Autor: Witalij

  • L’Orange i Stik Figa ze wspólnym albumem

    L’Orange i Stik Figa ze wspólnym albumem

    3–5 minut

    Ostatnie tygodnie upływają pod znakiem licznych premier płytowych ważnych projektów głównie amerykańskich twórców. We wrześniu i pierwszych dwóch tygodniach października nastąpił istny wysyp wartościowych wydawnictw, o czym już zdążyłem wspomnieć na łamach serwisu. Przyszły miesiąc zapowiada się równie interesująco. W listopadzie pojawią się w sprzedaży płyty m.in. Eminema („Marshall Mathers LP 2”), Latyrx („The Second Album”), Marco Polo („PA 2: The Director’s Cut”), Dudleya Perkinsa („Dr. Stokley”), Esoterica & Stu Bangasa („Machete Mode”). Zanim jednak skupimy się na tych materiałach wypada przedstawić kolejne świeże produkcje. W tym tygodniu oprócz „No Poison No Paradise” Black Milka doczekaliśmy się wspólnego LP duetu L’Orange & Stik Figa – „The City Under The City”. Album doczekał się już wielu wzmianek w serwisach muzycznych.

    Mello Music Group przyzwyczaiło swoich fanów do częstego wypuszczanie płyt nagrywanych w różnych kolaboracjach przez artystów związanych z labelem. Według tego klucza powstały materiały Ugly Heroes, Gensu Deana & Planet Asii, Apollo Brown & OC, The Blackhouse i innych twórców. Jak widać, duet wykonawców z Północnej Karoliny i Kansas znalazł się w doborowym towarzystwie. L’Orange & Stik Figa nie powinni mieć żadnych kompleksów względem wszystkich tych wykonawców, gdyż obaj zdążyli zaistnieć na scenie hip hopowej.

    Spośród tych dwóch artystów większym dorobkiem może pochwalić się ten pierwszy. Producent opierający swoje brzmienie o klimaty w stylu retro wydał trzy pozytywnie odebrane projekty – „The Manipulation EP”, „Old Soul” i „The Mad Writer”. Szczególnie ostatni longplay z ub.r. przyniósł mu liczne pochwały napływające od słuchaczy oraz mediów. Wyjątkowy klimat nagrań L’Orange’a doceniono w Ameryce Północnej i Europie (Jakarta Records wypuściła ubiegłoroczne LP beatmakera na woskach). W porównaniu do swojego nowego partnera muzycznego Stik Figa do tej pory nie wybił się aż tak bardzo w branży. Raper z Topeki może pochwalić się wydaniem płyty „As Himself”; od tego wydawnictwa rozpoczęła się jego współpraca z MMG. Ponadto wykonawca dorzucił kilka mniejszych produkcji („Babylon EP”, „The Ugly Stik EP” oraz „Let You Tell It EP”). „The City Under The City” może stanowić dla niektórych pewnego rodzaju niespodziankę, ponieważ wcześniej nie pojawiały się przesłanki dotyczące kolaboracji tych osób. Jednak po chwili zastanowienia i znalezienia wspólnych cech tych postaci niniejsze LP już nikogo nie będzie dziwić.

    Pierwsze informacje o projekcie podano do wiadomości na początku września. Tytuł płyty wskazywał na to, iż duet amerykańskich wykonawców przygotował autorski koncept na wydawnictwo. Jeżeli poświęcimy trochę czasu na poszukiwania w sieci internetowej, to trafimy na całkiem sporo informacji dotyczących miast pod miastami; odrębnych światów tworzonych przez określane grupy społeczne, ukrytego przed większością ludzi. W odniesieniu do zawartości „The City Under The City” można stwierdzić, że za sprawą własnego przepisu na muzykę L’Orange & Stik Figa nakreślili miejsce, w którym ich twórczość ma się najlepiej. Pierwszy z nich w całości odpowiada za warstwę muzyczną, ponownie zorientowaną na sample pochodzące sprzed kilku dekad, sprawdzające się zarówno w nagraniach wokalnych, jak i kompozycjach instrumentalnych („Dopamine”, „The Wind Picked Us Up” i „Bravo Bravado”). W nowym dla siebie środowisku Emcee z Kansas odnalazł się niemal perfekcyjnie. Jego zwrotki świetnie współgrały się z charakterystycznymi beatami, co w wyniku dało znakomite utwory pokroju „Monochrome”, „Blind Tiger”, „One of Them” i „We Were Heroes”. Wykonawcy zapewnili sobie też solidne wsparcie. Gościnnie na longplayu wystąpili Rapsody, Open Mike Eagle, MindsOne, Has-Lo, 7evenThirty, yU oraz odpowiadający za cuty DJ Iron. Tak dobrane towarzystwo wspólnymi siłami naszkicowało mapę do odnalezienia „The City Under The City”.

    Zgodnie z przewidywaniami Mello Music Group umieściło materiał na Bandcampie. Wydawnictwo można tradycyjnie pobrać z tamtego serwisu w wersji elektronicznej. Z kolei wydania fizyczne na płytach kompaktowych i winylowych można znaleźć w sprawdzonych sklepów muzycznych (UGHH, Access Hip Hop, Fat Beats, HHV.DE, itp.). „The City Under The City” promują ww. singlowe nagrania „Monochrome” i „Blind Tiger” (dostępny bezpłatnie na BC) oraz teledysk nakręcony do „Smoke Rings”. Produkcja L’Orange’a & Stik Figi trafiła na podatny grunt i należy obecnie do najpopularniejszych niezależnych pozycji hip hopowych.

    Aktualizacja #1: 30 października ukazał się remix „Before Midnight”. Alternatywna wersja nagrania zawiera dodatkowy udział Castle. Warstwa muzyczna pochodzi z czasów przypadających na „Old Soul” L’Orange’a, kiedy to producent zajmował się tworzeniem nowych form opartych o kompozycje Billie Holiday.

    Aktualizacja #2: 21 listopada ukazała się instrumentalna wersja „The City Under The City”, co jest ukłonem w stronę sympatyków L’Orange’a. Wydawnictwo trafiło na Bandcampa.

    Aktualizacja #3: 5 grudnia zaprezentowano drugi teledysk promujący „The City Under The City”. Obraz nakręcono do singlowego nagrania „Blind Tiger”.

    Tracklista

    1. Dusty Speakers
    2. Monochrome
    3. Blind Tiger
    4. Before Midnight feat. Rapsody
    5. Decorated Silence feat. Open Mike Eagle & MindsOne
    6. Dopamine (Instrumental)
    7. World of Monsters
    8. One of Them feat. 7evenThirty
    9. The Wind Picked Us Up (Instrumental)
    10. Smoke Rings
    11. Stone Like Me feat. Has-Lo
    12. Among Thieves feat. yU
    13. Bravo Bravado (Instrumental)
    14. We Were Heroes feat. DJ Iron
    15. After All
  • Recenzja LP: Piece Of Mind – Self-Titled

    Recenzja LP: Piece Of Mind – Self-Titled

    3–4 minut

    Structures Built Records | 2012

    W dzisiejszych czasach nie brakuje porównań przedstawicieli new schoolu z ich starszymi kolegami po fachu. Trudno uniknąć zestawiania nowej fali rapu z postaciami rozpoczynającymi swoją działalność naście lat temu, nie mówiąc już o odniesieniach do pionierów i czasów old schoolu. Bardziej doświadczeni artyści komplementują zamiłowanie młodych twórców do poszukiwania nowych form muzycznych i prób pokazania własnej tożsamości. Jednak zdecydowana większość starszych wykonawców krytykuje ich za niemal całkowite odcięcie się od korzeni hip hopowych, brak szacunku dla legend rapu i ubogą warstwę tekstową nagrań. Nawet w undergroundzie zaczyna brakować płyt tworzonych w oparciu o dawne standardy, posiadające duszę, nagrywane z dużą wiedzą muzyczną. 30 października ub.r. ukazał się album zrealizowany w pełni według tych wytycznych – „Self-Titled” grupy Piece Of Mind.

    Bohaterowie tego artykułu pochodzą z kanadyjskiego Toronto, wydającego się być przystępnym okręgiem dla fanów hip hopu w klasycznym wydaniu. W skład formacji wchodzi raper G-Roc Gayle i DJ/producent Gedsi, których dodatkowo wspiera grafik/ilustrator Yuro Jay. Wszyscy ci twórcy wychowali się na rapie z lat 90.tych, przez co nikogo nie powinien dziwić dobór artystów wywierających wpływ na twórczość Kanadyjczyków. Gang Starr, Pete Rock & C.L. Smooth, EPMD, Brand Nubian, People Under the Stairs (w końcu doceniono wkład PUTS w rozwój niezależnego rapu) są wymieniani jako główne inspiracje duetu rodem z Ontario. Boom-bap w nagraniach Piece of Mind wypada niemal perfekcyjnie, o czym można przekonać się na „Self-Titled”. Płyta wypuszczona niemal rok temu fantastycznie oddaje klimat Złotej Ery.

