców serią „Broken Sunlight”. Imponujący cykl EP-ek przełożył się następnie na wydanie pełnego albumu pod tym samym tytułem, o którym swego czasu było głośno na scenie muzycznej. W ub.r. artysta opublikował dwie siódemki – „Oyá Indeburê” b/w „Tough Break” oraz „Our Generation”, po czym zabrał się za gromadzenie materiału na pełen longplay ze Slimkidem3. Po kilku miesiącach wszystkie utwory na „Slimkid3 & DJ Nu-Mark” były gotowe.

    Przed wydaniem płyty pozostawało sporo pytań dotyczących tego, czy duet zasłużonych artystów poradzi sobie z wyzwaniem i przedstawi wartościowe nagrania, a nie będzie tylko odcinał kupony od dawnej sławy. Trudno było się dziwić takiemu nastawieniu znacznej części opinii publicznej, ponieważ w ostatnich latach zbyt wielu zaawansowanych wiekowo artystów wypuszczało projekty o marnej wartości artystycznej. Wszystkie te wątpliwości dotyczące kalifornijskiego duetu zostały szybko rozwiane. Slimkid3 & DJ Nu-Mark postarali się o to, aby ich materiał brzmiał na odpowiednim poziomie, dedykując wydawnictwo wszystkim miłośnikom starej szkoły rapu oraz organicznego hip hopu. Wydaniem „Slimkid3 & DJ Nu-Mark” zajęła się dobrze kojarzone Delicious Vinyl. Już pierwszy singiel pochodzący z albumu – „Bom Bom Fiya” – zapowiadał sporą dawkę korzennych brzmień hip hopowych. Obaj artyści bez większego problemu odnaleźli wspólny język, co doskonale widać w przekroju całego LP. Slimkid3 nic nie stracił ze swojego melodyjnego flow i smykałki do konstruowania przemyślanych utworów. Z kolei DJ Nu-Mark pokazał, że w dalszym ciągu potrafi zaserwować ciepłe i pogodne podkłady, w niczym nie ustępujące beatom z płyt Jurassic 5. Na krótkim albumie duetu znalazło się miejsce dla szeregu wykonawców. K-Natural, J-Live, Diamond D, Del the Funky Homosapien oraz Murs przewinęli się przez tę płytę. Całość wydawnictwa wypada okazale, przywracając nadzieję w to, że weterani hip hopowi potrafią jeszcze pozytywnie zaznaczyć swoją obecność na scenie. Ano i nie należy zapominać o tym, że cover słynnego singla Darondo, „Didn’t I”, zasługuje na osobne wyróżnienie. „I Know, Didn’t I” powinno być znacznie bardziej docenione przez media i słuchaczy, bez dwóch zdań.

    Stream wydawnictwa udostępnił dobrze wszystkim znany portal Okayplayer; po wersję cyfrową LP sięgnięcie także na Bandcampie. Delicious Vinyl solidnie przygotowało się do wydania tego materiału. „Slimkid3 & DJ Nu-Mark” opublikowano w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Oprócz standardowej wersji albumu ukazało się też instrumentalne wydanie projektu dołączone do płyt CD i wosków. DV wypuściło na siódemkach winylowych również trzy single promujące materiał – „I Know, Didn’t I” b/w „No Pity Party”, „Bom Bom Fiya” b/w „Boullion” oraz „King” b/w „Let Me Hit”. Do pierwszych dwóch tych nagrań nakręcono także ładne dla oka teledyski. Oprócz tego pojawiło się w sieci krótkie video „Behind The Scenes” prezentujące proces nagrywania LP od kuchni. Oprócz tego do obiegu przedostało się wydanie albumu zawierające wszystkie instrumentale, acappele i wersje utworów przyjazne radiu. Slimkid3 & DJ Nu-Mark pokazują, że weterani hip hopowi mają jeszcze wiele dobrego do zaoferowania, co każdy słuchacz ceniący sobie lata 90.te i nie tylko, powinien docenić.

    Tracklista

    1. Work Hard feat. K-Natural
    2. Let Me Hit
    3. I Know, Didn’t I feat. Darondo
    4. Fade To Black feat. J-Live
    5. No Pity Party
    6. What Are Words For
    7. King feat. Diamond D & K-Natural
    8. Bom Bom Fiya
    9. Godzilla Or Gamera
    10. Boullion feat. Del the Funky Homosapien & Murs
  • Boom-bapowa niespodzianka z Indonezji – Sicknessmp

    Boom-bapowa niespodzianka z Indonezji – Sicknessmp

    3–4 minut

    Jeżeli przyjrzymy się dokładnie wszystkim zmianom, które zaszły w branży muzycznej na przestrzeni ostatnich lat, to znajdziemy masę pozytywów, jak i negatywów. Skupiając się tylko na zaletach, to nie sposób przemilczeć nieograniczony dostęp do muzyki z niemal każdego zakątka świata. Dzięki możliwościom oferowanym przez serwisy przeznaczone do publikowania płyt, przepływie informacji na stronach muzycznych i portalach społecznościowych oraz nieustannego poszukiwania nowych artystów, udało mi się dotrzeć do wykonawców z kilku kontynentów. Wartościowe projekty napływają obecnie dosłownie z każdego kraju europejskiego, Ameryki Północnej, Australii i Nowej Zelandii, Japonii i Korei Południowej oraz niekiedy egzotycznych krajów pokroju Indonezji. Właśnie stamtąd pochodzi beatmaker Sicknessmp odpowiadający za tworzenie boom-bapowych produkcji na fantastycznym poziomie.

    Od dłuższego czasu młodzi amerykańscy wykonawcy hip hopowi mało chętnie podchodzą do tworzenia boom-bapu. Za to przedstawiciele innych krajów potrafią świetnie odnajdywać się w tej niszy, o czym dobitnie świadczy przykład bohatera niniejszego artykułu. Sicknessmp należy przy tym do jednych z największych niespodzianek na współczesnej scenie producenckiej i aż dziw bierze, że nie wypłynął on do tej pory na szersze wody.

    24-letni beatmaker nagrywa muzykę od kilku lat. Jego pierwsze utwory zaczęły pojawiać się na Soundcloudzie ponad 2 lata temu. Już od samego początku artysta pokazywał stricte korzenne brzmienie swoich nagrań, silnie inspirowanych nowojorską szkołą producencką, ukierunkowaną na klimaty a’la Diggin’ In The Crates. Wykonawca zamieszkały w położonym na Jawie Pacitanie nie tylko korzysta ze spadku pozostawionego przez beatmakerów działających w latach 90.tych, ale także na tej bazie tworzy nowe formy, które zawsze przynoszą ze sobą brudne i zadymione beaty. W utworach azjatyckiego twórcy związanego z crew Halfablunt i labelem Hard Jazz 7 widać muzyczną wizję popartą odpowiednim przygotowaniem i wiedzą. Wszystko to doskonale zostało zaakcentowane na serii ubiegłorocznych wydawnictw Indonezyjczyka. Od września do listopada ub.r. wydał on 4 projekty – „Diary of Smoke”, „Jazzpiece (Instrudiary Part 1)”, „Flowing Soul” i „Hill Of Cannabiz”. Spośród tych materiałów najlepiej wypada pierwsze dzieło.

    Debiutancka płyta Sicknessamp pojawiła się w obiegu ponad rok temu. Na pierwszy rzut oka ucha mogłoby się wydać, że przygotował on nic specjalnego, ot kolejny materiał powracający do czasów przypadających na Złotą Erę rapu. Jednak po zapoznaniu się z tym projektem wszelkie lekceważące opinie należy odłożyć na bok. Wydawnictwo niepozornego Azjaty powstało w oparciu o jazzowe sample i mocne brzmienie perkusji. „Diary Of Smoke” stanowi przemyślany instrumentalny album, który nie zawiera ani jednego słabego utworu. Indonezyjczyk potrafi łatwo wciągnąć słuchacza do swojego boom-bapowego świata. W każdym podkładzie występują charakterystyczne cuty. Właśnie krótkie wstawki wokalne nadają jego beatom dodatkowego połysku. „All Dayz”, „Lokuz N’ Fokuz”, „PJM Soekarno”, „Dope Smoke”, „Sickblues” czy tytułowe nagranie pochodzące z longplaya  wypadają na naprawdę wysokim poziomie. Przez dłuższą część albumu wydaje się, że mamy do czynienia z wytrawnym producentem, który zajmuje się tworzeniem muzyki już od wielu lat. Sicknessmp za sprawą „Diary Of Smoke” oraz pozostałych projektów opublikowanych przed rokiem został wybrany przez The Find Magazine do grona uzdolnionych, ale szerzej nieznanych beatmakerów (więcej o „Top 15: Dope Beatmakers You Should Know (2013)” na stronie TFM). Warto, aby postać tego producenta częściej przewijała się przez serwisy muzyczne.

    Płytę udostępniono do pobrania za pośrednictwem Bandcampa. Wersja elektroniczna albumu jest dostępna w sprzedaży w cenie $3 USD. Wszyscy zainteresowani nabyciem wydania projektu na płytach kompaktowych powinien skontaktować się z Rise Record Crew za pośrednictwem tego adresu e-mailowego„Diary Of Smoke” promuje videoclip powstały do tytułowego nagrania z LP. Już w tym momencie Sicknessmp zasługuje na to, aby jego twórczość dotarła do znacznie szerszego grona odbiorców. Przy dalszym rozwoju utalentowany indonezyjski beatmaker jest w stanie osiągnąć bardzo wiele. W następnych latach powinien on też sprawdzić swoje siły nagrywając wspólny materiał z anglojęzycznym raperem, dzięki czemu na pewno zostałby on dostrzeżony przez pozostałych słuchaczy i media.

    Na początku tego roku francuskie Sergent Records wypuściło wspólny projekt bohatera tego artykułu i Natural Doca, „Diary of Blunted EP”. Snippety wydawnictwa są dostępne na Soundcloudzie.

    Tracklista

    1. Ill Classica
    2. All Dayz
    3. Le Sunz
    4. Diary Of Smoke
    5. Genjer – Genjer Part III
    6. Lokuz N’ Fokuz
    7. Phunkir Mizkin
    8. PJM Soekarno
    9. Please Open Mind
    10. Shinnin’
    11. Dope Smoke
    12. I Rock’in Stylez
    13. No Pain!
    14. Sickblues
    15. After Rise Up!
  • Essenchill Records wydaje kolejne płyty

    Essenchill Records wydaje kolejne płyty

    5–7 minut

    Z każdym rokiem pojawia się coraz więcej wydawców w niezależnych kręgach około hip hopowych. Od dłuższego czasu mocno zaznaczyła się tendencja zakładania przez twórców nawet najmniejszych wytwórni płytowych, tylko po to, aby utrzymać pełną swobodę wydawniczą i ściśle pilnować swoich interesów. Co prawda, od dawien dawna powyższe zjawisko występuje w branży muzycznej, ale szczególnie w ostatnich latach przybrało to na większej sile. Jak pokazują liczne przykłady (Rhymesayers Entertainment, Stones Throw Records, Definitive Jux) wykonawcy potrafią sprawdzać się w roli wydawców. Powyższe słowa dobrze odzwierciedlają działalność labelu Essenchill Records, który powstał w sierpniu zeszłego roku. W poprzednich miesiącach doczekaliśmy się kolejnych wartościowych projektów od tej wytwórni płytowej.