    Już po pierwszym przesłuchaniu albumu szybko dojdziemy do wniosku, iż to projekt przeznaczony dedykowany świadomym słuchaczom i sympatykom nostalgicznego brzmienia lat 90.tych. Kanadyjska grupa jasno określiła charakter swoich utworów, nie godząc się przy tym na żadne ustępstwa i półśrodki. Pozostając wiernym tradycjom hip hopowym duet osiągnął wymierny efekt, oddając do rąk słuchaczy płytę nasyconą miłością do poszczególnych elementów tej kultury, kipiącą energią, wypełnioną wiedzą i pokazującą, iż nadal jest miejsce na tworzenie projektów o stricte boom-bapowym posmaku. „Self-Titled” utworzono według sprawdzonej receptury opierającej się na charakterystycznej dla Złotej Ery perkusji, misternie dobranych samplach i tekstach dotyczących hip hopu. Jedyny gość na longplayu, Abdominal, pojawił się z jednym z tracków o sztuce władania słowem – „Rhyme Training”. W tej kategorii umieścimy też znakomite „Rap Phenonenon”, „You Know The Flow” i „One 2 One 2”, w których G-Roc Gayle demonstruje pełnię swoich możliwości. Flow rapera przypominające postaci sprzed ponad dekady naturalnie współgra z beatami autorstwa DJ’a Gedsiego uzupełnionymi o cuty i wstawki filmowe. Piece Of Mind skrupulatnie wymienia poszczególne składowe hip hopowego środowiska, robiąc to naprawdę autentycznie i z dużą swobodą. „Strive” stanowi odę do wiedzy, utraconego elementu w środowisku, „Those Where The Days” (kapitalny sampel z „Tom’s Diner” Suzanne Vegi) to powrót do lat ubiegłych, „Graffiti” składa hołd writerom, a „You Dig?” z dialogiem pochodzącym z filmu „Scratch” odnosi się do kultury crate diggingu. Niby każdy człowiek utożsamiający się z hip hopem powinien o tym wszystkim mieć pojęcie, ale w miarę upływu lat jest z tym coraz gorzej. Dlatego też tym bardziej należy docenić wydawnictwo tej formacji.

    „Self-Titled” nie należy do płyt, po które sięgnie każda osoba uważająca się fanem rapu. Piece of Mind odpowiada za album skierowany do słuchaczy poszukujących zatraconych fundamentów muzyki hip hopowej. Boom-bap w wydaniu duetu z Kraju Klonowego Liścia to tylko środek wyrazu naprowadzający odbiorców na właściwą drogę. Bez projektów zbudowanych w oparciu o wiedzę, tekstów traktujących o każdym elemencie hip hopu i warstwy muzycznej podanej w klasyczny sposób trudno o wykształcenie właściwych wartości u ludzi, którzy rozpoczęli przygodę z tym gatunkiem kilka lat temu.

    Ocena: 4/5

    Tracklista

    1. Join In
    2. Rap Phenonenon
    3. Rhyme Training feat. Abdominal
    4. Find Your Gift
    5. You Know The Flow
    6. One 2 One 2
    7. Gobot
    8. Read
    9. Strive
    10. Those Where The Days
    11. Graffiti
    12. You Dig?
  • Ayo zawita do Polski w grudniu

    Ayo zawita do Polski w grudniu

    1–2 minut

    W ostatnim czasie prezentowałem w serwisie różne wydarzenia kulturalne. Na stronie znalazło się miejsce dla koncertów Masta Ace’a, Jose Jamesa i Wax Tailora (występ Sweater Beatsa został ostatecznie przesunięty w czasie). Pojawiła się też zapowiedź nadchodzącej edycji imprezy beatbattle.poznań. W dniu dzisiejszym przyszła kolej na kolejne newsy koncertowe, tym razem dotyczące Ayo. Wokalistka przyjeżdża do Polski aby promować swoją najnowszą płytę „Ticket To The World”. W grudniu popularna w kraju i na świecie artystka zagra u nas aż cztery koncerty.

    18 grudnia 2013 roku, Eter Club, ul. Kazimierza Wielkiego 19, Wrocław
    Start: godz: 20:00
    Cena biletu: 99 złotych – miejsca stojące (pierwsze 300 sztuk), 150 złotych – miejsca siedzące.

    19 grudnia 2013 roku, klub Kwadrat, ul. Skarżyńskiego 1, Kraków
    Start: godz: 20:00
    Cena biletu: wejściówki w przedsprzedaży w cenie 120 złotych, w dniu koncertu 140 złotych.

    20 grudnia 2013 roku, klub Palladium, ul. Złota 5/7, Warszawa
    Start: godz: 20:00
    Cena biletu:

    • 110 złotych do 31 października
    • 120 złotych od 1 listopada
    • 130 złotych od 1 grudnia
    • 150 złotych w dniu imprezy

    21 grudnia 2013 roku, klub Parlament, ul. Świętego Ducha 2, Gdańsk
    Szczegóły dotyczące tego wydarzenia zostaną podane wkrótce.

    Wejściówki na wszystkie imprezy można bezpośrednio nabyć za pośrednictwem serwisu Tixar.pl.

    Ayo ma nigeryjsko-romskie korzenie, ale urodziła się i została wychowana w Niemczech. Jako młoda dziewczyna uczyła się gry na skrzypcach, pianinie i innych instrumentach. Jej wybór ostatecznie padł jednak na gitarę. Już w wieku 15 lat Ayo nagrała swój pierwszy utwór. Jej talent zauważył ojciec – lokalny DJ, który zezwolił artystce na to, aby porzuciła szkołę i poświęciła się muzyce.

    Pierwsza płyta Ayo ukazała się w 2006 roku. „Joyful”, nagrane w kilka dni na analogowym sprzęcie, odniosło duży komercyjny sukces; w Polsce album pokrył się platyną. Szczególną popularność zyskała piosenka „Down On My Knees”, która łączy reggae’owy puls z dźwiękiem gitary akustycznej.

    Charakterystyczne dla muzyki Ayo jest przepływanie między soulem, reggae i bluesem, a następnie stapianie tych gatunków w ciepłym głosie i najczęściej akustycznych aranżacjach. Artystka czerpie inspiracje u takich artystów jak Pink Floyd czy Bob Marley, którego wpływ szczególnie wyraźnie słychać w jej utworach.

    Ayo przyjedzie do Polski ze swoim najnowszym dziełem – „Ticket To The World”. Artystka wróciła przy tej okazji do współpracy z producentem jej debiutu – Jayem Newlandem. Piosenki z płyty usłyszymy na koncertach we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie i Gdańsku.

    Źródło: Tixar.pl

  • Black Milk powraca z płytą No Poison No Paradise

    Black Milk powraca z płytą No Poison No Paradise

    3–5 minut

    W dyskusjach dotyczących najbardziej zasłużonych wytwórni płytowych dla rozwoju undergroundu nie może zabraknąć nazw kilku firm. Przyjmując ograniczenia do oficyn wydawniczych powstałych w latach 90.tych znajdziemy wielu istotnych wydawców. Fat Beats Records, Stones Throw Records, Definitive Jux, Duck Down Music, Anticon, Uncle Howie Records, All Natural Inc., Ill Boogie Records i wiele pozostałych labeli odcisnęło trwały ślad na scenie hip hopowej. Po latach niektóre przestały istnieć, inne należą obecnie do ważnych graczy w środowisku muzycznym. Pierwsza z tych wytwórni nadal z powodzeniem wypuszcza nagrania różnych artystów. Od dłuższego czasu mnóstwo miejsca poświęcano nowemu wydawnictwu Black Milka, „No Poison No Paradise”, które w końcu ujrzało światło dzienne dzięki nakładowi Fat Beats Records i Computer Ugly.

    Kariery muzyczne wybranych twórców mogą spokojnie stanowić za przykład całej rzeszy wykonawcom. W branży hip hopowej nie sposób pominąć działalność Curtisa Crossa, umiejętnie poczynającego sobie na płaszczyźnie artystycznej od blisko dekady. Wydawałoby się, iż przedstawiciel Mo-Town zajmuje się nagrywaniem muzyki już znacznie dłużej, a jednak pierwsze ślady Black Milka odnajdziemy na płytach „Detroit Deli (A Taste Of Detroit)” Slum Village, „The Undeniable LP” Phat Kata i „Dirty District Vol. 2” B.R. Gunna wydanych w 2004 roku. Po tych przetarciach na lokalnym podwórku raper/producent zabrał się za wydawanie solowych projektów. W latach 2005-10 artysta wydał przede wszystkim „Sound Of The City Vol. 1”, „Broken Wax”, „Popular Demand”, „Tronic” i „Album of the Year”. Do tego doszły materiały powstałe w różnych kolaboracjach – „Caltroit” z Bishopem Lamontem, „The Set Up” z Fat Rayem i „The Preface” z Elzhim. Wysoka jakość większości z tych wydawnictw pozwoliła usadowić się jemu w czołówce wykonawców hip hopowych wywodzących się z undergroundu.

    W ostatnim czasie Black Milk zniknął z pola widzenia przeciętnych odbiorców, chociaż wcale to nie oznaczało jego całkowitego rozbratu z muzyką. Ponad dwa lata temu ukazała się płyta supergrupy Random Axe, w skład której oprócz niego wchodzą Sean Price i Guilty Simpson. Niedługo później artysta zaprezentował wspólne dzieło zrealizowane z nieokrzesanym Dannym Brownem, „Black and Brown”. Ponadto twórca z Detroit udzielił się na „Black Radio Recovered: The Remix EP” Robert Glasper Experiment, „Let It Go” House Shoesa i „Nickel & Dimed” 14KT. Poza tym amerykański artysta sporo koncertował i zbierał siły do wydania nowych solowych materiałów. W związku z tym trudno tutaj mówić o bezproduktywnym okresie w życiu byłego członka B.R. Gunna, co powtarza jak mantrę sporo serwisów muzycznych, informując jedynie o wypuszczonym w kwietniu wstępie do jego piątego longplaya w postaci „Synth Or Soul”. Wydawnictwo okazało się udanym przedbiegiem do „No Poison No Paradise”.

    Podchody pod wydanie albumu rozpoczęły się ponad pół roku temu. 19 marca pojawiła się w sieci pierwsza zapowiedź longplaya, łączony singiel „Sunday’s Best”/„Monday’s Worst”. Nagrania zwiastowały naprawdę wyśmienitą płytę, głównie ze względu na kapitalną i rozbudowaną warstwę muzyczną tracków. W następnych miesiącach Black Milk po kolei odsłaniał karty publikując świeże nagrania oraz podając do wiadomości tracklistę wydawnictwa. Stało się też jasne, iż „No Poison No Paradise” (fantastyczna szata graficzna) trafi do sprzedaży przy współpracy labelu założonego przez autora tego projektu i jego przyjaciół z Fat Beats Records. Pomimo tego iż od oficjalnej premiery LP minął zaledwie dzień, to już opublikowano masę artykułów poświęconych materiałowi. Bandcamp wyróżnił album mianem jednego z najciekawszych produkcji października. Wspaniała zawartość albumu powstała przy udziale zacnych gości. Mel, Ab, Dwele, Black Thought, Quelle Chris, Tone Trezure, Robert Glasper oraz Will Sessions (wyprodukowali „Deion’s House”; za pozostałą resztę odpowiada gospodarz krążka) dołożyli swoje cegiełki do realizacji płyty. Część kompozycji na tym projekcie słucha się z ogromna przyjemnością – „Parallels” (zwróćcie uwagę na sampel), „Sonny Jr. (Dreams)” czy „Money Bags (Paradise)’. Poprzedni longplay już dzięki tytułowi sugerował wszystkim jego dużą klasę. Natomiast dopiero co wydany materiał od samego początku do końca dowodzi o wielkiej klasie jego autora i wcale nie musi tytułem niczego udowadniać.

    Po premierze kilku singli na Soundcloudzie przedpremierowy odsłuch albumu udostępniono na Pitchfork Advance. W dniu premiery wydawnictwo w całości opublikowano również na Bandcampie. „No Poison No Paradise” ukazało się z dużym rozmachem. Fat Beats Records do spółki z Computer Ugly wypuściło projekt w różnych wersjach i rozszerzeniach. Wydanie deluxe zawiera dodatkowo koszulkę, plakat w formacie 18×24″ oraz naklejki. Do utworów zapowiadających LP – „Sunday’s Best”/„Monday’s Worst”, „Perfected on Puritan Ave.” oraz „Dismal” – dołożono też bonusowy track „Poison”. Premierowy teledysk z tej produkcji powstał do dwóch pierwszych nagrań. W tej chwili Black Milk przebywa na trasie koncertowej na terenie USA i może w spokoju obserwować, jak zewsząd napływają do niego liczne pochwały za tę płytę.

    Tracklista

    1. Interpret Sabotage feat. Mel
    2. Deion’s House
    3. Codes & Cab Fare feat. Black Thought
    4. Ghetto Demf feat. Quelle Chris
    5. Sonny Jr. (Dreams) feat. Robert Glasper & Dwele
    6. Sunday’s Best
    7. Monday’s Worst
    8. Perfected on Puritan Ave.
    9. Dismal
    10. Parallels feat. Ab
    11. X Chords
    12. Black Sabbath feat. Tone Trezure
    13. Money Bags (Paradise)
  • MidaZ the BEAST prezentuje AU: Another Universe

    MidaZ the BEAST prezentuje AU: Another Universe

    3–4 minut

    W dzisiejszych czasach pierwsze skojarzenia dotyczące muzyki hip hopowej związanej z Florydą przywodzą na myśl Rick Rossa i jego label Maybach Music Group. Starsi słuchacze do tego dorzucą masę różnych przedstawicieli Miami bass z 2 Live Crew, 95 South i 69 Boyz na pierwszych miejscach. Jednak po chwili zastanowienia wyjdzie na jaw, iż Miami, Orlando i pozostałe kryją w sobie też naprawdę porządnych wykonawców związanych z niezależną półką muzyczną. Wśród grup i artystów solowych związanych z Półwyspem Floryda znajdziemy choćby ArtOfficial, Epidemic, Batsauce’a czy też członków Doxside Music Group. Jeden z nich, MidaZ the BEAST, wypuścił w połowie sierpnia tego roku swój pełnoprawny debiutancki longplay – „AU: Another Universe”.

    Wśród członków Doxside Music Group znajdziemy kilka ciekawych postaci z TzariZMem i IMAKEMADBEATS na czele. Obok nich pojawiają się mniej znani wykonawcy, w tym bohater tego artykułu. Raper z Orlando nie jest tak bardzo szanowany jak jego ww. przyjaciele, ale nie przeszkodziło mu to zdobyć uznanie w oczach niszy odbiorców i pozostałych artystów. MidaZ the BEAST to doskonały przykład na na to, iż w dzisiejszym rapie nadal jest miejsce dla wyrazistych osób, którym zależy na wysokiej jakości swoich tekstów. Przez lata florydzki Emcee podpatrywał wielu twórców, szczególnie inspirując się dokonaniami MF Dooma, Nasa i Raekwona. W ten sposób ukształtował się jego charakterystyczny styl nastawiony na gry słowne, misternie konstruowane storytellingi i braggadocio w starym-dobrym wydaniu.

    Co prawda dyskografia rapera ogranicza się jedynie do kilku wydawnictw, aczkolwiek to wystarczyło, aby jemu do nawiązania współpracy z różnymi osobami i zdobycia pierwszych fanów. W listopadzie 2007 roku ukazał się projekt sygnowany przez macierzystą grupę artysty, „Beast Wars”. Po materiale wyprodukowanym przez Nemo, Sharpa, Tzarizma, Tempermentala, Berettę 9 i Blue Sky Black Death przyszła kolej na serię Midaz Vs. W tym nieoficjalnym cyklu pojawiły się następujące płyty: „MidaZ Vs. Pete Rock”, „MidaZ Vs. Muggs”, „El MidaZ Affair” oraz „LOOPS”. Dzięki tym tytułom MidaZ the BEAST zwrócił uwagę na siebie różnych twórców, co przełożyło się na dalsze kolaboracje z m.in. Oh No, Marco Polo, BSBD, Killarmy czy The Alchemistem. Po zebraniu większego doświadczenia w branży muzycznej Emcee zabrał się za realizację debiutanckiego albumu. „AU: Another Universe” to jedna z największych niespodzianek ostatnich tygodni, głównie pod względem warstwy lirycznej.

    Przed rozpoczęciem rozkładania płyty na czynniki pierwsze najpierw trzeba pochylić się nad tytułem LP. Tematyka równoległych wszechświatów, multiuniwersum, alternatywnych światów jest poruszana przez ludzi już od czasów starożytnych. W historii ludzkości ukazało się multum mniejszych i większych dzieł na ten temat, większość z nich spod znaku science-fiction. MidaZ the BEAST na swoim projekcie wydanym 20 sierpnia podzielił się swoim punktem widzenia dotyczącym tej nieodgadnionej i interesującej dziedziny. Nowy nabytek HiPNOTT Records przygotował konceptualny longplay, w którym odgrywa on rolę narratora przeniesionego w czasie na naszą planetę (patrz: „Icing On the Cake”). W związku z tym nie brakuje na „AU: Another Universe” umiejętnie zbudowanych storytellingów („Jane Doe” z zaskakującym finałem oraz poruszające „Coma”), ale także nagrań prezentujących arsenał lirycznych umiejętności Emceego („Fire”, „Champion of the Block”, „Worthless”). Wszystko to oparte o beaty dostarczone przez głównie IMAKEMADBEATS i TzariZMa wspomaganych przez Patena Locke’aBlakOut, Oh NoTough Junkie’ego i Marco Polo. Dodatkowo na płycie znalazło się miejsce dla innych artystów – Illustrate’a, Planet Asii, Roca Marciano, AahmeanaSharpaBlueprinta, Sabaca Reda, Black Gallery i Ms. Mylodic.

    HiPNOTT Records zamieściło pełen album na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyty kompaktowe). „AU: Another Universe” promuje kilka singli – „Fire”, „Seeing Is Believing”, „Champion of the Block” i „Will To Fly”. Do pierwszego z tych nagrań dołączono również remix w wydaniu IMAKEMADBEATS, zaś do dwóch ostatnich tracków dołączono videoclipy.

    Tracklista

    1. Disc 2 Intro (prod. BlakOut)
    2. Champion of the Block feat. Illustrate (prod. IMAKEMADBEATS & MidaZ The Beast)
    3. Will To Fly (prod. IMAKEMADBEATS)
    4. Seeing Is Believing feat. Blueprint & Sabac Red (prod. IMAKEMADBEATS)
    5. Goldberg feat. Sharp & Black Gallery (prod. Oh No)
    6. Fire feat. Roc Marciano (prod. Marco Polo)
    7. Jane Doe (prod. Tough Junkie)
    8. Worthless (prod. TzariZM)
    9. Bad Things feat. TzariZM (prod. TzariZM)
    10. After Hours feat. Aahmean & Planet Asia (prod. TzariZM)
    11. Icing On the Cake (prod. TzariZM)
    12. Mind Control (prod. Paten Locke)
    13. Self Actualization feat. Ms. Mylodic (prod. TzariZM & IMAKEMADBEATS)
    14. Coma (prod. IMAKEMADBEATS & MidaZ The Beast)
    15. Walking Away (prod. IMAKEMADBEATS)
  • Wędrówka po Cook County: Fatnice

    Wędrówka po Cook County: Fatnice

    3–4 minut

    Wśród wszystkich kategorii w serwisie znajdziemy kilka (nie)regularnych cykli dotyczących różnego rodzaju aspektów ze świata muzycznego. Jednym z nich jest seria poświęcona wykonawcom rodem z Chicago, opatrzona tytułem „Wędrówka po Cook County”. W dotychczasowej historii ukazało się 11 artykułów przedstawiających wydawnictwa artystów z Wietrznego Miasta, w których pojawili się Pugs Atomz, The Gent$, Psalm One, Thaione Davis, Qwel & Maker, Capital D, Vakill, The Primeridian, Infinito 2017, Dreas i Typical Cats. Po dłuższej przerwie przyszedł czas na odświeżenie cyklu. W dniu dzisiejszym na łamach strony debiutuje Emcee/producent o uroczym pseudonimie Fatnice. Twórca pochodzący z Chi-Town wydał w sierpniu b.r. płytę „It’s Nice To Meet You”.