    Jeżeli jesteście otwarci na artystów z różnych rejonów świata, a dodatkowo cenicie sobie muzykę hip hopową w korzennym wydaniu, to powinniście z miejsca poświęcić uwagę Essenchill Records. Historia tego labelu rozpoczęła się w pierwszej połowie ub.r., kiedy to nowozelandzki producent Concept nawiązał bliższą współpracę z amerykańskim raperem Edem Rowe’em. Obaj artyści szybko dostrzegli, że nadają na tych samych falach, co przerodziło się najpierw we wspólne plany wydawnicze. W ten sposób duet opublikował w sierpniu 2013 roku płytę „Essenchill”, która dała początek oficynie wydawniczej o tej samej nazwie.

    W krótkim czasie do nowo powstałego labelu dołączyli kolejni undergroundowi członkowie – Emcee z amerykańskiego Pittsburgha, MKV, a także raper z przedmieść kanadyjskiego Toronto, Es. W następnych miesiącach Essenchill Records wypuściło następne projekty. Dzięki tej oficynie wydawniczej otrzymaliśmy „When The Pieces Come Together” autorstwa MKV & Concepta oraz „Exercise InTuition” Eda Rowe’a & Klim Beatsa. Po reedycji kilku uprzednio wydanych płyt przedstawicieli tej wytwórni płytowej, ER przeszło do publikacji świeżych materiałów. W pierwszej kolejności doczekaliśmy się albumu Esa o przyciągającym uwagę tytule – „Aspire to Inspire”.

    Wydawnictwo trafiło do obiegu tuż przed rozpoczęciem okresu wakacyjnego. Płyta nawiązuje do poprzedniego longplaya Kanadyjczyka, „Feud For Thought”. Przedstawiciel Kraju Klonowego Liścia ponownie sięgnął do sprawdzonej stylistyki nawiązującej do lat 90.tych. Artysta oddany korzeniom hip hopowym przygotował potężną porcję motywacyjnych i inspirujących zwrotek, udowadniając, że wcale nieprzypadkowo wybrała taki, a nie inny tytuł LP. „Aspire to Inspire” stanowi naprawdę udany album, zrealizowany w oparciu o rozległą wiedzę życiową, niosący kolejne przesłania wraz z kolejnymi utworami pojawiającymi się na trackliście. Es dobrał do tego w głównej mierze wyważone i równo brzmiące beaty, które dostarczyli Suff Daddy, Concept, Je$u$, Euphonic, Arkeologists i pozostali producenci. Wydawnictwo przeznaczone dla dojrzałych osób, które może pomóc w pokonywaniu codziennych trudności każdemu słuchaczowi.

    Projekt dostępny do odsłuchu i/lub nabycia za pośrednictwem Bandcampa. „Aspire to Inspire” trafiło do obiegu w wydaniu elektronicznym i fizycznym (płyty CD). Es promuje swój najnowszy longplay poprzez trzy singlowe nagrania: „Grown Man”, „Wish Your Looking For” i „Keep It Moving”. Po tak udanym materiale aż prosi się o więcej. Przy pomyślnych wiatrach kanadyjski wykonawca stworzy następny pełny materiał w przyszłym roku.

    Tracklista

    1. Aspire to Inspire Intro (prod. NRJ)
    2. Grown Man (prod. ICUE)
    3. Wish Your Looking For feat. Mathematik (prod. Swarthy Soul)
    4. New Day (prod. Kiza Beats)
    5. Message Break (Interlude) (prod. Suff Daddy)
    6. For the Loot (prod. Je$u$)
    7. The Good Fight (prod. Arkeologists)
    8. What Are You Fighting For? (Interlude)
    9. Keep It Moving (prod. Euphonic)
    10. Love (prod. Euphonic)
    11. Moment of Weakness feat. John John (prod. 1988)
    12. Uninspired (prod. I.Khan)
    13. Aspire to Inspire (Inspiration) (prod. Concept)

    Kilka dni po zakończeniu minionych wakacji ukazał się kolejny album sygnowany logiem Essenchill Records. Ed Rowe postanowił nagrać kolejną płytę przy udziale innego beatmakera. Po wydaniu wspólnych materiałów z Conceptem i Klim Beatsem, amerykański wykonawca zjednoczył swoje siły wraz z producentem o pseudonimie KVH nagrywając „Reflective Melody”. Jak się okazało, mieszkaniec Atlanty ponownie miał nosa do wyboru autora podkładów, gdyż jego nowy partner muzyczny nie zawiódł, dostarczając boom-bapową warstwę muzyczną. Ukrainiec sumiennie wywiązał się ze swoich obowiązków, trzymając równy poziom od początku do końca trwania longplaya. Ed Rowe skoncentrował się na warstwie lirycznej opisującej współczesne relacje pomiędzy poszczególnymi warstwami amerykańskiego społeczeństwa. Artysta trafnie komentuje otaczającą jego rzeczywistość, co łatwo da się zauważyć po „Black Rationalist”, „Do It Justice”, „Any Questions” czy „For The Soul I Was Craving”. Emcee twardo stąpa po ziemi, nie bawi się w tani populizm i nie wynajduje na siłę pustych sloganów. Trzeba przyznać, iż jego warsztat rozwija się z płyty na płytę, co na pewno jest godne podkreślenia, jak również to, że w parze z ilością wydawanych płyt idzie też ich jakość.

    „Reflective Melody” opublikowano na Bandcampie. Album można nabyć w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe). Wydawnictwo przygotowane przez Eda Rowe’a & KVH promują następujące single: „Change” i „Do It Justice”. Amerykański raper kolejny raz pokazał się z dobrej strony, zaś ukraiński producent po raz pierwszy udanie zaprezentował się szerszemu gronu odbiorców.

    Tracklista

    1. Once It’s All Said & Done
    2. Change
    3. Black Rationalist
    4. Any Questions
    5. For The Soul I Was Craving
    6. Product Of Faith
    7. Do It Justice
    8. Cry No More feat. Zen-Zin
    9. Subtle Nuances
    10. Change (Remix)
    11. Dung Fu (Bonus)
    12. Sadly Mistaken

    Po wspólnym materiale Eda Rowe’a & KVH przyszła kolej na następny projekt głównego inicjatora powstania Essenchill Records, Concepta. Artysta zamieszkały w Auckland wydał już drugą płytę nagraną wraz z MKV, „Dreams & Reality”. Nowozelandzki beatmaker sprawnie odnajduje się w produkcjach współtworzonych z raperami, co też udowodnił na listopadowej EP-ce. Jego drugie wspólne wydawnictwo z amerykańskim Emceem wypadło nad wyraz korzystnie. Follow-up do ubiegłorocznej płyty „When The Pieces Come Together” to korzennie brzmiący materiał, w którym najlepiej odnajdą się odbiorcy poszukujący głębszej warstwy lirycznej. MKV serwuje nam osobiste teksty, ale na tyle uniwersalne, że spokojnie można przełożyć poszczególne utwory na sprawy pojawiające się w życiu każdego człowieka. Apogeum swoich możliwości osiąga on w singlowym „Move On”, aczkolwiek trudno mieć coś do zarzucenia pozostałym trackom zebranym na EP-ce. Concept zapewnił swojemu partnerowi muzycznemu odpowiednie środowisko, stawiając na to, z czego jest doskonale znany – jazzowe i soulowe sample, a także właściwy aranż. W ostatecznym rozrachunku otrzymaliśmy wyrównaną i więcej niż przyzwoitą płytę przeznaczoną głównie sympatykom ważnych treści i beatów silnie nawiązujących do Złotej Ery rapu.

    „Dreams & Reality” można odsłuchać i/lub nabyć za pośrednictwem Bandcampa. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe). MKV & Concept promują swój projekt poprzez single „Late Night Music” oraz „Move On”. Do tego drugiego nagrania dołączono również videoclip. Wiele też wskazuje na to, że na tym nie koniec tegorocznych płyt od Essenchill Records, gdyż jeszcze przed końcem roku powinniśmy otrzymać od tej oficyny wydawniczej kolejny materiał.

    Jeżeli jesteście zainteresowani nabyciem jakichkolwiek płyt CD wydanych przez ten label, to proszę o kontakt e-mailowy. Każde wydawnictwo można zamówić bezpośrednio przez nasz serwis.

    Tracklista

    1. Dreams & Reality
    2. Escape
    3. Late Night Music
    4. Interlude
    5. Move On
    6. Break Away
    7. Illusion (Instrumental)
    8. Dues Paid (Outro)
  • Skinshape wydaje debiutancką płytę – Skinshape LP

    Skinshape wydaje debiutancką płytę – Skinshape LP

    2–4 minut

    W ostatnich latach niejedna europejska wytwórnia płytowa doszła do głosu zwracając na siebie uwagę odbiorców z innych kontynentów. Owszem, w dalszym ciągu niewiele oficyn wydawniczych dystrybuuje swoje płyty poza Europą, ale nie przeszkadza to w sukcesywnym docieraniu do kolejnych odbiorców. Już wcześniej wspominałem na łamach naszego serwisu, że najlepiej wypadają wydawcy z Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. Project: Mooncircle, Melting Pot Records, Radio Juicy, Soundweight Records, Sichtexot, Favorite Recordings, Brownswood Recordings, Jakarta Records i wiele pozostałych firm z powodzeniem radzi sobie na rynku muzycznym. Obok nich pojawiają się kolejne labele, jak choćby Melting Records z siedzibą w Atenach. 13 października doczekaliśmy się premiery drugiego wydawnictwa opatrzonego logiem tej wytwórni – „Skinshape LP” – producenta Skinshape’a.

    Melting Records stanowi jedną z najmłodszych europejskich oficyn wydawniczych skupiających się na wypuszczaniu nagrań producentów. W maju br. nakładem tego labelu pierwszy raz w wersji fizycznej ukazał się album francuskiego twórcy Kognitifa, „My Space World LP”. Kilka miesięcy po opublikowaniu tego projektu nowo powstała wytwórnia płytowa wydała materiał Skinshape’a. Brytyjski beatmaker tworzy muzykę od ponad 4 lat. Jego styl to wypadkowa inspiracji czerpanych z różnych nurtów. Will Dorey w swoich utworach łączy elementy psychodelicznego rocka, reggae, dubu, bluesa, afrobeatu i hip hopu z lat 90.tych. Wszystko to przekłada się na posiadające duszę kompozycje, którym najbliżej do instrumentalnego hip hopu i trip hopu.