    W tej odsłonie „Wędrówka po Cook County” trochę naginamy założenia cyklu. Kolejna osoba wyróżniona w tej serii mieszka na co dzień w Filadelfii, ale pod wieloma względami utożsamia się z Chicago. Fatnice urodził się na terenie Midwestu oraz stale współpracuje z przedstawicielami Wietrznego Miasta, pomagającym jemu na przestrzeni ostatnich lat. Na co dzień pracuje on w Universal Vare Charter School mając do czynienia z dziećmi po pierwszych latach swojej edukacji. Natomiast po godzinach mieszkaniec Philly występuje w roli niezależnego artysty. Na przestrzeni ostatnich 3 lat wykonawca wypuścił sporo różnych singli prezentujących wachlarz jego umiejętności. W każdym nagraniu twórca pokazywał się z dobrej strony, co szczególnie widać w maxi-singlu „Peace Love Unity & Having Fun”. Twórczość rapera i beatmakera w jednym przypomina słuchaczom o starych-dobrych latach rapu. Fatnice chętnie odwołuje się do przeszłości, starając się pokazać słuchaczom muzykę zawierającą wiele elementów zaczerpniętych z minionej epoki w dziejach muzyki hip hopowej. Po czasie spędzonym na przygotowaniach do wydania pierwszego longplaya w końcu doczekaliśmy się premiery „It’s Nice To Meet You”. Wydawnictwo sprawiło niespodziankę wszystkim tym, którzy poszukują w rapie ważnych treści i duszy w nagraniach.

    Płyta wydana przed 2 miesiącami stanowi wypadkową projektu otrzymanego w wyniku połączenia filadelfijskiego stylu hip hopowego z dużą szczyptą chicagowskiej szkoły rapu. 16 tracków przypadających na ten produkcję zawiera mnóstwo wiedzy i zabawy słowem, podanych przy odpowiednim podejściu do tworzenia hip hopu. Pomimo tego iż to jest debiutanckie wydawnictwo Fatnice’a, to w ogóle nie można tego odczuć. „It’s Nice To Meet You” (słodka okładka) brzmi tak, jak gdyby za nagranie tego longplaya zabrał się doświadczony artysty, co powinno jak najlepiej świadczyć o jego jakości. Warstwa muzyczna i liryczna należy niemal w całości do gospodarza LP, którego gdzieniegdzie wsparli inni wykonawcy. Przy powstaniu poszczególnych tracków brali udział Charlie K, Soultastic, Blaak the 9th Man, Luke Raws, Kush Shalimar, DJ Statik aka Mr Sonny James oraz DJ Panek, zaś od strony technicznej zajął się materiałem Hezekiah. Wśród wyróżniających się kompozycji na płycie należy wymienić „You Know The Name” (sample z „Where I’m From” Jay-Z), „Babies”, „Lyrical Fitness”, „Each and Every Day” i „Peace Love Unity and Havin Fun (The Windy City Mix)”. Album wypadły jeszcze lepiej, gdyby do sporej liczby interludiów dodano również kilka pełnych utworów. Jednak i tak całość prezentuje się bardzo przyzwoicie i zachęcająco. Nie ma na co zwlekać – wypada bliżej zapoznać się z uduchowionym dziełem Fatnice’a. Oby więcej projektów utrzymanych w podobnym stylu.

    Fatnice opublikował sierpniowe wydawnictwo na Bandcampie. „It’s Nice To Meet You” jest dostępne w sprzedaży zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej. Oprócz płyt kompaktowych ukazała się też edycja kaset wypuszczona nakładem labelu Strictly Cassette. Welcome To Soulville zamieściło przy tym EPK artysty oraz teledysk nakręcony do oryginalnej wersji singla „Peace Love Unity and Havin Fun”.

    Tracklista

    1. Kingstons Voice
    2. Sound The Horns (Interlude)
    3. You Know The Name
    4. Roseland (Interlude)
    5. Each and Every Day
    6. Babies feat. Charlie K
    7. My Favorite Things Revisited
    8. Lets Get It feat. Soultastic
    9. Kingstons Liberty
    10. Lyrical Fitness
    11. The Ballad of Gwendolyn (Interlude)
    12. Deep
    13. Commercialism at its Best #3
    14. Watercolors feat. Charlie K
    15. Peace Love Unity and Havin Fun (The Windy City Mix)
    16. Kingstons Victory
  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #41

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #41

    5–8 minut

    Czas niesłychanie szybko płynie, o czym nie trzeba nikogo przekonywać. Jeszcze niedawno temu żegnaliśmy lato, a już lada chwila nastąpi zmiana czasu na zimowy i przyjdą listopadowe święta. W branży muzycznej również widać poszczególne różnice w stosunku do wcześniejszych miesięcy. Wszystko to łatwo odnotować choćby przez wzgląd na to, że odbył się w końcu premiery długo oczekiwanych wydawnictw autorstwa The Procussions, Deltron 3030, Oddiseego, RJD2, Blue Sky Black Death, The Foreign Exchange i wielu innych. Natomiast w dzisiejszym wydaniu przeglądu informacyjnego zajmiemy się głównie newsami z III kwartału roku, które teraz można ocenić z perspektywy czasu.

    Przed omówieniem wiadomości z ubiegłych miesięcy chciałbym przedstawić dwie świeże nowości. Marcus D przygotowuje się do wypuszczenia nowego materiału. Amerykański producent po wydaniu dobrze przyjętego projektu „Melancholy Hopeful” zapowiedział następny longplay – „Simply Complex”. Głównym singlem promującym wydawnictwo ustanowiono „Back to the Roots” z gościnnym udziałem Dela the Funky Homosapiena. W następnych tygodniach należy oczekiwać więcej informacji o tym nadchodzącym projekcie.

    W ub. miesiącu ukazał się znakomity kolejny projekt Gummy Soul„93 Still”. Po sukcesie odniesionym przez remiksy nagrań Souls Of Mischief z „93 'Til Infinity”, doczekaliśmy się nowego wydawnictwa spod szyldu tego kolektywu. Główny architekt ostatnich materiałów GSWally Clark – wypuścił solową płytę „Sportin’ Waves”. Album dostępny do darmowego pobrania na Bandcampie. Przy okazji można też składać zamówienia na limitowaną edycję kaset z tym projektem.

    Kanadyjska formacja Souls Rest przygotowała teledysk do singla „Small Triumph” pochodzącego z ich ubiegłorocznej płyty „Better Weapon”. Abide.n, A.son & DJ Philamonic przy udziale innych muzyków nakręcili klimatyczny videoclip do jednego z najlepszych utworów z wydanego we wrześniu ub.r. albumu. Jazz-hop w Vancouver ma się naprawdę dobrze. Recenzję „Better Weapon” przeczytacie we wcześniejszej publikacji w serwisie.

    Brytyjski producent Handbook nie raz dał się poznać z dobrej strony za sprawą swoich wydawnictw. Artysta z powodzeniem wydaje płyty na własną rękę, jak i przy współpracy z różnymi labelami. W maju b.r. Modern Filth z Los Angeles wypuściło płytę beatmakera – „Rare Ivory”. EP-ka zawiera 8 tracków, z czego połowę stanowią remiksy oryginalnych nagrań tego wykonawcy. Singlem promującym materiał wybrano „Intensify (Am I Real?)”.

    Raper znany ze współpracy z m.in. King I Divine’em, ScienZe, wypuścił nowe wydawnictwo (duet nagrał wspólnie „Divine ScienZe LP”). Album zatytułowany „Ella” trafił do obiegu 9 lipca. Twórca rodem z Brooklynu skorzystał z pomocy wielu zacnych gości, wśród których pojawili się Blu, Maffew Ragazino, Sene, Fresh Daily, JohnNY U., Lord Quest, Ski Beatz, King I Divine czy Vinyl Frontiers. Zdecydowanie najważniejszy solowy materiał tego wykonawcy jak do tej pory.

    Jazz-hop to zdecydowanie jedna z moich ulubionych form muzycznych. W związku z tym, z przyjemnością podchodzę do takich nagrań, jak nowy singiel duetu Gas-Lab & Traum Diggs. Subtelny utwór „Jazz Hop” z udziałem Natalyi zapowiada wspólną płytę producenta z Buenos Aires oraz rapera z Brooklynu. Tytułowy track z ich nadchodzącego wydawnictwa brzmi bardzo przyjemnie, w podobnym tonie można wyrażać się o teledysku powstałym do singla. Premiera płyty już 15 października, a więc już jutro. Wkrótce pojawi się też osobny artykuł dotyczący tego materiału.

    Pod koniec czerwca prężnie działający kolektyw The Jazz Jousters dostarczył nowe wydawnictwo. Sygnowane przez Millennium Jazz Music wydawnictwo zostało wydane na pierwsze urodziny tego międzynarodowego przedsięwzięcia. „Milestone – A Year of Jazz Jousting” zawiera tuzin utworów autorstwa różnych wykonawców, od Gadgeta & Lady Paradox, przez Mr. Moodsa, Es-K, a skończywszy na twórcy o pseudonimie Stay Classy. Płyta dostępna do darmowego pobrania za pośrednictwem Bandcampa.

    Bez wątpienia Murs to jedna z postaci, która mimo długiego stażu na scenie, pozostaje wciąż bardzo produktywna, a każdy wydany przez nią materiał stoi na wysokim poziomie. Między innymi dlatego co pewien czas wzmianka o nim pojawia się na łamach UCTL. W związku z lipcową premierą albumu „Yumiko: Curse of the Merch Girl”, wypada wspomnieć o wydanym w tym samym dniu klipie do singla „Falling In Flames”. Mimo iż nie przepadam za animowanymi teledyskami, ten ogląda się bardzo przyjemnie i jest świetną ekranizacją do utworu. Warto zaznaczyć, iż do zakupionego albumu dołączony jest 70-stronicowy komiks.

    HW&W Recordings stale współpracuje z kilkoma uznanymi producentami. Jednym z nich jest artysta pochodzący z Minneapolis, Ackryte. Niemal równo 3 miesiące temu, 15 lipca ukazał się jego nowy projekt „Overly”. Wydawnictwo zawierające 18 tracków jest godnym następcą wydanej na początku b.r. EP-ki „Lifted Transmissions”. Amerykańskiego twórcę postrzega się nieco za niedocenianego, ale ten świeży materiał powinien poprawić jego pozycję na scenie muzycznej.

    Raper z kalifornijskiego Richmond – Locksmith – często publikuje nowe nagrania. W maju b.r. artysta opublikował płytę „The Green Box”. Po kilku utworach promujących wydawnictwo, w tym głównym singlu „Livin’ Loaded”, przyszła kolej na videoclip nakręcony do tracka wyprodukowanego przez Drew Byrda, „Everything” z udziałem Fallona. „The Green Box” w całości znajdziecie na stronie DJBooth.net.

    Pragmatic Theory to prężnie działająca platforma wydawnicza działająca przy serwisie muzycznym Rhythm22.com. W tym roku ten label wypuścił kilka dobrze przyjętych płyt, a szczególnie popularne okazały się wydawnictwa kompilacyjne sygnowane przez PT. W lipcu i sierpniu ukazały się kolejne materiały wypuszczone przez międzynarodowy kolektyw – „Elevated Patterns”, a także „Verbal Architecture”. Składanki są wypełnione po brzegi utworami różnych twórców z całego świata. Płyty dostępne do darmowego pobrania na Bandcampie, gdzie można też zapoznać się z pozostałymi przedsięwzięciami Pragmatic Theory.

    W gronie nadchodzących wydawnictw znalazł się wspólny projekt twórców rodem z Chicago – Tensei & The Ones. Producenci Midas Wells & Simple X połączyli swoje siły z wokalistami Khari Lemuel, Yawem & Adadem wspólnie pracując nad „Tensei Meets the Ones”. Materiał zapowiada singiel „Alright”, do którego również powstał videoclip. Premiera płyty artystów z Illinois już wkrótce. Wersję audio nagrania znajdziecie na Soundcloudzie.

    Ponownie zaglądamy na chicagowskie podwórko, odwiedzając tym razem rapera Add-2. Pod koniec kwietnia b.r. wykonawca wypuścił płytę „More Missed Calls”. Wydawnictwo promuje kilka singli, w tym teledysk powstały do utworu „Couples Therapy” z udziałem Wesa Restlessa z grupy The Gent$. Adekwatny obraz do tego nagrania. „More Missed Calls” ukazało się przy wsparciu 2DopeBoyz. Wydawnictwo można bezpłatnie pobrać na Bandcampie.

    Choć od czasu premiery EP-ki Jabeego, „As it is in Heaven”, wyprodukowanej w całości przez uzdolnionego Kinga Theoloniousa minęło już trochę czasu, warto podzielić się videoclipem do utworu „Catch That Feeling”. Delikatny beat doskonale kontrastuje z trochę bardziej zadziornym głosem rapera. EP-kę w całości można przesłuchać za pośrednictwem serwisu Audiomack.

    Pod koniec pierwszej połowy roku ukazał się wspólny album rapera z nowojorskiego Queens – Nutso – i francuskiego producenta DJ’a Low Cuta, „In the Cut”. Do tego wydawnictwa dorzucono singiel, który ostatecznie nie znalazł się na trackliście projektu – „Grand Scheme” – z udziałem formacji Timeless Truth. Gangsterska opowieść wszystkich tych twórców doczekała się również teledysku. Track można bezpłatnie pobrać z Bandcampa.

    Czas na coś dla fanów trochę mocniejszego rapu. Brothers Of The Stone to projekt, w którego skład wchodzą raperzy Leaf Dog, BVA oraz producent Illinformed, prezentujący mroczny i bezkompromisowy hip hop. Na ich ostatnim albumie, „Brothers Of The Stone”, swoją obecność zaznaczyli m.in. KRS-One i Vinnie Paz. Tego ostatniego możemy usłyszeć w singlowym „Meditation”, do którego powstał czarno-biały klip.

    W historii hip hopu pełno było tzw. posse-cutów. Jedne wychodziły lepiej, inne gorzej, jednak zawsze robiły spore zamieszanie i wzbudzały emocje. Duet z New Jersey, Brocky Dennis (Nick Javas i M.A.S.H Music’s Renegade) zaprosił do udziału we wspólnym utworze „Live From NJ” Chrisa Rega, Nino Nyse’a, Solo For Dolo, Billy’ego Snubbsa, Lukka Lucciego, Skrewtape’a, Mr. Fickle’a, i Tonego Liva. Z kolei za produkcję odpowiedzialny został Nemisis. Track promuje longplay „Exacta Box”. Ci panowie to prawdziwi twardziele, więc singiel z pewnością przypadnie do gustu niejednemu sympatykowi UCTL.

    Scena niezależnego hip hopu jest na tyle różnorodna i rozwinięta, że przy odrobinie chęci i zainteresowania co rusz można poznać nieznanych nam wcześniej artystów i debiutantów. Wcześniej w tym roku pojawiła się na serwisie publikacja o wspólnej płycie Kuriosoula i Kinetika„Hip Hop Is Forever”. Duet artystów uzyskał dobre wsparcie ze strony odbiorców oraz mediów, co zachęciło ich do dalszej promocji longplaya. W trakcie ubiegłych wakacji trafił do sieci videoclip nakręcony do singla „London Mornings” z gościnnym udziałem Tony’ego Richardsona. Pochodzący z tegorocznego albumu relaksujący utwór z pewnością spotka się z przychylną opinią słuchaczy.

  • Darmowy mix: Matatabi – Year One

    Darmowy mix: Matatabi – Year One

    2–3 minut

    Jednym z częstych obrazków w branży muzycznej jest świętowanie przez wytwórnie płytowe, artystów oraz fanów wybranych rocznic związanych z poszczególnymi wydarzeniami. Daty wydania płyt, założenia grupy lub oficyny wydawniczej, urodzin lub śmierci wybranych wykonawców – wszystko to regularnie przewija się wśród codziennych newsów. W celu podkreślenia danych faktów z życia osób i firm często mamy do czynienia z rocznicowymi wydawnictwami. W końcu nie ma nic lepszego od nowych projektów lub reedycji materiałów na odpowiednie ku temu okoliczności, nieprawdaż? Właśnie w ten sposób postanowili ludzie związani z labelem Hard Jazz 7 wypuszczając na pierwszą rocznicę działalności darmowy mix „Year One”, który został objęty patronatem U Call That Love.

    Za powstaniem tej oficyny wydawniczej stoi artysta, który nie tak dawno gościł na łamach serwisu – Orion. W katalogu tego labelu z siedzibą w Londynie znajdziemy póki co jedynie projekty tego wykonawcy – „Alphas”, „Jessie Wu (C.R.E.A.M. Remix)” i „Enemy EP”, aczkolwiek na tym działalność Hard Jazz 7 nie kończy się. Przez ostatnie miesiące powstała rok temu wytwórnia płytowa wcieliła w swoje szeregi nowych twórców – 1st Classa, JAX-a i VINK-a, pomagając im przy ich materiałach. Zanim jednak wszyscy ci producenci wypuszczą płyty sygnowane logiem HJ7, to warto zapoznać się z miksem „Year One” podsumowującym dotychczasowe starania labelu w undergroundzie.

    Za powstanie projektu jest odpowiedzialny japoński twórca Matatabi. Producent rodem z Tokio zajmuje się głównie nagrywaniem muzyki, ale jak się okazuje posiada on również dryg do tworzenia miksów. Tracklista wydawnictwa sprzed kilku dni obejmuje utwory przedstawicieli Hard Jazz 7 oraz artystów z różnych stron świata. Oprócz nagrań Oriona, JAX-a, VINK-a i gospodarza materiału usłyszymy tutaj m.in. Fela Soul, A Tribe Called Quest, Bugseeda, Quasimoto, Lootpack, The Doppelgangaz, The Midnight Eez czy nawet Sergio Mendesa i Ahmada Jamala. Wszystko to przekłada się na blisko godzinne przedsięwzięcie podane w przystępnej formie.

    Mix opublikowano na Soundcloudzie. Darmowy materiał można bezpośrednio pobrać z tego serwisu. W najbliższym czasie odbędzie się premiera fizycznego wydania projektu autorstwa Matatabiego. Limitowany nakład 100 płyt CD trafi do obiegu jako bezpłatne wydawnictwo. Wszystkie aktualności dotyczące działalności Hard Jazz 7 znajdziecie na oficjalnej stronie labelu.

    DOWNLOAD Hard Jazz 7 Music Presents: Matatabi – „Year One”

    Tracklista

    1. Jax – Come Here
    2. Vink – Relax Ya Self
    3. Matatabi – Mellow Beats With A Happy Day
    4. Fela Soul – Stakes Is High
    5. A Tribe Called Quest – Jam
    6. Bugseed – Harlot
    7. Quasimoto – Microphone Mathmatics
    8. Lootpack – Female Request Line
    9. Lastrawze – Care Free
    10. Eloquent & Wun Two – Banaritsten
    11. Trucomers – Gravity
    12. Frankenstein – P.l.o. Style Remix
    13. The Doppelgangaz – Here We Go
    14. 16Flip – Wakin Down The Street
    15. Broke & Repeat Pattern – Never Look Back
    16. Nasty Ill Brother S.U.G.I – Osmanthus
    17. Da Youngsta’s – Mad Props (Orion Remix)
    18. Luviia – Theme For „Shaft”
    19. Example – The Strive
    20. Kirby Dominant – Microphone
    21. The Midnight Eez – Childhood Memories
    22. Young-Holt Unlimited – Just A Melody
    23. Sergio Mendes – Tenpo Feliz
    24. Ahmad Jamal – The World Is a Ghetto
    25. Orion – Alphas
    26. Jax – Zone Out
  • HARK kolejną płytą w katalogu The Doppelgangaz

    HARK kolejną płytą w katalogu The Doppelgangaz

    3–5 minut

    Jeżeli nie śledzicie na bieżąco wiadomości ze świata muzycznego i zastanawiacie się, jakie płyty ukażą się w najbliższym czasie, to poniżej znajdziecie ściągawkę. 15 października trafią na półki sklepowe albumy m.in. Black Milka („No Poison No Paradise”), Boldy’ego Jamesa („My 1st Chemistry Set”) i L’Orange & Stik Figi („The City Under The City”). Tydzień później odbędą się premiery wydawnictw Cage’a („Kill the Architect”) i Jermiside’a & Danny’ego Diggsa („Quiet As Kept”). Natomiast tuż przed Halloween zapoznamy się z materiałami 3:33 („Bicameral Brain”), Ohmegi Wattsa („Pieces of a Dream”), Quelle Chrisa („Ghost at the Finish Line”) i Yancey Boys („Sunset Blvd”). Zanim jednak przejdziemy do omawiania tych longplayów wyrównamy zaległości z pierwszego półrocza roku. Na pierwszy ogień idzie kolejne LP The Doppelgangaz, „HARK”.