    Wszyscy słuchacze mogli przez ostatnie lata podpatrywać  na Soundcloudzie działalność zamieszkałego w Londynie wykonawcy. Producent nie chciał spieszyć się z wydaniem pełnoprawnego debiutanckiego materiału, poszukując przy tym odpowiednich możliwości na zaprezentowanie swojej twórczości szerszemu gronu odbiorców. W ramach przedbiegów do większej produkcji, Skinshape był współtwórcą wraz ze Stallym & The Breadwinners siódemki wypuszczonej w ub.r. przez Horus Records„Riddim Box Dub” b/w „Soul Groove”. Po tym wydawnictwie beatmaker skupił się na kompletowaniu utworów na solową płytę. Realizacja jego premierowego projektu była możliwa dopiero po nawiązaniu współpracy z  Melting Records. Tak pokrótce przedstawia się droga, jaką przeszło „Skinshape LP”.

    Wydawnictwo zapowiadał utwór „Heartache”. Już po tym nagraniu było widać, że Brytyjczyk porzucił przynajmniej na chwilę brzmienia spod znaku reggae/dubu, w zamian koncentrując się na stylistyce przywodzącej na myśl instrumentalny hip hop. Pozostałe utwory na debiutanckim albumie Skinshape’a miały przedstawiać się podobnie. Powyższe zapowiedzi potwierdziły się co do joty. „Skinshape LP” wprowadza do świata samplowanej muzyki, przypominającej długimi chwilami soundtrack do niskobudżetowych filmów z lat 70.tych. 23-letni beatmaker zaprezentował niemały arsenał swoich możliwości. Wykonawca z Wysp Brytyjskich zgrabnie łączy pieczołowicie dobierane sample z wokalami i tzw. żywymi instrumentami. Akurat obecność na tej płycie tych dodatkowych elementów powoduje, że mamy do czynienia produktem lepszej klasy. Skinshape potrafi zabłysnąć eklektyzmem, co znakomicie można zauważyć w „The Place Upstream”, „Shangri-La” i „You Don’t Love Me”. Z kolei w „Sunday Morning” i „Stabo” zaproszeni przez producenta wokaliści (Aaron Paul i Anina) postarali się o solidne rozszerzenie ścieżek, nadając tym utworom dodatkowego smaku. W rezultacie otrzymaliśmy naprawdę właściwie przygotowany krótki album, do którego na pewno warto wracać co pewien czas.

    Drugą płytę w katalogu Melting Records znajdziecie na Soundcloudzie i Bandcampie. „Skinshape LP” można nabyć w wersji elektronicznej i fizycznej. Do winylowego wydania projektu dołączono również edycję płyt kompaktowych uzupełnionych o dodatkowe nagranie „Bonus Breaks”. Skinshape udanie zaprezentował się szerszemu gronu odbiorców (materiał doceniło wielu francuskich słuchaczy) udowadniając przy tym, iż warto obserwować dalszy rozwój jego warsztatu producenckiego.

    Tracklista

    1. Live By The Day
    2. The Place Upstream
    3. Heartache
    4. Shangri-La
    5. Sunday Morning feat. Aaron Paul
    6. You Don’t Love Me
    7. Stabo feat. Anina
    8. Bonus Breaks
    9. Surf Rider (Bonus Track)

  • BeatPete z serią wydawnictw

    BeatPete z serią wydawnictw

    3–5 minut

    W branży muzycznej najczęściej przewijają się wydawcy i artyści o ugruntowanej pozycji w mainstreamie lub undergroundzie. Przy ogromnej konkurencji w środowisku oraz niczym nieograniczonym dostępie do muzyki trudno przebić się osobom, które nie mają co liczyć na bezinteresowne wsparcie ze strony mediów i słuchaczy. A szkoda, ponieważ niektórzy z nich są na tyle utalentowani i pełni pasji, że wręcz powinni być szerzej rozpoznawalni na scenie hip hopowej. Z drugiej strony, przy wytrwałej pracy i dążeniu do osiągnięcia konkretnych celów, poszczególne jednostki mogą zostać zauważone przez szersze spektrum odbiorców. W tym miejscu wypada wymienić zapracowanego niemieckiego twórcę, BeatPete’a. Od kilku lat dostarcza on znakomite projekty docierające do ludzi z różnych zakątków świata.

    Obecnie niemiecka scena hip hopowa przyciąga słuchaczy z innych krajów głównie ze względu na mnóstwo uzdolnionych beatmakerów. Zainteresowanie odbiorców działalnością beatmakerów z Niemiec nie stałoby na tak dużym poziomie, gdyby nie solidna promocja oraz wsparcie ze strony innych osób ze środowiska muzycznego. Właśnie tutaj pojawia się BeatPete, który jest dobrym duchem instrumentalnych i korzennych kręgów hip hopowych od ładnych kilku lat.

    Twórca rezydujący na co dzień w Berlinie aktywnie uczestniczy w życiu tamtejszego otoczenia muzycznego już od dekady. Nasz zachodni sąsiad to ogromny entuzjasta klasycznie brzmiącego hip hopu oraz zakręcony kolekcjoner płyt winylowych. W pewnym momencie zdecydował się on na rozpoczęcie wyjątkowego przedsięwzięcia – „Vinyl Sessions”. Głównym założeniem tego projektu było prezentowanie utworów pochodzących tylko z winyli, w przeważającej mierze nowo ukazujących się na rynku fonograficznym. Od pierwszego epizodu serii minęło ponad dwa lata. Przez ten czas BeatPete opublikował na YouTube (wersje audio trafiają na Soundclouda) pokaźną liczbę 48 odsłon swoich sesji winylowych, zbierając za to liczne pochwały w undergroundzie. Inicjatywa wspierana przez HHV.DE i od niedawna przez Mellow Orange Music pomogła jemu na zdobycie uznania w oczach niejednego sympatyka wosków. Dzięki licznym projektom doczekał się on miana wytrawnego speca od tworzenia przednich miksów.

    BeatPete publikuje swoje materiały z niezwykłą regularnością. Przygotowując się do wydania każdego przedsięwzięcia, berlińczykowi przyświeca jedna zasada – za każdym razem korzysta on jedynie z płyt winylowych. Właśnie takie nastawienie i osobliwe podejście w dobie projektów powstających w oparciu o pliki cyfrowe wyróżnia jego spośród innych autorów mixtape’ów. Jak przedstawia się przykłady mix niemieckiego twórcy? Ano chociażby tak, jak „Vinyl Session Volume Two”. Wydawnictwo opublikowane przez Mellow Orange Music. Tracklista godzinnego materiału obejmuje nagrania niezależnych artystów, których przekrój jest naprawdę szeroki (od Madliba przez Klausa Layera i Figuba Brazleviča, aż po Artifacts, Tall Black Guya i Exile’a & Blu). Całość dostępna do odsłuchu na Soundcloudzie i/lub bezpośredniego pobrania ze strony MOM (link poniżej).

    Oprócz spędzania długich godzin nad tworzeniem kolejnych miksów, BeatPete uczestniczy również w życiu kolektywu Hit Ya Wit That oraz współorganizuje imprezy cykliczne pod nazwą Backyard Joints. Wraz z Marianem Tone’em zaprasza on do Berlina utalentowanych europejskich producentów, którzy dzięki temu mogą zaprezentować na żywo swoje nagrania i umiejętności. Także za sprawą tych eventów Niemca docenili Freddie Joachim i Question z ww. wytwórni płytowej Mellow Orange Music. Od niedawna dołączył on do szeregów tego labelu, co na pewno wydatnie wpłynie na jego pozycję w branży muzycznej.

    W ub. tygodniu BeatPete wydał jeden z najistotniejszych dotychczasowych projektów – „Analog Affinities Volume 1”. Wydawnictwo ukazało się w obiegu nakładem HHV.DE. Projekt wydany tylko na kasetach to nic innego, jak rozszerzona wersja „Vinyl Sessions”. Od tej pory sympatycy klasycznego hip hopu mają możliwość otrzymania mixtape’ów członka Hit Ya Wit That w namacalnej formie. Przedsmak całości materiału znajdziecie na YouTube.

    Jeżeli chcecie pozostać w kontakcie z informacjami dotyczącymi działalności BeatPete’a, to warto odwiedzać od czasu do czasu jego konto na Soundcloudzie, fan page na Facebooku, profil na Mixcloudzie czy kanał na YouTube. Bez cienia wątpliwości Niemiec należy do tych twórców, którzy powinni wypłynąć na szersze wody. W tym roku udało się jemu zdobyć uznanie w oczach wybranych przedstawicieli mediów i wytwórni płytowych (nie tylko Mellow Orange Music). Zapoczątkowana właśnie seria „Analog Affinities” na pewno przyczyni się do wzrostu zainteresowania jego osobą pośród zwykłych słuchaczy klasycznie brzmiącej muzyki hip hopowej.

    DOWNLOAD BeatPete – „Vinyl Session Volume Two”

    Tracklista

    1. Intro
    2. FredFades – Down with the Clowns
    3. Odys – Turn Me Up
    4. Mass Influence – Life to the MC
    5. FloFilz – Heimweh
    6. KanKick – Bread and Rolls Royce
    7. Madlib – Cue 4
    8. Tall Black Guy – The Funky Drummer In A Space Suit
    9. Dude26 & IAMPAUL – Dog Day$
    10. Exile & Blu – Soul Amazing
    11. 12Vince – Freestyleversuch
    12. Soul Investigators – Downtown
    13. Letta Mbulu – What is Wrong with Groovin
    14. Connie Price & The Key Stones – Ragga Doll
    15. Madlib – Cue 6
    16. FloFilz – Rooftops
    17. Klaus Layer – Be as You Are
    18. Artifacts – What Goes on
    19. Dexter – One for Yusef
    20. Yusef Lateef – Like it is
    21. Dorothy Ashby – Wine
    22. Visioneers – Smilin Billy Suite
    23. Glad2mecha – Posse Cut feat. JR2, Alildab & Faynt
    24. Waxolutionists – Commercial Break
    25. Dude26 – Warmer
    26. Figub Brazlevič – The Challenge
    27. Wun Two – Oir
    28. Figub Brazlevič – I Put My J To Sleep
  • Międzygalaktyczne wyprawy muzyczne DJ-a Qberta

    Międzygalaktyczne wyprawy muzyczne DJ-a Qberta

    5–8 minut

    Każda osoba utożsamiająca się mniej lub bardziej z hip hopem powinna dobrze znać korzenie tej kultury. Od wczesnych lat istnienia tego ruchu ogromną rolę odgrywali DJ’e, którzy w latach 70.tych i w pierwszej połowie lat 80.tych znajdowali się w centrum wszystkich wydarzeń. W dalszych latach do głosu zaczęli dochodzić raperzy i producenci, zaś DJ’e nie mogli liczyć na taki szacunek, jak wcześniej. W połowie lat 90.tych sytuacja ta uległa poprawie za sprawą serii „Return Of The DJ”, ale tylko na krótko. Obecnie naprawdę niewielu rasowych DJ’ów może nadal cieszyć się uznaniem w oczach większości odbiorców. W czołówce najbardziej poważanych turntablistów posiadających długi staż na scenie hip hopowej jest znamienity DJ Qbert. Legendarny artysta przygotował w połowie roku dwa głośne wydawnictwa – „Extraterrestria” i „GalaXXXian” – wydane nakładem Thud Rumble.