    Każdy sympatyk rapu zapewne posiada swoich faworytów wśród nowych przedstawicieli tego gatunku muzycznego. Wielbiciele brudnej, mrocznej i zagadkowej formy hip hopowej powinni zwrócić uwagę na bohaterów niniejszego artykułu. Co prawda udało się im uzbierać całkiem pokaźną liczbę pochwał odnośnie swojej twórczości, ale w dalszym ciągu w pewnych niszach Matter Ov Fact & EP są niedoceniani. Zamiast tego określenia równie dobrze można powiedzieć o nich, że są nierozumiani przez odbiorców i dziennikarzy muzycznych i to będzie najbliższe sedna sprawy. Trudno obecnie znaleźć podobnie specyficzną formację, jaką stanowi The Doppelgangaz.

    Począwszy od debiutanckiego projektu wydanego 5 lat temu, „The Ghastly Duo EP”, grupa stale kroczy obraną przez siebie ścieżką, publikując wymykające się wszelkim standardom materiały. Warstwa muzyczna nagrań duetu jest inspirowana latami 90.tymi, ale poddana solidnej obróbce przez artystów wyróżnia się na tle innych beatów opartych o Złotą Erę rapu. Boom-bap w wykonaniu nowojorczyków sprawdza się zarówno w przypadku stricte instrumentalnych nagrań, jak i wokalnych popisów raperów. Teksty The Doppelgangaz nie stronią od czarnego humoru, zawierają mnóstwo wydawałoby się dziwnych i niedorzecznych sformułowań, które należy cierpliwie rozszyfrowywać. Image zespołu kreują również liczne teledyski kręcone przez Matter Ov Fact & EP. Ich przyciągające uwagę stroje oraz zamiłowanie do wybierania osobliwych miejsc do zdjęć łączą się w zgrabną całość. Ze względu na nietypową otoczkę utworów The Ghastly Duo obchodzą się oni bez gościnnych udziałów innych wykonawców.

    Akcje grupy zdecydowanie poszły w górę po opublikowaniu w 2009 roku „2012: The New Beginning”. Płyta zebrała pozytywne opinie ze strony mediów (szczególnie projekt spodobał się dziennikarzom Unkutu) i przysporzyła im pierwszych wiernych fanów. W 2011 roku ukazały się kolejne dwa materiały duetu – pierwsza część beat tape’u „Beats For Brothels” oraz szeroko komentowany w środowisku album „Lone Sharks”. Właśnie dzięki temu wydawnictwie zrobiło się naprawdę głośno o The Doppelgangaz i większa liczba odbiorców przychylnym okiem zaczęła spoglądać na ich działalność. W ub.r. formacja uraczyła nas „Beats For Brothels Vol. 2”, zremasterowaną wersją „2012: The New Beginning” oraz EP-ką „Doppic of Discussion”. Po tych wydawnictwach przyszła kolej na „HARK”, najlepiej przygotowany album w dotychczasowej karierze muzycznej grupy.

    Premiera płyty odbyła się 5 marca. Po upływie 7 miesięcy od wydania tego materiału śmiało można stwierdzić, iż to wydawnictwo odniosło największy sukces spośród wszystkich projektów grupy wypuszczonych do tej pory. Przy tym albumie Matter Ov Fact & EP uzyskali sporą pomoc ze strony fanów oraz serwisów muzycznych, chętniej niż wcześniej wspierających ich nagrania. Na tegorocznym LP The Doppelgangaz poszli o krok dalej, dopieszczając swoje brzmienie i nie godząc się na żadne półśrodki w twórczości. Duet producentów/raperów na „HARK” znajduje się w wybornej formie. Od strony muzycznej nie zaszły większe zmiany, ponieważ nadal mamy do czynienia z mrocznymi i szorstkimi beatami. Natomiast pod względem warstwy lirycznym na longplayu, wypada odnotować jeszcze więcej kąśliwych uwag w tekstach i ich dwuznacznego wydźwięku. W ten sposób powstał blisko 40-minutowy niecodzienny kolaż muzyczny zawierający wiele niespodzianek i tajemnic. Należy też pamiętać o tym, że twórczość zespołu nie jest przeznaczona przeciętnemu odbiorcy rapu. Trzeba odpowiedniego podejścia do utworów formacji oraz właściwego pojmowania ich świata, zanim wyda się ocenę na temat działalności Amerykanów.

    The Doppelgangaz tradycyjnie umieścili wydawnictwo na Bandcampie. Matter Ov Fact & EP zatroszczyli się o godne wydanie „HARK”, w czym pomogli im ludzie z dobrze znanego wszystkim sklepu HHV.DE. Nakładem Groggy Pack Entertainment, LLC. ukazała się wersja elektroniczna projektu i płyty kompaktowe. Niemieccy przyjaciele artystów dołożyli swoją cegiełkę do edycji kaset oraz wypuścili płyty winylowe, także w limitowanej serii na białych woskach. Promocję materiału oparto w głównej mierze na teledyskach, czyli elemencie, w którym The Ghastly Duo świetnie sobie radzi. Od 8 lutego b.r. grupa opublikowała już 6 obrazów powstałych kolejno do „Hark Back”, „Oh Well”, „Skin Yarmulke”, „Barbiturates”, „Sun Shine” oraz „On The Rag” (pierwsze 3 videoclipy zamieszczam poniżej, po resztę odsyłam na ich kanał na YouTube). Dzięki temu specyficzny styl zespołu i charakterystyczny otoczka towarzysząca im przez cały czas skupiają na sobie uwagę coraz więcej sympatyków.

    Tracklista

    1. Doppel Hobble
    2. Skin Yarmulke
    3. Hark Back
    4. Us 2 Da Man
    5. Taking Them Pills
    6. Oh Well
    7. Sugar Awn Eht
    8. Barbiturates
    9. Harken Forward
    10. On The Rag
    11. Smang Life
    12. Sun Shine
  • Classic Hip Hop Videos: Slum Village – Tainted

    Classic Hip Hop Videos: Slum Village – Tainted

    3–5 minut

    Detroit może poszczycić się mianem jednego z najciekawszych okręgów hip hopowych. Artyści pochodzący z Mo-Town zabłysnęli zarówno w mainstreamie (dotyczy to nie tylko Eminema), jak i undergroundzie. Szczególnie w niezależnych kręgach muzycznych zaistniało wielu wykonawców z miasta położonego w stanie Michigan. J Dilla, Elzhi, Baatin, T3, Black Milk, Frank-N-Dank, Guilty Simpson, Apollo Brown, Danny Brown czy Proof i Royce Da 5’9″ odegrali swoje role nie tylko na lokalnym podwórku, ale również w odniesieniu do międzynarodowej sceny hip hopowej. Pierwsi z ww. twórców przez różne lata swoich karier muzycznych byli związani z kultową dla wielu odbiorców formacją Slum Village. Jednym z singli promujących drugie LP grupy – „Trinity (Past, Present and Future)” – wybrano nagranie „Tainted”, do którego nakręcono niezapomniany teledysk.

    W rozmowach dotyczących rapu z Detroit nie może zabraknąć wzmianki o zespole założonym w połowie lat 90.tych. Slum Village walnie przyczyniła się do rozwoju muzyki hip hopowej w sercu Michigan stanowiąc przy okazji ważną grupę w undergroundzie z przełomu wieków. Potencjał tej formacji nigdy nie został jednak w pełni pokazany, co wiązało się przeważnie ze złym staniem zdrowia poszczególnych członków SV, ich osobistymi decyzjami lub pechem do wytwórni płytowych. Debiutancka płyta kolektywu – „Fantastic Vol. 1” – nagrana w składzie T3, Baatin i Jay Dee początkowo trafiła jedynie do dystrybucji na rynku lokalnym.

    W następnych latach ukazało się kilka innych edycji albumu opartego w głównej mierze o utwory z taśmy demo, w tym oficjalne wydawnictwo z 2005 roku. Follow-up do tej produkcji – „Fantastic, Vol. 2” – stanowił rozszerzenie części nagrań zawartych na pierwszej płycie formacji. Pierwotnie projekt miał trafić do dystrybucji dzięki nakładowi A&M Records, ale krótko po dostarczeniu tej firmie materiału, label został zamknięty. Ostatecznie longplay doczekał się wydania przez Good Vibe Recordings (w dalszej kolejności pojawiło się kilkanaście wersji LP, za wypuszczenie których odpowiadało wiele labeli). Album otrzymał mnóstwo pochlebnych recenzji podkreślających głównie znakomite brzmienie wykształcone przez J Dillę.

    Wydawało się wtedy, iż przyszłe lata będą należeć do Slum Village i wkrótce grupa uzyska dużą renomę w branży muzycznej. Jednak tuż po wypuszczeniu „Welcome 2 Detroit” szeregi formacji zdecydował opuścić Jay Dee, co zaważyło na dalszych losach zespołu. Produkcję trzeciego longplaya z 2002 roku – „Trinity (Past, Present And Future)” – powierzono innym beatmakerom, zaś do oficjalnego składu kolektywu dołączył Elzhi. Pomimo porządnej jakości warstwy muzycznej dostarczonej przez T3, Young RJ-a, Waajeeda, Karriema Rigginsa, Scotta Storcha czy Essa, opinia publiczna stale powtarzała, że SV bez Jamesa Yanceya, to już inna bajka. Przełożyło się to na umiarkowane przyjęcie płyty przez słuchaczy i media, które wyżej oceniały wypuszczoną w tym samym okresie kompilację „Dirty District”. Z drugiej strony, wydawnictwo sprzed ponad dekady zawiera kilka bardzo dobrych nagrań pokroju „Tainted”. Teledysk zrealizowany do tego singla wyszedł naprawdę kapitalnie.

    Pierwsze co rzuca się w oczy w klipie, to technika wykonania obrazu. Slum Village postawiło na przygotowanie kolorowych plansz stanowiących podstawę tego videoclipu. Oprócz tego formacja dołożyła zestawienie poszczególnych scen na zasadzie kontrastu, co w dodatkowy sposób wpłynęło na odbiór tego dzieła. Połączenie soulfolowej produkcji autorstwa Karriema Rigginsa, zwrotek w wykonaniu członków SV oraz partii wokalnych dorzuconych przez Dwele z plastycznym wykonaniem teledysku okazała się strzałem w dziesiątkę. T3, Baatin i Elzhi po kolei wymieniają w „Tainted” wszystkie zepsute zjawiska oraz elementy towarzyszące relacjom damsko-męskim, miłości oraz muzyce. Znamienne jest tutaj ukazanie drugiej zwrotki. T3 przychodząc na rozmowę dotyczącą podpisania kontraktu z majorsem (prztyczek w nos Capitol Records?) przynosi ze sobą figurkę z napisem „Integrity, Heart, Soul”. Artysta mając do wyboru zatracenie swojej tożsamości i pozostanie wiernym swoim korzeniom wybiera to drugie. Poza tym warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób grupa zaprezentowała randki oraz fałszywy wizerunek raperów. Wszystko to podane w inteligentnej i pouczającej formie.

    Miłość i prawdziwość to tematy często poruszane przez twórców hip hopowych. Wiele z nich odegrało istotną rolę w kreowaniu świadomości słuchaczy (patrz: „I Used To Love H.E.R.” Common Sense’a). Jednak tylko część singli zobrazowano w tak znakomity sposób, jak to miało miejsce w przypadku „Tainted”. Videoclip do tego utworu mocno przyczynił się do odniesienia przez Slum Village sukcesu komercyjnego po wydaniu „Trinity (Past, Present And Future)”, a po pewnym czasie odbiorcy zaakceptowali nowe brzmienie grupy i obecność Elzhiego w jej szeregach. Następne lata przyniosły SV kolejne perturbacje. W czerwcu b..r. ukazał się nowy album zespołu, „Evolution”, o którym w przyszłości pojawi się artykuł w serwisie. Póki co, przypomnijcie sobie lub zapoznajcie się na nowo z tym, jak powinno mówić się o ważnych rzeczach w rapie oraz doceńcie fantastyczny obraz nakręcony w 2002 roku.

  • Darmowy album: Prod.B – Road to Nowhere + wywiad z artystą

    Darmowy album: Prod.B – Road to Nowhere + wywiad z artystą

    5–8 minut

    Każdego tygodnia trafia do obiegu mnóstwo nowych projektów instrumentalnych. Wybrani producenci, którzy przebili się na międzynarodowej scenie muzycznej, mogą liczyć na zainteresowanie systematycznie rosnącego grona słuchaczy i mediów, chętnie wspierających poszczególnych twórców. Jednak nawet osoby posiadające określony status na scenie muzycznej muszą dbać o swoich sympatyków, gdyż konkurencja nie śpi. Przy obecnych uwarunkowaniach w środowisku najlepiej sprawdzają się darmowe materiały, co dotyczy zarówno tych powszechnie znanych beatmakerów, jak i postaci usiłujących zaznaczyć swoją obecność w branży muzycznej. Przykładem tego może być wydana w lipcu b.r. płyta polskiego artysty, Prod. B – „Road to Nowhere”, stanowiąca kolejny krok w karierze tego wykonawcy.

    Rodzimy producent prowadzi działalność wydawniczą od 3 lat. W czasie tego okresu beatmaker wypuścił łącznie 3 materiały, promowane głównie w kraju. Od początku aktywności Prod. B w undergroundzie zajmuje się on pracą u podstaw, aby w jak najlepszy sposób dotrzeć do słuchaczy otwartych na projekty utrzymane w klimacie z minionych lat. Pierwsze wydawnictwo artysty – „Night Noise” – ukazało się jeszcze pod pseudonimem Biegaj. Wydawnictwo zawierające 7 eksperymentalnych tracków ujawniło sfery muzyczne, w których ich autor czuje się najpewniej. Po tej EP-ce przyszła kolej na wypuszczone w marcu ub.r. „Simple Melodies”. Instrumentalne wydawnictwo nawiązujące do downtempo i trip-hopu to kolejny etap w rozwoju polskiego twórcy. Z kolei wydane przed niespełna 3 miesiącami „Road to Nowhere” wypada określić mianem najbardziej dopracowanego projektu Prod.B.

    Jeżeli sympatyzujecie w spokojnych, nostalgicznych i sprawdzających się najlepiej w wieczornej scenerii brzmieniach, to powinniście z miejsca docenić niniejszą płytę. Po nocnym zgiełku i prostych melodiach muzyczne podróże producenta doprowadziły jego do drogi wydawałoby zmierzającej donikąd. Jednak tytuł wydawnictwa to tylko słowo-klucz wprowadzający do zagadkowego świata kreowanego przez beatmakera. Interpretacja „Road to Nowhere” zależy tak naprawdę od punktu wyjściowego. Po pobieżnym zapoznaniu się z tym krótkim albumem można odnieść wrażenie, że rzeczywiście wszystkie drogi prowadzą do opuszczonych i pustych miejsc. Jednak po poświęceniu materiałowi więcej czasu okaże się, iż w tym wszystkim znajduje się ład i porządek, ukryty gdzieś na ścieżkach pomiędzy „Start Your Trip” a bonusowym „Lullaby”. Wydawnictwo szczególnie sprawdza się jako soundtrack do długich wieczorów spędzonych w samotności.

    W celu lepszego poznania sylwetki artysty oraz rozwikłania zagadek dotyczących „Road to Nowhere” przeprowadziłem krótką rozmowę z Prod.B. W trakcie konwersacji poruszyliśmy również tematy związane z jego wcześniejszymi płytami oraz realiami panującymi w branży muzycznej.


    Hej, jak się miewasz? Od wydania Twojego debiutanckiego projektu „Night Noise” minęły już trzy lata. Jak z perspektywy czasu oceniasz początkowy okres swojej działalności na scenie muzycznej?

    Miewam się nieźle. Wszystko płynie swoim tempem do którego staram się dostosować.

    Do „Night Noise” mam ogromny sentyment. W tym okresie zaczęła się moja podróż z dźwiękiem, która trwa do dziś. Po drodze wiele się zmieniło i choć nie zawsze było tak jak to sobie wymyśliłem, to nie mogę narzekać, bo dzięki temu jestem w tym miejscu. Wiem, że ciągle mam coś do „powiedzenia” na kolejnych trackach, nie wiem jednak w jaki sposób to „wykrzyczę”.

    Wypuszczone w marcu ub.r. „Simple Melodies” przyniosło dalszy rozwój eksperymentalnych brzmień instrumentalnych. Dlaczego właśnie postawiłeś na proste, ale przy tym przyjemne brzmienia, przy których można jednocześnie odpocząć, jak i rozmyślać nad życiem?

    Na kształt płyty duży wpływ miała awaria komputera. Straciłem prawie wszystko, odbudowałem większość i dodałem kilka nowych rzeczy. W trakcie prac doszedłem do wniosku, że to jest piękne w swojej prostocie i zamiast pocić się nad rozbudowywaniem tracków na siłę, szlifowałem dźwięki do momentu w którym uznałem je za skończone. Nie to chciałem osiągnąć kiedy „Simple Melodies” siedziało jeszcze w mojej głowie, ale efekt końcowy był zdecydowanie lepszy od konceptu. Można ją traktować jako tło, słuchając pojedynczych traków lub całości układając z niej historię.

    Przejdźmy teraz do opublikowanej w lipcu płyty „Road to Nowhere”. Tytuł i okładkę wydawnictwa można interpretować w różny sposób. Jaki przepis masz na rozwikłanie tej zagadki?

    Tytuł to wypadkowa tego co działo się u mnie przez ostatnie dwa lata i zakończenia tej „podróży”. Małe podsumowanie, które zrobiłem dla samego siebie. Dosyć naturalne jest to, że ukazało się w takiej formie. Robiłem to nie raz, ale nigdy na taką skalę. Interpretację pozostawiam słuchaczom. „Road to Nowhere” daje takie możliwości, bo mimo iż jest to płyta dla mnie i o mnie, to nie potrafię robić rzeczy do szuflady. Okładka to pomysł i realizacja Darii Dwornik z którą współpracowałem już przy okazji „Simple Melodies” Jest prosta, mocno charakterystyczna i idealnie wkomponowała się w klimat płyty. Można ją odbierać dosłownie lub w przenośni. Fotografię na front wykonał Franciszek Ammer.

    Tegoroczne wydawnictwo promuje kilka singli, w tym utwór „Silence”, do którego powstał też videoclip. Obraz właściwie oddaje charakter tego nagrania, dedykowanego miłośnikom spacerów po zapadnięciu zmroku. Skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do nocnych klimatów?

    Noc jest dla mnie najlepszą porą na tworzenie. Dodajmy do tego kłopoty ze snem. Nie raz budziłem się żeby zrobić chociaż zarys czegoś co właśnie mi się przyśniło, lub zarywałem nocki dla jednego utworu. To może wydawać się oklepane, ale zawsze staram się ugryźć temat na swój sposób. Obraz do „Silence” to efekt współpracy z ekipą Reality Designers, która chętnie pomogła. Nocna wycieczka po Wrocławiu, wypalone milion papierosów i w efekcie klip, który doskonale zgrywa się z muzyką.