    Obok pionierów hip hopu (Kool DJ Herc, Afrika Bambaataa, Grandmaster Flash, Jam Master Jay, DJ Jazzy Jay, DJ Hollywood, etc.) można wyróżnić szereg innych uznanych turntablistów. Większość z nich uzyskała rozgłos poprzez udane starty w licznych bitwach turntablistycznych, szczególnie popularnych pod koniec lat 80.tych oraz w trakcie lat 90.tych. Jednym z najbardziej utytułowanych turntbalistów w historii jest bez wątpienia DJ Qbert. Wspaniały sztukmistrz gramofonów pozostaje aktywny na scenie muzycznej od ponad dwóch dekad. Jego umiejętności szybko zostały dostrzeżone i docenione przez innych. Na przełomie lat 80. i 90.tych Richard Quitevis znalazł uznanie w oczach ludzi nie tylko na lokalnej scenie w San Francisco, ale także wśród postaci z pozostałych części USA. Jednym z pierwszych sympatyków jego talentu okazał się Crazy Legs, który następnie włączył Kalifornijczyka do Rock Steady Crew. Qbert odebrał to jako ogromną nobilitację i z większym zapałem zabrał się do pracy nad swoimi rutynami. Szybko wyszło na jaw, iż posiada on niewiarygodną wręcz smykałkę do grania imprez oraz potrafi zabłysnąć na potyczkach turntablsitycznych organizowanych na terenie Stanów Zjednoczonych.

    W trakcie swojej działalności zdążył on zasłynąć na niejednych zawodach DJ’skich. W latach 1991-94 osiągał on znaczące sukcesy podczas kolejnych edycji cyklu DMC, zostając mistrzem USA oraz drużynowym mistrzem świata wraz z kompanami z Rock Steady DJs i Dreamteam (wówczas Mixmaster Mike i Apollo towarzyszyli jemu podczas bitew; wcześniej wszyscy trzej współtworzyli grupę FM20). Wraz z licznymi występami na imprezach przeznaczonych dla DJ’ów, Qbert rozpoczął także działalność wydawniczą. Od 1993 roku wypuścił on masę mniejszych i większych projektów, które ukazywały się w różnych formach i pod często innymi pseudonimami (Darth Fader, Super Seal, The Emergency Skratcher). Jego konikiem przez długi okres było przygotowywanie battle breaków, których wydał dziesiątki. Do ważniejszych materiałów z tej serii należą „Needle Thrashers”, „Dirt Style Records 10 Year Anniversary: The Golden Thrash Can 1992-2002”, „Breaktionary” oraz „Super Seal” (jeden z jego aliasów). Wraz z pozostałymi członkami supergrupy turntablistycznej Invisibl Skratch Piklz opublikował słynny cykl „The Shiggar Fraggar”.

    Ponadto DJ Qbert zapisał się na kartach historii jako jeden z największych specjalistów od umiejętnego tworzenia materiałów zawierających dużą ilość elementów turntablistycznych, ale jednocześnie przyswajalnych ogółowi słuchaczy. Doświadczony muzyk udowodnił to choćby na „Demolition Pumpkin Squeeze Musik” z 1994 roku oraz głośnym projekcie „Wave Twisters”. W ostatnich latach DJ związany z marką Vestax spędzał czas na licznych imprezach na całym świecie w międzyczasie pracując nad nowymi wydawnictwami. Po wydanym dwa lata temu „Super Seal In The 4th Dimension” oraz ubiegłorocznym wspólnym przedsięwzięciu z DJ’em Craze’em„Slow Roasted Superseal + Traktor Scratch”Darth Fader ponownie pozytywnie zaskoczył branżę hip hopową. W lipcu wydał on dwie płyty – „Extraterrestria” i „GalaXXXian” – które stanowią kolejny krok do przodu w jego działalności muzycznej.

    Wydanie podwójnego albumu było możliwe dzięki skutecznej kampanii crowdfundingowej przeprowadzonej na Kickastarterze. Trzeba przyznać, że przedstawiciel Zachodniego Wybrzeża USA włożył dużo pracy w powstanie swojego najnowszego projektu, decydując się na sprawdzenie się w roli producenta, turntablisty i narratora wszystkich opowieści. Jaki uzyskał on efekt na „Extraterrestria” i „GalaXXXian”? Ano naprawdę znakomity. Zajmijmy się najpierw pierwszą z tych płyt, która przenosi słuchaczy gdzieś do niezbadanych dotąd galaktyk. Follow-up do „Wave Twisters” powstawał naprawdę kawał czasu gdzieś w odmętach Galactic Skratch Federation. DJ Qbert wraz z Daną Leong, Chadem Hugo (NERD/The Neptunes), DJ’em IQ, Tipsym i DJ’em Zeke stworzył brawurowy i nie posiadający ani grama sztampowości soundtrack do kosmicznych wypraw. Pomimo tego iż poszczególne utwory na longplayu pochodzą z różnych lat, to całość produkcji pozostała spójna i przejrzysta, zaś wybrane techniki turntablistyczne i scrathe są podane w doskonałej równowadze z podkładami muzycznymi. Futurystyczne dźwięki rozbrzmiewające na „Extraterrestria” nie pozwalają nudzić się przy tym albumie. DJ Qbert pokazał się jako wytrawny specjalista od tworzenia rozbudowanych i przyciągających uwagę utworów. „Ascender (Agartha)”, „Bloom (Plantoids)”, „Astro Frog (Mintakan)”, „Nautilus (Pleiadian)” czy „Jiu-Jitsu (Gaian)” wypadają niemal bez zarzutu i mogłyby spokojnie trafić na ścieżkę dźwiękową do filmów science-fiction.

    „Extraterrestria” trafiło na Soundclouda. Pierwszą odsłonę dwupłytowego wydawnictwa DJ’a Qberta promują następujące utwory – „She Throws The Beat Down” (nagranie ostatecznie nie znalazło się na trackliście LP), „Moth-Rah (Mothmen)” oraz „Ascender (Agartha)”. Dodatkowo mieszkaniec Cali opublikował mix zawierające bonusowe materiały dotyczące tego materiału. „Extraterrestria Omnibus” stanowi udane rozszerzenie projektu.

    Tracklista

    1. Moth-Rah (Mothmen)
    2. Medusa (Nagas)
    3. Ascender (Agartha) feat. Chad Hugo & Tipsy
    4. Draconian (Reptilian)
    5. Bloom (Plantoids) feat. Craig Abaya & Tipsy
    6. Spectre (Moon Men)
    7. HuverKraft (Greys) feat. Dana Leong, DJ Zeke & Coppe
    8. Astro Frog (Mintakan)
    9. Broken ButterFlies (Orion Hybrids)
    10. Nautilus (Pleiadian)
    11. Jiu-Jitsu (Gaian) feat. DJ IQ of the Handroidz
    12. Labyrinth (Pegasian) feat. Dana Leong

    Druga część międzyplanetarnej sagi DJ’a Qberta, „GalaXXXian”, różni się od „Extraterrestria” pod względem konstrukcji. W czasie gdy na pierwszej płycie kalifornijski wirtuoz gramofonu postawił na głównie autorskie środki ekspresji, to na drugim albumie podzielił się stworzeniem klimatu wraz z plejadą raperów (uzupełnianych gdzieniegdzie przez innych artystów). W ten sposób powstał oryginalny i pozbawiony jakichkolwiek schematów przekaz płynący z Ziemi (Gai). Wśród gości na tym projekcie występują w głównej mierze bliscy przyjaciele DJ’a Qberta, dopasowywani pod konkretne beaty i sprawnie odnajdujący wspólny język z gospodarzem LP. Do najrówniejszych nagrań na należą kolejno: „Back Suspension” z Kool Keithem, „OG BBOY” z Mr. Lifem, El-P i Maliciousem Lee, „Crosshairs” z Bambu (utwór pojawił się też na wydawnictwie tego wykonawcy, „Sun of a Gun”), „Mud Wrestler” z Soul Khanem, „Liquifly” z Del the Funky Homosapienem oraz „Pie Fighters” z DZK-em, Madchildem i Sicknature’em. „GalaXXXian” całościowo wypada gorzej niż „Extraterrestria”, aczkolwiek nie należy mówić o tym wydawnictwie jako grubym rozczarowaniu. Przede wszystkim należy docenić starania DJ’a Qberta, który oddał do rąk słuchaczy porządną płytę producencką.

    Wydawnictwo można odsłuchać za pośrednictwem Soundclouda. „GalaXXXian” podobnie, jak „Extraterrestria” trafiło do obiegu w wersji elektronicznej. W tej chwili trwają prace nad wydaniem obu albumów na płytach kompaktowych i winylowych. Drugi tegoroczny longplay DJ’a Qberta promuje kilka singlowych nagrań – „OG BBOY”, „Crosshairs” oraz „Back Suspension”. Kalifornijski artysta został doceniony w środowisku muzycznym za obie części swoich podróży międzyplanetarnych. „Extraterrestria” oraz „GalaXXXian” uzyskały nominacje do Nagrody Grammy.

    Już jutro DJ Qbert ponownie zawita do Polski. Artysta wystąpi na otwarciu IX Międzynarodowego Festiwalu Filmów Krótkometrażowych ŻubrOFFka w Białymstoku. Jeszcze dzisiaj na naszej stronie pojawią się szczegółowe informacje dotyczące tego wydarzenia.

    Tracklista

    1. Generals feat. Roscoe Umali
    2. Back Suspension feat. Kool Keith
    3. Kooty Kat feat. P.E.A.C.E., Genie Love & Camille Velasco
    4. OG BBOY feat. Mr. Lif, El-P & Malicious Lee
    5. Disco Nap (Rocket Remix) feat. A-Trak, Quazr & Yogafrog
    6. Room Service feat. Tassho Pearce
    7. Crosshairs feat. Bambu
    8. Mud Wrestler feat. Soul Khan
    9. Liquifly feat. Del the Funky Homosapien
    10. Pie Fighters feat. DZK, Madchild & Sicknature
    11. Freaky Thangs feat. Miss Space Worm
    12. Impossible Obstacle feat. Roscoe Umali
  • Bop Alloy prezentuje album Another Day in the Life of​

    Bop Alloy prezentuje album Another Day in the Life of​

    5–7 minut

    Pod koniec roku w każdej dziedzinie życia przychodzi do sporządzenia bilansu zysków i strat. Nie inaczej sprawy wyglądają w branży hip hopowej. W corocznych podsumowaniach najwięcej miejsca zabierają listy płytowe. Większość rankingów skupia się na ocenie wydawnictw artystów związanych z mainstreamem i doskonale rozpoznawalnych przedstawiciele niezależnej strony rapu. Jednak oprócz standardowych zestawień nie brakuje list obejmujących znacznie większe grono niezależnych wykonawców. W najbliższych tygodniach pojawią się na łamach naszego serwisu artykuły o wartościowych tegorocznych projektach, o których warto pamiętać, nawet jeżeli nie były one należycie eksponowane w mediach. Do tej kategorii znakomicie pasuje longplay „Another Day in the Life of​.​.​.” wydany przez formację Bop Alloy (Substantial & Marcus D).

    W czasie tegorocznej wiosny ukazało się multum projektów mniej i bardziej znanych twórców. W okresie wiosennym odbyła się też premiera nowego materiału Bop Alloy. Obaj twórcy odpowiedzialni za powstanie „Another Day in the Life of​.​.​.” posiadają ugruntowaną pozycję w branży hip hopowej. Od lat liczne grono sympatyków undergroundowego rapu ze szczególną uwagą śledzi losy Substantiala. Emcee wywodzący się ze stanu Maryland prowadzi działalność wydawniczą już od ponad dekady. W tym czasie wydał on kilka solowych płyt oraz współpracował z plejadą artystów z kilku kontynentów.

    Od początku kariery muzycznej wykonawcy jest związany z japońskim rynkiem fonograficznym. Jego debiutancki album – „To This Union A Sun Was Born” – ukazał się w 2001 roku nakładem labelu założonego przez NujabesaHyde Out Recordings. Wydawnictwo wyprodukowane przez Jun SebęMonorisicka (DJ’a Deckstreama) wypadło naprawdę okazale i otworzyło Substantialowi drogę do wspólnych sesji nagraniowych z innymi twórcami. W następnych latach pojawiał się on na płytach m.in. Nujabesa, Tonedeffa, Access Immortala, Pack FM-a, Oddiseego, Kenichiro Nishihary i Inverse. Druga solowa płyta rapera – „Sacrifice” – trafiła do obiegu w 2008 roku. W dalszej kolejności długoletni współpracownik QN5 udzielał się gościnnie w nagraniach Kno, Blee, Descry’ego, DJ’a JS-1 czy Kokayiego. We wrześniu 2012 roku doczekaliśmy się trzeciego LP przedstawiciela DMV. Wydane przez Mello Music Group „Home Is Where The Art Is” zostało uznane za jedno z najlepszych wydawnictw tamtego okresu. W ub.r. artysta wypuścił tribute dedykowany Jill Scott, „Jackin’ Jill”. Z kolei w tym roku opublikował on follow-up do „HIWTAI”. Materiał zatytułowany „Art Is Where The Home Is…” zawiera remiksy nagrań z jego poprzedniego albumu.

    Pod koniec ubiegłej dekady Substantial nawiązał bliższą współpracę z producentem z Seattle, Marcusem D. Beatmaker rodem z Północno-Zachodniej części USA to jeden z łączników pomiędzy amerykańskim, a japońską sceną hip hopową. Twórca zaczął skupiać na sobie uwagę słuchaczy począwszy od 2008 roku, kiedy to odbyła się premiera jego debiutanckiego albumu, „Revival Of The Fittest”. Po pierwszym przetarciu wykonawca ze stanu Waszyngton rozpoczął na dobre współpracę z raperami mniej lub bardziej związanymi z Krajem Kwitnącej Wiśni. Rosnące zainteresowanie dokonaniami artysty doprowadziło do re-edycji „Revival Of The Fittest” na rynku japońskim w kwietniu 2010 roku, czego dokonał label Goon Trax. W międzyczasie beatmaker wypuścił następne dzieło, „Shoshin”, skupiając się przy tym na rozwoju własnej oficyny wydawniczej, Marcus D Productions. Ponad trzy lata temu trafił do sprzedaży jego kolejny longplay – „Melancholy Hopeful”. Płyta powstała przy udziale Funky DL-a, One Be Lo, Cise Stara, Emancipatora, Shing02, Pismo czy Awona. W 2012 roku doczekaliśmy się instrumentalnego albumu „Retro’d”, po czym Marcus D zabrał się za realizację drugiej płyty producenckiej. „Simply Complex” ujrzało światło dzienne 2 kwietnia b.r. i wpędziło w kompleksy niejednego jego kompana po fachu ze względu na wysoką wartość artystyczną oraz gościnną obsadę LP (Del the Funky Homosapien, Saigon, Skyzoo, Royce Da 5’9″, Reks, Termanology, Prometheus Brown i inni).

    Premiera tego projektu wypadła tuż przed ukazaniem się na rynku fonograficznym nowej płyty formacji tworzonej przez Substantiala i Marcusa D, Bop Alloy. „Another Day in the Life of​…”. Obaj twórcy nagrywają muzykę od 2010 roku. Amerykańscy wykonawcy szybko odnaleźli wspólny język i zdecydowali się rozszerzyć kooperację. W ramach rozgrzewki przed pierwszą oficjalną płytą wydali oni we wrześniu 2010 roku kompilację „prePAIRED”. Wydawnictwo wprowadziło słuchaczy do świata Bop Alloy, przygotowując przy tym fanów do debiutanckiego albumu. Premierową produkcję duetu – „Substantial & Marcus D are Bop Alloy” – entuzjastycznie odebrano na świecie. W grudniu 2011 roku Substantial i Marcus D opublikowali materiał obfitujący w alternatywne wersje ich utworów, „The R & R (Remixes & Revisions)”. Po tym nastąpiła przerwa wydawnicza zespołu, ale jak czas pokazał, warto było czekać na ich następne dzieło. „Another Day in the Life of​…” to undergroundowy album pełną gębą.

    Wydanie płyty odbyło się dzięki zakończonej pomyślnie kampanii crowdfundingowej na Kickstarterze. Bohaterowie tej publikacji postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i wypuścić projekt własnym sumptem, co ostatecznie z pomocą fanów powiodło się. Zachowanie pełnej swobody twórczej stanowiło ich główny priorytet, co można zauważyć nawet po pobieżnym zapoznaniu się z zawartością ich tegorocznego LP. „Another Day in the Life of​.​.​.” to przede wszystkim znakomite i wykwintne przedłużenie „Substantial & Marcus D are Bop Alloy”. Nawet przeciętny słuchacz z łatwością dostrzeże niesamowitą chemię panującą pomiędzy artystami. Substantial po raz n-ty udowodnił, że jest niezrównanym tekściarzem, który powinien być znacznie bardziej doceniany w niezależnych kręgach hip hopowych. Wypracowane flow, smykałka do plastycznego opowiadania historii, świetny głos czynią z niego praktycznie kompletnego rapera. Jednak nie można tutaj pominąć zasług Marcusa D. Producent to nie tylko dopełnienie Substantiala, ale również wykwalifikowany architekt warstwy muzycznej. Dzięki niemu poszczególne utwory na płycie są uduchowione i brzmią zadowalająco. Kolorytu nagraniom na „Another Day in the Life of​.​.​.” dodają zaproszeni goście – Steph, The Sapphic Songstress, Justis, Cise StarOma Pearl, Carolyn Malachi oraz Pismo. Piękne kompozycje pokroju „Autumn Leaves”, „The Proposal”, „Coming Home” czy „Count On Us” mogą zainspirować przy tym niejedną osobę.

    Kwietniowy projekt opublikowano na Bandcampie. Wydawnictwo ukazało się zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej. Oprócz płyt kompaktowych można nabyć winylowe wydanie albumu (w okrojonej formie, bez kilku utworów). „Another Day in the Life of​.​.​.” promuje zestaw singli – „Count On Us”, „Writing My Wrongs”, „Step Into The Cypher” oraz adekwatne na obecną porę roku „Autumn Leaves”. Dodatkowo wykonawcy opublikowali krótkie promo video. Bop Alloy odpowiada za jeden z lepszych tegorocznych materiałów. Substantial i Marcus D to kompletny duet, który powinien być kojarzony przez każdego słuchacza poszukującego muzyki hip hopowej z duszą.

    Tracklista

    1. Waiting Room
    2. Coming Home feat. Steph, The Sapphic Songstress
    3. Not 4 Show feat. Steph, The Sapphic Songstress
    4. Why Not (TFWNN)
    5. Another Night At Club Family
    6. Saxophone Jones’ Revenge
    7. Sketches of Pain feat. Oma Pearl of Conjure Woman
    8. Count On Us feat. Steph, The Sapphic Songstress
    9. Step Into The Cypher feat. Cise Starr of CYNE
    10. Writing My Wrongs feat. Justis
    11. Your Truth feat. Steph, The Sapphic Songstress
    12. Espelho feat. Carolyn Malachi
    13. New Dawn
    14. Autumn Leaves feat. Pismo
    15. The Proposal
    16. Waiting Room (Freestyle) [Bonus track]
  • Sage Francis powraca z nową płytą – Copper Gone

    Sage Francis powraca z nową płytą – Copper Gone

    4–6 minut

    W latach 90.tych funkcjonowanie i odbieranie branży hip hopowej zostało na zawsze zmienione przez niesławny i tragiczny w skutkach konflikt East vs. West Coast. Po śmierci 2paca i The Notoriousa B.I.G. doszło do ogromnego krachu w tym środowisku i tysiące osób odwróciło się od mainstreamu. W ten sposób pod koniec ubiegłego stulecia do głosu zaczęli dochodzić niezależni twórcy, których muzyka w niczym nie przypominała nagrań głównego nurtu rapu. W undergroundzie jak grzyby po deszczu pojawiali się wtedy nowi artyści i wydawcy przynosząc przy tym świeży powiew na scenie hip hopowej. Wśród wielu charyzmatycznych i utalentowanych twórców z tamtego okresu często komplementowany był Sage Francis. Po latach raper związany niegdyś z Anticonem i Epitaph Records nadal posiada licznych fanów. Artysta rodem z Rhode Island powrócił w połowie br. z płytą „Copper Gone”.

    Wielu undergroundowych raperów, którzy mają na swoich kontach niejedno udane wydawnictwo, pierwsze lata na scenie hip hopowej spędziło na licznych bitwach freestyle’owych. Jednym z najbardziej utytułowanych utytułowanych Emcees pod tym względem jest bez dwóch zdań Sage Francis. Amerykański artysta zajmuje się na poważnie muzyką od przełomu wieków. Do najważniejszych wydarzeń z tamtego okresu należy założenie przez bohatera tego artykułu niewielkiego labelu (Strange Famous Records), wygranie bitwy freestyle’owej podczas prestiżowych zawodów Scribble Jam w 2000 roku oraz wypuszczenie głośnego singla „Makeshift Patriot” krytykującego amerykańskie media po wydarzeniach z 11 września. Wszystko to sprawiło, że jego osobą zaczęły interesować się różne wytwórnie płytowe. Jedna z nieśmiertelnych plotek dotyczyła rzekomej oferty kontraktowej ze strony słynnego Def Jamu. Podobno Sage Francis nie chciał zostać kolejnym białym raperem w tzw. majorsie i dlatego też odrzucił tę propozycję, chociaż trzeba przyznać, iż owe pogłoski miały głównie na celu nadanie większej autentyczności twórcy.