    W utworze „About a Journey” gościnnie pojawia się Kamil Szalewicz. Czy możesz pokrótce opowiedzieć o tym, jak doszło do współpracy z tym twórcą?

    To ja zaprosiłem Kamila do współpracy. Zaczęło się od konkursu na remix, który zorganizował Jakub Nox Ambroziak. Moja interpretacja „Treebeard in the Dead Wood” wygrała i dzięki temu złapaliśmy kontakt. Wcześniej słyszałem Kamila w jazzClams, gdzie poruszał się w zbliżonych do „About a Journey” klimatach. Jestem w 100% zadowolony z tego co razem zrobiliśmy. Ten jedyny utwór wokalny ładnie kontrastuje z całą resztą.

    Wszystkie Twoje dotychczasowe płyty znacznie odbiegają od tego, co jest teraz popularne w kręgach muzycznych nastawionych na instrumentalne wydawnictwa. Czy zamierzasz w dalszym ciągu wydawać muzykę nawiązującą do lat ubiegłych czy w przyszłości podążysz zupełnie inną ścieżką?

    Zawsze robiłem muzykę jakiej sam chciałem słuchać. Nie wiem jak wyglądają trendy muzyczne, bo po skończeniu „Simple Melodies” nie słuchałem zbyt wiele, a podczas pracy nad „Road to Nowhere” prawie wcale. Teraz sprawdzam więcej rzeczy i słyszę schematy, które powtarzają się przy każdym odsłuchanym numerze. Na dłuższą metę zaczyna to nużyć. Nie chcę też robić z siebie awangardy. Po prostu staram się dać jak najwięcej siebie i nie zwracać uwagi na panujące trendy. Wydaje mi się, że w mojej muzyce może się zmienić prawie wszystko. Ciągle idę do przodu, ale raczej nie porzucę klimatu i brzmienia.

    Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że obecnie trudno dotrzeć ze swoją twórczością do licznego grona odbiorców. Jak oceniasz funkcjonowanie undergroundu oraz jakie czynniki odgrywają największą rolę przy promocji obecnie wypuszczanych płyt?

    Internet daje wiele możliwości, jednak łatwo zginąć w tłumie. Są serwisy takie jak Soundcloud, gdzie można udostępniać swoje utwory za darmo, Bandcamp, który stał się główną platformą sprzedaży dla artystów niezależnych, czy Facebook, który dziś nie ma żadnej mocy jeżeli nie zapłacisz za promowanie swoich postów. Wielka szkoda, że MySpace skończył w taki sposób. Łatwo się pogubić jednak dla chcącego nic trudnego. Warto zainteresować się małymi labelami, które wypuszczają materiał wysokiej jakości, czy portalami promującymi muzykę, nie produkty.

    Dziękuję za rozmowę.


    Prod.B udostępnił swoją płytę na Bandcampie. Wydawnictwo można bezpłatnie pobrać korzystając z poniższego odnośnika. Istnieje przy tym możliwość przekazania dotacji artyście za pośrednictwem BC (opcja: buy now – name your price). Płytę promuje klimatyczny teledysk nagrany do przedostatniego utworu z projektu – „Silence”. W tym klipie artysta zabiera odbiorców na nocny spacer ulicami Wrocławia.

    DOWNLOAD Prod.B – „Road to Nowhere”

    Tracklista

    1. Start Your Trip
    2. Anger
    3. The First Stop
    4. Lonely Journey
    5. Drunk City
    6. The Second Stop
    7. About a Journey feat. Kamil Szalewicz
    8. Silence
    9. Road to Nowhere
    10. Loop (Bonus track)
    11. Lullaby (Bonus track)
  • Recenzja LP: Awon & Phoniks – Return to the Golden Era

    Recenzja LP: Awon & Phoniks – Return to the Golden Era

    3–5 minut

    Don’t Sleep Records/Sergent Records | 2013

    Złota Era rapu przypada zdaniem większości osób na najlepsze lata rozwoju tego gatunku muzycznego. Właśnie w tym okresie ukazało się mnóstwo płyt określanych po latach mianem kultowych. Również w tym czasie debiutowało na scenie hip hopowej wielu artystów solowych i grup, uważanych później za tuzów mainstreamu lub undergroundu. Boom-bapowe brzmienie, wykształcone ponad dwie dekady temu powoli odchodzi w zapomnienie, co po części jest naturalną koleją rzeczy. Nietrudno zauważyć, iż korzenny styl produkcji rapowych udało się zachować jedynie w undergroundzie, aczkolwiek i tak coraz rzadziej mamy do czynienia z pełnoprawnymi nagraniami tworzonymi w klasyczny sposób. Z drugiej strony, nadal zdarzają się chlubne wyjątki wykonawców potrafiących umiejętnie przemycić ducha lat 90.tych. „Return to the Golden Era” Awona & Phoniksa jest tego świetnym przykładem.

    Z duetu wykonawców odpowiedzialnych za powstanie tego materiału lepiej kojarzoną postacią jest bez wątpienia ten pierwszy. Raper pochodzący z Brooklynu ma na swoim koncie kilka wydawnictw oraz współpracę z różnymi niezależnymi artystami. Awon wydał do tej pory dwa solowe projekty – „Beautiful Loser” i „For The Grimy (Searching For Soulville)” – do których dorzucił materiały zrealizowane głównie z producentem o pseudonimie Kameleon Beats. Właśnie z tym beatmakerem Emcee wypuścił „Concentration Gradient” oraz „Love Supersedes” EP i LP. Follow-up do tego ostatniego wydawnictwa – „Love Supersedes II (Deluxe Edition)” – powstał przy dodatkowym udziale Thomasa Prime’a, a także członków macierzystej formacji rapera ze Wschodniego Wybrzeża USA – Soul Students. Natomiast gościnnie Awon udzielił się na wydawnictwach m.in. Inherita, Marcusa D, Tiff The Gift, SoulChefa czy ww. Thomasa Prime’a. Poza tym twórczość artysty doceniono w Japonii, co przełożyło się na jego kolaborację z labelem Goon Trax. Ponadto wykonawca wydawał nagrania w Cult Classic Records czy Word Is Bond.

    W porównaniu do swojego nowego partnera muzycznego, Phoniks nie może pochwalić się pokaźnym katalogiem nagrań. 22-letni beatmaker z Portland specjalizuje się w stricte boom-bapowych beatach, co skrzętnie udowodnił na trzech materiałach – „The Tape”, „Basement Vibes” i „Make Beats, Don’t Sleep”. Szczególnie ostatnia płyta naszpikowana remiksami utworów z lat 90.tych podkreśliła duże umiejętności wykonawcy do zaopatrywania słuchaczy w brzmienie żywcem przeniesione z Nowego Jorku sprzed blisko dwóch dekad. Awon dobrze wiedział, co robi powierzając produkcję „Return to the Golden Era” młodszemu koledze po fachu, dzięki któremu tytuł longplaya idealnie pokrywa się z jego zawartością.

    Premiera albumu przypadła na 30 lipca i pomimo wakacyjnego rozprężenia, szybko znalazła uznanie w oczach wielu odbiorców. Wydawnictwo zrobiło natychmiastową wręcz karierę w kręgach hip hopowych nastawionych na korzenne brzmienie rapu. Najważniejszym elementem przemawiającym na korzyść duetu jest to, iż udało im się w kapitalny sposób przenieść ducha z połowy lat 90.tych do drugiej dekady tego stulecia. Awon & Phoniks dosłownie przenoszą na „Return to the Golden Era” słuchaczy na nowojorskie ulice z 1995 roku. Co prawda, to tylko około 50-minutowy eskapizm, ale za to podany w świetnej boom-bapowej formie. Obaj wykonawcy doskonale wprowadzają w życie pomysły na poszczególne utwory, o czym można przekonać się już we wstępie do albumu. „Midas Touch” stanowi wystarczającą zachętę do zapoznania się z dalszą zawartością projektu. Później artyści również nie spuszczają z tonu, o czym świadczą odpowiednio przygotowane storytellingi („Blood In Blood Out”, „Get Yours”) czy tracki opierające się o punchline’y („Forever Ill” z udziałem Dephlowa & Tiff The Gift). Wszystko to opatulone w nad wyraz przyjemną i soczyście brzmiącą warstwę muzyczną. Chemia panująca pomiędzy autorami płyty unosi się nad każdym nagraniem, co wystawia Amerykanom jak najlepsze noty.

    Z reguły gdybanie powinno zostawić się innym, ale kilka faktów odnośnie „Return to the Golden Era” pozostaje niezaprzeczalnych. Przede wszystkim to wydawnictwo oparte o stricte boom-bapowe beaty, powstałe dużym polotem. Powyższa forma muzyczna w takiej postaci nie występuje zbyt często we współczesnym świecie muzycznym, ponieważ nawet wykonawcy undergroundowi przeważnie preferują nowe i chwytliwe obecnie trendy. Gdyby płyta Awona & Phoniksa ukazał się kilka lat temu, to z pewnością znaleźliby oni jeszcze więcej odbiorców. Z drugiej strony, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, gdyż i tak twórcy dotarli z tym longplayem do całkiem sporego grona słuchaczy. Złota era rapu powróciła w wielkim stylu na „Return to the Golden Era”.

    Tracklista

    1. Midas Touch
    2. Champagne Laced
    3. Forever Ill feat. Dephlow & Tiff The Gift
    4. Street Saga
    5. Blinded by the Riches
    6. Blood In Blood Out
    7. Rule of the Gun feat. Dephlow
    8. 40oz Wisdom Interlude feat. Pel
    9. Get Yours
    10. Move Back
    11. Black and Blue Interlude
    12. Correct Techniques
    13. Above Water
    14. Move Back (Phoniks Remix)
    15. Rule of the Gun feat. Dephlow (Phoniks Remix)
Translate »