    Ostatecznie raper zdecydował się wydać debiutancki album w Anticonie. „Personal Journals” ujrzało światło dzienne w 2002 roku i spotkało się z entuzjastycznym wręcz przyjęciem w niezależnych kręgach hip hopowych. Recenzenci i przeciętni słuchacze kompletowali doskonałą warstwę liryczną, ogromny zasób słownictwa i zdolność artysty do tworzenia zapadających na długo w pamięć utworów. Wszystkie te atuty potwierdziły się na kolejnych jego projektach – „Hope”, „A Healthy Distrust” oraz „Human the Death Dance”. Dzięki tym płytom Sage Francis uzyskał legendarny status w undergroundzie i był wymieniany jednym tchem obok Brothera Aliego, Aesop Rocka, Atmosphere czy Eyedei & Abilitiesa. Sprawy nabrały innego obrotu po wydaniu przez założyciela Strange Famous Records albumu „Li(f)e” w 2010 roku. Wydawnictwo znacznie różniło się klimatem i zawartością w porównaniu do poprzednich materiałów wykonawcy i wywołało masę dyskusji dotyczących jego przyszłości w branży. Po opublikowaniu tej płyty twórca postanowił odpocząć na kilka lat od nagrywania muzyki. Powrócił on pod koniec 2013 roku mixtape’em „Sick To D(eat)h”. Wydawnictwo zwiastowało powrót starego-dobrego Sage Francisa. Kompilacja bezpośrednio wprowadzała również do jego kolejnego longplaya, „Copper Gone”, który był wyczekiwany przez wielu odbiorców.

    Projekt zadebiutował na kilka tygodni przed ubiegłymi wakacjami. Wydawnictwo skupiło na sobie uwagę masy serwisów muzycznych, nie tylko stricte hip hopowych. Zdecydowana większość osób wychowanych na starszych płytach słynnego rapera liczyła na co najmniej porządny materiał, który zatrze niekorzystne wrażenie po „Li(f)e”. Jak się okazało, kilkuletnia przerwa przydała się Sage Fracisowi, gdyż zaprezentował on wysoką formę na „Copper Gone” dostarczając kompletny longplay. Przy pracy nad piątym albumem artysta skorzystał z podkładów szeregu producentów (Cecil Otter, ALXNDRBRWN, James Hancock, Poindexter, Reanimator, Le Parasite, Buck 65, Prolyphic, Anders Parker, Alias, Dub Sonata, John Ash, Kurtis SP). Wszyscy z tych beatmakerów postarali się o stworzenie odpowiednich i pasujących do charakterystycznego stylu Emceego beatów. W tym środowisku ikona undergroundu czuła się, jak ryba w wodzie. W dalszym ciągu Sage Francis potrafi dostarczyć świetne utwory,kładąc przy tym nacisk na wysoki poziom swoich tekstów. W zasadzie to każde nagranie pochodzące z płyty zasługuje na osobną wzmiankę, co jest najlepszym świadectwem, jakie może otrzymać ten album. W szczególności należy poświęcić więcej czasu na rozgryzienie „Grace”, „ID Thieves”, „Dead Man’s Float”, „Make Em Purr”, „Once Upon A Blue Moon” oraz „Vonnegut Busy”. Powrót w dobrym stylu, aczkolwiek niełatwo przejść przez wszystkie tracki na tym projekcie i dokładnie zrozumieć skomplikowany świat kreowany przez jego twórcę.

    Część utworów z płyty jest dostępna do odsłuchu za pośrednictwem Bandcampa. W zawartością całego albumu można zapoznać się za pośrednictwem Spotify, Deezera i pozostałych serwisów tego typu. Oprócz wersji elektronicznej „Copper Gone” można otrzymać w wydaniu fizycznym (płyty CD i winyle). W sprzedaży również instrumentalna wersja LP. Wydawnictwo promują następujące utwory – „Vonnegut Busy”, „Grace” i „Make Em Purr”. Do drugiego i trzeciego tracka powstały również videoclipy. Sage Francis powrócił na scenę hip hopową w pięknym stylu. Jego tegoroczny longplay niebawem zagości w niejednym rankingu podsumowującym mijający rok.

    Na koniec jeszcze jedna informacja dotycząca właściciela Strange Famous Records. Już w najbliższą sobotę, 22 listopada, Sage Francis po raz pierwszy zagości w Polsce. Jedyny koncert amerykańskiego artysty odbędzie się we wrocławskim klubie Firlej. Szczegółowe informacje odnośnie nadchodzącego wydarzenia znajdziecie na stronie wydarzenia na Facebooku.

    Tracklista

    1. Pressure Cooker (prod. Cecil Otter of Doomtree)
    2. Grace (prod. ALXNDRBRWN)
    3. ID Thieves (prod. James Hancock & Poindexter)
    4. Cheat Code (prod. Reanimator)
    5. Dead Man’s Float (prod. Cecil Otter of Doomtree)
    6. Over Under (prod. Le Parasite)
    7. Make Em Purr (prod. Buck 65)
    8. Vonnegut Busy (prod. Prolyphic)
    9. Thank You (prod. Anders Parker)
    10. The Set Up (prod. Alias)
    11. The Place She Feared Most (prod. Reanimator)
    12. Once Upon A Blue Moon (prod. Dub Sonata)
    13. Say Uncle (prod. John Ash)
    14. MAINT REQD (prod. Kurtis SP)
  • Renegade Brass Band z żywiołową płytą RBB: Rhymes, Beats & Brass

    Renegade Brass Band z żywiołową płytą RBB: Rhymes, Beats & Brass

    3–5 minut

    Nie trzeba być wielkim znawcą muzycznym, aby wiedzieć, że rap w połączeniu z tzw. żywymi instrumentami zyskuje dodatkowego kolorytu. Już w latach 90.tych formacje łączące raperów, producentów i muzyków sesyjnych wnosiły spory powiew świeżości na ówczesnej scenie hip hopowej. Od wielu lat powszechnie szanowaną grupą, którą uznaje się za jedną z najlepszych dziejach, pozostaje The Roots. Oprócz filadelfijskich tuzów można wyróżnić niejedną hip hopową orkiestrę z różnych stron świata. Wystarczy wymienić w tym miejscu przedstawicieli Florydy, ArtOfficial, francuskie Versus, Will Sessions z Detroit, nowojorskie Dujeous, El Michels Affair i Exact Change Project czy około hip hopowe Ozomatli z Los Angeles. Kolejnym świetnym przykładem dobrze prosperującego live bandu jest brytyjskie Renegade Brass Band. Nowa płyta formacji, „RBB: Rhymes, Beats & Brass”, dowodzi ich dużej muzycznej klasie.

    Wszyscy wiedzą, że nagrywanie płyt to jedno, a granie imprez to co innego. Większość artystów z mniejszym lub większym powodzeniem łączą te dwie strony działalności w branży. Jednak tylko nieliczni opanowali występy przed publiczności do perfekcji. Renegade Brass Band należy umieścić w tym gronie wykonawców. Zespół założony w brytyjskim Sheffield w lutym 2009 roku odznacza się wyjątkowością pod kilkoma względami. Przede wszystkim zwraca uwagę niecodzienny skład formacji – 8 waltornistów (sic!), 2 perkusistów, Emcee (V3xation) i DJ (DJ Zxodiac). Właśnie tak skompletowana mieszanka muzyków znalazła wspólny język, który wychodzi od klimatów brassowych. Oprócz tego grupa z Wysp Brytyjskich korzysta z elementów funkowych, hip hopowych, jazzowych czy soulowych, nadając im nową jakość. RBB wprost fantastycznie wypada na żywo, za co zbiera komplementy od przedstawicieli mediów już od kilku lat. Brytyjczycy są często zapraszani na różne wydarzenia muzyczne odbywające się w Europie. Tylko w zeszłym roku wspierali oni na scenie Grandmaster Flasha, Public Enemy, Xaviera Rudda, The Apples, Quantica, Craiga Charlesa, Rodneya P & Skitza, Ms. Dynamite i pozostałych wykonawców. Jednak również nagrania studyjne grupy przejawiają dużą wartość artystyczną.

    Pierwszy materiał Renegade Brass Band„Radio Rebelede” – trafił do obiegu w lutym 2011 roku. EP-ka ujawniła spory potencjał grupy i oszałamiający wręcz eklektyzm ich nagrań. W następnych miesiącach formacja rozpoczęła współpracę z szeregiem brytyjskich artystów. Na Record Store Day 2013 wspólnie z Rodneyem P i Harleighblu przygotowali singiel winylowy „Success” b/w „Live Up”. Ponadto członkowie RBB udzielili się na płycie drugiego z tych twórców, „Forget Me Not”. Również w tym samym roku pojawiła się siódemka z remiksami jednego z nagrań Renegade Brass Band„Take No Chances, Make No Change”. Za alternatywne wersje utworów odpowiadali Lack Of Afro i Diesler. Dwunastoosobowy kolektyw wziął też udział w projekcie „There Were Seven – Remixes” The Herbaliser. Na tym wydawnictwie znalazł zremiksowany utwór „March of The Dead Things”, który wyszedł więcej niż poprawnie. Po tych przebieżkach RBB zdecydowało się w końcu na wypuszczenie debiutanckiego longplaya. Premierę „RBB: Rhymes, Beats & Brass” skrzętnie odnotowało wiele europejskich serwisów muzycznych.

    Renegade Brass Band wydaje płytę RBB: Rhymes, Beats & Brass

    Wydawnictwo pojawiło się w sprzedaży w połowie ubiegłych wakacji. Największym wyzwaniem mieszkańców Sheffield było przeniesienie koncertowej energii na płytę studyjną oraz udowodnienie, że są w stanie nagrać spójny album utrzymany w charakterystycznym dla siebie klimacie. Czy członkowie Renegade Brass Band wyszli z tego obronną ręką? Jak najbardziej tak. „RBB: Rhymes, Beats & Brass” wystawia zespołowi piękną laurkę, stawiając ich nie tylko pośród wybitnych formacji koncertowych, ale także wykonawców potrafiących tworzyć soczyście brzmiące nagrania. Co ważniejsze, grupa nie korzysta tylko z charakterystycznych składowych brassu lecz dokłada do tego również autorskie pomysły i rozwiązania. Poszczególne kompozycje na tym longplayu zyskały dzięki V3xationowi i DJ’owi Zxodiacowi. Właśnie ten duet wprowadzający elementy hip hopowe odegrał istotną rolę w ukształtowaniu pełnego projektu. Spędzając przy tym płycie nieco więcej czasu i zapoznając się bliżej z utworami pokroju „This Shall Not Stand”, „Zealots”, „Take No Chances, Make No Change” czy „Folding Money” można prawdziwie docenić sierpniowy album. Latynosi powinni być dumni z tego, że Europejczycy potrafią tak umiejętnie i nowatorsko nawiązać do ich muzyki.

    „RBB: Rhymes, Beats & Brass”, podobnie zresztą jak pozostałe projekty brytyjskiej formacji, znajdziecie na Bandcampie. Renegade Brass Band przy udziale Nah’m Sayin’ Records wypuściło ten krótki album w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Do jednego z singli promujących sierpniowy projekt, „Zealots”, ukazał się też videoclip nakręcony przy wsparciu ze strony Exposed Magazine. Oprócz tego możecie poniżej obejrzeć EPK zespołu. Przy nieco większym zaangażowaniu słuchaczy, Renegade Brass Band może święcić jeszcze większe sukcesy niż do tej pory.

    Tracklista

    1. This Shall Not Stand
    2. Take No Chances, Make No Change
    3. Just Business
    4. Barrio
    5. The Shakedown
    6. Junktion
    7. Folding Money
    8. Zealots
  • J-Zone cierpi na Peter Pan Syndrome

    J-Zone cierpi na Peter Pan Syndrome

    4–6 minut

    W tym momencie zdecydowana większość słuchaczy żyje licznymi nowymi produkcjami z tej jesieni przygotowując się przy tym do nadchodzącemu wielkimi krokami podsumowaniu roku, które na kilka tygodni opanuje branżę muzyczną. Zamiast zajmowania się kolejnymi nowościami na rynku fonograficznym, proponuję przynajmniej na chwilę wrócić do wydawnictw z ubiegłego roku. W trakcie 2013 roku ukazało się nie mniej ważnych i wartościowych materiałów, co w roku bieżącym. Wystarczy spojrzeć na to, jakie klasowe płyty ukazały się w tamtym okresie. Tylko w drugim półroczu 2013 otrzymaliśmy albumy od Oddiseego, Ka, Blue Sky Black Death, Black Milka, The Foreign Exchange, Tanyi Morgan czy Klausa Layera. We wrześniu ub.r. równie dużo zamieszania w niezależnych kręgach hip hopowych wprowadził longplay „Peter Pan Syndrome” J-Zone’a.

    W świecie hip hopowym istnieje wąskie grono artystów, którzy trafiają ze swoją twórczością do określonej niszy odbiorców, będąc zupełnie nierozumianymi przez większe audytorium. Jako przykład takiej postaci można podać J-Zone’a. Wykonawca wywodzący się z nowojorskiego Queens to jeden z najciekawszych przedstawicieli tamtejszej sceny, wyróżniający się na tle innych raperów i producentów nie tylko za sprawą muzyki. Już od wczesnej młodości nowojorczyk jest związany z branżą hip hopową. W pierwszych latach styczność mieszkańca Wielkiego Jabłka polegała głównie na pomocy w studiach nagraniowych Power Play Studios i Vee-Dubbs. Dzięki temu wyniósł on doświadczenie odnośnie funkcjonowania środowiska rapowego, co zaprocentowało w jego późniejszej działalności.

    Pomimo tego iż J-Zone nagrywał muzykę już na przełomie lat 1993-94, to na jego debiutancką płytę trzeba było zaczekać do 1998 roku. Wtedy to ukazał się album „Music For Tu Madre”. Wydawnictwo wydane własnym sumptem przez artystę znacznie różniło się od standardowego projektu rapowego. Wychowanek Queens zaprezentował w swoich tekstach niesamowite natężenie sarkazmu, dystansu do siebie, dziwacznych porównań i sporej dawki humoru. Wszystko to pojawiało się na każdym jego kolejnym materiale. Do najistotniejszych projektów artysty należą „Pimps Don’t Pay Taxes”, „$ick of Bein’ Rich”, „A Job Ain’t Nuthin but Work”, „Gimme Dat Beat Fool: The J-Zone Remix Project” i „To Love a Hooker: The Motion Picture Soundtrack”. W 2006 roku światło dzienne ujrzał longplay grupy The Boss Hog Barbarians, którą J-Zone założył wraz z Celph Titledem. „Every Hog Has Its Day” opinia publiczna odebrała w podobny sposób, jak poprzednie wydawnictwa bohatera tego artykułu. Projekt docenili jedynie słuchacze podchodzący do rapu z dystansem, traktujący twórczość nowojorczyka z przymrużeniem oka i potrafiący odnaleźć się pośród jego specyficznych utworów.

    Wszyscy ci, którzy dobrze kojarzą nowojorskiego artystę, pamiętają także o drugiej stronie jego działalności. J-Zone znakomicie sprawdza się w roli dziennikarza muzycznego, współpracując od lat z legendarnym Ego Trip. Koronnym potwierdzeniem tego jest wydana 3 lata temu wybitna książka o zawiłym tytule, „Root for the Villain: Rap, Bullshit and a Celebration of Failure”. Wydawnictwo przychylnie przyjęli recenzenci poszukujący niestandardowego i pozbawionego wszelkich schematów spojrzenia na hip hop. Publikacja stanowi również pomost łączący wcześniejszą działalność muzyczną twórcy opublikowanymi do 2011 roku z kolejnymi jego projektami. J-Zone powrócił z płytą „Peter Pan Syndrome” ponad rok temu, która szybko rozeszła się pomiędzy sympatykami głównie starej szkoły rapu.

    Premiera albumu wypadła na początku września ub.r., co zbiegło się z gorącym okresem wydawniczym w branży muzycznej. Materiał opublikowany przez label założony przez nowojorczyka, Old Maid Entertainment Inc. (urocza nazwa), nie tylko wytrzymał napór konkurencji, ale także okazał się jednym z najważniejszych projektów wypuszczonych w pierwszym miesiącu po ubiegłorocznych wakacjach. Co przekonało ludzi do sięgnięcia po ten longplay? W tym przypadku zadziałał nie tylko chwytliwy tytuł idealnie podkreślający wydźwięk LP, ale także to, że J-Zone w końcu spotkał się z większym zainteresowaniem branży hip hopowej. Pokaźna liczba serwisów muzycznych komplementowała „Peter Pan Syndrome” za wysoką wartość artystyczną i nie uleganie żadnym wpływom i panującym trendom (również w undergroundzie). Nie dość, iż cały album jest dedykowany tym, którzy przez całe życie nie chcą dorosnąć i żyją niczym Piotruś Pan, to na dodatek został podany w taki sposób, że nietrudno tutaj o szczery i szeroki uśmiech. Jay Mumford nic się nie zmienił i w dalszym ciągu realizuje się jako doceniany jedynie przez garstkę słuchaczy, żartobliwie opowiadający o swoich słabostkach, niedoskonałościach i porażkach artysta. Trudno znaleźć drugiego takiego przedstawiciela sceny hip hopowej, kapitalnie oprowadzającego po swoim złożonym i zajmującym świecie. Warstwa liryczna podana w formie przypominającej trash talk idealnie i wybornie łączy się z podkładami. Utwory pokroju „Gadget Ho”, „Crib Issues”, „Jackin For Basquiats”, „Gimme A Hit” i „No Plan A” to wizytówki tego albumu. Zaproszeni na płytę goście – Al-Shid, Breeze Brewin, Celph Titled, Has-Lo (nareszcie ktoś jego docenił) oraz Swagmaster Bacon – upiększają ten uroczy materiał.

    Stream albumu znajdziecie na Bandcampie. „Peter Pan Syndrome” doczekało się wydania w kilku formatach. Oprócz wersji elektronicznej projekt ukazał się w każdym dostępnym formacie fizycznym (płyty kompaktowe i winylowe, kasety). Ponadto pojawiła się w obiegu instrumentalna wersja materiału. J-Zone promuje płytę poprzez singlowe nagrania „Gadget Ho” oraz „Crib Issues”, do których nowojorski artysta dołożył pierwsze w swojej karierze teledyski. Wszystkich dodatkowych informacji na temat LP dowiecie się z materiału video „J-Zone In the Studio: Limitations and Mistakes”, w którym Jay Mumford opowiada o tajnikach swojego procesu twórczego i zamiłowaniu do grania na perkusji.

    Po wydaniu „Peter Pan Syndrome” J-Zone zabrał się za realizację kolejnych projektów. Nowojorczyk wypuścił dwie siódemki – „Zonestitution” oraz „Stick Up” b/w „Mad Rap” – oraz płytę „Lunch Breaks”. Oprócz tego dzięki Chopped Herring Records pojawiła się w obiegu kompilacja najwcześniejszych nagrań wykonawcy z NYC – „The 1993 Demos EP”. Wszystko wskazuje na to, iż niebawem ten przesympatyczny twórca ponownie zawita do naszego serwisu.

    Aktualizacja: J-Zone, jak przystało na wiecznego dziwaka, usunął niemal cały swój katalog płytowy z sieci. W tej chwili utwory z „Peter Pan Syndrome” są dostępne jedynie na YouTube.

    Tracklista

    1. It’s A Trap!
    2. R.A.’s Career Advice
    3. Gadget Ho
    4. Molotov Cocktail
    5. Opposites Attract feat. Al-Shid
    6. Miscegenation On Ya Station!
    7. Crib Issues
    8. Jackin For Basquiats
    9. The Drug Song (Remix)
    10. Player Potion feat. Chief Chinchilla
    11. Hog Slop feat. Celph Titled
    12. Rap Baby Boomers
    13. An Honest Day’s Robbery feat. Has-Lo
    14. Gimme A Hit
    15. Trespasser
    16. Black Weirdo
    17. The Fox Hunt feat. Breeze Brewin of The Juggaknots
    18. Roaches In The Kitchen
    19. Peer Pressure
    20. Peter Pan Syndrome
    21. No Plan A
    22. Mo’ Pork feat. Swagmaster Bacon
  • Instrumentalny album FloFilza – Metronom

    Instrumentalny album FloFilza – Metronom

    3–4 minut

    W ostatnich latach nastąpił znaczny rozwój międzynarodowej sceny producenckiej. Dzięki nieograniczonym możliwościom publikowania muzyki setki beatmakerów doszło do głosu zdobywając przy tym uznanie ze strony słuchaczy. Przypatrując się twórcom ze Starego Kontynentu nie sposób obojętnie przejść obok artystów rezydujących w Niemczech. Tamtejsza scena wzbudza podziw niejednej osoby. Wszystko to za sprawą licznych, a przy tym wartościowych, materiałów wypuszczanych przez masę niemieckich producentów. Klaus Layer, Suff Daddy, Iamnobodi, Torky Tork, Bluestaeb, Hulk Hodn, Dexter, Figub Brazlevič, Pawcut, Dramadigs, dude26 i pozostali gwarantują nagrania stojące na wysokim poziomie. Do tej listy wypadać również dopisać beatmakera zamieszkałego obecnie w Aachen, FloFilza. 5 września br. ukazał się jego nowy album – „Metronom”.

    Jeżeli chodzi o klasowych producentów, to nasi zachodni sąsiedzi mają naprawdę kim pochwalić się. Wiele wskazuje też na to, że niebawem do ścisłej czołówki niemieckich beatmakerów dołączy właśnie FloFilz. Z drugiej strony, na pewno znajdą się osoby twierdzące, że ów artysta już teraz należy do grona najzdolniejszych i najlepiej prosperujących tamtejszych twórców. Trzeba przyznać, że wcale nietrudno o argumenty przemawiające na jego korzyść. Wychowany w Belgii, zaś rezydujący od dłuższego czasu na terenie Niemiec wykonawca, co najmniej kilkakrotnie pokazał, iż posiada niemały arsenał możliwości.

    W początkowym okresie działalności, artysta studiujący na co dzień grę na skrzypcach, skupiał się na publikowaniu remiksów i luźnych singli na Soundcloudzie. W ten sposób powoli zdobywał uznanie w oczach słuchaczy, którzy docenili jego warsztat oparty o inspiracje czerpane głownie z dorobku A Tribe Called Quest (szczególnie płyty „Low And Theory”). Oprócz zwykłych odbiorców FloFilz skupił na sobie uwagę niemieckich wytwórni płytowych. W ub.r. ukazała się seria wydawnictw tego twórcy, które trafiły do sprzedaży dzięki Akai47 Records, HHV.DE i Radio Juicy. Beatmaker z Aachen uczestniczył przy wspólnych projektach ze Slowym i 12Vince’em („Dialog”), Pawcutem („Duplex”) i Eloquentem („Love Love”). Do tych wydawnictw dorzucił on kolekcję swoich remiksów, „Some More Remixes”, instrumentalną EP-kę „Keineideeistneu” oraz wydany na siódemce singiel „Tito” b/w „All Your Credits”. Wszystkie wspomniane materiały przyjęto z aprobatą na międzynarodowej scenie producenckiej. Następnie pomocną dłoń do FloFilza wyciągnęła znana oficyna wydawnicza Melting Pot Music. Właśnie dzięki temu labelowi pierwszy solowy longplay beatmakera – „Metronom” – ujrzał światło dzienne.

    Premiera wydawnictwa odbyła się w pierwszy piątek września. Od momentu wypuszczenia teaserów longplaya w postaci utworów „Vigal” oraz „Nomind”, o tym projekcie sporo mówiło się po obu stronach Atlantyku. Wszyscy ci, którzy oczekiwali po FloFilzu albumu na odpowiednio wysokim poziomie artystycznym, nie powinni byli zawieść się. Niemiec pokazał dużą klasę, dostarczając świetnie wyważone LP. „Metronom” to materiał mocno zakorzeniony w jazzie, podany z gustem i gracją. Jazz-hopowe elementy wypełniają produkcję od pierwszych dźwięków otwierającego longplay „Wandfarbe”, aż po ostatnie sekundy ostatniego nagrania na trackliście, „La Coppa Del Jazz”. Jednak nie tylko fani jazzu odnajdą się pośród kompozycji umieszczonych na tej płycie, gdyż FloFilz zadbał też o to, aby po projekt sięgnęli także sympatycy instrumentalnych brzmień hip hopowych bez podziału na jakiekolwiek podkategorie. Warto spędzić przy „Metronom” trochę czasu choćby ze względu na ww. utwory czy pozostałe pokroju „Late Night Cruise”,  „Rooftops” (kapitalnie dobrane cuty z utworu „Feel The High Pt. II” grupy Finsta Bundy), „La Seine”, „Oregano” i „Mercerie”. Całość płynie spokojnym rytmem, snuje się wąskimi uliczkami niczym stare jazzowe kompozycje, wabiąc do siebie przydrożnych odbiorców i zapewniając chwile cudne relaksu.

    FloFilz opublikował album na niezawodnym Bandcampie. Wydawnictwo producenta rezydującego w Aachen ukazało się w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty winylowe i kasety). Materiał promują dwa singlowe nagrania – „Nomind”, „Rooftops” oraz „Vigal”. Do dwóch pierwszych utworów nakręcono również klimatyczne i wiernie oddające charakter tracków videoclipy. Melting Pot Music wcale nie rzucało słów na wiatr, gdyż „Metronom” należy uznać za naprawdę udany projekt. Z kolei FloFilz coraz bardziej rozwija swoje brzmienie, co stanowi świetny prognostyk przed jego kolejnymi płytami.

    Tracklista

    1. Wandfarbe
    2. Veturna
    3. Brückenmarkt
    4. Mercerie
    5. Rue D’Orsel
    6. Nomind
    7. Late Night Cruise
    8. Métro
    9. Nutzlast
    10. Heimweh
    11. Rooftops
    12. Papillon
    13. Zuckerhut
    14. La Seine
    15. Vigal
    16. Oregano
    17. Fake Acts
    18. La Coppa Del Jazz
  • Homeboy Sandman z kolejnym albumem – Hallways

    Homeboy Sandman z kolejnym albumem – Hallways

    3–5 minut

    Jeżeli pojawiają się dyskusje poświęcone najbardziej znaczącym wytwórniom płytowym w dziejach hip hopu, to nie sposób pominąć Stones Throw Records. Legendarna kalifornijska oficyna wydawnicza założona przez Peanut Butter Wolfa odegrała ogromną rolę szczególnie w niezależnych kręgach (około) hip hopowych. W trakcie blisko 20-letniej działalności STR wypuściło dziesiątki singli i longplayów. Wkład tego labelu w rozwój muzyki hip hopowej docenia mnóstwo osób na całym świecie, zaś zasługi tej firmy najlepiej podsumowuje film dokumentalny „Our Vinyl Weighs A Ton”. W tym roku nakładem Stones Throw Records ukazało się sporo materiałów różnych artystów. Wśród nowych wydawnictw labelu pojawiły się kolejne płyty Homeboya Sandmana. Po opublikowanej wcześniej EP-ce „White Sands”, na początku września doczekaliśmy się kolejnego albumu tego oryginalnego artysty – „Hallways”.

    Już coraz mniej we współczesnej branży hip hopowej charyzmatycznych raperów wprowadzających nową jakość, a przy tym oddanych korzeniom tej kultury. Homeboy Sandman zdaje sobie sprawę, iż jest przedstawicielem wymierającego gatunku lecz nic nie wskazuje na to, aby jego twórczość nagle zmieniła się i podporządkowała się obecnie panującym trendom. W tej chwili Emcee pochodzący z nowojorskiego Queens należy do ścisłej czołówki niezależnych artystów, którzy cieszą się szacunkiem słuchaczy rapu, ale i nie tylko. Oryginalny twórca ciężko zapracował na swoją pozycję. Przez kilka lat był kojarzony jedynie z lokalną sceną w NYC, co nieco uległo zmianie po wydaniu w 2010 roku płyty „The Good Sun”. Wydawnictwo stanowiło prawdziwy przełom w karierze muzycznej Angela Del Villara. Album sprzed ponad 4 lat zwrócił uwagę Stones Throw Records. Homeboy Sandman szybko doszedł do porozumienia z legendarną wytwórnią płytową, po czym rozpoczął nagrywanie muzyki pod sztandarem tego labelu.

    Na premierowe projekty artysty wydane przez STR należało zaczekać do 2012 roku. W pierwszej kolejności ukazały się dwie EP-ki – „Subject Matter” oraz „Chimera”. Oba wydawnictwa walnie przyczyniły się do wzrostu zainteresowania wśród słuchaczy z całego świata twórczością tego sympatycznego rapera. Po dwóch krótszych materiałach przyszła kolej na debiutancki longplay Homeboya Sandmana wypuszczony przez Stones Throw Records. „First of a Living Breed” okazało się nad wyraz mocnym i wysublimowanym albumem, jednym z lepszych, jakie trafiły do sprzedaży w 2012 roku. Po tej udanej produkcji Emcee powrócił do nagrywania EP-ek. W okresie od sierpnia 2013 do marca 2014 roku ukazały się trzy jego płyty – „All That I Hold Dear”, „Kool Herc: Fertile Crescent” i „White Sands”. Każdy z tych projektów powstał przy udziale innego producenta (kolejno M. Slago, EL RNTC i Paula White’a). Wszystkie wydawnictwa zostały ciepło odebrane w branży i stanowiły odpowiednie wprowadzenie do następnego LP nowojorczyka. Premiery „Hallways” oczekiwało pokaźne grono odbiorców.

    Pierwszy singiel zapowiadający LP zaprezentowano na początku lipca. „America, The Beautiful” nawiązywało do patriotycznego amerykańskiego utworu i zwiastowało wszystko to, czego należało spodziewać się po całym albumie – mistrzowską grę słowną położoną na świeże beaty. Oryginalne flow rapera z Queens oraz rzadko spotykana zdolność do tworzenia pełnych dwuznaczności historyjek przeważają na jego najnowszym wydawnictwie. „Hallways” to nic innego, jak przedłużenie konceptów, które pojawiały się na poprzednich dokonaniach bohatera tej publikacji.  W dalszym ciągu zaprasza on każdego słuchacza do odbycia podróży po jego skomplikowanym i jedynym w swoim rodzaju świecie. Emcee potrafi z rozbrajającą szczerością opowiadać o sobie, co dobitnie pokazują utwory „Problems” czy „Stroll”. Jak zwykle nie brakuje u niego odniesień do relacji damsko-męskich („Personal Ad”, „Grand Pupa”) oraz do obserwacji społecznych (ww. „America, The Beautiful” czy „Activity”). Na tegorocznym longplayu występują również elementy eskapistyczne („Refugee”), co sprawia, że ta płyta nie jest wcale łatwa w odbiorze. Wymagające nagrania Homeboy Sandman oparł o podkłady bardziej (DJ SpinnaJonwayne2 Hungry Bros, J57Oh NoKnxwledge) i mniej znanych beatmakerów (SoberMindedMusiCProfessor Brian OblivionSOL626, Inspirmentalist, Denone). W poszczególnych trackach partnerują mu Blu, Oh NoJozef Van WissemJ-Live oraz Kurious. Warto mieć na uwadze także to, iż „Hallways” można dobrze poczuć i zrozumieć dopiero po kilkukrotnym przesłuchanie i nie ma co się zrażać do tego wydawnictwa, jeżeli za pierwszym czy drugim razem, nie wszystko jest w pełni jasne. Już taki urok Homeboya Sandmana.

    Stream nowego albumu nowojorskiego wykonawcy znajdziecie na Spotify, Deezerze i pozostałych serwisach tego typu. Stones Throw Records wypuściło projekt w wersji elektronicznej i fizycznej. Płyty winylowe trafiły do sprzedaży 6 października i dodatkowo zawierają bonusowe utwory „Army” i „Holiday” (tracki niedostępne w innych wydaniach LP). „Hallways” promują singlowe utwory „America, The Beautiful” oraz „Problems”. Do tej drugiej ścieżki dołożono również videoclip; teledysk nakręcono też do „Refugee”. Ponadto Homeboy Sandman opublikował specjalny track podkreślający premierę longplaya – „Hallways Out Now”. Tym albumem charyzmatyczny Emcee z NYC udowadnia wszem i wobec, że jest jednym z najjaśniej świecących punktów na hip hopowej mapie świata.

    Tracklista

    1. 1, 2, 3 (prod. DJ Spinna)
    2. America, The Beautiful (prod. Jonwayne)
    3. Loads feat. Blu (prod. 2 Hungry Bros)
    4. Refugee (prod. Jonwayne)
    5. Activity (prod. J57)
    6. Heaven Too feat. Oh No (prod. Oh No)
    7. Problems (prod. Knxwledge)
    8. Grand Pupa (prod. SoberMindedMusiC)
    9. Personal Ad (prod. Professor Brian Oblivion)
    10. Stroll (prod. SOL626)
    11. Unraveling feat. Jozef Van Wissem (prod. Jozef Van Wissem)
    12. Enough feat. J-Live & Kurious (prod. Inspirmentalist)
    13. Army feat. Jeanette Berry (prod. Oh No) [Bonus track vinyl only]
    14. Holiday (prod. Denone) [Bonus track vinyl only]
Translate »